Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2016

Epilog + Q&A



15 lat później


~ Camilla ~


Po operacji moje życie wróciło do normy. Zaczęłam oficjalnie spotykać się z Justinem, co ku mojemu zdziwieniu poparła nawet jego córka. Z początku sądziłam, że mała mogłaby być przeciwko naszej miłości, ale prawda okazała się całkiem inna. Sevi bardzo szybko odnalazła się w nowej sytuacji, przez co pół roku później zamieszkaliśmy razem.

W tym czasie zdążyłam zmienić swoje imię na to, które rodzice nadali tuż po narodzinach. Dzięki temu czułam się, jakbym zaczynała nowy rozdział w życiu. Tym razem miało się obyć bez trosk i zmartwień. Przynajmniej tak sądziłam do pewnego momentu.

Z Justinem szybko wzięliśmy ślub. Kilka miesięcy później przyszedł na świat nasz syn Oliver. Olly był dosłownie kopią swojego ojca. Nie tylko z wyglądu, ale również zachowania. Obaj zawsze musieli postawić na swoim, a jego wiecznie zapracowany tatuś spełniał po prostu każdą zachciankę najmłodszego dziecka. Z tego powodu nie zdziwiłam się, kiedy tydzień temu zobaczyłam czternastoletniego chłopaka z kolczykiem w nosie i tunelem w lewym uchu. Mimo swojego wieku chłopak wyglądał na nieco starszego od swoich rówieśników, ale zawsze miał dobry kontakt z kolegami z klasy oraz starszą przyrodnią siostrą.

Choć dwójka nastolatków, wychowywana przez nas, była strasznie rozpuszczona przez nas, to z każdym problemem woleli przychodzić do mnie. W końcu to ja zajmowałam się nimi przez cały czas, kiedy to mój mąż świetnie bawił się w trasach koncertowych lub studiu nagraniowym.

Mój młodszy brat wpadł do kuchni jak oparzony, kiedy kroiłam sałatkę do obiadu dla swoich pociech. Spojrzałam na niego, próbując cokolwiek zrozumieć, jednak utknęłam w jego spojrzeniu, które wyrażało furię, ale zarówno wielki żal. Mężczyzna złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę salonu. Niestety nóż, który trzymałam w dłoni, opadł na kafelki.

Christian usiadł na kanapie i pokierował mną tak, abym zajęła miejsce tuż przy nim. Nic nie rozumiałam z jego zachowania, jednak wiedziałam, że musiało stać się coś poważnego. Nie zdążyłam nic powiedzieć, a mój brat wziął pilot, który leżał na szklanym stoliku i włączył program, na którym cały dzień można było oglądać wiadomości. Jednak takiego obrotu spraw nigdy bym się nie spodziewała.

Zerwałam się z kanapy, kiedy usłyszałam głośne pukanie do drzwi. Wiedziałam, że to nie było możliwe, aby Sevilla z Oliverem tak szybko wrócili ze szkoły. Poza tym oboje mieli klucze, więc bez zastanowienia udałam się, aby otworzyć drewnianą płytę. Zdziwiłam się, kiedy moim oczom ukazało się dwóch funkcjonariuszy policji.

- Pani Camilla Bieber? - spytał jeden z nich. Byłam w takim szoku, że jedynie wysiliłam się na nieznaczne skinięcie głową.

Gestem dłoni zaprosiłam mężczyzn do środka. Obaj przedstawili się, pokazując swoje odznaki i spojrzeli na mnie współczującym wzrokiem. W tym samym momencie do przedpokoju wszedł mój brat, który jakby czytając w myślach policjantom, stanął obok mnie i otoczył moje ciało swoimi ramionami.

- Niestety nie mamy dla pani dobrych wiadomości. Pani mąż został zabity dzisiejszej nocy. Jego ciało znaleźliśmy w domu pani Horan, która wraz z mężem zostali zatrzymani pod zarzutem morderstwa - powiedział funkcjonariusz.

Nie wierzyłam własnym uszom. Zarzuciłam ręce na szyję swojego brata i dałam upust emocjom. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Cały mój świat po raz kolejny został zniszczony. Najpierw zamach na nasze życie, przez który byłam niewidoma przez dziesięć lat. A teraz? Wszystko zostało przekreślone. Miłość mojego życia opuściła ten świat, zostawiając mnie samą z dwójką nastoletnich pociech. Do tego wszystkiego okazało się, że w ogóle nie wyjechał w sprawach służbowych do Nowego Jorku, tylko cały ten czas spędził u swojej byłej partnerki.

Gdy oderwałam się od swojego brata, po policjantach nie było już śladu. Jednak w drzwiach zobaczyłam swoje dzieci. Tak córkę Justina również traktowałam, jakbym była jej biologiczną matką. Byłam pewna, że oboje już wiedzieli o zaistniałej sytuacji. Z daleka widziałam, jak ich oczy świeciły się od nadmiaru łez. Nie musiałam długo czekać, a oboje padli w moje ramiona dając upust swoim emocjom.

W tym momencie zrozumiałam zachowanie swojego brata. Jednak nadal nie wiedziałam, skąd on o tym wszystkim wiedział. Niestety nie było dane mi, aby zadać mu to pytanie. Gdy odwróciłam się w stronę, gdzie chwilę wcześniej stał, nie było już po nim śladu. Zobaczyłam tylko, jak jego samochód odjeżdżał z naszego placu. Wtedy już wiedziałam, że nic nigdy nie będzie takie jak dawniej.
________________________________________________________________________________

Witam was moi drodzy w epilogu.

Jak się domyślacie to jest już koniec przygód Justina i Sevilli zwanej też Camillą.

Co sądzicie o takim zakończeniu?

Niżej umieszczam odpowiedzi na pytania do Q&A, które zostały zadane na blogu, a po nich pojawią się zdjęcia dzieci Justina. Tak więc zaczynajmy :)


PYTANIA DO JUSTINA BIEBERA:

Beliberka ❤: Dlaczego nie odwiedzałeś Camilli, kiedy leżała w szpitalu?

Justin: Za pierwszym razem sam byłem nie przytomny, a później dowiedziałem się o jej śmierci, która tak naprawdę nigdy nie miała miejsca. Za drugim razem byłem po prostu na nią zły, że coś przede mną ukrywała. Poza tym bałem się, że znów nią stracę, więc nie chciałem się wtedy angażować.

Beliberka ❤: Cieszysz się, że w końcu odzyskałeś miłość swojego życia?

Justin: Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.

Natalia: Cieszysz się, że okazało się, że twoja wielka miłość żyje?

Justin: A ty byś się nie cieszyła, gdybyś spotkała najważniejszą dla siebie osobę po takim czasie w dodatku całą i zdrową?

Natalia: Byłeś pewien od początku, że uda ci się odzyskać miłość Cami?

Justin: Nie musiałem niczego odzyskiwać, bo byłem pewien, że ona nigdy nie przestała mnie kochać. Trudniej było przekonać ją do tego, żeby dała nam jeszcze jedną szansę, ale wiedziałem, że mi się to uda.

Natialia: Żałujesz romansu z matką swojej córki?

Justin: Nie. Nie żałuję i nigdy nie będę żałował. W końcu dzięki temu mam taką wspaniałą córkę u swojego boku.


PYTANIA DO SEVILLI BIEBER:

Beliberka ❤: Cieszysz się, że twój tata odnalazł miłość swojego życia?

Sevi: Tak. Teraz przynajmniej się uśmiecha.

Beliberka ❤: Dlaczego chcesz, żeby Camilla była twoją mamą?

Sevi: Bo jest fajna i mój tatuś nią kocha.

Natalia: Dlaczego tak bardzo chcesz, żeby Sevilla/Camilla była twoją mamą?

Sevi: Bo bardzo nią lubię i w przeciwieństwie do mojej prawdziwej mamy ona była przy mnie, chociaż była bardzo chora.


PYTANIA DO HAILEY BALDWIN:

Beliberka ❤: Dlaczego zostawiłaś Justina samego z maleńkim dzieckiem?

Hailey: Byłam młoda i nie byłam gotowa na dzieci.

Beliberka ❤: Dlaczego chcesz zniszczyć życie Justina skoro najpierw go zostawiłaś?

Hailey: Bo ta kaleka nie zasługuje na jego miłość. On za wszelka cenę będzie mój. To w końcu ja urodziłam naszą córeczkę a nie ta ślepa idiotka.

Natalia: Jak mogłaś porzucić swoją małą córeczkę?

Hailey: Nie byłam gotowa na dzieci. Chciałam się wyszaleć, a dziecko w tamtym momencie bardzo by mi przeszkadzało. Poza tym wiedziałam, że nasz gwiazdor zrobi wszystko, aby jego dziecko nie zostało pozbawione chociaż jednego z rodziców.

Natalia: Hailey dlaczego uprzykrzałaś życie Justinowi i Camilli?

Hailey: Chciałam, żeby poczuli się tak jak ja, kiedy patrzyłam na ich szczęście.


PYTANIA DO NIALLA HORANA:

Beliberka ❤: Dlaczego pomagasz tej suce Hailey?

Niall: Jest moją dziewczyną. Kocham nią i zrobię wszystko, aby uszczęśliwić swoją księżniczkę.

Beliberka ❤: Czemu na początku udawałeś takiego milutkiego skoro jesteś zwykłym dupkiem?

Niall: Wypraszam sobie. Nie jestem dupkiem. Nigdy nikogo nie udawałem. Podrywałem siostrę Chrisa tylko z tego powodu, że Hailey mnie o to prosiła.


