sobota, 21 maja 2016

Rozdział IX - Nadzieja

~ Justin ~

Rano obudziłem się w pokoju domu Beadlesów. W ramionach trzymałem swoją córeczkę, której śliczne blond włosy w niezwykły sposób układały się wokół jej twarzy. Dziewczynka wtulała się w moje ciało i słodko pomrukiwała. Wiedziałem, że musiała mieć przyjemny sen. Spojrzałem na dziecko i ujrzałem szeroki uśmiech, który gościł na jej ślicznej twarzy. 

Mała była bardzo podobna do swojej matki. Jednak nie chciałem, aby dziewczyny spotkały się kiedykolwiek. Hailey nie miała prawa chcieć widywać się z moim maleństwem. Może i urodziła moją córeczkę, ale nie miała żadnego wpływu na jej wychowanie.

To ona porzuciła nas, gdy moja księżniczka potrzebowała jej opieki. Miałem za złe tej kobiecie, że postąpiła w taki, a nie inny sposób. Dziś moje życie mogło wyglądać całkiem inaczej. Z drugiej strony, gdyby została przy mnie, nie mógłbym odzyskać miłości mojego życia, która nagle pojawiła się w Atlancie.

– Tatusiu jednak spałeś ze mną – zapiszczała do mojego ucha. Delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynkę i przetarłem swoje oczy, aby móc lepiej się jej przyjrzeć. Sevi mocno wtuliła się w moją szyję, a ja miałem wrażenie, że lada moment mnie udusi.

– Kochanie koniec tego dobrego. Tata pomoże ci się przebrać i idziemy do babci Pattie na naleśniki, co ty na to? – spytałem z szerokim uśmiechem na twarzy.

W odpowiedzi otrzymałem głośny pisk, jako okrzyk radości. W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł przestraszony Chris. Widziałem, że sam musiał niedawno wstać, bo był w samych szortach, a jego włosy sterczały na wszystkie strony świata.

Mężczyzna podszedł do naszego łóżka i rzucił się na nie. Wylądował tuż obok mojej córki, która od razu na niego skoczyła. Wygrzebałem się z wygodnej pościeli i ubrałem na siebie wczorajsze ubrania. Byłem wdzięczny, że mój przyjaciel zajął się małą. Nikt w życiu nie pomógł mi tyle, co on, moja mama i Caitlin. Dzięki nim byłem w stanie pogodzić rolę ojca z karierą i milionami fanów na całym świecie.

Założyłem koszulę i odwróciłem się w stronę, gdzie Christian i moja mała księżniczka toczyli wojnę na łaskotki. Uwielbiałem oglądać szeroki uśmiech na twarzy swojego dziecka, ale niestety musiałem przerwać im zabawę.

– Słoneczko zostaw Chrisa w spokoju. Wujek ma jeszcze dużo zadań do zrobienia, a ty musisz się ubrać – powiedziałem i podniosłem dziewczynkę z łóżka.

– Właśnie muszę Sevi zaprowadzić do salonu, żeby Cait pomogła jej się uczesać. Widzimy się na dole – krzyknął, gdy był już przy drzwiach.

Kiedy chłopak opuścił pokój, pomogłem swojej córce zdjąć piżamę. Z reklamówki wyjąłem czerwoną sukienkę w kratkę na szerokich ramiączkach, która sięgała jej kolan, białe rajstopy oraz czarne bolerko. Mała z moją pomocą przebrała się w czyste ubranka, które wczoraj zabrałem na wszelki wypadek ze sobą.

– Tatusiu, czemu wujek mówił, że musi mnie zaprowadzić do cioci Caitlin? – spytała, gdy zapinałem zamek błyskawiczny z tyłu jej sukienki.

Stanąłem jak wryty. Nie rozumiałem, o co jej chodziło. Dopiero po chwili przypomniałem sobie słowa swojego przyjaciela. Podniosłem dziewczynkę i posadziłem swoją córkę na krześle przy biurku.

– Mała Sevi to jest siostra twojego wujka. Pamiętasz tę panią, co wczoraj tutaj była, którą Chris cały czas prowadził za rękę? – Mała skinęła głową. – To jest właśnie Sevilla, ma na imię tak samo, jak ty. Nie miałaś okazji wcześniej jej poznać, bo ona jest chora i bardzo długo była daleko stąd – powiedziałem, ścieląc łóżko.

Gdy skończyłem, wziąłem swoją córkę na ręce i zszedłem z nią po schodach. W salonie zastałem już całą rodzinę Beadlesów. Na ten widok szeroko się uśmiechnąłem.

Spojrzałem na Sevillę. Siedziała na kanapie, a Cait stała za nią i czesała jej długie, ciemne włosy w jakiegoś warkocza. Postawiłem swoją córkę na ziemi, a ta od razu pobiegła w stronę mojej przyjaciółki.

– Ciociu a mnie poczeszesz? Tatuś nie umie robić takich fajnych fryzur jak ty – powiedziała i przyglądała się pracy mojej przyjaciółki.

Usiadłem na kanapie obok Sevilli i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzkach. Widziałem, jak na jej twarz wkradł się rumieniec. Uśmiechnąłem się szeroko, bo ten czerwony kolor mówił sam za siebie. Ona nadal coś do mnie czuła, ale nie chciała się do tego przyznać. Wtedy już wiedziałem, że nie poddam się tak łatwo i będę walczył o nasze uczucia.

– Cześć kochanie – wyszeptałem do jej ucha i splotłem nasze palce razem.

Dziś dziewczyna nie uciekała od mojego uścisku. Czyżby przez noc wszystko sobie przemyślała? Nagle w mojej głowie zrodził się wspaniały pomysł.

– Króliczku, zostaniesz na noc u babci Pattie? – spytałem, odwracając się w stronę swojej córeczki. Dziewczynka od razu rozpromieniła się i z entuzjazmem skinęła głową. – Sevi nadal lubisz muzykę 5 Second of Summer? – spytałem z nadzieją w głosie. Kiedy otrzymałem pozytywną odpowiedź, uśmiechnąłem się szeroko. – W takim razie idziemy w szóstkę na koncert chłopaków – odparłem z powagą.

Widziałem, jak Chris próbował zabić mnie swoim wzrokiem. Odwróciłem się w stronę swojej ukochanej, aby poznać jej reakcję, jednak okulary przeciwsłoneczne, które na sobie miała, skutecznie mi to uniemożliwiły.

– Hola, hola jak w szóstkę – spytała Caitlin, która zaczęła czesać moją córkę.

– No nasza czwórka, Hazza i Payton. Przecież on też ma prawo wyjść ze swoją dziewczyną – powiedziałem, spoglądając na przyjaciela. Jego twarz momentalnie przybrała purpurowego koloru, a ja ledwo nie wybuchłem śmiechem.

W salonie dalej toczyła się poważna dyskusja na temat mojej propozycji, jednak na koniec i tak każdy zgodził się z moim pomysłem. Tylko moja ukochana cały czas milczała.

Kilka minut później przybiegła do mnie córka, która od razu wspięła się na moje kolana i uwiesiła się na mojej szyi.

– Tatusiu ładnie wyglądam? – zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy.

Przyjrzałem się dziełu Caitlin i muszę przyznać, byłem pod wielkim wrażeniem. Nawet tak prosta fryzura, jaką był koński ogon, z jej rąk wyglądała o wiele lepiej, niż z moich. Mała miała włosy zebrane w dwa kucyki po obu stronach głowy, które były spięte różowymi gumkami. Wyglądało zarówno uroczo, jak i dziewczęco. Całość idealnie komponowała się z jej strojem.

– Wyglądasz ślicznie króliczku. Chyba musimy częściej przyjeżdżać do cioci, żeby cię czesała – odparłem pogodnie.

Spojrzałem na swoją drugą miłość. Sevi miała splecionego warkocza, a zostawione miała tylko pasemka swojej grzywki. Wyglądała naprawdę prześlicznie. Dziewczyna poprawiła swoją grzywkę i ujrzałem jej śliczny uśmiech. Bez pytania jej o zgodę, zdjąłem okulary, które ciągle gościły na twarzy mojej księżniczki.

Przeraziłem się.

Oczy dziewczyny były zamglone. Prawie nie mogłem zobaczyć źrenic, bo zakrywał je biały nalot. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zacząłem rozumieć, dlaczego nawet w mieszkaniu nosiła okulary. Jednak widząc szeroki uśmiech na twarz Sevilli, uśmiechnąłem się szeroko.

– Przyjadę po was wieczorem – powiedziałem pogodnie i wstałem z kanapy.

Ciągle trzymając córkę w swoich ramionach, nachyliłem się nad Sevillą i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Dziewczynka mocniej objęła mnie mocniej, kiedy w końcu się wyprostowałem.

Doszliśmy do przedpokoju, gdzie posadziłem małą na krześle, stojącym przy szafce z butami. Uklęknąłem przed swoim dzieckiem. Sięgnąłem po różowe tenisówki, należące do mojej córki, które stały pod ścianą. Pomogłem małej włożyć buty i pożegnaliśmy z rodziną moich przyjaciół.

Wyszliśmy na dwór, a chwilę później siedzieliśmy w moim samochodzie. Sevi szeroko uśmiechnęła się do mnie i ruszyliśmy w stronę domu mojej mamy.

~ Sevilla ~

W nocy nie mogłam spać. Budziłam się co chwilę. Wierciłam się po całym łóżku. Nie potrafiłam znaleźć sobie jednego miejsca. Cieszyłam się, że Chris został na noc w moim pokoju. Jego ciepły tors uspokajał moje serce, które szalało z nadmiaru przeżytych sytuacji w ostatnim czasie. Miałam wrażenie, że to było dla mnie za dużo.

Rano z pomocą Caitlin przebrałam się w czyste ubrania, a mój brat pomógł mi dojść do salonu. Gdy usiadłam na kanapie, moja siostra zajęła się czesaniem moich włosów.

Po chwili słyszałam słodki dziewczęcy głos. Wiedziałam, że należał on do córki Justina, która była moją imienniczką. W tym samym momencie przeszła mi cała złość na niego. Czułam jego obecność i to podnosiło mnie na duchu.

