Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niewidoma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niewidoma. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział XVIII - Odwiedziny


~ Justin ~

Leżałem w łóżku i rozmyślałem o kłótni z Sevillą, którą przeszedłem ponad tydzień temu. Nadal nie mogłem uwierzyć, że moja księżniczka nie chciała mi powiedzieć, z jakiego powodu była w szpitalu. Czy to było takie ciężkie do zrozumienia, że naprawdę martwiłem się o tę piękną kobietę, która zawładnęła moim sercem już dziesięć lat temu?

Z zamyślenia wyrwała mnie moja córeczka, która wbiegła do mojego pokoju i wtuliła się w moje ciało. Spojrzałem na dziewczynkę, która uśmiechała się szeroko. Gdy na nią spoglądałem, to nadal nie wierzyłem, że los dał mi takie szczęście, jak moja mała Sevi. Widząc tę małą osobę, byłem strasznie szczęśliwy. Sam nie wiedziałem, czym zasłużyłem sobie na takie wyróżnienie. W końcu w tamtym okresie nie nadawałem się do poważnych związków, a tym bardziej nie sądziłem, że dałbym sobie radę z wychowaniem dziecka.

- Tatusiu nie smuć się, proszę. Porozmawiasz z siostrą wujka, jak wróci do domku - zaczęła mnie pocieszać.

Czasem zastanawiałem się, po kim ta dziewczynka była taka mądra, bo na pewno nie po mnie i Hailey. W niektórych momentach miałem wrażenie, że Sevi zachowywała się jak moja mama, bo obie zawsze dbały o moje dobre samopoczucie. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że dzisiaj mój przyjaciel miał zabrać moją małą księżniczkę na spacer, bo oboje od tygodnia nie mówili o niczym innym.

W tym samym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Niechętnie wyczołgałem się z miękkiego i ciepłego łóżka. Założyłem spodnie, które leżały na ziemi i przeczesałem dłonią swoje włosy. Spojrzałem na dziewczynkę, która schowała się w pościeli przytulając Esther do siebie. Szeroko się uśmiechnąłem i zbiegłem po schodach, żeby otworzyć drzwi. Za drewnianą powłoką ujrzałem Chrisa, którego od razu wpuściłem do środka.

Brat mojej miłości od razu udał się do salonu, a ja poszedłem po ubrania dla swojej córki. Kiedy wybrałem już odpowiedni strój, wróciłem do sypialni. Uśmiechnąłem się szeroko, gdy zobaczyłem, jak mała skakała po łóżku, aby dogonić Esther. Podszedłem do dziewczynki i ułożyłem przed nią zestaw ubrań. Mała bez chwili sprzeciwu zaczęła się przebierać, a ja wróciłem na dół, gdzie przygotowałem kanapki z nutellą dla swojej małej księżniczki. Gotowe śniadanie zaniosłem do salonu, aby mogła zjeść i obejrzeć swoją ulubioną bajkę jednocześnie.

Byłem ciekaw, gdzie mój przyjaciel chciał zabrać moją córkę, jednak wolałem nie wnikać w szczegóły. Kilka minut później Sevi zbiegła na dół i mocno przytuliła Christiana, z góry mu dziękując za wycieczkę. Czasem ich nie rozumiałem. Chris i moja córka potrafili dogadywać się bez słów. W końcu to on był jej chrzestnym i miałem wrażenie, że niektóre cechy charakteru odziedziczyła po nim. Oboje uwielbiali się wygłupiać i zatajali najważniejsze informacje, które komuś mogłyby sprawić przykrość. Ledwo się obejrzałem, a mała zjadła swoje śniadanie i pobiegła włożyć buty.

- Wujek to idziemy? - spytała, kiedy znów stanęła w drzwiach salonu.

Christian uśmiechnął się szeroko i podszedł do mojej córki, która w mgnieniu oka pojawiła się przy mnie. Nachyliłem się nad dziewczynką i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Chwilę później mała wraz z moim przyjacielem wsiadali już do jego samochodu. Sam położyłem się na kanapie i wziąłem w dłonie swój zeszyt oraz ołówek. Miałem natchnienie, więc wolny czas chciałem poświęcić na pisanie nowych utworów.

~ Sevilla ~

Minął tydzień od mojej operacji. Pielęgniarki codziennie zmieniały mi opatrunki, jednak za każdym razem musiałam mieć zamknięte oczy. Byłam coraz bardziej niecierpliwa chwili, kiedy znów będę mogła ujrzeć twarze swoich bliskich.