PYTANIA DO CAITLIN HARRIS (BEADLES):

Beliberka ❤: Cieszysz się, że odzyskałaś swoją siostrę?

Caitlin: Tak. Przez te dziesięć lat, w których myślałam, że nie żyła, bardzo za nią tęskniłam, choć tak mało czasu ze sobą spędziłyśmy.

Beliberka ❤: Jesteś szczęśliwa w związku małżeńskim z Harrym?

Caitlin: Oczywiście. Harry jest wspaniałym mężczyzną. Bardzo go kocham tak jak on mnie. Owszem czasem zdarzają nam się kłótnie, ale to przecież normalne w każdym związku. Mimo wszystko cieszę się, że mam tak wspaniałego męża.


PYTANIA DO PAŃSTWA BEADLES:

Beliberka ❤: Dlaczego upozorowali państwo śmierć własnej córki?

Państwo Beadles: Sądziliśmy, że tak będzie dla wszystkich lepiej. Nie chcieliśmy, aby nasze dzieci musiały patrzeć na cierpienie swojej siostry. Przez ten czas nasza córka miała zapewnioną najlepszą opiekę, a sami odwiedzaliśmy nią w każdym wolnym czasie.

Beliberka ❤: Czy cieszą się państwo, że udało się uratować wzrok waszej córki?

Państwo Beadles: Oczywiście, że bardzo się cieszymy. Nasza córka w końcu może zacząć normalne życie. 


PYTANIA DO CHRISTIANA BEADLESA:

Beliberka ❤: Cieszysz się, że Sevi/Cami wróciła?

Christian: Tak. W końcu to moja siostra. Wiem, że mało czasu z nią spędziłem, ale szybko się do niej przywiązałem. Z tego powodu było mi bardzo ciężko po jej śmierci, którą upozorowali moi rodzice,

Beliberka ❤: Dlaczego jesteś taki przychylny co do związku Sevi/Cami i Justina?

Christian: Wiem, że mu bardzo zależy na mojej siostrze. Widziałem, jak bardzo cierpiał po jej rzekomej śmierci. Teraz jeśli nią w jakikolwiek sposób skrzywdzi to będzie miał ze mną do czynienia.

Natalia: Jak się czułeś gdy po tylu latach zobaczyłeś swoją jednak żyjącą siostrę?

Christian: W pierwszym momencie myślałem, że to pieprzony żart. Później była wielka złość na rodziców, że to tyle czasu ukrywali, ale ostatecznie bardzo się cieszyłem. W końcu chyba nikt nie chce zbyt wcześnie chować swoich bliskich do grobu.

Natalia: Chris tłumaczenia rodziców dlaczego powiedzieli że Sevi/Cami nie żyje przyjmujesz jako odpowiednie do sytuacji, że ją uśmiercili?

Christian: Oczywiście, że nie. Przecież ani ja, ani moje siostry nie byliśmy już małymi dziećmi. Razem z Caitlin na pewno byśmy pomagali naszej niewidomej siostrze. Przynajmniej wtedy nikt z nas nie czułby tej dziwnej pustki w sercu, że kogoś tutaj brakuje.

Natalia: Czy gdybyś znał plan od początku powiedziałbyś o tym Justinowi?

Christian: Pewnie. On od samego początku się w niej kochał. Jeśli wtedy by nią zostawił to wiedziałbym, że jest nic nie znaczącym dupkiem. Choć znam go na tyle, że również chciałby wspierać moją siostrę.


PYTANIA DO SEVILLI/CAMILLI BEADLES (BIEBER):

Beliberka ❤: Sevi/Cami dlaczego ukrywałaś operację przed Justinem?

Sevilla/Camilla: Nie chciałam, aby robił sobie zbędną nadzieję, że znów będziemy mogli być razem. Jeśli operacja by się nie powiodła to nie wróciłabym do niego.

Beliberka ❤: Sevi/Cami cieszysz się, że odzyskałaś swoich bliskich?

Sevilla/Camilla: Oczywiście. Przez ten czas bardzo mi ich brakowało. Gdyby teraz rodzice zaproponowali mi taki układ to bym się głęboko nad tym zastanowiła, że ma to jakiś sens.

Natalia: Sevi/Cami jak się czułaś jako osoba niewidoma?

Sevilla/Camilla: Źle. Próbowałaś przez 10 lat chodzić z zamkniętymi oczami? To nie było zbyt przyjemne uczucie, kiedy wszyscy dookoła coś oglądali, a ty widziałaś jedynie ciemność. Nikomu nie polecam tego uczucia.

Natalia: Sevi/Cami akie były twoje odczucia gdy zobaczyłaś świat ponownie po odzyskaniu wzroku?

Sevilla/Camilla: Początkowo byłam przestraszona. Widziałam tylko kolorowe bezkształtne plamy. Bałam się, że operacja się nie powiodła. Jednak kiedy zaczęłam dostrzegać różne kontury, czy kształty byłam już szczęśliwa, bo znów mogłam poczuć się jak przed zamachem na moje życie.

Natalia: Sevi/Cami jak się czujesz z myślą, że miłość twojego życia ma dziecko z inną kobietą, którą uważałaś przez kilka lat za przyjaciółkę?

Sevilla/Camilla: Cóż nie ukrywam jest mi przykro, bo Hailey przez te wszystkie lata ni potrafiła wyznać mi prawdy. Do Justina nie mogę mieć żalu. W końcu sama zgodziłam się na plan rodziców. W tym czasie miał prawo ułożyć swoje życie na nowo.


PYTANIA DO AUTORKI:

Beliberka ❤: Masz zamiar kontynuować te opowiadanie?

Autorka: Niestety nie. To już oficjalny koniec przygód Justina i Sevilli.

Beliberka ❤: Jak się czujesz z myślą, że to już koniec?

Autorka: Nie ukrywam. Jest mi przykro, bo związałam się emocjonalnie z tym opowiadaniem. Jednak nie widzę sensu, aby tworzyć kolejną część.

Beliberka ❤: Myślisz może nad jakimś nowym opowiadaniem?

Autorka: Na razie w mojej głowie rodzi się kilka pomysłów. Jednak aktualnie piszę jeszcze 3 inne opowiadania, które najpierw chciałabym skończyć, zanim wezmę się za coś nowego.

Natalia: Żałujesz, że to koniec przygód Sevi/Cami i Justina?

Autorka: Oczywiście. Tak samo jak każdego innego zakończonego opowiadania. Z każdym z nich jestem zżyta emocjonalnie, bo to moim czytelnikom i bohaterom opowiadań poświęcam każdą wolną chwilę.

Natalia: Planujesz napisać podobne opowiadanie?

Autorka: Na razie w to wątpię. Jednak nie ukrywam, że za jakiś czas może mnie coś podkusić i napiszę coś w podobnej tematyce tak jak było w przypadku becouseofyou-jb, które jak na razie znajduje się tylko na blogu w dwóch różnych wersjach.


Tak więc teraz jeszcze raz wam dziękuję, że dotrwaliście do końca i czytaliście tę historię. Niżej zamieszczam obiecane zdjęcia "dzieci Justina" i mam nadzieję, że spotkamy się przy innych moich pracach.


wtorek, 13 września 2016

Rozdział XX - Wyjaśnienia



~ Sevilla ~

Gdy skończyłam wraz z rodzicami zwiedzać dom, usiedliśmy w salonie. Chris włączył w telewizji jakąś muzykę, a po chwili razem wyglupialiśmy przy dźwiękach utworu Teenage Dream. Może i nie była to zbyt nowa piosenka, ale czułam do niej pewien sentyment. To właśnie ona była jednym z hitów, kiedy zaczęłam spotykać się z Justinem przed zamachem na nasze życie.

Chwilę później mój brat usiadł na kanapie, a ja połozyłam się na niej. Swoją głowę ułożyłam na kolanach Christiana. Chłopak szeroko uśmiechnął się do mnie i zaczął bawić dwie moimi włosami.

- Mała załóż okulary, bo Justin z Sevi za chwilę przyjedzie - powiedział Harry, który podał mi oprawki z ciemnymi szkłami.

Bez zastanowienia założyłam okulary przeciwsłoneczne i usiadłam, po czym wtuliłam się w bok swojego młodszego brata. Brunet objął mnie swoim ramieniem, a wolną ręką zaczął mnie laskotać. W pomieszczeniu było słychać głośny pisk, który wydobył się z mojego gardła. Nie miałam wpływu na swoją reakcje. Po prostu nie lubiłam tego uczucia. Naszą zabawę przerwał dzwonek do drzwi. Cait i Hazza poderwali się ze swoich miejsc, po czym poszli otworzyć. Miałam chwilę, aby dojść do siebie po wygłupach z Christianem. Uslyszałam kroki, a po kilku sekindach moja imienniczka stanęła tuż przede mną. Pokazałam jej gestem dłoni, aby była cicho i pamiętała o naszej umowie ze szpitala. Dziewczynka skinęła głową i mocno mnie przytuliła. Szybko odwzajwmniłam uścisk i przejechałam dłonią po jej ślicznych jasnych włosach. Nagle przed nami pojawił się Justin. Muszę przyznać, że chłopak przez te dziesięć lat zmienił się trochę. Na jego twarzy było widać kilkudniowy zarost, czego dawniej się wystrzegał. Podczas naszego związku zawsze był ogolony, a teraz wyglądał, jakby przez tydzień zapomniał, czym jest maszynka do golenia. Jego włosy też się zmieniły. Teraz były znacznie dłuższe i koloru platynowego blondu. Muszę przyznać, że w tej wersji był jeszcze bardziej mnie pociągał.