Byłam szczęśliwa, kiedy jego splótł nasze dłonie w jedność. Znów mogłam poczuć się jak jeszcze przed zamachem na moje życie. Przypomniałam sobie naszą rozmowę, którą odbyliśmy poprzedniego. Już wiedziałam, jaką powinnam podjąć decyzję.

Niestety nie mogłam mu tego przekazać tak od razu. Musiałam sprawdzić jeszcze parę rzeczy. Chciałam mieć pewność, że nie łączy go z Hailey nic więcej niż dziecko. Skoro mowa o jego córce. Zanim związałabym się znów z Justinem, musiałam złapać dobry kontakt z pociechą mojego ukochanego.

Gdy oboje opuścili dom moich rodziców, tata zabrał mnie do kuchni. Ktoś postawił przede mną talerz. Szybko zabrałam się do spożywania posiłku. Kiedy zjadłam śniadanie z pomocą Cait dotarłam z powrotem do salonu.

Szybko poczułam obecność mamy, która zajęła miejsce obok mnie. Chwilę później reszta rodziny również zjawiła się w pomieszczeniu. Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca, atmosfera się zagęściła. Nie miałam pojęcia, co się działo.

– Sevi za dwa dni musimy iść do lekarza. Dzwonił do mnie doktor Moore. Powiedział, że jest dla ciebie nadzieja. Medycyna poszła do przodu przez te dziesięć lat i przeglądał ostatnio twoją dokumentację. Kochanie rozumiesz? Możesz odzyskać wzrok – powiedziała kobieta siedząca obok mnie.

Nie potrafiłam uwierzyć w jej słowa. To było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Owszem marzyłam, żeby znów ujrzeć światło dzienne. Teraz mogło się ono spełnić. Wtuliłam się w ciało swojej rodzicielki i zaczęłam płakać. Tym razem były to łzy szczęścia. W tym momencie nie potrafiłam się już doczekać najbliższej wizyty u lekarza.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla da szansę Justinowi?
Jak uda im się wyjście na koncert 5 Second of Summer?
Czy Sevilla i córka Justina znajdą wspólny język?
Czy Sevilla naprawdę odzyska wzrok, a może to lekarz pomylił się w przeglądaniu dokumentacji?

niedziela, 15 maja 2016

Rozdział VIII - Zapomnieć



~ Sevilla ~


Gdy przysłuchiwałam się kłótni Hailey i Justina, poznałam smutną prawdę. Okazało się, że tak naprawdę nie znałam własnej przyjaciółki. Nie potrafiłam tam siedzieć. Poderwałam się z ławki i biegłam przed siebie. Po pewnym czasie zderzyłam się ze ścianą jakiegoś budynku. Opadłam bez sił na ziemię i dałam upust swoim emocjom. Miałam już dość takiego życia. Nie byłam już pewna, komu mogłam ufać.

Poczułam, jak po moich policzkach spływała słona ciecz. Zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i położyłam je obok siebie. Ukryłam twarz w dłoniach, a łzy sączyły się przez moje palce.

W ciągu zaledwie kilku chwil całe moje życie zawaliło się po raz kolejny. Nie rozumiałam, jak kobieta, którą uważałam za przyjaciółkę, mogła zachować się tak, a nie inaczej.

Nie rozumiałam, jak matka mogła porzucić swoje dziecko zaraz po porodzie? Jaką wyrachowaną osobą musiała być, aby postąpić w ten sposób? Pytania mnożyły się w mojej głowie, lecz na żadne nie potrafiłam odpowiedzieć. Hails przecież przez te wszystkie lata była jedyną osobą, w której miałam oparcie. Tylko dzięki niej radziłam sobie ze wszelkimi problemami, jednak nie potrafiłam się przed nią otworzyć.

Zastanawiałam się, czy ona miała ten sam dylemat. Jednak wiedziałam, że nie zdobędę się na odwagę, aby porozmawiać z nią na ten temat.

Usłyszałam kroki. Były to ciężkie, głośne kroki mężczyzny, który w niebezpiecznym tempie zbliżał się do mnie. W jednej chwili starałam się uciszyć swój szloch, niestety nie wyszło mi to zbyt dobrze. Zwinęłam się w kłębek, podciągając kolana pod brodę. Czułam, jak całe moje ciało drgało, a ja nie mogłam nic na to poradzić.

- Sevi nic Ci nie jest? Co się stało – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Słysząc jego głos, jeszcze bardziej zaczęłam płakać.

Chłopak momentalnie zjawił się u mojego boku, a ja nie pytając o pozwolenie, wtuliłam się w jego ciało. Szybko poczułam, jak jego duże dłonie gładziły moje plecy. Wiedziałam, że mężczyzna miał całą koszulę przemoczoną od moich łez, jednak ja nie byłam w stanie powstrzymać płaczu.

Czułam się oszukana przez wszystkich dookoła. Nawet nie byłam pewna, czy mogłam ufać Niallowi, który teraz siedział przy mnie.

Po wielu minutach prób, w końcu udało mi się powstrzymać kolejną falę rozpaczy, która roznosiła się po moim organizmie. Szybko odsunęłam się od umięśnionego torsu mojego towarzysza i zaczęłam szukać dłońmi swoich okularów. Niestety moje palce szybko odnalazły rękę Nialla, który wykorzystał okazję i splótł nasze palce w jedność.

- Powiesz mi, co się stało? Wszyscy martwiliśmy się o Ciebie – wyszeptał. Wolną dłonią poprawił kosmyki włosów, które opadały na moją twarz, a po chwili przyciągnął mnie bliżej siebie.

- Niall nie chcę o tym rozmawiać. Zabierz mnie do Chrisa – poprosiłam. Mój głos znów zaczął się łamać, więc wzięłam głębszy oddech. Gdy powoli wypuszczałam powietrze z płuc, czułam, jak mój organizm stawał się spokojniejszy.

Mój towarzysz nie odezwał się już więcej. Niall pomógł mi wstać i podał mi moje okulary. Chłopak objął mnie w pasie i poprowadził w stronę klubu. Szybko poczułam, jak silne ramiona owinęły się wokół mojego ciała. Chwilę później moje nogi zostały oderwane od ziemi.

- Martwiłem się. Nigdy więcej tak nie uciekaj siostrzyczko – powiedział Chris. W jego głosie przebijała się troska i ulga.

Zarzuciłam ręce na jego szyję i mocniej wtuliłam się w ciało swojego brata. Christian postawił mnie na ziemi, a po chwili usłyszałam, że rozmawiał z kimś przez telefon.


~ Justin ~


Chris przerwał moją kłótnię z Hailey. Podbiegł do nas, jakby był w gorącej wodzie kąpany. Ciągle coś krzyczał, a ja nie potrafiłem go zrozumieć.

- Widziałeś Sevillę? Wyszliśmy na chwilę przed klub, bo źle się poczuła. Zostawiłem nią na ławce i poszedłem po papierosy. Gdy wróciłem, już jej nie było. Powiedz, że widziałeś, w którą stronę poszła – powiedział spanikowany Christian.

W pierwszej chwili nie docierały do mnie jego słowa. Moja księżniczka była na dworze, a ja niczego nie zauważyłem? Nie potrafiłem stać bezczynnie. Nie mówiąc ani słowa, zacząłem biec przed siebie.

Przeszukałem już chyba całą okolicę. Przecież niewidoma dziewczyna nie mogła zbyt daleko uciec, a jednak miałem wielki problem, aby nią znaleźć.

Chodziłem w kółko, a moje wszelkie poszukiwania i tak poszły na marne. Miałem wrażenie, że dziewczyna zapadła się pod ziemię. Nagle zadzwonił mój telefon. Bez zastanowienia odebrałem połączenie.

- Wróć do klubu. Horan właśnie przyprowadził Sevi – powiedział z ulgą Christian.

Nie powiem, ucieszyłem się, kiedy Sevilla się odnalazła. Zacząłem zastanawiać się, czy Niall będzie już zawsze dzielił mnie i wybrankę mojego serca. Miałem dość tego, że blondyn spędzał zbyt wiele czasu w towarzystwie dziewczyny, która była sensem mojego życia.

Szybko wróciłem do klubu. Z daleka widziałem Sevi, która siedziała przy stoliku. Była otoczona przez facetów. Z jednej strony miała Christiana. Wcale mu się nie dziwiłem. W końcu była jego siostrą, więc chciał mieć wszystko pod kontrolą. Jednak z drugiej strony siedział blondyn. Na sam jego widok czułem nieprzyjemny dreszcz. Miałem wielką ochotę pokazać mu, gdzie jego miejsce. Wiedziałem, że nie mogłem tego zrobić, bo musiałem udowodnić Sevilli, że jestem bardziej wartościowym człowiekiem niż Nialler, który przyczepił się do niej jak rzep psiego ogona.

Chris szeroko uśmiechnął się w moją stronę, kiedy zobaczył, że zbliżałem się w ich kierunku. Szybko przedostałem się przez tłum i zająłem miejsce przy stoliku. Harry podał mi drinka, a ja dopiero wtedy uświadomiłem sobie, w jakim stopniu działały na mnie emocje.

Nie byłem w stanie utrzymać szklanki w jednej pozycji. Ręce trzęsły mi się, że napój rozlewał się dookoła mnie.

- Justin uspokój się – powiedział Christian. Mężczyzna położył rękę na moim ramieniu i stanowczo odwrócił w swoją stronę.

Odłożyłem alkohol na stół i spojrzałem na swojego przyjaciela. W jego oczach widziałem troskę i niepewność. Wziąłem głęboki oddech, aby opanować swój organizm, który był w rozsypce.

Podniosłem szklankę z kolorowym drinkiem i przyłożyłem do swoich ust. Byłem w szoku, gdy nie poczułem nieprzyjemnego pieczenia w gardle, który często pojawiał się podczas picia alkoholu. Musiałem przyznać, że ten turkusowy trunek był całkiem smaczny. W jego konsystencji dało się odnaleźć cząstki zmiksowanego mango i imbiru, który dodawał trochę pikanterii całej mieszance.