Nagle usłyszałam pisk małej dziewczynki. Od razu wiedziałam, że była to Sevi, bo kilka sekund później jej drobne rączki owinęły się wokół mojej szyi. Uśmiechnęłam się szeroko na jej gest i sama zamknęłam swoją imienniczkę w szczelnym uścisku. Nagle ktoś głośno odchrząknął, aby zwrócić naszą uwagę na swoją osobę. Szybko domyśliłam się, że to mój młodszy brat, bo rodzice z Cait rozmawiali z doktorem Moorem.

- Cześć siostrzyczko. Gotowa na wielki dzień? - usłyszałam jego drżący z nadmiaru emocji głos.

Cicho się zaśmiałam i wyciągnęłam swoją dłoń do przodu. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli, bo chwycił moją rękę i delikatnie nią ścisnął, aby pomóc mi się rozluźnić.

- Chyba tak. Nie mogę się doczekać, aż mi ściągną te opatrunki, ale boję się, że nawet operacja nic nie pomogła - odparłem łamiącym się tonem. Czułam, jak w moim gardle pojawiała się dławiąca kula. W tym samym momencie mała dziewczynka delikatnie pocałowała mój policzek i usiadła na moich kolanach. Nagle wszystkie troski i zmartwienia odeszły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tym momencie marzyłam tylko o tym, aby zobaczyć roześmianą twarz tej drobnej istoty.

Usłyszałam kroki, a w moim pokoju znalazły się nowe osoby. Nie potrafiłam rozróżnić, ile było nowych przybyszy, ponieważ ich kroki zlały się w jedność. Z daleka wyczułam zapach perfum należący do męża mojej siostry. Jako jedyny ze wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu używał tak silnych piżmowych zapachów.

- Gotowa na zdjęcie opatrunków? - spytał lekarz, którego głos usłyszałam z drugiego końca sali.

Poprawiłam się na łóżku. Z pomocą Chrisa usiadłam i oparłam się o metalowe pręty, które mój brat osłonił poduszką. Wyprostowałam się i złapałam dłonie leżące najbliżej mnie. Szybko się okazało, że była to córka Justina i Christian.

Głośno przełknęłam ślinę i skinęłam głową na znak, że możemy zaczynać. Moje serce biło jak oszalałe. Bałam się, przez co czułam drżenie w każdym nawet najmniejszym kawałku swojego ciała.

Usłyszałam ciężkie męskie kroki, więc domyśliłam się, że lekarz do mnie podchodził. Po chwili poczułam jego chłodne dłonie z tyłu swojej głowy, gdzie miałam związany opatrunek. Po kilku chwilach poczułam, jak ucisk wokół mojej głowy stawał się coraz mniejszy. Poczułam, jak Christian mocniej zacisnął swoje palce wokół mojej dłoni, przez co zasyczałam z bólu. W tym samym momencie na moich oczach została tylko gaza. Z przyzwyczajenia zacisnęłam mocniej powieki, kiedy poczułam, że również materiał z nich zniknął.

- Sevi spróbuj otworzyć oczy i powiedz, co widzisz - poprosił lekarz.

Niechętnie wykonałam jego prośbę. Powoli zaczęłam otwierać swoje powieki, jednak białe światło drażniło moje oczy. Nie byłam do końca przekonana, czy operacja się powiodła, bo kiedy otworzyłam oczy, obraz przede mną stał się zamazany. Wprawdzie widziałam plamy w różnych kolorach, jednak nie szło do tego przypisać żadnych konkretnych kształtów. Dopiero po chwili wszystko dookoła zaczęło cokolwiek przypominać.

Od razu odwróciłam twarz w stronę małej dziewczynki, która kurczowo trzymała moją dłoń. Nie była zbyt wysoka, bo głowę miała na wysokości biodra mężczyzny w białym fartuchu. Miała ślicznie blond włosy, które nawet przy rozmazanym widoku rzucały się w oczy.

- Czy to normalne, że cały świat jest rozmazany? - spytałam lekko speszona.

Lekarz się zaśmiał i poklepał mnie po ramieniu, aby okazać mi swoje wsparcie. Uśmiechnęłam się delikatnie na jego gest i pewniej podniosłam głowę.