Nagle poczułam, jak chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, abym stanęła na równe nogi. Od razu wtuliłam się w jego tors, a on złożył delikatny pocałunek na moim policzku. Uśmiechnęłam się szeroko i ujęłam jego dużą ciepłą dłoń.

- Chodź, przejdziemy się z małą na spacer i na spokojnie porozmawiamy - usłyszałam jego pogodny głos. Był lekko zachrypnięty. Na pewno to spowodował to nadmiar emocji i nerwy, które na pierwszy rzut oka było widać.

Bez zastanowienia skinęłam głową i ścisnęłam mocniej dłoń swojego towarzysza. Chris zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół, aby ocenić mój strój. Nie usłyszałam żadnego komentarza na temat swojego wyglądu, więc wyszliśmy z mojego domu rodzinnego. W trójkę skierowaliśmy się do samochodu, który należał do Justina. Mężczyzna najpierw pomógł mi wsiąść, bo nie wiedział o mojej operacji, a dopiero po chwili pozapinał swoją córkę, która siedziała z tyłu z szerokim uśmiechem na twarzy.

Kilka minut później byliśmy w parku. Blondyn przez cały czas kurczowo obejował mnie w talii, jakby się bał, że za chwilę stanie mi się krzywda. Sevi od razu pobiegła na huśtawkę, która aktualnie była wolna. Jednak po chwili przyszła jakaś dziewczynka i przez moment rozmawiały. Moja imienniczka wstała ze swojego miejsca i przeszła kawałek dalej, gdzie rosły polne kwiaty. Mała od razu usiadła na trawie i zaczęła je zrywać.

- Myszko przepraszam. Źle postąpiłem. Nie powinienem był na ciebie tak naskoczyć w szpitalu. Widocznie mialaś jakiś ważny powód lub mi na tyle nie ufasz, skoro nie chciałaś mi powiedzieć, dlaczego tam leżałaś tak długo - powiedział w końcu.

Głośno westchnęłam i odwróciłam się w jego stronę. Zatrzymałam się na moment i po raz kolejny spojrzalam w jego piękne brązowe oczy.

- Nie chciałam, żebyś robił sobie nadzieje. Zanimci wszystko wyjaśnię to może usiądźmy - poprosiłam.

Chłopak pociągnął mnie w stronę najbliższej ławki. Gdy usiadł, zajęłam miejsce tuż przy nim i długo wpatrywałam się w swoje palce. Zdjęłam swoje okulary przeciwsłoneczne i odwróciłam się w jego stronę. W końcu po chwili zawachania otworzyłam oczy. Na twarzy mężczyzny w momencie wymalowało się wielkie zdziwienie. Gdy zebrałam się w sobie, opowiedziałam mu wszystko, co do tej pory chciałam przed nim ukryć.

- Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwy. Czy to oznacza, że w końcu możemy być razem? - spytał z nadzieją w głosie. W odpowiedzi skinęłam tylko głową.

Mężczyzna w mgnieniu oka przybliżył się do mnie i zaczął delikatnie muskać moje usta. Bez chwili wachania odwzajemniłam pocałunek i mocno objęłam jego tors swoimi ramionami.

Nagłe ochrząknięcie przywróciło nas do porządku dziennego. Przed nami stała Sevi, która trzymała coś za plecami, a szeroki uśmiech nie schodził z jej twarzy.

- To dla ciebie - powiedziała, wyciągając rączki zza pleców.

Dziewczynka podała mi śliczny wianek, który zrobiła z polnych kwiatów i założyła go na moją głowę. Mała ucieszyła się, kiedy zobaczyła swoje dzieło. Nie myśląc długo, wzięłsm Sevillę na kolana i mocno przytuliłam do siebie.

Wtedy usłyszałyśmy komunikat Justina o powrocie do domu moich rodziców. Ujęłam dłonie dwóch blondynów, po czym poszliśmy na parking. W samochodzie powiedziałam Justinowi o swoich planach. Chciałam powrócić do swojego pierwotnego imienia, które rodzice nadali przed porwaniem.

- Dobry pomysł kochanie. Wtedy przynajmniej nie będziecie miały problemu z rozróżnieniem, którą z was wołam - zaśmiał się Justin.

Po powrocie do domu moich rodziców spędziliśmy naprawdę cudowne chwile. Towarzyli nam rodzina oraz przyjaciele. Miło było zobaczyć, jak wszyscy zmienili się przez te dziesięć lat. Wiedziałam, że teraz mogło być już tylko lepiej.

__________________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Z racji tego, że wszystko przemyślałam, nie pojawi się trzecia część przygód Justina i Sevilli. Jednak wpadłam na ciekawy pomysł. Mianowicie planuje zrobić Q&A. Pytania możecie zadawać do:

- Justin Bieber

- Sevilla Bieber

- Hailey Baldwin

- Niall Horan

- Caitlin Harris (Beadles)

- Christian Beadles

- Harry Harris

- Sevilla Beadles

- państwo Beadles (rodzice Christiana, Cait i Sevilli)

- autorka.




środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział XVI - Szpital




~ Sevilla ~

Z pomocą swojego brata dotarłam do szpitala. Już na wejściu powitał mnie doktor Moore. W jego głosie słyszałam niecodzienny entuzjazm. W końcu to on próbował zrobić wszystko, żebym mogła odzyskać wzrok.

Lekarz zabrał mnie na podstawowe badania takie jak pobieranie krwi, czy mierzenie ciśnienia. Minęło sporo czasu zanim ktoś odprowadził mnie do pokoju po serii męczących pytań.

Nagle poczułam dłoń Christiana, która obejmowała mnie w pasie. Kilka sekund później z jego pomocą siedziałam już na łóżku.

Złapałam dłoń Chrisa i dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo byłam przerażona. Bałam się, że już nigdy nie odzyskam wzroku i będę ciężarem dla bliskich już do końca życia. Poza tym nie chciałam zawieść Justina i jego córki, z którą ostatnio miałam bardzo dobry kontakt. Dziewczynka była bardzo mądra jak na swój wiek, a ja wiedziałam, że Justin idealnie spisywał się w roli taty. Szczerze mówiąc to zazdrościłam małej Sevi. Przez większość swojego życia żyłam w ciągłym kłamstwie, a ludzie, którzy podawali się za moich rodziców, nigdy nie mieli dla mnie czasu. Później wszystko stało się jeszcze bardziej skomplikowane. Niedługo nacieszyłam się swoją biologiczną rodziną, bo ktoś próbował mnie zabić, przez co rodzice upozorowali moją śmierć i kazali mi wyjechać.

Można powiedzieć, że nigdy nie zaznałam prawdziwej, rodzinnej atmosfery. Owszem moi biologicznie rodzice w każdym wolnym momencie próbowali naprawić czas, który nam odebrano. Niestety nic nie mogło go zastąpić i wyleczyć tych wszystkich ran, które zdążyły zagościć w moim sercu.

- Obiecaj, że wrócisz zdrowa - usłyszałam pisk dziewczynki, która wbiegła do pokoju i skoczyła na moje łóżko. Od razu rozpoznałam w niej swoją imienniczkę.

Dłońmi zaczęłam sunąć po materacu, kiedy dotknęłam nóg dziewczynki, zaczęłam szukać jej pleców. Po kilku minut zmagań się z własnymi rękoma przyciągnęłam jej drobne ciało do siebie i mocno wtuliłam w swój tors. W tym momencie poczułam ciepłe usta Justina na swoim policzku.

- Obiecuje kochanie. Gdy wyjdę ze szpitala, to będę zdrowa jak ryba - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

Byłam ciekawa, skąd on wiedział, gdzie mnie szukać. Po chwili namysłu zorientowałam się, że w jego obecność byli wmieszani moi biologiczni rodzice. Miałam tylko nadzieję, że nikt mu nie powiedział, z jakiego powodu byłam w tym miejscu. Chciałam po prostu mieć pewność, że go zobaczę go po operacji.

- Księżniczko idź z wujkiem do sklepiku. Tatuś chce porozmawiać z dużą Sevi - usłyszałam zachrypnięty głos miłości mojego życia.

Po chwili dziewczynka odsunęła się ode mnie i słyszałem jej szybkie lekkie kroki, które kierowała prawdopodobnie w stronę mojego brata. Cóż nie pomyliłam się. Chris odsunął swoje krzesło i pocałował mnie w czubek głowy, po czym skierował swoje ciężkie kroki w stronę wyjścia wraz z córką mojego byłego partnera.

Poczułam, jak materac zaczął się uginać pod ciężarem drugiej osoby. Wiedziałam, że był to Justin, ale nie miałam siły protestować. Zaczęłam w dłoniach zgniatać róg kołdry, którą były przykryte moje nogi. W tym samym czasie mężczyzna złapał moje ręce i czułam, jak świdrował mnie wzrokiem. Żałowałam jedynie, że nie byłam w stanie ujrzeć jego pięknych brązowych oczu, za którymi dawniej po prostu szalałam.

- Powiesz mi, dlaczego tutaj leżysz? Czemu to ukrywałaś przede mną? - powiedział, a w jego głosie wyczułam dużą dawkę smutku i żalu.