Kolejny raz podążyłem wzrokiem za Chrisem. Zazdrościłem mu widoku, jaki miał przy sobie. Sevilla siedziała wtulona w jego tors i kurczowo obejmowała go swoimi ramionami. Byłem ciekawy, co takiego wprawiło moją ukochaną w taki stan.

- Sevilla zatańczysz ze mną? - spytałem z nadzieją w głosie. Chciałem spędzić trochę czasu w samotności z kobietą, która tak bardzo zawładnęła moim sercem.

Dziewczyna niechętnie odsunęła się od swojego brata, a w jego oczach widziałem nieme podziękowanie. Wiedziałem, że Sevi obejmując go w taki sposób, uniemożliwiła mu jakikolwiek ruch po szklankę z alkoholem czy papierosy. Złapałem dłoń brunetki i pomogłem jej wstać. Po chwili owinąłem rękę wokół jej talii i poprowadziłem w stronę parkietu, posyłając Niallowi zwycięskie spojrzenie.

Usłyszałem dźwięk piosenki Seleny Gomez – Hands to Myself. Przyciągnąłem partnerkę do swojego ciała i zacząłem poruszać się w rytm muzyki. Miałem wrażenie, że te słowa idealnie opisywały relację moją i Sevi. Jednak kiedy piosenkarka doszła do słów: „Doktor powiedział, że nie jesteś dla mnie dobry, ale ludzie mówią to, co chcą i powinieneś wiedzieć, że jeśli bym mogła, oddychałabym tobą każdego dnia”, dziewczyna zaczęła wyrywać z mojego uścisku. Nie rozumiałem, co się stało. Odsunąłem lekko Sevillę od sobie i ujrzałem jej zapłakaną twarz.

Objąłem kobietę mocniej w pasie i poprowadziłem w stronę wyjścia. Kiedy świeże powietrze orzeźwiło moją towarzyszkę, poczułem, jak jej ciało stało się bezwładne. Nie myślałem długo. Pomogłem dziewczynie usiąść na schodach, a sam zająłem miejsce obok niej.

- Justin powinieneś wrócić do środka. Hailey będzie się o Ciebie niepokoić. Musisz dać sobie ze mną spokój. Twoje dziecko potrzebuje matki, którą jest Baldwin, a nie niewidomej opiekunki. Proszę cię, odejdź i daj mi o sobie zapomnieć. Nie chcę już więcej cierpieć. Sama nie wiem, komu mogę ufać – usłyszałem zdławiony głos Sevilli.

W pierwszej chwili nie rozumiałem, o co jej chodziło. Jednak po szybkiej analizie słów mojej ukochanej wszystko stało się jasne. W jednej chwili zrozumiałem, dlaczego uciekła, a później nie chciała rozstać się z Christianem. Musiałem być wielkim idiotom, jeśli urządziłem kłótnię z matką mojej córki na środku parkingu. Nie byłbym w szoku, jeśli rano cała historia zostałaby opisana w gazetach.

- Sevi powtórzę to tylko raz. To ty jesteś miłością mojego życia. Nigdy nie zrezygnuję z możliwości życia z tobą u boku. Owszem Hailey jest matką mojego dziecka, ale straciła do niej jakiekolwiek prawa, gdy znikła zaraz po porodzie. Uwierz mi kochanie, że to ciebie potrzebuję do szczęścia. Odkąd zjawiłaś się w moim życiu, stałaś się dla mnie bardzo ważną osobą. Z tego powodu nazwałem córkę twoim imieniem. Na żadnej innej kobiecie nie zależało mi tak jak na tobie. Nie każ mi teraz odchodzić, bo kolejnego rozstania z tobą nie przeżyję. Nie interesuje mnie to, że nie możesz zobaczyć nic wokół, bo dla mnie liczą się twoje uczucia. Wiem, że nadal mnie kochasz tak jak ja ciebie. Tego nie ukryjesz. Proszę, uczyń mi ten zaszczyt i bądź znów ze mną – poprosiłem na koniec swojego monologu.

Dziewczyna długo siedziała i milczała. Widziałem, jak łzy spływały strumieniami po jej policzkach. Nie mogłem na to patrzeć. Przyciągnąłem kobietę do swojego torsu i kciukami otarłem słony płyn, który spływał wzdłuż jej twarzy.

- Justin potrzebuję czasu. Proszę, idź po Chrisa. Chcę wrócić do domu – mówiła, dławiąc się łzami.

Nie chciałem rozstawać się z Sevillą, ale chciałem, aby wszystko na spokojnie przemyślała. Nie chętnie wstałem ze schodów, na których siedzieliśmy i wróciłem do klubu. Podszedłem do naszego stolika i od razu poczułem na sobie mordercze spojrzenie Christiana.

- Sevilla czeka na ciebie przed klubem. Ona chce wracać do domu – powiedziałem, nachylając się do ucha przyjaciela.

Mężczyzna spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem, jednak nic nie odpowiedział. Wstał z kanapy i ruszył w stronę wyjścia.

- Pokłóciliście się? - spytała zmartwiona Caitlin.

- Gorzej. Sevi słyszała moją kłótnię z Hailey. Teraz muszę się jeszcze więcej napracować, aby znów zdobyć jej serce – odparłem. Wziąłem do ręki szklankę z drinkiem, którą postawiłem i za jednym ruchem opróżniłem całe naczynie.


~ Sevilla ~


Słowa piosenki Seleny Gomez sprawiły, że przypomniałam sobie kłótnię Justina i mojej przyjaciółki. Nie miałam pewności, czy mogłam tę kobietę jeszcze tak nazwać. Jednak jego słowa, które do mnie skierował, gdy wyszliśmy na dwór, uświadomiły mi, że on nigdy nie był mi obojętny. Większa część mojego serca nadal go kochała i nigdy nie przestanie. Za wiele namieszałam w naszych życiach, abyśmy mogli tak po prostu zapomnieć o sobie.

- Mała, co się dzieje? - usłyszałam głos mojego brata.

Nie byłam w stanie mu odpowiedzieć. Wyciągnęłam ręce w jego stronę, a on mocno mnie objął. Tylko w jego ramionach czułam się bezpiecznie.

- Zabierz mnie do domu – wyszeptałam, czując zbierający się potok łez pod moimi powiekami.

Słyszałam, jak Christian zamawiał dla nas taksówkę, jednak z nadmiar wrażeń cała się trzęsłam. Nie uszło to uwadze mojego brata, który okrył mnie swoją marynarką. Kilka minut później siedzieliśmy w samochodzie.

Chris bez przerwy obejmował mnie ramieniem, za co byłam mu niezmiernie wdzięczna. Nie mam pojęcia, jakbym poradziła sobie bez jego pomocy. Pojazd się zatrzymał, a chłopak poluźnił uścisk i otworzył drzwi. Gdy weszliśmy do domu, zaprowadził mnie do mojego pokoju i wręczył mi moją piżamę.

- Mogę spać dzisiaj z tobą? Po tym wszystkim chyba sama nie zasnę – powiedziałam z nadzieją w głosie.

Mężczyzna przez chwilę milczał, jednak po pewnym czasie złożył delikatny pocałunek na moim czole.

- Za dwadzieścia minut przyjdę tutaj po Ciebie. Ty się przebierz, a rano mama pomoże ci wziąć prysznic – odparł zdecydowanym tonem.

Gdy usłyszałam, że drzwi zamknęły się za nim, wykonałam jego polecenie. Kilka minut później byłam już gotowa do spania. Zaczęłam chodzić po pokoju i liczyć kroki, aby dowiedzieć się, jak daleko moje łóżko znajdowało się od ściany lub ile kroków zajmie mi dojście od łóżka do szafy. Jeśli miałam spędzić w tym miejscu sporo czasu, to chciałam móc przynajmniej po swoim pokoju poruszać się bez pomocy osób trzecich.

- Chodź mała, idziemy spać – powiedział mój brat, który nagle zjawił się u mojego boku.

Mężczyzna pomógł mi dojść do łóżka, jak się okazało, zostaliśmy w moim pokoju. Położyłam się, a mój brat zrobił to samo z drugiej strony. Chris okrył mnie kołdrą i przyciągnął bliżej siebie. Mocno wtuliłam się w jego ciało i od razu zasnęłam, słysząc spokojny rytm jego serca.
_________________________________________________________________________________

Czy Sevilla podejmie właściwą decyzję?
Czy Sevilla i Justin będą razem?
A może Niall i Hailey oddalą Sevillę i Justina od siebie?

wtorek, 10 maja 2016

Rozdział VII - Płacz





~ Justin ~ 


Kiedy usłyszałem, że Hailey chciała zająć się naszą córką, byłem po prostu wściekły. Jeśli sądziła, że powrotem do Atlanty naprawi nasz związek to była w wielkim błędzie. Przez cztery lata nie interesowała się swoim dzieckiem, więc nie miała, na co liczyć w tym momencie.

Niestety mój nagły wybuch emocji sprawił, że wszystko wyglądało całkiem inaczej, niż planowałem. Moja mała księżniczka była tak przestraszona, że płakała, chowając się za plecami mojego przyjaciela, a miłość mojego życia stała zbyt blisko Nialla. Gdy widziałem, jak blondyn spoglądał na Sevillę, miałem wielką ochotę walnąć mu prosto w twarz. Jednak obecność mojej córki podtrzymała mnie przed zrealizowanie planu.

- Hailey, a może pójdziesz z nami? Chciałabym się dowiedzieć, jak moja siostra spędzała swój wolny czas w Nowym Jorku — odezwała się Caitlin. Z jednej strony byłem jej ogromnie wdzięczny, bo wiedziałem, że blondynka nie wyjawi mojemu maleństwu tajemnicy. Z drugiej strony miałem do niej wielki żal. Fakt, że musiałem spędzić kilka godzin w towarzystwie matki swojego dziecka, nie był dla zbyt pocieszający.

Miałem nadzieję, że Hailey odrzuci propozycję mojej przyjaciółki. Niestety. Usłyszałem pozytywną odpowiedź. W tym momencie straciłem wiarę w fakt, że porozmawiam z kobietą, która zawładnęła moim życiem i sercem.