- Jest to bardzo normalne Sevi. W końcu przez tyle czasu nie byłaś w stanie nic zobaczyć. Za kilka dni, gdy będziesz opuszczać mury tego szpitala już wszystko wróci do normy - powiedział i wyszedł z mojego pokoju, zostawiając mnie samą z rodziną.

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej kochani.
Chciałam was poinformować, że przed nami jeszcze dwa rozdziały + epilog i kończymy naszą historię Justina i Sevi. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło wam do gustu. Zapraszamy was również do innych historii, które znajdziecie na moim profilu. Szczególnie zachęcam was do czytania "Wherever you are // L.H", które niedawno zaczęłam pisać.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Rozdział XVII - Operacja



~ Christian ~

Byłem zawiedziony zarówno zachowaniem Justina, jak i swojej siostry. Czy oni nie mogli się w końcu zachować jak dorośli ludzie, którymi oboje byli. On mógłby w końcu skończyć ze swoimi Gochami, a Sevi nie musiała wszystkiego przed nim ukrywać. W sumie nie dziwiłem się, że wybiegł wtedy taki zdenerwowany. Gdyby nie zachowanie brunetki, oni już dawno mogliby być znów razem. Niestety ona żyła w swoim świecie, a ja nie miałem na nią żadnego wpływu.

Po kilku dniach nadeszła ta najbardziej wyczekiwania chwila, której wszyscy się bali. Mianowicie chodziło o operację Sevilli. Wszyscy byliśmy przerażeni wynikiem jej przebiegu. W końcu to od niej zależało, czy moja siostra mogła w końcu zacząć żyć normalnie.

Razem z rodzicami, Payton, Caitlin i Harrym siedzieliśmy pod salą operacyjną i czekaliśmy na lekarza. Nikt z nas nie odezwał się słowem. Każdy z nas był zestresowany i zaniepokojony tym całym wydarzeniem. To od pomyślności tego zabiegu moja siostra mogła znów widzieć lub nie.

Mijały kolejne godziny, a my nadal nie mieliśmy żadnej informacji na temat stanu zdrowia Sevilli.

Nagle poczułem, jak delikatnie dłonie objęły mnie w pasie. Odwróciłem się w stronę tajemniczej osoby i ujrzałem swoją dziewczynę. Pay starała się mnie pocieszyć, a ja nie nie potrafiłem myśleć o niczym innym. W mojej głowie rodziły się same czarne scenariusze. Bałem się o jej zdrowie. Chociaż na tak długi czas rozdzielono nas, to odkąd poznałem tę dziewczynę, była dla niezwykle ważna. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić nią po raz kolejny. Nie chciałbym znów patrzeć na jej cierpienie. W końcu była moją siostrą i łączyła nas szczególna więź.

Nagle z sali operacyjnej wyszedł doktor Moore. Mężczyzna był zmęczony, co potwierdzały jego worki pod oczami i blada twarz pokryta kroplami potu. Lekarz podszedł do nas pewnym krokiem a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.

- Operacja przebiegła pomyślnie. Teraz pacjentka zostanie przewieziona do innej sali. Podczas zabiegu nie było żadnych komplikacji. Jednak dopiero za tydzień, gdy zdjemiemy jej opatrunki okaże się, czy odzyskała wzrok - powiedział uspokajającym tonem.

W jednej chwili poczułem, jak atmosfera zaczęła się rozluźniać. W tym samym momencie odetchnąłem z ulgą, bo wiedziałem, że teraz mogło być już tylko lepiej.

Spojrzałem na drzwi sali operacyjnej, kiedy znów się otworzyły. Tym razem zobaczyłem jak pielęgniarki wiozły na łóżku śpiącą dziewczynę. Wszyscy od razu udaliśmy za nią, aby siedzieć przy Sevilli, kiedy się obudzi.

Kilka minut później byliśmy już w pokoju. Moja siostra nadal spała, a ja uważnie się jej przyglądałem. Sądziłem, że lekarze zetną jej włosy, jednak się pomyliłem. Miała opatrunek na oczach oraz bandaż zawiązany wokół głowy. Jej twarz wyrażała spokój, a ja byłem szczęśliwy, że ona nadal jest z nami.

Po kilku godzinach dziewczyna zaczęła mocniej ściskać moją rękę. Wtedy już wiedziałem, że Sevi się budziła.