Spuściłam głowę w dół. Wiedziałam, że Justin będzie naciskać, ale nie mogłam mu jeszcze powiedzieć całej prawdy. On nie mógł żyć złudną nadzieją. Nie chciałam, żeby ten mężczyzna cierpiał tak jak ja, jeśli operacja nie przeszłaby pomyślnej próby.

- Justin przepraszam, ale nie mogę. Nie mogę ci powiedzieć dlaczego tutaj jestem. Porozmawiamy na ten temat, gdy wrócę do domu. Proszę, nie dociekaj - oznajmiłam, kiedy poczułam dłony płyn sączączy się z moich oczu.

Mężczyzna już nic nie powiedział. Po prostu wstał gwałtownie z mojego łóżka, przewracając przy tym krzesło stojące tuż obok. Nawet nie próbowałam go zatrzymywać. Wolałam, żeby ochłonął w samotności, niż kłócić się z nim.

- Siostrzyczko nie płacz. Sądzę, że on potrzebuje czasu, żeby wszystko przemyśleć. Z drugiej strony powinnaś być z nim szczera. Nie chcę, żeby coś ci się stało podczas operacji - powiedział Chris, który nie wiadomo w jaki sposób znalazł się u mojego boku.

Poczułam, jak mój młodszy brat objął mnie swoimi ramionami. Wtedy dałam upust swoim emocjom i zaczęłam wtapiać swoje łzy w koszulkę Chrisa. Cały czas myślałam o Justinie i możliwości nie udanej operacji.




niedziela, 15 maja 2016

Rozdział VIII - Zapomnieć



~ Sevilla ~


Gdy przysłuchiwałam się kłótni Hailey i Justina, poznałam smutną prawdę. Okazało się, że tak naprawdę nie znałam własnej przyjaciółki. Nie potrafiłam tam siedzieć. Poderwałam się z ławki i biegłam przed siebie. Po pewnym czasie zderzyłam się ze ścianą jakiegoś budynku. Opadłam bez sił na ziemię i dałam upust swoim emocjom. Miałam już dość takiego życia. Nie byłam już pewna, komu mogłam ufać.

Poczułam, jak po moich policzkach spływała słona ciecz. Zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i położyłam je obok siebie. Ukryłam twarz w dłoniach, a łzy sączyły się przez moje palce.

W ciągu zaledwie kilku chwil całe moje życie zawaliło się po raz kolejny. Nie rozumiałam, jak kobieta, którą uważałam za przyjaciółkę, mogła zachować się tak, a nie inaczej.

Nie rozumiałam, jak matka mogła porzucić swoje dziecko zaraz po porodzie? Jaką wyrachowaną osobą musiała być, aby postąpić w ten sposób? Pytania mnożyły się w mojej głowie, lecz na żadne nie potrafiłam odpowiedzieć. Hails przecież przez te wszystkie lata była jedyną osobą, w której miałam oparcie. Tylko dzięki niej radziłam sobie ze wszelkimi problemami, jednak nie potrafiłam się przed nią otworzyć.

Zastanawiałam się, czy ona miała ten sam dylemat. Jednak wiedziałam, że nie zdobędę się na odwagę, aby porozmawiać z nią na ten temat.

Usłyszałam kroki. Były to ciężkie, głośne kroki mężczyzny, który w niebezpiecznym tempie zbliżał się do mnie. W jednej chwili starałam się uciszyć swój szloch, niestety nie wyszło mi to zbyt dobrze. Zwinęłam się w kłębek, podciągając kolana pod brodę. Czułam, jak całe moje ciało drgało, a ja nie mogłam nic na to poradzić.

- Sevi nic Ci nie jest? Co się stało – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Słysząc jego głos, jeszcze bardziej zaczęłam płakać.

Chłopak momentalnie zjawił się u mojego boku, a ja nie pytając o pozwolenie, wtuliłam się w jego ciało. Szybko poczułam, jak jego duże dłonie gładziły moje plecy. Wiedziałam, że mężczyzna miał całą koszulę przemoczoną od moich łez, jednak ja nie byłam w stanie powstrzymać płaczu.

Czułam się oszukana przez wszystkich dookoła. Nawet nie byłam pewna, czy mogłam ufać Niallowi, który teraz siedział przy mnie.

Po wielu minutach prób, w końcu udało mi się powstrzymać kolejną falę rozpaczy, która roznosiła się po moim organizmie. Szybko odsunęłam się od umięśnionego torsu mojego towarzysza i zaczęłam szukać dłońmi swoich okularów. Niestety moje palce szybko odnalazły rękę Nialla, który wykorzystał okazję i splótł nasze palce w jedność.

- Powiesz mi, co się stało? Wszyscy martwiliśmy się o Ciebie – wyszeptał. Wolną dłonią poprawił kosmyki włosów, które opadały na moją twarz, a po chwili przyciągnął mnie bliżej siebie.

- Niall nie chcę o tym rozmawiać. Zabierz mnie do Chrisa – poprosiłam. Mój głos znów zaczął się łamać, więc wzięłam głębszy oddech. Gdy powoli wypuszczałam powietrze z płuc, czułam, jak mój organizm stawał się spokojniejszy.

Mój towarzysz nie odezwał się już więcej. Niall pomógł mi wstać i podał mi moje okulary. Chłopak objął mnie w pasie i poprowadził w stronę klubu. Szybko poczułam, jak silne ramiona owinęły się wokół mojego ciała. Chwilę później moje nogi zostały oderwane od ziemi.

- Martwiłem się. Nigdy więcej tak nie uciekaj siostrzyczko – powiedział Chris. W jego głosie przebijała się troska i ulga.

Zarzuciłam ręce na jego szyję i mocniej wtuliłam się w ciało swojego brata. Christian postawił mnie na ziemi, a po chwili usłyszałam, że rozmawiał z kimś przez telefon.


~ Justin ~


Chris przerwał moją kłótnię z Hailey. Podbiegł do nas, jakby był w gorącej wodzie kąpany. Ciągle coś krzyczał, a ja nie potrafiłem go zrozumieć.

- Widziałeś Sevillę? Wyszliśmy na chwilę przed klub, bo źle się poczuła. Zostawiłem nią na ławce i poszedłem po papierosy. Gdy wróciłem, już jej nie było. Powiedz, że widziałeś, w którą stronę poszła – powiedział spanikowany Christian.

W pierwszej chwili nie docierały do mnie jego słowa. Moja księżniczka była na dworze, a ja niczego nie zauważyłem? Nie potrafiłem stać bezczynnie. Nie mówiąc ani słowa, zacząłem biec przed siebie.

Przeszukałem już chyba całą okolicę. Przecież niewidoma dziewczyna nie mogła zbyt daleko uciec, a jednak miałem wielki problem, aby nią znaleźć.

Chodziłem w kółko, a moje wszelkie poszukiwania i tak poszły na marne. Miałem wrażenie, że dziewczyna zapadła się pod ziemię. Nagle zadzwonił mój telefon. Bez zastanowienia odebrałem połączenie.

- Wróć do klubu. Horan właśnie przyprowadził Sevi – powiedział z ulgą Christian.

Nie powiem, ucieszyłem się, kiedy Sevilla się odnalazła. Zacząłem zastanawiać się, czy Niall będzie już zawsze dzielił mnie i wybrankę mojego serca. Miałem dość tego, że blondyn spędzał zbyt wiele czasu w towarzystwie dziewczyny, która była sensem mojego życia.

Szybko wróciłem do klubu. Z daleka widziałem Sevi, która siedziała przy stoliku. Była otoczona przez facetów. Z jednej strony miała Christiana. Wcale mu się nie dziwiłem. W końcu była jego siostrą, więc chciał mieć wszystko pod kontrolą. Jednak z drugiej strony siedział blondyn. Na sam jego widok czułem nieprzyjemny dreszcz. Miałem wielką ochotę pokazać mu, gdzie jego miejsce. Wiedziałem, że nie mogłem tego zrobić, bo musiałem udowodnić Sevilli, że jestem bardziej wartościowym człowiekiem niż Nialler, który przyczepił się do niej jak rzep psiego ogona.

Chris szeroko uśmiechnął się w moją stronę, kiedy zobaczył, że zbliżałem się w ich kierunku. Szybko przedostałem się przez tłum i zająłem miejsce przy stoliku. Harry podał mi drinka, a ja dopiero wtedy uświadomiłem sobie, w jakim stopniu działały na mnie emocje.

Nie byłem w stanie utrzymać szklanki w jednej pozycji. Ręce trzęsły mi się, że napój rozlewał się dookoła mnie.

- Justin uspokój się – powiedział Christian. Mężczyzna położył rękę na moim ramieniu i stanowczo odwrócił w swoją stronę.

Odłożyłem alkohol na stół i spojrzałem na swojego przyjaciela. W jego oczach widziałem troskę i niepewność. Wziąłem głęboki oddech, aby opanować swój organizm, który był w rozsypce.

Podniosłem szklankę z kolorowym drinkiem i przyłożyłem do swoich ust. Byłem w szoku, gdy nie poczułem nieprzyjemnego pieczenia w gardle, który często pojawiał się podczas picia alkoholu. Musiałem przyznać, że ten turkusowy trunek był całkiem smaczny. W jego konsystencji dało się odnaleźć cząstki zmiksowanego mango i imbiru, który dodawał trochę pikanterii całej mieszance.

Kolejny raz podążyłem wzrokiem za Chrisem. Zazdrościłem mu widoku, jaki miał przy sobie. Sevilla siedziała wtulona w jego tors i kurczowo obejmowała go swoimi ramionami. Byłem ciekawy, co takiego wprawiło moją ukochaną w taki stan.