- Kochanie zostaniesz w domku wujka Chrisa i jego rodziców? Tatuś dziś wieczorem idzie z nimi na spacer i późno wróci, a rano razem pojedziemy do babci Pattie na śniadanie, jeśli będziesz grzeczna — powiedziałem, klękając tuż przy małej Sevi. Nagle uświadomiłem sobie, jak teraz dziwnie to miało wyglądać. Obie miłości mojego życia, zarówno dziewczyna, którą straciłem na dziesięć lat, jak i moja córka nosiły to samo imię. Musiałem wymyślić sposób, jak powinienem się do nich zwracać, aby obie wiedziały, do której z nich mówiłem.

- Dobrze tatusiu, ale po spacerze przyjdziesz tutaj i będziesz spać ze mną? - spytała, robiąc swoje słodkie maślane oczka. Nie miałem serca, aby odmówić temu aniołkowi. Po prostu podałem dziewczynce pozytywną odpowiedź i ucałowałem delikatnie jej czoło.

- Bieber dość tych czułości, musimy iść — usłyszałem głos mojego przyjaciela. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że w salonie zostałem sam z Christianem.

Niechętnie pożegnałem się ze swoim dzieckiem i podążyłem za Chrisem. Na podjeździe doznałem kolejnej sceny zazdrości. Widok szczęśliwej Sevi łamał mi serce. Oczywiście chciałem, żeby moja miłość była radosna, bo już zbyt wiele wycierpiała przez życie, ale to ja chciałem sprowadzać uśmiech na jej piękną twarz. Niall w widoczny sposób podrywał Sevillę na moich oczach.

Wtedy coś we mnie pękło. Przyspieszyłem kroku i oddaliłem się od całej ekipy. Gdy zostałem sam, wyjąłem z kieszeni paczkę fajek. Szybko odpaliłem papierosa i zaciągnąłem się dymem trucizny. Czując, jak nikotyna rozprzestrzeniała się po moim organizmie, stawałem się spokojniejszy.

- Justin wszystko w porządku? — spytał Harry. Nawet nie wiedziałem, kiedy zjawił się u mojego boku. Odwróciłem się w jego stronę. Rzuciłem niedopałek na ziemię i przydeptałem płomień butem.

- Nie. Hazza nic nie jest w porządku. Twój przyjaciel podrywa miłość mojego życia, a ja nic z tym nie mogę zrobić. Przez kłamstwa twoich przyszłych teściów straciłem wszystko, na czym kiedykolwiek mi zależało. Teraz Sevi już nie będzie chciała być ze mną, bo mam dziecko z inną kobietą. Do tego matka mojej córki sądzi, że wracając po czterech latach, naprawi wszystko jedną wizytą — powiedziałem i w końcu wyrzuciłem z siebie wszystkie emocje i obawy. Poczułem wielką ulgę, gdy otworzyłem się przed nim.

Harry nie odezwał się już żadnym słowem. Sama jego obecność podnosiła mnie na duchu. Mężczyzna podszedł do mnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu w geście otuchy.

- Bieber będzie dobrze. Zobaczysz, a co do Sevilli to uwierz stary. Ona przez cały pobyt na Hawajach, gdy nie było przy nas Nialla non stop pytała się o ciebie. Jestem pewien, że ona też nie potrafi o tobie zapomnieć — usłyszałem za sobą jego pewny siebie głos.

Stanąłem jak wryty. Sevi nadal o mnie myślała i chciała wiedzieć co u mnie. Kto wie, może ciągle mnie kochała?

Trzymając się tej myśli, razem z narzeczonym swojej przyjaciółki wróciłem do znajomych. W tym samym momencie na plac wjechały dwie taksówki. Cait i Harry od razu zabrali ze sobą Nialla i Hailey. W tym momencie byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, bo nie musiałem patrzeć na nikogo z pary blondynów. Chris w tym czasie mocno obejmował Sevillę w pasie i prowadził nią do drugiej taksówki.

Bez namysłu podążyłem za swoim przyjacielem. Gdy widziałem, w jaki sposób Christian opiekował się swoją starszą siostrą, byłem wściekły. Miałem wielką ochotę rozwalić wszystko, co znalazłoby się na mojej drodze. Czułem wielką nienawiść do kobiety, która sprawiła, że moja księżniczka była uzależniona od pomocy innych osób.

Nadal nie potrafiłem zrozumieć, co takiego ta dziewczyna miała w sobie. Przecież nasz związek nie trwał dłużej niż cztery miesiące. W tym czasie byłem też w trasie, więc nie spędzaliśmy ze sobą zbyt wiele czasu. A jednak zakochałem się na zabój. Przywiązałem się do niej emocjonalnie i kiedy ją straciłem, sens mojego życia również zniknął. Stałem się wrakiem człowieka. Byłem cieniem samego siebie. Nie mogłem normalnie funkcjonować, czy myśleć racjonalnie. Gdy zamykałem oczy, widziałem jej śliczny uśmiech i roześmiane oczy. Teraz kiedy miłość mojego życia znów była na wyciągnięcie ręki, balem się odrzucenia.

- Czemu siedzisz tak cicho? Martwisz się o swoją córkę? Z moimi rodzicami nie stanie się jej krzywda — usłyszałem ciepły, a zarazem zmartwiony głos Sevi.

- Po prostu myślałem. Nadal nie mogę pojąć, jak oni mogli nam to zrobić. Chciałbym cofnąć czas i uniknąć tych wszystkich kłamstw — powiedziałem i oparłem swoje czoło o szybę. Podziwiałem zmieniający się krajobraz rozświetlonej Atlanty. Żałowałem, że ona nie może ujrzeć tego wszystkiego. Tak wiele zmieniło się w tym mieście przez te dziesięć lat. Niekiedy sam nie wierzyłem, że to jest te samo miasto, co w moich wspomnieniach.

Podczas tej krótkiej wymiany zdań z Sevillą, nie kłamałem. Chciałem móc cofnąć czas i uniknąć tych wszystkich kłamstw. Wtedy nie straciłbym najważniejszej osoby w swoim życiu.


~ Sevilla ~ 


Przez całą drogę do klubu Justin był bardzo małomówny. Zmienił się przez te dziesięć lat. Nie poznawałam go. Najpierw w domu moich rodziców byłam świadkiem jego wybuchu złości. Nie rozumiałam, czym Hailey mu zawiniła. Przecież zaproponowała tylko, że może zaopiekować się jego córką. Czy to był wystarczający powód na takie traktowanie?

Zastanawiałam się, czy on był taki przez cały czas. Przecież w każdej rozmowie Cait chwaliła Justina. Wiecznie mówiła, jak dobrze radził sobie w roli samotnego ojca. Szczerze? Nie rozumiałam, jak kobieta mogła pozostawić swoje własne dziecko.

Gdy dotarliśmy na miejsce, Chris pomógł mi wysiąść z pojazdu. Po chwili poczułam, jak ramiona Nialla owinęły się wokół mojej talii. Nie powiem. Podobał mi się ten gest, ale wolałam, żeby to Justin był na jego miejscu.

- Gotowa, aby zaszaleć — spytał uradowany. Zaśmiałam się pod nosem i skinęłam głową. Chłopak mocniej mnie objął i poprowadził w głąb klubu.

Zajęliśmy miejsce przy stoliku, a Harry z Justinem poszli po drinki. Wśród mojego towarzystwa panowała ciężka atmosfera. Nie miałam pojęcia, co było tego przyczyną. Każdy z obecnych zachowywał się co najmniej dziwnie i skrywał jakąś tajemnicę.

- Zatańczymy księżniczko? — usłyszałam pogodny głos brata.

Ochoczo skinęłam głową, a Chris od razu zabrał mnie na parkiet. Słysząc rytm piosenki, chłopak owinął ramiona wokół mojej talii. Chwilę później już kołysaliśmy się w rytm mojej ulubionej piosenki 5 Second of Summer - Amnesia. Wsłuchując się w tekst, zaczęłam rozmyślać o przeszłości. Wspomnienia spowodowały, że poczułam nieprzyjemne pieczenie pod powiekami.

- Chris możesz wyprowadzić mnie na dwór? Chciałabym chwilę odpocząć od tego hałasu — powiedziałam, nachylając się w stronę brata.

Christian mocniej zaplótł ramiona wokół mojej talii. Po kilku minutach poczułam, jak chłodne powietrze uderza o moją twarz. Dzięki temu moje łzy nie wydostały się na zewnątrz. Gdy usiadłam na ławce, usłyszałam kłótnie.

- Hails zrozum. To nie ma sensu. Wracaj tam, skąd przyjechałaś, bo ja i Sevi nie potrzebujemy ciebie do szczęścia. Cztery lata radziliśmy sobie bez twojej pomocy. Teraz daj nam spokój i nie ingeruj w nasze życie — słyszałam głos Justina.

Zastanawiałam się, z kim on się kłócił. Czy to miało coś wspólnego z nagłym wyjazdem mojej przyjaciółki z Nowego Jorku? Niestety odpowiedź poznałam wcześniej, niż bym planowała.

- Justin daj mi to wszystko wytłumaczyć. Naprawdę chcę wszystko naprawić — usłyszałam głos dziewczyny, która do tej pory była jedną z najbliższych mi osób.

Teraz okazało się, że tak naprawdę nie znałam własnej przyjaciółki. Nie potrafiłam tam siedzieć. Poderwałam się z ławki i biegłam przed siebie. Po pewnym czasie zderzyłam się ze ścianą jakiegoś budynku. Opadłam bez sił na ziemię i dałam upust swoim emocjom. Miałam już dość takiego życia. Nie byłam już pewna, komu mogłam ufać.
_________________________________________________________________________________

Hej kochani :) 

Tak jak obiecałam. Powracam do was po maturach ze zdwojoną siłą. Wprawdzie ostatni egzamin mam dopiero w czwartek, ale większość mam już za sobą, więc miałam czas, aby usiąść przed laptopem i napisać coś dla was.

Mam nadzieję, że ta przerwa nie zniechęciła was do czytania i nadal będziecie chętnie wracać do tej historii. Z racji tego, że w końcu mam wakacje, rozdziały będą pojawiać się znacznie częściej.