- Udało się? - spytała zachrypniętym głosem.

Pocieszająco pocieralem jej dłoń i szeroko uśmiechałem się sam do siebie. Spojrzałem niepewnie na rodziców, Caitlin, Payton i Harrego. Każdy z nich delikatnie skinął głową i uśmiechnął się w naszą stronę. Wiedziałem, że z początku Pay nie przepadała za Sevillą, bo sądziła, że nią zdradzałem. W końcu spędzałem z nią dużo więcej czasu niż z własną dziewczyną.

- Mała dopiero za tydzień zdejmą ci opatrunek i się dowiemy, czy znów widzisz. Na razie musisz uzbroić się w cierpliwość. Jednak nic złego nie wydarzyło się podczas operacji, więc musimy być dobrej myśli - odparłem gładząc jej dłoń.

Zobaczyłem, jak na twarzy mojej siostry pojawiał się szeroki uśmiech. Wiedziałem, że uspokoiły nią moje słowa.

- Chris przyprowadzisz córkę Justina, jak będą mi ściągać opatrunek? Chcę nią zobaczyć jako pierwszą - poprosiła, a ja wiedziałem, że nie będę mógł jej odmówić i zrobię wszystko, aby spełnić daną jej obietnice.




środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział XVI - Szpital




~ Sevilla ~

Z pomocą swojego brata dotarłam do szpitala. Już na wejściu powitał mnie doktor Moore. W jego głosie słyszałam niecodzienny entuzjazm. W końcu to on próbował zrobić wszystko, żebym mogła odzyskać wzrok.

Lekarz zabrał mnie na podstawowe badania takie jak pobieranie krwi, czy mierzenie ciśnienia. Minęło sporo czasu zanim ktoś odprowadził mnie do pokoju po serii męczących pytań.

Nagle poczułam dłoń Christiana, która obejmowała mnie w pasie. Kilka sekund później z jego pomocą siedziałam już na łóżku.

Złapałam dłoń Chrisa i dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo byłam przerażona. Bałam się, że już nigdy nie odzyskam wzroku i będę ciężarem dla bliskich już do końca życia. Poza tym nie chciałam zawieść Justina i jego córki, z którą ostatnio miałam bardzo dobry kontakt. Dziewczynka była bardzo mądra jak na swój wiek, a ja wiedziałam, że Justin idealnie spisywał się w roli taty. Szczerze mówiąc to zazdrościłam małej Sevi. Przez większość swojego życia żyłam w ciągłym kłamstwie, a ludzie, którzy podawali się za moich rodziców, nigdy nie mieli dla mnie czasu. Później wszystko stało się jeszcze bardziej skomplikowane. Niedługo nacieszyłam się swoją biologiczną rodziną, bo ktoś próbował mnie zabić, przez co rodzice upozorowali moją śmierć i kazali mi wyjechać.

Można powiedzieć, że nigdy nie zaznałam prawdziwej, rodzinnej atmosfery. Owszem moi biologicznie rodzice w każdym wolnym momencie próbowali naprawić czas, który nam odebrano. Niestety nic nie mogło go zastąpić i wyleczyć tych wszystkich ran, które zdążyły zagościć w moim sercu.

- Obiecaj, że wrócisz zdrowa - usłyszałam pisk dziewczynki, która wbiegła do pokoju i skoczyła na moje łóżko. Od razu rozpoznałam w niej swoją imienniczkę.

Dłońmi zaczęłam sunąć po materacu, kiedy dotknęłam nóg dziewczynki, zaczęłam szukać jej pleców. Po kilku minut zmagań się z własnymi rękoma przyciągnęłam jej drobne ciało do siebie i mocno wtuliłam w swój tors. W tym momencie poczułam ciepłe usta Justina na swoim policzku.

- Obiecuje kochanie. Gdy wyjdę ze szpitala, to będę zdrowa jak ryba - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

Byłam ciekawa, skąd on wiedział, gdzie mnie szukać. Po chwili namysłu zorientowałam się, że w jego obecność byli wmieszani moi biologiczni rodzice. Miałam tylko nadzieję, że nikt mu nie powiedział, z jakiego powodu byłam w tym miejscu. Chciałam po prostu mieć pewność, że go zobaczę go po operacji.

- Księżniczko idź z wujkiem do sklepiku. Tatuś chce porozmawiać z dużą Sevi - usłyszałam zachrypnięty głos miłości mojego życia.