- Sevilla zatańczysz ze mną? - spytałem z nadzieją w głosie. Chciałem spędzić trochę czasu w samotności z kobietą, która tak bardzo zawładnęła moim sercem.

Dziewczyna niechętnie odsunęła się od swojego brata, a w jego oczach widziałem nieme podziękowanie. Wiedziałem, że Sevi obejmując go w taki sposób, uniemożliwiła mu jakikolwiek ruch po szklankę z alkoholem czy papierosy. Złapałem dłoń brunetki i pomogłem jej wstać. Po chwili owinąłem rękę wokół jej talii i poprowadziłem w stronę parkietu, posyłając Niallowi zwycięskie spojrzenie.

Usłyszałem dźwięk piosenki Seleny Gomez – Hands to Myself. Przyciągnąłem partnerkę do swojego ciała i zacząłem poruszać się w rytm muzyki. Miałem wrażenie, że te słowa idealnie opisywały relację moją i Sevi. Jednak kiedy piosenkarka doszła do słów: „Doktor powiedział, że nie jesteś dla mnie dobry, ale ludzie mówią to, co chcą i powinieneś wiedzieć, że jeśli bym mogła, oddychałabym tobą każdego dnia”, dziewczyna zaczęła wyrywać z mojego uścisku. Nie rozumiałem, co się stało. Odsunąłem lekko Sevillę od sobie i ujrzałem jej zapłakaną twarz.

Objąłem kobietę mocniej w pasie i poprowadziłem w stronę wyjścia. Kiedy świeże powietrze orzeźwiło moją towarzyszkę, poczułem, jak jej ciało stało się bezwładne. Nie myślałem długo. Pomogłem dziewczynie usiąść na schodach, a sam zająłem miejsce obok niej.

- Justin powinieneś wrócić do środka. Hailey będzie się o Ciebie niepokoić. Musisz dać sobie ze mną spokój. Twoje dziecko potrzebuje matki, którą jest Baldwin, a nie niewidomej opiekunki. Proszę cię, odejdź i daj mi o sobie zapomnieć. Nie chcę już więcej cierpieć. Sama nie wiem, komu mogę ufać – usłyszałem zdławiony głos Sevilli.

W pierwszej chwili nie rozumiałem, o co jej chodziło. Jednak po szybkiej analizie słów mojej ukochanej wszystko stało się jasne. W jednej chwili zrozumiałem, dlaczego uciekła, a później nie chciała rozstać się z Christianem. Musiałem być wielkim idiotom, jeśli urządziłem kłótnię z matką mojej córki na środku parkingu. Nie byłbym w szoku, jeśli rano cała historia zostałaby opisana w gazetach.

- Sevi powtórzę to tylko raz. To ty jesteś miłością mojego życia. Nigdy nie zrezygnuję z możliwości życia z tobą u boku. Owszem Hailey jest matką mojego dziecka, ale straciła do niej jakiekolwiek prawa, gdy znikła zaraz po porodzie. Uwierz mi kochanie, że to ciebie potrzebuję do szczęścia. Odkąd zjawiłaś się w moim życiu, stałaś się dla mnie bardzo ważną osobą. Z tego powodu nazwałem córkę twoim imieniem. Na żadnej innej kobiecie nie zależało mi tak jak na tobie. Nie każ mi teraz odchodzić, bo kolejnego rozstania z tobą nie przeżyję. Nie interesuje mnie to, że nie możesz zobaczyć nic wokół, bo dla mnie liczą się twoje uczucia. Wiem, że nadal mnie kochasz tak jak ja ciebie. Tego nie ukryjesz. Proszę, uczyń mi ten zaszczyt i bądź znów ze mną – poprosiłem na koniec swojego monologu.

Dziewczyna długo siedziała i milczała. Widziałem, jak łzy spływały strumieniami po jej policzkach. Nie mogłem na to patrzeć. Przyciągnąłem kobietę do swojego torsu i kciukami otarłem słony płyn, który spływał wzdłuż jej twarzy.

- Justin potrzebuję czasu. Proszę, idź po Chrisa. Chcę wrócić do domu – mówiła, dławiąc się łzami.

Nie chciałem rozstawać się z Sevillą, ale chciałem, aby wszystko na spokojnie przemyślała. Nie chętnie wstałem ze schodów, na których siedzieliśmy i wróciłem do klubu. Podszedłem do naszego stolika i od razu poczułem na sobie mordercze spojrzenie Christiana.

- Sevilla czeka na ciebie przed klubem. Ona chce wracać do domu – powiedziałem, nachylając się do ucha przyjaciela.

Mężczyzna spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem, jednak nic nie odpowiedział. Wstał z kanapy i ruszył w stronę wyjścia.

- Pokłóciliście się? - spytała zmartwiona Caitlin.

- Gorzej. Sevi słyszała moją kłótnię z Hailey. Teraz muszę się jeszcze więcej napracować, aby znów zdobyć jej serce – odparłem. Wziąłem do ręki szklankę z drinkiem, którą postawiłem i za jednym ruchem opróżniłem całe naczynie.


~ Sevilla ~


Słowa piosenki Seleny Gomez sprawiły, że przypomniałam sobie kłótnię Justina i mojej przyjaciółki. Nie miałam pewności, czy mogłam tę kobietę jeszcze tak nazwać. Jednak jego słowa, które do mnie skierował, gdy wyszliśmy na dwór, uświadomiły mi, że on nigdy nie był mi obojętny. Większa część mojego serca nadal go kochała i nigdy nie przestanie. Za wiele namieszałam w naszych życiach, abyśmy mogli tak po prostu zapomnieć o sobie.

- Mała, co się dzieje? - usłyszałam głos mojego brata.

Nie byłam w stanie mu odpowiedzieć. Wyciągnęłam ręce w jego stronę, a on mocno mnie objął. Tylko w jego ramionach czułam się bezpiecznie.

- Zabierz mnie do domu – wyszeptałam, czując zbierający się potok łez pod moimi powiekami.

Słyszałam, jak Christian zamawiał dla nas taksówkę, jednak z nadmiar wrażeń cała się trzęsłam. Nie uszło to uwadze mojego brata, który okrył mnie swoją marynarką. Kilka minut później siedzieliśmy w samochodzie.

Chris bez przerwy obejmował mnie ramieniem, za co byłam mu niezmiernie wdzięczna. Nie mam pojęcia, jakbym poradziła sobie bez jego pomocy. Pojazd się zatrzymał, a chłopak poluźnił uścisk i otworzył drzwi. Gdy weszliśmy do domu, zaprowadził mnie do mojego pokoju i wręczył mi moją piżamę.

- Mogę spać dzisiaj z tobą? Po tym wszystkim chyba sama nie zasnę – powiedziałam z nadzieją w głosie.

Mężczyzna przez chwilę milczał, jednak po pewnym czasie złożył delikatny pocałunek na moim czole.

- Za dwadzieścia minut przyjdę tutaj po Ciebie. Ty się przebierz, a rano mama pomoże ci wziąć prysznic – odparł zdecydowanym tonem.

Gdy usłyszałam, że drzwi zamknęły się za nim, wykonałam jego polecenie. Kilka minut później byłam już gotowa do spania. Zaczęłam chodzić po pokoju i liczyć kroki, aby dowiedzieć się, jak daleko moje łóżko znajdowało się od ściany lub ile kroków zajmie mi dojście od łóżka do szafy. Jeśli miałam spędzić w tym miejscu sporo czasu, to chciałam móc przynajmniej po swoim pokoju poruszać się bez pomocy osób trzecich.

- Chodź mała, idziemy spać – powiedział mój brat, który nagle zjawił się u mojego boku.

Mężczyzna pomógł mi dojść do łóżka, jak się okazało, zostaliśmy w moim pokoju. Położyłam się, a mój brat zrobił to samo z drugiej strony. Chris okrył mnie kołdrą i przyciągnął bliżej siebie. Mocno wtuliłam się w jego ciało i od razu zasnęłam, słysząc spokojny rytm jego serca.
_________________________________________________________________________________

Czy Sevilla podejmie właściwą decyzję?
Czy Sevilla i Justin będą razem?
A może Niall i Hailey oddalą Sevillę i Justina od siebie?

wtorek, 10 maja 2016

Rozdział VII - Płacz





~ Justin ~ 


Kiedy usłyszałem, że Hailey chciała zająć się naszą córką, byłem po prostu wściekły. Jeśli sądziła, że powrotem do Atlanty naprawi nasz związek to była w wielkim błędzie. Przez cztery lata nie interesowała się swoim dzieckiem, więc nie miała, na co liczyć w tym momencie.

Niestety mój nagły wybuch emocji sprawił, że wszystko wyglądało całkiem inaczej, niż planowałem. Moja mała księżniczka była tak przestraszona, że płakała, chowając się za plecami mojego przyjaciela, a miłość mojego życia stała zbyt blisko Nialla. Gdy widziałem, jak blondyn spoglądał na Sevillę, miałem wielką ochotę walnąć mu prosto w twarz. Jednak obecność mojej córki podtrzymała mnie przed zrealizowanie planu.

- Hailey, a może pójdziesz z nami? Chciałabym się dowiedzieć, jak moja siostra spędzała swój wolny czas w Nowym Jorku — odezwała się Caitlin. Z jednej strony byłem jej ogromnie wdzięczny, bo wiedziałem, że blondynka nie wyjawi mojemu maleństwu tajemnicy. Z drugiej strony miałem do niej wielki żal. Fakt, że musiałem spędzić kilka godzin w towarzystwie matki swojego dziecka, nie był dla zbyt pocieszający.