Czy ktoś zorientuje się, że Sevilla zniknęła?

Czy niewidoma dziewczyna będzie sama w stanie wrócić do domu lub na imprezę?

Czy pogodzi się z faktem, że została oszukana przez własną przyjaciółkę?

Kogo wybierze Justin, a kogo Sevilla?

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Rozdział VI - Spotkanie




~ Justin ~ 


Gdy tylko wszedłem z Sevi do domu państwa Beadlesów, zobaczyłem Hailey. Caitlin, gdy tylko ujrzała moją minę, zabrała dziewczynkę i psy do ogrodu. Nie chciałem, aby mała dowiedziała się, że siedziała tutaj jej mama.

- Jak Sevilla czuje się po powrocie do Atlanty? — spytała moja dawna partnerka.

Wtedy miałem już wszystkiego dość. Kiedy dowiedziałem się, że przez cały czas byłem oszukiwany, poniosło mnie. Gwałtownie wstałem z fotela, który z impetem upadł na ziemię. Mama moich przyjaciół odwróciła się w moją stronę ze zmartwieniem wypisanym na twarzy.

- Dlaczego kurwa wszyscy wiedzieli, że Sevi żyje poza najbliższymi jej osobami? Dlaczego matka mojego dziecka wie o tym, a nie ja? — spytałem. Miałem chyba za bardzo podniesiony głos, bo Chris w mgnieniu oka znalazł się przy mnie.

Gdy poczułem jego dłoń na swoim ramieniu, wziąłem głęboki oddech. W jego oczach widziałem coś w rodzaju współczucia, jednak wiedziałem, że przeżył to tak samo, jak ja. Nadal nie potrafiłem zrozumieć, jak oni mogli nas oszukiwać przez tyle lat. Pani Beadles podeszła do mnie i wskazała mi miejsce na kanapie, abym usiadł obok niej. Gdy wykonałem jej niemą prośbę, kobieta zajęła miejsce obok mnie.

- Chris pójdziesz po Sevi? Znając życie leży w łóżku i słucha radia. Tylko błagam cię. Trzymaj Sevillę na tych schodach i nie pozwól jej zrobić sobie krzywdy — powiedziała do swojego syna, a on grzecznie skinął głową i tyle go widziałem - Justin nie zrobiliśmy tego bez powodu. Pamiętasz, jak oboje zostaliście postrzeleni? - spytała, a ja skinąłem głową. To właśnie wtedy dowiedziałem się o śmierci mojej ukochanej. - Justin dobrze to zrozumiałeś, Sevi tę sytuację przeżyła. Jednak musieliśmy zrobić coś, bo ona potrzebuje opieki dwadzieścia cztery godziny na dobę. Cztery lata temu nie wiedziałam, że Hailey była tą twoją partnerką, która zostawiła ci dziecko. Kiedy opiekunka Sevilli zachorowała poleciła mi Hails na swoje miejsce. Nie miałam pojęcia o waszej znajomości do naszego ostatniego wyjazdu do Nowego Jorku — zaczęła się tłumaczyć, jednak nagle przerwała.

W drzwiach ujrzałem miłość swojego życia. Jednak czegoś nie rozumiałem. Dlaczego ona w domu nosiła okulary przeciwsłoneczne? Byłem w szoku, gdy widziałem, jak Chris obejmował swoją siostrę. Miałem wrażenie, że cała jego rodzina chciała chronić Sevi przed światem.

- Chris pomożesz mi usiąść? — słyszałem najpiękniejszy głos pod słońcem.

Chłopak od razu wykonał prośbę swojej siostry. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie szeroko, po czym Sevi zajęła miejsce między mną a swoją mamą. Nie rozumiałem, co tak właściwie się działo.


~ Sevilla ~ 


- Wyjaśni mi ktoś co się tutaj dzieje? — spytał mężczyzna, który siedział obok mnie.

Ten głos rozpoznałam od razu. Tak bardzo za nim tęskniłam, a gdy w końcu się spotkaliśmy, nie mogłam go zobaczyć. Czułam nieprzyjemne pieczenie tuż pod powiekami. Nie chciałam teraz płakać. Cały czas jak mantrę powtarzałam sobie, że muszę być silna. Niestety. W tamtym momencie nic nie pomagało. Chciałam tylko położyć się w swoim łóżku i dać upust swoim emocjom.

- Justin, nie unoś się — powiedziała moja mama. - Wiem, że jesteś na nas wściekły, ale pozwól, że coś ci wyjaśnię. Jak już wspomniałam, zrobiliśmy to dla waszego dobra. Sevilla podczas zamachu na wasze życie straciła wzrok, a wy byliście za młodzi, aby pozwolić wam się ją zajmować.

Poczułam, jak Justin gwałtownie poderwał się z siedzenia. Nim zdążyłam zareagować, chłopak pociągnął mnie za rękę. Nie miałam pojęcia, dokąd mnie prowadził.

Chwilę później poczułam, jak chłodne powietrze owiało moje ciało. Z daleka słyszałam, jak śmiało się małe dziecko. Szybko zdałam sobie sprawę, że z każdą chwilą byliśmy bliżej. Ramię Justina mocno owinęło się wokół mojej talii.

- Sevi! - usłyszałam krzyk swojej siostry.

- Nie złapiesz mnie ciociu — usłyszałam głos małej dziewczynki. Szybko domyśliłam się, że to córka Justina. - Tatusiu przyszedłeś — zawołała mała.

Chłopak odsunął się ode mnie, a mi momentalnie zrobiło się smutno. Tyle czasu tęskniłam za nim, a teraz musiałam pogodzić się z faktem, że on już nigdy nie będzie mój.

Nagle poczułam umięśnione ramiona wokół swojej talii. Tajemniczy gość oparł swoją brodę na moim ramieniu i przyciągnął mocniej do swojego ciała. Gdy poczułam znajomą woń perfum, na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech.

- Myślałaś, że na długo uwolnisz się ode mnie? — spytał zadowolony z siebie Niall. W jego głosie słyszałam rozbawienie, co spowodowało, że sama wybuchłam głośnym śmiechem.

- Kochanie zapomniałam ci powiedzieć, że dzisiaj zabieram cię na imprezę. Hazza i ja niewyobrażany sobie, żeby ciebie zabrakło na naszym przyjęciu zaręczynowym — powiedziała moja siostra, która nagle znalazła się przy mnie.

Nie miałam pojęcia, kiedy ona zjawiła się tak blisko. Po raz kolejny chłopak, który mnie obejmował, odsunął się. Na jego miejscu pojawiła się Cait. Od razu rozpoznałam dziewczynę, bo ona obejmowała mnie w specyficzny sposób. Szybko znalazłyśmy się w moim pokoju. Gdy położyłam się na łóżku, dziewczyna rzuciła we mnie sukienką. Kilka minut później byłam już ubrana, jednak nie obeszło się bez pomocy mojej siostry. Strasznie źle się czułam, z tym że nawet przy najprostszych codziennych czynnościach potrzebowałam pomocy.

Z pomocą Caitlin wróciłam do salonu. Ktoś nagle wpadł w moje ramiona. Szybko uświadomiłam sobie, że to była moja przyjaciółka. Jej dłonie poznałabym wszędzie. W końcu to ona pomagała mi przez cztery lata, więc nie było w tym nic dziwnego. Bardziej byłam zaskoczona jej obecnością w domu moich rodziców. Przecież miała załatwiać jakieś ważne rodzinne sprawy.

- Mamo zaopiekujesz się małą Sevi? Naprawdę chciałabym, żeby Justin był na naszej imprezie — usłyszałam przepełniony nadzieją głos mojej siostry.

- Ja z przyjemnością zajmę się tym małym szkrabem — wtrąciła podekscytowana Hailey.

W tym momencie usłyszałam, jak drewniane krzesło upadło z wielkim hukiem na kamienną posadzkę. Chwilę później ciszę przerwał pisk małej dziewczynki, który współgrał z donośnym śmiechem zarówno, jak i mojej siostry stojącej nadal przy moim boku.

- Spróbuj tylko zbliżyć się do niej. Cztery lata temu pokazałaś, jak można tobie zaufać, więc teraz znów zniknij i daj nam spokój — wykrzyczał Justin.

Nie rozumiałam nic z tego, co się działo. O czym Justin mówił? Kim dla niego była moja przyjaciółka? Dlaczego ja o niczym nie wiedziałam? Pytania mnożyły mi się, a odpowiedzi na żadne z nich nie mogłam dostać. Chciałam w końcu zacząć żyć w spokoju. Niestety wiedziałam, że w takiej sytuacji nie mogło to nastąpić zbyt szybko.
_________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu skomentuj :) 

Hej kochani. Witam was po kilku dniowej przerwie. Wyszła mi trochę dłuższa niż planowałam, ale niestety nauka do matury mnie powstrzymuje. Gdy tylko skończę pisać egzaminy rozdziały zaczną pojawiać się regularnie.

Czy Sevi pozna prawdę o swojej przyjaciółce?
Którego z chłopaków wybierze Sevilla?
Czy Justin podejmie słuszną decyzję? 
Czy pozwoli Hailey zająć się swoją córką?
Co miał na myśli mówiąc, że już kiedyś pokazała, jak można jej zaufać? 

wtorek, 12 kwietnia 2016

Rozdział V - Szkło


~ Sevilla ~



Późną nocą wróciłam z rodzicami do Atlanty. Od razu tata zawiózł nas do domu. Na miejscu Cait zaprowadziła mnie do pokoju i podała mi piżamę. Gdy byłam już gotowa do snu, dziewczyna pomogła mi dojść do łóżka. Kiedy tylko położyłam się, zasnęłam bez najmniejszego problemu.

Rano do pokoju weszła moja mama. Kobieta pomogła mi zejść na dół i zaprowadziła mnie do kuchni. Nagle usłyszałam przeraźliwy huk w pomieszczeniu, któremu towarzyszył odgłos tłuczonego szkła.