Po chwili dziewczynka odsunęła się ode mnie i słyszałem jej szybkie lekkie kroki, które kierowała prawdopodobnie w stronę mojego brata. Cóż nie pomyliłam się. Chris odsunął swoje krzesło i pocałował mnie w czubek głowy, po czym skierował swoje ciężkie kroki w stronę wyjścia wraz z córką mojego byłego partnera.

Poczułam, jak materac zaczął się uginać pod ciężarem drugiej osoby. Wiedziałam, że był to Justin, ale nie miałam siły protestować. Zaczęłam w dłoniach zgniatać róg kołdry, którą były przykryte moje nogi. W tym samym czasie mężczyzna złapał moje ręce i czułam, jak świdrował mnie wzrokiem. Żałowałam jedynie, że nie byłam w stanie ujrzeć jego pięknych brązowych oczu, za którymi dawniej po prostu szalałam.

- Powiesz mi, dlaczego tutaj leżysz? Czemu to ukrywałaś przede mną? - powiedział, a w jego głosie wyczułam dużą dawkę smutku i żalu.

Spuściłam głowę w dół. Wiedziałam, że Justin będzie naciskać, ale nie mogłam mu jeszcze powiedzieć całej prawdy. On nie mógł żyć złudną nadzieją. Nie chciałam, żeby ten mężczyzna cierpiał tak jak ja, jeśli operacja nie przeszłaby pomyślnej próby.

- Justin przepraszam, ale nie mogę. Nie mogę ci powiedzieć dlaczego tutaj jestem. Porozmawiamy na ten temat, gdy wrócę do domu. Proszę, nie dociekaj - oznajmiłam, kiedy poczułam dłony płyn sączączy się z moich oczu.

Mężczyzna już nic nie powiedział. Po prostu wstał gwałtownie z mojego łóżka, przewracając przy tym krzesło stojące tuż obok. Nawet nie próbowałam go zatrzymywać. Wolałam, żeby ochłonął w samotności, niż kłócić się z nim.

- Siostrzyczko nie płacz. Sądzę, że on potrzebuje czasu, żeby wszystko przemyśleć. Z drugiej strony powinnaś być z nim szczera. Nie chcę, żeby coś ci się stało podczas operacji - powiedział Chris, który nie wiadomo w jaki sposób znalazł się u mojego boku.

Poczułam, jak mój młodszy brat objął mnie swoimi ramionami. Wtedy dałam upust swoim emocjom i zaczęłam wtapiać swoje łzy w koszulkę Chrisa. Cały czas myślałam o Justinie i możliwości nie udanej operacji.




sobota, 9 lipca 2016

Rozdział XIV - Plan Hailey


~ Sevilla ~


Nie chciałam odpowiadać Justinowi na te wszystkie pytania. On jeszcze nie mógł poznać prawdy. Wiedziałam,że zrobiłby sobie złudną nadzieję, która niekoniecznie miała okazać się prawdą.
Byłam szczęśliwa, kiedy Chris znalazł się u mojego boku. Wtedy wiedziałam, że chłopak, który był miłością mojego życia, da za wygraną i nie będzie drążył tego tematu. Poczułam silne ramiona swojego brata wokół mojej talii i w tym momencie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
– Długo masz zamiar to przed nim ukrywać? – spytał Chris, zniżając głos do szeptu.
Głośno odetchnęłam i położyłam swoje dłonie na rękach brata, aby dać mu do zrozumienia, że zbyt mocno mnie trzymał. Niestety nie zrozumiał mojego niemego przekazu, więc wbiłam swoje paznokcie w jego przedramiona. Dzięki temu Christian poluźnił uścisk, a ja mogłam odwrócić się w jego stronę.
– To nie jest takie proste. Nie chcę, żeby robił sobie zbędną nadzieję, więc powiem mu dopiero po wszystkim – odparłam, poprawiając swoje włosy.
Słyszałam, jak mężczyzna westchnął, ale nic już nie powiedział. Poczułam, jak jego dłoń znalazła się na moi krzyżu, a kilka sekund później byliśmy w drodze do salonu. Z daleka słyszałam szloch mojej mamy, co musiało się wiązać z przybyciem mojej siostry do tego miejsca.
W pomieszczeniu czułam duszący zapach kwiatów, który był pomieszany z wonią wielu różnych perfum. Zrobiło mi się niedobrze, kiedy tylko przestąpiłam próg pokoju, jednak wiedziałam, że musiałam to wszystko wytrzymać dla Caitlin.
Kiedy rodzice skończyli błogosławić Cait, wszyscy udaliśmy się do kościoła. Oczywiście musiałam jechać z Justinem i jego córką, bo mój były chłopak nie dał za wygraną.
W budynku sakralnym również nie odstępował mnie na krok, jednak mój brat przyszedł mi z pomocą i usiadł z nami w ławce. Byłam mu za to dozgonnie wdzięczna, bo byłam pewna, że Jus nie odpuści tak łatwo.
Kiedy Chris był przy nas, czułam się znacznie bezpiecznej. Wtedy wiedziałam, że moja dawna miłość nie poruszy niewygodnych dla mnie tematów.