Miałem nadzieję, że Hailey odrzuci propozycję mojej przyjaciółki. Niestety. Usłyszałem pozytywną odpowiedź. W tym momencie straciłem wiarę w fakt, że porozmawiam z kobietą, która zawładnęła moim życiem i sercem.

- Kochanie zostaniesz w domku wujka Chrisa i jego rodziców? Tatuś dziś wieczorem idzie z nimi na spacer i późno wróci, a rano razem pojedziemy do babci Pattie na śniadanie, jeśli będziesz grzeczna — powiedziałem, klękając tuż przy małej Sevi. Nagle uświadomiłem sobie, jak teraz dziwnie to miało wyglądać. Obie miłości mojego życia, zarówno dziewczyna, którą straciłem na dziesięć lat, jak i moja córka nosiły to samo imię. Musiałem wymyślić sposób, jak powinienem się do nich zwracać, aby obie wiedziały, do której z nich mówiłem.

- Dobrze tatusiu, ale po spacerze przyjdziesz tutaj i będziesz spać ze mną? - spytała, robiąc swoje słodkie maślane oczka. Nie miałem serca, aby odmówić temu aniołkowi. Po prostu podałem dziewczynce pozytywną odpowiedź i ucałowałem delikatnie jej czoło.

- Bieber dość tych czułości, musimy iść — usłyszałem głos mojego przyjaciela. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że w salonie zostałem sam z Christianem.

Niechętnie pożegnałem się ze swoim dzieckiem i podążyłem za Chrisem. Na podjeździe doznałem kolejnej sceny zazdrości. Widok szczęśliwej Sevi łamał mi serce. Oczywiście chciałem, żeby moja miłość była radosna, bo już zbyt wiele wycierpiała przez życie, ale to ja chciałem sprowadzać uśmiech na jej piękną twarz. Niall w widoczny sposób podrywał Sevillę na moich oczach.

Wtedy coś we mnie pękło. Przyspieszyłem kroku i oddaliłem się od całej ekipy. Gdy zostałem sam, wyjąłem z kieszeni paczkę fajek. Szybko odpaliłem papierosa i zaciągnąłem się dymem trucizny. Czując, jak nikotyna rozprzestrzeniała się po moim organizmie, stawałem się spokojniejszy.

- Justin wszystko w porządku? — spytał Harry. Nawet nie wiedziałem, kiedy zjawił się u mojego boku. Odwróciłem się w jego stronę. Rzuciłem niedopałek na ziemię i przydeptałem płomień butem.

- Nie. Hazza nic nie jest w porządku. Twój przyjaciel podrywa miłość mojego życia, a ja nic z tym nie mogę zrobić. Przez kłamstwa twoich przyszłych teściów straciłem wszystko, na czym kiedykolwiek mi zależało. Teraz Sevi już nie będzie chciała być ze mną, bo mam dziecko z inną kobietą. Do tego matka mojej córki sądzi, że wracając po czterech latach, naprawi wszystko jedną wizytą — powiedziałem i w końcu wyrzuciłem z siebie wszystkie emocje i obawy. Poczułem wielką ulgę, gdy otworzyłem się przed nim.

Harry nie odezwał się już żadnym słowem. Sama jego obecność podnosiła mnie na duchu. Mężczyzna podszedł do mnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu w geście otuchy.

- Bieber będzie dobrze. Zobaczysz, a co do Sevilli to uwierz stary. Ona przez cały pobyt na Hawajach, gdy nie było przy nas Nialla non stop pytała się o ciebie. Jestem pewien, że ona też nie potrafi o tobie zapomnieć — usłyszałem za sobą jego pewny siebie głos.

Stanąłem jak wryty. Sevi nadal o mnie myślała i chciała wiedzieć co u mnie. Kto wie, może ciągle mnie kochała?

Trzymając się tej myśli, razem z narzeczonym swojej przyjaciółki wróciłem do znajomych. W tym samym momencie na plac wjechały dwie taksówki. Cait i Harry od razu zabrali ze sobą Nialla i Hailey. W tym momencie byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, bo nie musiałem patrzeć na nikogo z pary blondynów. Chris w tym czasie mocno obejmował Sevillę w pasie i prowadził nią do drugiej taksówki.

Bez namysłu podążyłem za swoim przyjacielem. Gdy widziałem, w jaki sposób Christian opiekował się swoją starszą siostrą, byłem wściekły. Miałem wielką ochotę rozwalić wszystko, co znalazłoby się na mojej drodze. Czułem wielką nienawiść do kobiety, która sprawiła, że moja księżniczka była uzależniona od pomocy innych osób.

Nadal nie potrafiłem zrozumieć, co takiego ta dziewczyna miała w sobie. Przecież nasz związek nie trwał dłużej niż cztery miesiące. W tym czasie byłem też w trasie, więc nie spędzaliśmy ze sobą zbyt wiele czasu. A jednak zakochałem się na zabój. Przywiązałem się do niej emocjonalnie i kiedy ją straciłem, sens mojego życia również zniknął. Stałem się wrakiem człowieka. Byłem cieniem samego siebie. Nie mogłem normalnie funkcjonować, czy myśleć racjonalnie. Gdy zamykałem oczy, widziałem jej śliczny uśmiech i roześmiane oczy. Teraz kiedy miłość mojego życia znów była na wyciągnięcie ręki, balem się odrzucenia.

- Czemu siedzisz tak cicho? Martwisz się o swoją córkę? Z moimi rodzicami nie stanie się jej krzywda — usłyszałem ciepły, a zarazem zmartwiony głos Sevi.

- Po prostu myślałem. Nadal nie mogę pojąć, jak oni mogli nam to zrobić. Chciałbym cofnąć czas i uniknąć tych wszystkich kłamstw — powiedziałem i oparłem swoje czoło o szybę. Podziwiałem zmieniający się krajobraz rozświetlonej Atlanty. Żałowałem, że ona nie może ujrzeć tego wszystkiego. Tak wiele zmieniło się w tym mieście przez te dziesięć lat. Niekiedy sam nie wierzyłem, że to jest te samo miasto, co w moich wspomnieniach.

Podczas tej krótkiej wymiany zdań z Sevillą, nie kłamałem. Chciałem móc cofnąć czas i uniknąć tych wszystkich kłamstw. Wtedy nie straciłbym najważniejszej osoby w swoim życiu.


~ Sevilla ~ 


Przez całą drogę do klubu Justin był bardzo małomówny. Zmienił się przez te dziesięć lat. Nie poznawałam go. Najpierw w domu moich rodziców byłam świadkiem jego wybuchu złości. Nie rozumiałam, czym Hailey mu zawiniła. Przecież zaproponowała tylko, że może zaopiekować się jego córką. Czy to był wystarczający powód na takie traktowanie?

Zastanawiałam się, czy on był taki przez cały czas. Przecież w każdej rozmowie Cait chwaliła Justina. Wiecznie mówiła, jak dobrze radził sobie w roli samotnego ojca. Szczerze? Nie rozumiałam, jak kobieta mogła pozostawić swoje własne dziecko.

Gdy dotarliśmy na miejsce, Chris pomógł mi wysiąść z pojazdu. Po chwili poczułam, jak ramiona Nialla owinęły się wokół mojej talii. Nie powiem. Podobał mi się ten gest, ale wolałam, żeby to Justin był na jego miejscu.

- Gotowa, aby zaszaleć — spytał uradowany. Zaśmiałam się pod nosem i skinęłam głową. Chłopak mocniej mnie objął i poprowadził w głąb klubu.

Zajęliśmy miejsce przy stoliku, a Harry z Justinem poszli po drinki. Wśród mojego towarzystwa panowała ciężka atmosfera. Nie miałam pojęcia, co było tego przyczyną. Każdy z obecnych zachowywał się co najmniej dziwnie i skrywał jakąś tajemnicę.

- Zatańczymy księżniczko? — usłyszałam pogodny głos brata.

Ochoczo skinęłam głową, a Chris od razu zabrał mnie na parkiet. Słysząc rytm piosenki, chłopak owinął ramiona wokół mojej talii. Chwilę później już kołysaliśmy się w rytm mojej ulubionej piosenki 5 Second of Summer - Amnesia. Wsłuchując się w tekst, zaczęłam rozmyślać o przeszłości. Wspomnienia spowodowały, że poczułam nieprzyjemne pieczenie pod powiekami.

- Chris możesz wyprowadzić mnie na dwór? Chciałabym chwilę odpocząć od tego hałasu — powiedziałam, nachylając się w stronę brata.

Christian mocniej zaplótł ramiona wokół mojej talii. Po kilku minutach poczułam, jak chłodne powietrze uderza o moją twarz. Dzięki temu moje łzy nie wydostały się na zewnątrz. Gdy usiadłam na ławce, usłyszałam kłótnie.

- Hails zrozum. To nie ma sensu. Wracaj tam, skąd przyjechałaś, bo ja i Sevi nie potrzebujemy ciebie do szczęścia. Cztery lata radziliśmy sobie bez twojej pomocy. Teraz daj nam spokój i nie ingeruj w nasze życie — słyszałam głos Justina.

Zastanawiałam się, z kim on się kłócił. Czy to miało coś wspólnego z nagłym wyjazdem mojej przyjaciółki z Nowego Jorku? Niestety odpowiedź poznałam wcześniej, niż bym planowała.