- Sevi!? - usłyszałam drżący głos mojego brata. Cicho westchnęłam i stałam nadal w bezruchu. Nie wiedziałam, jak się ruszyć, aby nie zrobić sobie krzywdy w nowym miejscu. Nie miałam pojęcia, w jakiej odległości znajdowałam się od mebli, czy innych niebezpiecznych przedmiotów.

- Christian zaprowadź Sevillę do jadalni, ale proszę Cię, trzymaj mocno swoją siostrę. Nie pozwól jej na nic wpaść, a ja przygotuję wam śniadanie - powiedziała nasza mama.

Chłopak od razu znalazł się u mojego boku i zaczął prowadzić mnie w nieznanym kierunku. Czułam, jak jego dłonie drżały na moim ciele. Wiedziałam, że to był dla niego wielki cios. Sama nie wiem, jakbym zareagowała w podobnej sytuacji. Przecież oszukiwali go najbliżsi. Mój brat odsunął się ode mnie, po chwili usłyszałam, jak ktoś odsuwał krzesło. Gdy mężczyzna znów znalazł się przy moim ciele, poczułam jego duże i ciepłe dłonie na swojej talii. Christian pomógł mi usiąść, ale nie odezwał się do mnie ani słowem.

Zdawałam sobie sprawę, że był wściekły. Nie miałam pojęcia, jak mogłam naprawić całą sytuację. Chciałam, aby moja rodzina znów była szczęśliwa. Jednak wiedziałam, że moje rodzeństwo, a zwłaszcza Christian, potrzebowało czasu, aby zaakceptować ostatnie wydarzenia. Nagle usłyszałam, jak ktoś opuszczał dom i zamykał z trzaskiem drzwi.

- Kochanie zjedz naleśniki, a ja naszykuje ci kąpiel. Cait w tym czasie wybierze Ci jakiś strój - powiedziała moja mama i postawiła talerz na stole.

Gdy tylko usłyszałam, jak wychodziła, wzięłam się za jedzenie śniadania. Ledwo odstawiłam na bok talerz, a u mojego boku znalazła się Caitlin. Dziewczyna zaprowadziła mnie do łazienki. Po prysznicu owinęłam się w ręcznik, który wskazała mi siostra. Nie musiałam długo czekać, aby kobieta zjawiła się w pomieszczeniu z moimi ubraniami. Podała mi zestaw, po czym wyszła. Szybko wytarłam swoje ciało i założyłam na siebie wszystko, co mi podała.

- Cait, zaprowadzisz mnie do mojego pokoju? - spytałam, bo wiedziałam, że czekała przed drzwiami.

Dziewczyna szybko znalazła się przy mnie i skierowała się w stronę mojego pokoju. Od razu usiadłyśmy na łóżku. Długo rozmawiałyśmy, aż naszą konwersację przerwał dzwonek do drzwi.

~ Justin ~



Po powrocie z Kanady długo myślałem nad swoim życiem. Jeśli podejrzenia Chrisa były słuszne, a Sevi naprawdę żyła, to w końcu mogłem być szczęśliwy. Chciałem znów trzymać tę drobną kobietę w swoich ramionach. Tęskniłem za Sevillą i nie potrafiłem zapomnieć o tych pięknych brązowych oczach, które towarzyszyły roześmianej twarzy mojej księżniczki.

- Tatusiu, czemu płaczesz? - spytała moja córka, kiedy usiadła mi na kolanach. Mocno przytuliłem dziewczynkę do siebie, zdając sobie sprawę, że naprawdę z moich oczu płynęły strumienie łez.

- Kochanie to nic takiego. Tatuś po prostu myślał o kimś, za kim bardzo tęskni, ale dzięki tobie słoneczko tatuś jest szczęśliwy - powiedziałem, osuszając swoje mokre policzki.

Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Z Sevi na rękach poszedłem otworzyć drzwi. Moim oczom od razu ukazał się roztrzęsiony Christian. Nie miałem pojęcia, co się stało, że przyszedł tak wcześnie. Był cały blady, zapłakany, a pod jego oczami były wielkie sine cienie. Wyglądał, jakby nie spał przez tydzień.

Bez zastanowienia wpuściłem mężczyznę do środka. Mała, widząc stan mojego przyjaciela, pobiegła na górę do swojego pokoju. Wraz z Chrisem udałem się do salonu. Po chwili byłem w kuchni, gdzie przygotowywałem napoje. Kiedy wróciłem do pokoju, usiadłem na kanapie i podałem Christianowi kubek z gorącą herbatą. Gdy mężczyzna odbierał ode mnie przedmiot, widziałem, jak trzęsły mu się dłonie. Wiedziałem, że musiało stać się coś złego. W podobny sposób zachowywał się, kiedy byłem w szpitalu, a on informował o śmierci mojej księżniczki.

Nie mogłem zmuszać go do mówienia, bo wiedziałem, że chłopak mógł zamknąć się w sobie. Chciałem dowiedzieć się, co wprawiło Chrisa w taki stan, jednak bałem się odezwać do niego. Mężczyzna spojrzał w moją stronę, a w jego oczach widziałem zbierające się łzy.

Wtedy już wiedziałem, że stało się coś złego. Mój przyjaciel nigdy nie płakał. No prawie nigdy. Pierwszy i ostatni raz widziałem jego łzy, gdy zmarła Sevilla.

- Justin ona żyje, rozumiesz? Dzisiaj rano, gdy robiłem sobie śniadanie, mama przyprowadziła do kuchni Sevillę. Rozumiesz? Oni nas oszukiwali przez cały ten czas - powiedział drżącym głosem. Nie mogłem w to uwierzyć. Moja ukochana jednak żyła, a nasze przypuszczenia okazały się słuszne.

Wtedy czułem, jak narasta we mnie złość. Jak państwo Beadles mogli nam to zrobić? Czy naprawdę im przeszkadzał nasz związek, że musieli udawać śmierć najważniejszej dla mnie osoby? Nie potrafiłem zrozumieć toku myślenia rodziców moich przyjaciół. Przecież wiedzieli, że na nikim mi tak nie zależało, jak na Sevi.

Wyjąłem z szuflady papierosy. Od razu odpaliłem jedną fajkę, a resztę paczki rzuciłem w stronę przyjaciela. Christian nie zastanawiając się długo, poszedł w moje ślady. Kiedy skończyliśmy palić, obaj byliśmy już znacznie spokojniejsi. W tym samym momencie moja córeczka zbiegła po schodach. Dziewczynka rzuciła się w ramiona Christiana, kiedy widziała, że mój przyjaciel nadal był smutny.

- Zbieramy się. Muszę porozmawiać z twoimi rodzicami - odparłem, biorąc swoją córkę od Chrisa. Mężczyzna skinął głową i razem pojechaliśmy do jego domu.

Byłem w szoku, gdy w salonie zastałem Sevillę i Hailey. Nie miałem pojęcia, co robiła tutaj matka mojego dziecka. Cait widząc moją minę, zabrała moją córkę do ogrodu. Byłem zdruzgotany. Dlaczego wszystko musiało dziać się przeciwko mojej osobie?
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej kochani :)

Chciałam Was zaprosić do czytania mojego nowego opowiadania "No Control", które również jest o Justinie, ale nie tylko (znajdziecie w nim wielu sławnych bohaterów, np. The Fooo Conspiracy, One Direction, czy Selenę Gomez). W prawdzie opowiadanie dopiero zaczynam pisać, ale mogę Was zdradzić, że będzie się tam dużo działo. Książkę "No Control" znajdziecie na moim profilu na Wattpadzie.

Czy Justin i Sevilla spotkają się?
Co Hailey robiła w domu Beadlesów?
Czy Justin pozna w końcu całą prawdę?
Jak zareaguje na nieprzyjemne wieści dotyczące jego ukochanej?



niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział IV - Hawaje


~ Sevilla ~



Od dwóch dni byłam z rodzicami na Hawajach. Żałowałam, że nie mogłam zobaczyć charakterystycznej roślinności, czy niezwykłych barwnych strojów mieszkańców, czy turystów.

Wyszłam ze swojego pokoju. Podtrzymując się ściany, opuściłam swój pokój. Weszłam do salonu, skąd słyszałam głośną rozmowę moich rodziców. Po kilku sekundach usłyszałam kroki, wibracje podłoża i stukot obcasów o posadzkę utwierdziły mnie w przekonaniu, że mama zbliżała się w moją stronę. Kiedy poczułam rękę kobiety na swoim ramieniu, od razu ujęłam jej dłoń, a ona poprowadziła mnie w stronę kanapy.

- Nie ruszaj się, kochanie. Za chwilę przyniosę ci śniadanie - powiedziała, a ja słyszałam, jak wychodziła z pomieszczenia.

W tym samym momencie poczułam, jak kanapa ugięła się pod ciężarem drugiej osoby. Wiedziałam, że to był mój tata. Przesunęłam się w jego stronę i wtuliłam się w ciało ojca.

- Sevi pójdziemy dziś na plażę? - spytał, gdy do pomieszczenia wchodziła moja rodzicielka.

W odpowiedzi skinęłam głową na znak zgody. Kobieta postawiła talerz na moich kolanach. Wzięłam pierwszą kanapkę w swoją dłoń, a po chwili opróżniłam zawartość półmiska. Mama pomogła mi wstać i razem udałyśmy się do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, a ona podeszła do mojego bagażu. Nagle na moje nogi zaczęły spadać ubrania. Kiedy moja rodzicielka wyszła z pokoju, zaczęłam się przebierać. Założyłam bikini, a na to zarzuciłam lekką zwiewną sukienkę. Kiedy wychodziłam z pomieszczenia, od razu padłam w ramiona ojca.

Tata ujął mnie pod ramię i opuściliśmy nasz apartament. Przez całą drogę mężczyzna mnie podtrzymywał, abym nie zrobiła sobie krzywdy. Mama ciągle opowiadała mi śmieszne anegdoty z życia mojego rodzeństwa. Wtedy dowiedziałam się, że ich poranna kłótnia wynikła z faktu, że moja siostra bliźniaczka spędzała wakacje w tym samym miejscu.