~ Justin ~


Po wyjściu z kościoła, od razu złapałem swoją córkę za rękę, a swoją byłą objąłem czule ramieniem, żeby nigdzie mi nie uciekła. Nie ukrywam. Dziwnie się czułem, kiedy Chris cały czas mnie obserwował i chodził za nami. Miałem dziwne wrażenie, że mój przyjaciel i jego siostra ukrywali coś przede mną, a ja za wszelką cenę musiałem dowiedzieć się, co to było.
W domu weselnym Christian nie odstępował niewidomej dziewczyny na krok. Cóż liczyłem się z tym, że tak mogło być. W końcu jego dziewczyna była świadkiem na ślubie Caitlin i Harry'ego. Mimo wszystko miałem nadzieję, że uda mi się sam na sam porozmawiać z Sevillą i dokończyć rozmowę z jadalni.
Zmęczony próbami pozbycia się szatyna z otoczenia pięknej brunetki, udałem się na dwór, aby pobyć trochę w samotności. Usiadłem na drewnianej huśtawce i patrzyłem, jak moja mała księżniczka bawiła się z innymi dziećmi, biegając beztrosko między kwiatami czerwonych róż. Jednak nagle usłyszałem głośną rozmowę Hailey i Nialla.
Zaciekawiony ich krzykami, odwróciłem się w stronę dobiegających hałasów. Widziałem, jak blondynka wymachiwała rękoma, przez co Nialler kilka razy prawie dostał w twarz.
– Mówiłam ci. Odbiorę mu bachora i będziemy ustawieni jak nigdy. Musisz tylko uzbroić się w cierpliwość – powiedziała Hails, za bardzo podniesionym głosem.
– Tylko zrozum, że ja już mam dość udawania zainteresowanego tą niewidomą laską. Zrób coś, żeby on to się już skończyło – krzyknął blondyn.
Wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do swojej córki. Dziewczynka szeroko uśmiechnęła się na mój widok i wyciągnęła swoje drobne ręce w moją stronę. Tak wiem. Zawaliłem sprawę, nauczyłem swoją małą księżniczkę, że w każdej chwili będę nią nosił.
Uśmiechnąłem się do swojego dziecka i podniosłem miłość mojego życia, którą zabrałem na salę.
Szybko w tłumie odnalazłem Chrisa, który tańczył właśnie z Cait. Mężczyzna widząc moją minę, odszedł od swojej siostry i podbiegł do nas.
– Księżniczko pójdziesz poszukać mojej mamy? Wydaje mi się, że miała dla ciebie jakąś niespodziankę – zwrócił się do mojej córki, aby zostawiła nas samych.
Mała szybko pobiegła do pani Beadles i zniknęły razem w tłumie. W tym czasie mój przyjaciel zaprowadził mnie do stolika, gdzie nikogo nie było. Zdziwiłem się, bo nawet Sevi nie było nigdzie widać. Dopiero po chwili zauważyłem, jak dziewczyna tańczyła ze swoim tatą.
– O co chodzi Justin? Wyglądasz, jakbyś ducha zobaczył – powiedział, aby zwrócić moją uwagę na swoją osobę.
Głośno westchnąłem i opowiedziałem mu całą zaistniałą przed chwilą sytuację. Teraz zacząłem wszystko rozumieć. Hails powróciła do Atlanty tylko po to, aby odebrać mi moje dziecko. Nie obchodziło mnie, że to ona urodziła małą. Ważniejsze było to, że to ja wychowywałem nią od samego początku, kiedy biologiczna matka się jej wyrzekła.
Miałem oddać cały swój świat w ręce takiego potwora? Nigdy w życiu. Nie chciałem nawet, żeby dziewczynka wiedziała, że jej mama była w tym miejscu. Oni nie mogli mi zabrać mojej księżniczki. W końcu ona była dla mnie wszystkim.
____________________________________________________________________________________
Czy Sevilla pozna prawdę o swojej przyjaciółce i Niallu?
Czy mała Sevi pozna swoją mamę?
Jak Hailey i Niall będą próbować odebrać Justinowi dziecko?
Czy operacja Sevilli się powiedzie?
Czy Justin pozna jej tajemnicę?