- Justin daj mi to wszystko wytłumaczyć. Naprawdę chcę wszystko naprawić — usłyszałam głos dziewczyny, która do tej pory była jedną z najbliższych mi osób.

Teraz okazało się, że tak naprawdę nie znałam własnej przyjaciółki. Nie potrafiłam tam siedzieć. Poderwałam się z ławki i biegłam przed siebie. Po pewnym czasie zderzyłam się ze ścianą jakiegoś budynku. Opadłam bez sił na ziemię i dałam upust swoim emocjom. Miałam już dość takiego życia. Nie byłam już pewna, komu mogłam ufać.
_________________________________________________________________________________

Hej kochani :) 

Tak jak obiecałam. Powracam do was po maturach ze zdwojoną siłą. Wprawdzie ostatni egzamin mam dopiero w czwartek, ale większość mam już za sobą, więc miałam czas, aby usiąść przed laptopem i napisać coś dla was.

Mam nadzieję, że ta przerwa nie zniechęciła was do czytania i nadal będziecie chętnie wracać do tej historii. Z racji tego, że w końcu mam wakacje, rozdziały będą pojawiać się znacznie częściej.

Czy ktoś zorientuje się, że Sevilla zniknęła?

Czy niewidoma dziewczyna będzie sama w stanie wrócić do domu lub na imprezę?

Czy pogodzi się z faktem, że została oszukana przez własną przyjaciółkę?

Kogo wybierze Justin, a kogo Sevilla?

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Rozdział VI - Spotkanie




~ Justin ~ 


Gdy tylko wszedłem z Sevi do domu państwa Beadlesów, zobaczyłem Hailey. Caitlin, gdy tylko ujrzała moją minę, zabrała dziewczynkę i psy do ogrodu. Nie chciałem, aby mała dowiedziała się, że siedziała tutaj jej mama.

- Jak Sevilla czuje się po powrocie do Atlanty? — spytała moja dawna partnerka.

Wtedy miałem już wszystkiego dość. Kiedy dowiedziałem się, że przez cały czas byłem oszukiwany, poniosło mnie. Gwałtownie wstałem z fotela, który z impetem upadł na ziemię. Mama moich przyjaciół odwróciła się w moją stronę ze zmartwieniem wypisanym na twarzy.

- Dlaczego kurwa wszyscy wiedzieli, że Sevi żyje poza najbliższymi jej osobami? Dlaczego matka mojego dziecka wie o tym, a nie ja? — spytałem. Miałem chyba za bardzo podniesiony głos, bo Chris w mgnieniu oka znalazł się przy mnie.

Gdy poczułem jego dłoń na swoim ramieniu, wziąłem głęboki oddech. W jego oczach widziałem coś w rodzaju współczucia, jednak wiedziałem, że przeżył to tak samo, jak ja. Nadal nie potrafiłem zrozumieć, jak oni mogli nas oszukiwać przez tyle lat. Pani Beadles podeszła do mnie i wskazała mi miejsce na kanapie, abym usiadł obok niej. Gdy wykonałem jej niemą prośbę, kobieta zajęła miejsce obok mnie.

- Chris pójdziesz po Sevi? Znając życie leży w łóżku i słucha radia. Tylko błagam cię. Trzymaj Sevillę na tych schodach i nie pozwól jej zrobić sobie krzywdy — powiedziała do swojego syna, a on grzecznie skinął głową i tyle go widziałem - Justin nie zrobiliśmy tego bez powodu. Pamiętasz, jak oboje zostaliście postrzeleni? - spytała, a ja skinąłem głową. To właśnie wtedy dowiedziałem się o śmierci mojej ukochanej. - Justin dobrze to zrozumiałeś, Sevi tę sytuację przeżyła. Jednak musieliśmy zrobić coś, bo ona potrzebuje opieki dwadzieścia cztery godziny na dobę. Cztery lata temu nie wiedziałam, że Hailey była tą twoją partnerką, która zostawiła ci dziecko. Kiedy opiekunka Sevilli zachorowała poleciła mi Hails na swoje miejsce. Nie miałam pojęcia o waszej znajomości do naszego ostatniego wyjazdu do Nowego Jorku — zaczęła się tłumaczyć, jednak nagle przerwała.

W drzwiach ujrzałem miłość swojego życia. Jednak czegoś nie rozumiałem. Dlaczego ona w domu nosiła okulary przeciwsłoneczne? Byłem w szoku, gdy widziałem, jak Chris obejmował swoją siostrę. Miałem wrażenie, że cała jego rodzina chciała chronić Sevi przed światem.

- Chris pomożesz mi usiąść? — słyszałem najpiękniejszy głos pod słońcem.

Chłopak od razu wykonał prośbę swojej siostry. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie szeroko, po czym Sevi zajęła miejsce między mną a swoją mamą. Nie rozumiałem, co tak właściwie się działo.


~ Sevilla ~ 


- Wyjaśni mi ktoś co się tutaj dzieje? — spytał mężczyzna, który siedział obok mnie.

Ten głos rozpoznałam od razu. Tak bardzo za nim tęskniłam, a gdy w końcu się spotkaliśmy, nie mogłam go zobaczyć. Czułam nieprzyjemne pieczenie tuż pod powiekami. Nie chciałam teraz płakać. Cały czas jak mantrę powtarzałam sobie, że muszę być silna. Niestety. W tamtym momencie nic nie pomagało. Chciałam tylko położyć się w swoim łóżku i dać upust swoim emocjom.

- Justin, nie unoś się — powiedziała moja mama. - Wiem, że jesteś na nas wściekły, ale pozwól, że coś ci wyjaśnię. Jak już wspomniałam, zrobiliśmy to dla waszego dobra. Sevilla podczas zamachu na wasze życie straciła wzrok, a wy byliście za młodzi, aby pozwolić wam się ją zajmować.

Poczułam, jak Justin gwałtownie poderwał się z siedzenia. Nim zdążyłam zareagować, chłopak pociągnął mnie za rękę. Nie miałam pojęcia, dokąd mnie prowadził.

Chwilę później poczułam, jak chłodne powietrze owiało moje ciało. Z daleka słyszałam, jak śmiało się małe dziecko. Szybko zdałam sobie sprawę, że z każdą chwilą byliśmy bliżej. Ramię Justina mocno owinęło się wokół mojej talii.

- Sevi! - usłyszałam krzyk swojej siostry.

- Nie złapiesz mnie ciociu — usłyszałam głos małej dziewczynki. Szybko domyśliłam się, że to córka Justina. - Tatusiu przyszedłeś — zawołała mała.

Chłopak odsunął się ode mnie, a mi momentalnie zrobiło się smutno. Tyle czasu tęskniłam za nim, a teraz musiałam pogodzić się z faktem, że on już nigdy nie będzie mój.

Nagle poczułam umięśnione ramiona wokół swojej talii. Tajemniczy gość oparł swoją brodę na moim ramieniu i przyciągnął mocniej do swojego ciała. Gdy poczułam znajomą woń perfum, na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech.

- Myślałaś, że na długo uwolnisz się ode mnie? — spytał zadowolony z siebie Niall. W jego głosie słyszałam rozbawienie, co spowodowało, że sama wybuchłam głośnym śmiechem.

- Kochanie zapomniałam ci powiedzieć, że dzisiaj zabieram cię na imprezę. Hazza i ja niewyobrażany sobie, żeby ciebie zabrakło na naszym przyjęciu zaręczynowym — powiedziała moja siostra, która nagle znalazła się przy mnie.

Nie miałam pojęcia, kiedy ona zjawiła się tak blisko. Po raz kolejny chłopak, który mnie obejmował, odsunął się. Na jego miejscu pojawiła się Cait. Od razu rozpoznałam dziewczynę, bo ona obejmowała mnie w specyficzny sposób. Szybko znalazłyśmy się w moim pokoju. Gdy położyłam się na łóżku, dziewczyna rzuciła we mnie sukienką. Kilka minut później byłam już ubrana, jednak nie obeszło się bez pomocy mojej siostry. Strasznie źle się czułam, z tym że nawet przy najprostszych codziennych czynnościach potrzebowałam pomocy.

Z pomocą Caitlin wróciłam do salonu. Ktoś nagle wpadł w moje ramiona. Szybko uświadomiłam sobie, że to była moja przyjaciółka. Jej dłonie poznałabym wszędzie. W końcu to ona pomagała mi przez cztery lata, więc nie było w tym nic dziwnego. Bardziej byłam zaskoczona jej obecnością w domu moich rodziców. Przecież miała załatwiać jakieś ważne rodzinne sprawy.

- Mamo zaopiekujesz się małą Sevi? Naprawdę chciałabym, żeby Justin był na naszej imprezie — usłyszałam przepełniony nadzieją głos mojej siostry.

- Ja z przyjemnością zajmę się tym małym szkrabem — wtrąciła podekscytowana Hailey.

W tym momencie usłyszałam, jak drewniane krzesło upadło z wielkim hukiem na kamienną posadzkę. Chwilę później ciszę przerwał pisk małej dziewczynki, który współgrał z donośnym śmiechem zarówno, jak i mojej siostry stojącej nadal przy moim boku.

- Spróbuj tylko zbliżyć się do niej. Cztery lata temu pokazałaś, jak można tobie zaufać, więc teraz znów zniknij i daj nam spokój — wykrzyczał Justin.