Bałam się spotkania z Caitlin i Christianem. Wiedziałam, mój powrót mógł wiele zmienić w ich życiu, a nie byłam pewna, czy chciałam zrobić takie zamieszanie. Z rozmyślań wyrwał mnie piasek, który bez przerwy wpadał w moje sandały. Po kilku krokach mój ojciec się zatrzymał a ja wraz z nim.

Czułam, jak moi rodzice rozkładali koc, który otulał moje stopy. Mama pomogła mi usiąść, abym mogła ściągnąć swoje buty. Po chwili znów stanęłam na równych nogach. Zdjęłam sukienkę i poprawiłam swoje ciemne okulary.

- Pójdę się przejść brzegiem morza - powiedziałam do rodziców. - Później poproszę kogoś, aby przyprowadził mnie tutaj - dodałam szybko, aby tylko zgodzili się na moją samotną wycieczkę.

Ku mojemu zaskoczeniu para nie miała żadnych przeciwwskazań co do tego. Korzystając z okazji, powędrowałam w stronę, skąd dobiegał szum fal. Gdy tylko poczułam wodę, zaczęłam iść wzdłuż brzegu.

Znów powróciłam do rozmyślań. Byłam bardzo ciekawa, czy po tak długim czasie miałam jeszcze szanse, aby ujrzeć światło dzienne. Zastanawiałam się, jak po tylu latach wyglądało moje rodzeństwo. Chciałam wiedzieć, czy Justin myślał o mnie czasem oraz, czy dawniej byłam kimś ważnym w jego życiu.

Niestety coś nagle wyrosło na mojej drodze, a raczej ktoś. Zderzyłam się z jakimś chłopakiem, przez co wpadłam do wody.

- Przepraszam, nie zauważyłem cię. Pozwól, że pomogę ci wstać - powiedział mężczyzna z silnym irlandzkim akcentem. Nim się zorientowałam, znów stałam na nogach. - Jestem Niall, a ty piękna? - spytał pogodnym tonem.

- Sevilla, dla przyjaciół Sevi - odparłam bez zastanowienia. Nagle przed sobą znów miałam scenę, jak poznałam swojego brata i Justina. Na to wspomnienie momentalnie zebrały się łzy pod moimi powiekami.

- Chodź, poznasz moich przyjaciół - powiedział z ekscytacją w głosie. - Taka ślicznotka nie może sama chodzić po plaży - dopowiedział pogodnie.

Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Szybko przestałam czuć wodę na swoich stopach, w zamian miałam nogi całe w błocie, bo weszliśmy na suchy piasek.

- Musicie kogoś poznać - powiedział do swoich towarzyszy, gdy doszliśmy na miejsce. Wtedy usłyszałam, jak ktoś głośno wciągał powietrze.

- To nie może być prawda. Sevi ty żyjesz! - wykrzyczała z wyrzutem moja siostra. Skierowałam w dół swoje spojrzenie, bo wiedziałam, że to wszystko dopiero miało się zacząć. - Wiesz, co wtedy przeżywaliśmy? Wiesz, jak twój chłopak cierpiał? Zdajesz sobie sprawę, że on do tej pory nie jest w stanie pogodzić się z twoją śmiercią? Tylko mi nie mów, że rodzice wiedzieli o wszystkim - wyrzucała z siebie wszystkie emocje. Głównie złość, smutek, może zawód.

Wtedy była martwa cisza. Wszyscy zamarli w swoich czynnościach i przysłuchiwali się wybuchowi Caitlin. Wiedziałam, że ten dzień mógł prędzej czy później nadejść, więc byłam przygotowana na taką sytuację. No prawie, bo nie sądziłam, że spotka mnie to tak prędko.

- Cait to był pomysł rodziców - powiedziałam nadal ze spuszczoną głową. - Po tym zdarzeniu doszli do wniosku, że tak będzie dla was lepiej. Woleli wynajmować przez tyle lat opiekunki, niż przekazać wam to, co naprawdę się stało.

Próbowałam powiedzieć coś jeszcze, niestety mój głos przestał być posłuszny. W gardle poczułam dławiącą kulę, a z oczu zaczął płynąć słony płyn. Siostra zamknęła mnie w szczelnym uścisku i czułam, jak jej serce biło szybszym rytmem, a na moje ramie spadały łzy należące do dziewczyny.

- Dlaczego to zrobiliście? Jakie opiekunki? - pytała zdławionym tonem.

Odsunęłam się od dziewczyny i zaczęłam ścierać swoje łzy. Wzięłam głęboki oddech i z nerwów zaczęłam bawić się swoimi palcami.

- Jestem niewidoma Caitlin. Od postrzału zupełnie nic nie widzę. Rodzice stwierdzili, że tak będzie lepiej, bo ty i Chris mieliście studia. Ja w tym czasie potrzebowałam opieki dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie byłam w stanie, aby cokolwiek zrobić sama - odparłam przygnębionym tonem.

Zanim zdążyłam się zorientować, dziewczyna zdjęła moje okulary. Stałam zdezorientowana na środku plaży. Nie miałam pojęcia, co powinnam zrobić, ani jak się zachować. Cait pociągnęła moją rękę w dół, dając mi tym samym znak, że chciała, abym usiadła.

Bez zastanowienia wykonałam niemą prośbę swojej siostry. Caitlin bez przerwy przymała moją dłoń. Rozmawialiśmy przez bardzo długi czas. W ciągu jednego dnia chciałyśmy nadrobić czas, który spędziłyśmy z dala od siebie. Wtedy dziewczyna zdradziła mi, że za kilka miesięcy miała wyjść za mąż. Nagle poczułam chłód na swoich plecach. Wiedziałam, że za mną usiadł ten sam chłopak, który wpadł na mnie podczas spaceru. Po prostu potrafiłam rozpoznać jego klatkę piersiową po jednym zderzeniu.

- Hej jestem Harry, narzeczony Caitlin - powiedział jakiś mężczyzna.

- Hazza opuść tę dłoń, moja siostra nie jest w stanie jej zobaczyć - usłyszałam głos Cait. Chłopak siedzący za mną przyciągnął mnie bliżej swojej klatki piersiowej i wtulił się w moje plecy. - Nialler daj spokój Sevilli. Pójdę ją odprowadzić do rodziców, bo na dzisiaj już miała wystarczająco wrażeń. - Cait zawsze była nadopiekuńcza. Opiekowała się mną, zanim dowiedziałam się, że jest moją siostrą.

Dziewczyna ujęła moją dłoń i pomogła mi wstać. Z każdą chwilą coraz wyraźniej słyszałam szum fal. Wiedziałam, że szłyśmy w stronę wody, ale kiedy moje stopy znów były muskane przez morską pianę miałam potwierdzenie swoich przypuszczeń.

- Rodzice są przy wejściu na plażę? - spytała, gdy stałyśmy po kostki zanurzone w ciepłej cieczy. W odpowiedzi skinęłam głową, bo uświadomiłam sobie, że nie krótko szliśmy w piasku, kiedy tata mnie prowadził.

- W takim razie siedzą, w tym samym miejscu, co zawsze - powiedziała i zaczęła prowadzić w kierunku, gdzie siedzieli moi rodzice.
___________________________________________________________________


Po przeczytaniu skomentuj :)

Proszę o zapoznanie się z zakładką bohaterowie, ponieważ pojawiły się nowe osoby w opowiadaniu.
Poza tym zapraszam Was do czytania opowiadania http://incurablelovejb.blogspot.com/ 
Osobiście uważam, że jest bardzo interesujące. Dziewczyna wraca po dłuższej przerwie do pisania, więc chciałabym, abyście się wypowiedzieli na temat tej historii.

Co zrobi Justin, gdy potwierdzą się jego i Chrisa przypuszczenia o tym, że Sevi jednak żyje? 

Kogo Justin wybierze? 

Czy Sevi i Justin się spotkają? 

Jakie znaczenie w życiu Sevilli będzie miał Niall, którego poznała na plaży? 

sobota, 5 marca 2016

Rozdział III – Kanada


~ Justin ~


Skończyłem pakować siebie i małą Sevi. Usiadłem w salonie i czekałem na telefon jednego z ochroniarzy, który miał nas zawieźć na lotnisko. Nagle przybiegła moja mała księżniczka. Dziewczynka od razu usiadła na moich kolanach i mocno wtuliła się w moje ciało. Sevilla spojrzała na mnie swoimi ślicznymi piwnymi oczkami, po czym uśmiechnęła się delikatnie. W tym momencie naprawdę cieszyłem się z wakacji. W końcu mogłem przemyśleć kilka spraw.

- Tatusiu, czemu tak nagle chcesz jechać do dziadka? - spytała zaciekawiona.

Nie dziwiłem się swojej córce. Zawsze uprzedzałem ją o wszelkich naszych wyjazdach, jednak tym razem całą organizację do tego momentu miałem w tajemnicy. Za kilka tygodni miała pójść do przedszkola, więc chciałem zrobić małej niespodziankę. A przy okazji mogłem zająć się sobą i swoimi przemyśleniami.

- A kto powiedział, że zaplanowałem to teraz – powiedziałem i zacząłem łaskotać dziewczynkę, która piszczała i skakała po moich kolanach. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Gdy zobaczyłem imię jednego z ochroniarzy, od razu odebrałem połączenie. Mężczyzna oznajmił, że podjechał pod nasz dom, więc poszedłem po nasze bagaże. W tym czasie moja córeczka zakładała buty. - Wiesz, że dziadek strasznie stęsknił się za tobą? - spytałem nawiązując do wczorajszej rozmowy ze swoim tatą.

Sevi szeroko uśmiechnęła się w moją stronę, po czym założyła sweter na ramiona. Złapałem dziewczynkę za rękę i wyszliśmy z domu. Ochroniarz zabrał nasze torby, a ja dokładnie zamknąłem drzwi. Chciałem zapomnieć o dzisiejszej wizycie Hailey. Musiałem w końcu ułożyć sobie życie na nowo, ale to moja mała księżniczka była dla mnie najważniejsza. Wiedziałem, że małej będzie ciężko zaakceptować jakąkolwiek kobietę, która miałaby zamieszkać z nami, bo żadna nie byłaby jej mamą. Tym bardziej nie chciałem, aby wiedziała, kto nas odwiedził. Bałem się, że mała mogła zrobić sobie zbyt wielkie nadzieje z powrotem matki, a ja chciałem dowiedzieć się, co kombinowała Hailey.

Otworzyłem drzwi samochodu, moja córeczka od razu usiadła w foteliku. Zająłem miejsce obok swojej księżniczki i złapałem jej drobną dłoń. Nie odjechaliśmy daleko od domu, a dziewczynka już smacznie spała. Szczerze? Trochę cieszyłem się, że zasnęła, bo przynajmniej nie zadawała męczących pytań. Oparłem głowę o zagłówek kanapy i zacząłem rozmyślać. W jednej chwili zapragnąłem, aby moja dawna ukochana jednak żyła. Nie potrafiłem pogodzić się ze śmiercią Sevilli. Odkąd przyjechała do Atlanty, sprawiła, że nie mogłem przestać o niej myśleć. Gdy odeszła z tego świata zabrała dużą część mojego życia ze sobą. Wyobrażałem sobie, jak wyglądałby teraz mój czas, gdyby jednak miłość mojego życia była przy mnie. Czy w tym momencie też byłbym ojcem? A może leżelibyśmy na jakiejś plaży na wakacjach?

- Tatusiu a Jazmyn i Jaxon będą w domu u dziadka? - spytała moja córeczka, wyrywając mnie z zamyślenia.

Sevi od zawsze zwracała się do mojego rodzeństwa po imieniu. W końcu Jazzy i Jaxon byli tylko kilka lat starsi od mojej księżniczki, więc byłoby dziwne, gdyby miała ich nazywać inaczej. W sumie cieszyłem się, że miała dobry kontakt z moim bratem i siostrą. Przyjamniej w Kanadzie przez krótki czas nie musiałem zastanawiać się nad tym, co robiła, bo była pod opieką Jazmyn. Choć gdy za długo nie było ich w pobliżu zaczynałem martwić się o swoje dziecko.

- Kochanie oczywiście, że będą. Przecież za kilka dni muszą iść do szkoły, tak jak ty do przedszkola – powiedziałem z uśmiechem, a mała spojrzała na mnie, a iskierki szczęścia tańczyły w oczach.

Dojechaliśmy na lotnisko. Ochroniarz pomógł zabrać mi bagaże. Złapałem dłoń swojej córki, aby nie zgubiła się w tłumie. Chwilę później siedzieliśmy w prywatnym samolocie. Pomogłem małej zapiąć pasy, gdy pilot ogłosił, że startujemy. Kiedy byliśmy na bezpiecznej wysokości moja córka zaczęła biegać i bawić się po pokładzie. Nie ukrywam to był skłodki widok, kiedy dziewczynka próbowała wciągnąć stewardessę do wspólnej zabawy. Jednak wiedziałem, że nie mogłem na to pozwolić, bo lada chwila mieliśmy lądować.

- Kochanie chodź do taty. Pani musi pracować, a my niedługo będziemy u dziadka – powiedziałem z uśmiechem. Dziewczynka w tej samej chwili podbiegła do mnie i wspięła się na moje kolana, po czym mocno wtuliła się w moje ciało.

Objąłem mocniej jej ciało, po czym pilot ogłosił, że podchodzimy do lądowania. Po wyjściu z samolotu weszliśmy na teren lotniska. Tam czekał już na nas mój tata. Gdy dziewczynka go zobaczyła, od razu pobiegła w jego stronę. Mężczyzna uśmiechnął się na nasz widok i porwał Sevi w swoje objęcia, na co ta zaczęła głośno piszczeć. Podszedłem z bagażami do nich, po czym wsiedliśmy do samochodu mojego ojca. Mała przez całą drogę pytała się, kiedy dotrzemy na miejsce. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że nie mogła się doczekać spotkania z Jazmyn i Jaxonem.

Godzinę później weszliśmy do domu mojego taty. Moje rodzeństwo od razu wybiegło ze swoich pokoi, aby sprawdzić, kto przyszedł. Na widok mojej córki szeroko uśmiechnęli  się i podbiegli do dziewczynki, ignorując tym samym moją obecność. Zakaszlałem, zwracając tym samym uwagę dzieci na swoją osobę.

- A o starszym bracie to już zapominacie? - spytałem z ironią w głosie. Wiedziałem, że odkąd Sevi pojawiła się w moim życiu, moje rodzeństwo bardziej wolało spędzać czas w jej towarzystwie.

Chłopczyk z dziewczynką mocno mnie przytulili, po czym znów zwrócili się do mojej córki. Sevilla była szczęśliwa, gdy miała osoby chętne do zabawy z nią. Nim się zorientowałem, cała trójka była już w ogrodzie.

Wszedłem do salonu, gdzie siedziała narzeczona mojego taty. Chelsey szeroko uśmiechnęła się, gdy usiadłem na kanapie. Chwilę później mój ojciec zajął miejsce obok mnie.

Długo rozmawialiśmy o ich przygotowaniach do ślubu, który miał się odbyć pod koniec roku. Przez cały czas próbowałem, odgonić od siebie myśli, o nagłej wizycie Hailey. Nie chciałem, aby po tym wszystkim miała kontakt z naszym dzieckiem. Jednak z drugiej strony chciałem zapewnić Sevilli prawdziwy kochający dom, a do tego potrzebowałem partnerki. Przecież sam nie byłem w stanie wszystkiego jej wytłumaczyć. Niestety im była starsza tym cięższe pytania mi zadawała, a ja już nie wiedziałem, jak z nich wybrnąć.

- Justin słuchasz nasz? Co się z Tobą dzieje? - głos mojego taty wyrwał mnie z zamyślenia.

Głośno westchnąłem i jeszcze raz przeanalizowałem całą sytuację. Przeczekałem dłonią swoją blond grzywkę, po czym opowiedziałem im o ostatnich wydarzeniach. Naprawdę potrzebowałem teraz rady, bo sam nie wiedziałem, co powinienem zrobić.

- Sądzę, że powinieneś spróbować porozmawiać z Hailey. Może ona przez ten czas naprawdę się zmieniła? Wiem, że żadna kobieta nie zastąpi Ci twojej zmarłej ukochanej, ale musisz żyć dalej. A teraz naprawdę powinieneś pomyśleć też o córce. Myślisz, że łatwo jej będzie słuchać od innych dzieci o ich matkach? Spróbuj zaufać matce swojego dziecka. Może jeszcze nie wszystko jest stracone? - powiedziała zdecydowanym tonem przyszła żona mojego ojca.

W tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy ta kobieta przypadkowo nie miała racji. Użalając się nad własnym losem, skazywałem na cierpienie najważniejszą dla mnie dziewczynę. Chelsey miała rację. Musiałem w końcu zacząć myśleć nad przyszłością własnego dziecka. Nie chciałem, aby była ofiarą przemocy dla innych dzieci tylko, dlatego że wychowywała się bez mamy.

- Myślę, że masz rację. Powinienem jeszcze raz porozmawiać z Hailey, ale nie chcę, żeby robiła małej nadzieję. Mam wrażenie, że niebawem znów zniknie. Jednak chcę, dla mojej córeczki jak najlepiej – powiedziałem, opierając głowę na swoich ramionach.

Naszą rozmowę przerwał telefon mojego najlepszego przyjaciela. Nie zastanawiając się nad niczym, odebrałem połączenie. Długo siedziałem i analizowałem jego słowa.

- Chris. Uspokój się i opowiedz mi wszystko jeszcze raz – poleciłem bratu mojej zmarłej dziewczyny.

- Rano dzwonili do mnie rodzice. Coś mówili o wyjeździe na Hawaje. Później powiedzieli, że wysłali paczki z rzeczami mojej siostry z Nowego Jorku. Justin rozumiesz? Oni nas okłamali! Sevi jednak żyje, bo przecież Cait nigdy nie wyjechała z Atlanty. Przecież innej siostry nigdy nie miałem, choć sam długo nie wiedziałem o jej istnieniu. Pytanie, które chce Ci zadać to, dlaczego oni nam wmówili, że ona zmarła? Jak myślisz, co takiego się stało? - po raz kolejny zrelacjonował mi wszystko na jednym wdechu.

Sam zacząłem zastanawiać się, czy to prawda. Czy moja ukochana naprawdę żyje? Jeśli tak to miałem jeszcze szanse zyskać jej serce? Tylko jeśli moja księżniczka nie umarła, to dlaczego rodzice Chrisa ukrywali to przed nami? Co tak naprawdę stało się dziesięć lat temu?

- Chris uwierz mi. Chciałbym Ci pomóc, ale sam nic nie wiem. Tylko jeśli to prawda, to po powrocie twoich rodziców mamy z nimi dużo do wyjaśnienia – odparłem pewien przekonania, że być może jeszcze ujrzę moją prawdziwą Sevi, która zawróciła mi w głowie w tak krótkim czasie.

Usłyszałem płacz swojej córki. Szybko zakończyłem rozmowę z przyjacielem i pobiegłem w stronę ogrodu. Mała leżała na trawie i trzymała się za swoje kolana. Wziąłem dziewczynkę na ręce i zaprowadziłem do domu. Zaniosłem córkę do łazienki, gdzie zacząłem oczyszczać rany z trawy i innych zanieczyszczeń. Kiedy w końcu mała uspokoiła się, nie czekała nawet na moje pozwolenie tylko pobiegła na ogród, aby dalej bawić się z moim rodzeństwem.

Wróciłem do salonu i zacząłem analizować słowa przyjaciela. Cały czas w głowie słyszałem powtarzane zdanie: „Oni nas okłamali! Sevi jednak żyje”. Czy to było możliwe, aby to była prawda? Naprawdę w tym momencie nie marzyłem o niczym innym. Chciałem znów ujrzeć Sevillę Camillę Beadles, która zawróciła w mojej głowie.
_________________________________________________________________________________
Czy Justin i Chris poznają prawdę dotyczącą „tajemnicy śmierci” Sevilli?
Czy Justin jeszcze będzie miał szansę związać się ze swoją ukochaną?
A może jednak wróci do matki swojego dziecka?
Co powinien zrobić Justin, aby uszczęśliwić swoją córkę?