Nie rozumiałam nic z tego, co się działo. O czym Justin mówił? Kim dla niego była moja przyjaciółka? Dlaczego ja o niczym nie wiedziałam? Pytania mnożyły mi się, a odpowiedzi na żadne z nich nie mogłam dostać. Chciałam w końcu zacząć żyć w spokoju. Niestety wiedziałam, że w takiej sytuacji nie mogło to nastąpić zbyt szybko.
_________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu skomentuj :) 

Hej kochani. Witam was po kilku dniowej przerwie. Wyszła mi trochę dłuższa niż planowałam, ale niestety nauka do matury mnie powstrzymuje. Gdy tylko skończę pisać egzaminy rozdziały zaczną pojawiać się regularnie.

Czy Sevi pozna prawdę o swojej przyjaciółce?
Którego z chłopaków wybierze Sevilla?
Czy Justin podejmie słuszną decyzję? 
Czy pozwoli Hailey zająć się swoją córką?
Co miał na myśli mówiąc, że już kiedyś pokazała, jak można jej zaufać? 

wtorek, 12 kwietnia 2016

Rozdział V - Szkło


~ Sevilla ~



Późną nocą wróciłam z rodzicami do Atlanty. Od razu tata zawiózł nas do domu. Na miejscu Cait zaprowadziła mnie do pokoju i podała mi piżamę. Gdy byłam już gotowa do snu, dziewczyna pomogła mi dojść do łóżka. Kiedy tylko położyłam się, zasnęłam bez najmniejszego problemu.

Rano do pokoju weszła moja mama. Kobieta pomogła mi zejść na dół i zaprowadziła mnie do kuchni. Nagle usłyszałam przeraźliwy huk w pomieszczeniu, któremu towarzyszył odgłos tłuczonego szkła.

- Sevi!? - usłyszałam drżący głos mojego brata. Cicho westchnęłam i stałam nadal w bezruchu. Nie wiedziałam, jak się ruszyć, aby nie zrobić sobie krzywdy w nowym miejscu. Nie miałam pojęcia, w jakiej odległości znajdowałam się od mebli, czy innych niebezpiecznych przedmiotów.

- Christian zaprowadź Sevillę do jadalni, ale proszę Cię, trzymaj mocno swoją siostrę. Nie pozwól jej na nic wpaść, a ja przygotuję wam śniadanie - powiedziała nasza mama.

Chłopak od razu znalazł się u mojego boku i zaczął prowadzić mnie w nieznanym kierunku. Czułam, jak jego dłonie drżały na moim ciele. Wiedziałam, że to był dla niego wielki cios. Sama nie wiem, jakbym zareagowała w podobnej sytuacji. Przecież oszukiwali go najbliżsi. Mój brat odsunął się ode mnie, po chwili usłyszałam, jak ktoś odsuwał krzesło. Gdy mężczyzna znów znalazł się przy moim ciele, poczułam jego duże i ciepłe dłonie na swojej talii. Christian pomógł mi usiąść, ale nie odezwał się do mnie ani słowem.

Zdawałam sobie sprawę, że był wściekły. Nie miałam pojęcia, jak mogłam naprawić całą sytuację. Chciałam, aby moja rodzina znów była szczęśliwa. Jednak wiedziałam, że moje rodzeństwo, a zwłaszcza Christian, potrzebowało czasu, aby zaakceptować ostatnie wydarzenia. Nagle usłyszałam, jak ktoś opuszczał dom i zamykał z trzaskiem drzwi.

- Kochanie zjedz naleśniki, a ja naszykuje ci kąpiel. Cait w tym czasie wybierze Ci jakiś strój - powiedziała moja mama i postawiła talerz na stole.

Gdy tylko usłyszałam, jak wychodziła, wzięłam się za jedzenie śniadania. Ledwo odstawiłam na bok talerz, a u mojego boku znalazła się Caitlin. Dziewczyna zaprowadziła mnie do łazienki. Po prysznicu owinęłam się w ręcznik, który wskazała mi siostra. Nie musiałam długo czekać, aby kobieta zjawiła się w pomieszczeniu z moimi ubraniami. Podała mi zestaw, po czym wyszła. Szybko wytarłam swoje ciało i założyłam na siebie wszystko, co mi podała.

- Cait, zaprowadzisz mnie do mojego pokoju? - spytałam, bo wiedziałam, że czekała przed drzwiami.

Dziewczyna szybko znalazła się przy mnie i skierowała się w stronę mojego pokoju. Od razu usiadłyśmy na łóżku. Długo rozmawiałyśmy, aż naszą konwersację przerwał dzwonek do drzwi.

~ Justin ~



Po powrocie z Kanady długo myślałem nad swoim życiem. Jeśli podejrzenia Chrisa były słuszne, a Sevi naprawdę żyła, to w końcu mogłem być szczęśliwy. Chciałem znów trzymać tę drobną kobietę w swoich ramionach. Tęskniłem za Sevillą i nie potrafiłem zapomnieć o tych pięknych brązowych oczach, które towarzyszyły roześmianej twarzy mojej księżniczki.

- Tatusiu, czemu płaczesz? - spytała moja córka, kiedy usiadła mi na kolanach. Mocno przytuliłem dziewczynkę do siebie, zdając sobie sprawę, że naprawdę z moich oczu płynęły strumienie łez.

- Kochanie to nic takiego. Tatuś po prostu myślał o kimś, za kim bardzo tęskni, ale dzięki tobie słoneczko tatuś jest szczęśliwy - powiedziałem, osuszając swoje mokre policzki.

Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Z Sevi na rękach poszedłem otworzyć drzwi. Moim oczom od razu ukazał się roztrzęsiony Christian. Nie miałem pojęcia, co się stało, że przyszedł tak wcześnie. Był cały blady, zapłakany, a pod jego oczami były wielkie sine cienie. Wyglądał, jakby nie spał przez tydzień.

Bez zastanowienia wpuściłem mężczyznę do środka. Mała, widząc stan mojego przyjaciela, pobiegła na górę do swojego pokoju. Wraz z Chrisem udałem się do salonu. Po chwili byłem w kuchni, gdzie przygotowywałem napoje. Kiedy wróciłem do pokoju, usiadłem na kanapie i podałem Christianowi kubek z gorącą herbatą. Gdy mężczyzna odbierał ode mnie przedmiot, widziałem, jak trzęsły mu się dłonie. Wiedziałem, że musiało stać się coś złego. W podobny sposób zachowywał się, kiedy byłem w szpitalu, a on informował o śmierci mojej księżniczki.

Nie mogłem zmuszać go do mówienia, bo wiedziałem, że chłopak mógł zamknąć się w sobie. Chciałem dowiedzieć się, co wprawiło Chrisa w taki stan, jednak bałem się odezwać do niego. Mężczyzna spojrzał w moją stronę, a w jego oczach widziałem zbierające się łzy.

Wtedy już wiedziałem, że stało się coś złego. Mój przyjaciel nigdy nie płakał. No prawie nigdy. Pierwszy i ostatni raz widziałem jego łzy, gdy zmarła Sevilla.

- Justin ona żyje, rozumiesz? Dzisiaj rano, gdy robiłem sobie śniadanie, mama przyprowadziła do kuchni Sevillę. Rozumiesz? Oni nas oszukiwali przez cały ten czas - powiedział drżącym głosem. Nie mogłem w to uwierzyć. Moja ukochana jednak żyła, a nasze przypuszczenia okazały się słuszne.

Wtedy czułem, jak narasta we mnie złość. Jak państwo Beadles mogli nam to zrobić? Czy naprawdę im przeszkadzał nasz związek, że musieli udawać śmierć najważniejszej dla mnie osoby? Nie potrafiłem zrozumieć toku myślenia rodziców moich przyjaciół. Przecież wiedzieli, że na nikim mi tak nie zależało, jak na Sevi.

Wyjąłem z szuflady papierosy. Od razu odpaliłem jedną fajkę, a resztę paczki rzuciłem w stronę przyjaciela. Christian nie zastanawiając się długo, poszedł w moje ślady. Kiedy skończyliśmy palić, obaj byliśmy już znacznie spokojniejsi. W tym samym momencie moja córeczka zbiegła po schodach. Dziewczynka rzuciła się w ramiona Christiana, kiedy widziała, że mój przyjaciel nadal był smutny.

- Zbieramy się. Muszę porozmawiać z twoimi rodzicami - odparłem, biorąc swoją córkę od Chrisa. Mężczyzna skinął głową i razem pojechaliśmy do jego domu.

Byłem w szoku, gdy w salonie zastałem Sevillę i Hailey. Nie miałem pojęcia, co robiła tutaj matka mojego dziecka. Cait widząc moją minę, zabrała moją córkę do ogrodu. Byłem zdruzgotany. Dlaczego wszystko musiało dziać się przeciwko mojej osobie?
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej kochani :)

Chciałam Was zaprosić do czytania mojego nowego opowiadania "No Control", które również jest o Justinie, ale nie tylko (znajdziecie w nim wielu sławnych bohaterów, np. The Fooo Conspiracy, One Direction, czy Selenę Gomez). W prawdzie opowiadanie dopiero zaczynam pisać, ale mogę Was zdradzić, że będzie się tam dużo działo. Książkę "No Control" znajdziecie na moim profilu na Wattpadzie.

Czy Justin i Sevilla spotkają się?
Co Hailey robiła w domu Beadlesów?
Czy Justin pozna w końcu całą prawdę?
Jak zareaguje na nieprzyjemne wieści dotyczące jego ukochanej?