Zapraszam wszystkich na moje nowe opowiadanie: http://anotherworld-tfc-ff.blogspot.com/













czwartek, 23 czerwca 2016

Rozdział XIII - Bez odpowiedzi


~ Sevilla ~

Minęło kilka dni. Jednak z każdym dniem miałam coraz większe obawy. Bałam się, że coś źle pójdzie podczas operacji, a ja już nigdy nie odzyskam wzroku. Chciałam móc znów widzieć. Chciałam być z Justinem i nie bać się, że będę dla niego obciążeniem. W końcu miał czteroletnie dziecko, które stale potrzebowało jego uwagi i poświęcanego mu czasu. Do tego wszystkiego dochodziła jego wielka kariera muzyczna. Nie chciałam mu swoją obecnością zniszczyć tego, na co ciężko pracował przez ostatnie lata. Owszem kochałam go. Był miłością mojego życia. Jednak wiedziałam, że nasza przyszłość zależała tylko i wyłącznie od mojego pobytu w szpitalu.

W ostatnim czasie dużo rozmawiałam z Chrisem. To właśnie on tłumaczył mi, że wszystko zależy od mojego nastawienia. Mój brat bardzo podnosił mnie na duchu, przez co zaczynałam wierzyć, że być może nie wszystko było stracone.

Jeśli odzyskałabym wzrok, mogłabym znów być z mężczyzną, którego kochałam całym swoim sercem. Wtedy szybciej bym potrafiła złapać kontakt z małą Sevi, bo moje życie stałoby się prostsze.

Leżałam na łóżku i długo rozmyślałam o najbliższej przyszłości. Wiedziałam, że nie mogłam wyjść z pokoju, dopóki ktoś nie przyszedłby po mnie. To był dzień ślub mojej siostry bliźniaczki, a ja nie chciałam przeszkadzać rodzicom, którzy zajmowali się gośćmi i pomagali Cait.

Nagle otworzyły się drzwi, a ja usłyszałam kroki Christiana, które szybko nauczyłam się rozróżniać. On miał specyficzny chód. Stawiał swoje stopy na ziemi tak ciężko, jakby ważył tonę, choć w wiedziałam, że tak nie było.

Chłopak usiadł obok mnie i mocno objął moje ciało. Nie pozostałam mu dłużna i bardziej wtuliłam w jego tors. Niestety naszą sielankę przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Mężczyzna wyswobodził się z mojego uścisku i wstał z łóżka.

– Pay pomoże ci się wyszykować, a później zejdzie z tobą na dół. Ja teraz idę zrobić ci śniadanie. Spotkamy się na dole, bo za chwilę przyjedzie Justin ze swoją córką – powiedział Chris, wychodząc z mojego pokoju.

Głośno westchnęłam i siedziałam na wygodnym materacu, czekając na ubrania. Po chwili materiał wylądował na moich kolanach. Dziewczyna mojego brata pomogła mi wstać i włożyć długą sukienkę.

Kilka minut później znów siedziałam na swoim łóżku, a Payton czesała moje długie włosy i malowała mnie. Kiedy skończyła, zeszłam z jej pomocą do jadalni. Usiadłam przy stole, a Christian postawił przede mną talerz z jedzeniem.

W tym samym czasie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Mój brat wyszedł z pomieszczenia wraz ze swoją dziewczyną, a ja mogłam w spokoju zjeść.

Ledwo skończyłam opróżniać talerz, kiedy ktoś odsunął krzesło znajdujące się obok mnie.

– Wiesz, że mój tatuś cię kocha? On zawsze uśmiechał się tak tylko do mnie, a teraz już nie chodzi smutny i nie płacze w nocy. Ty też kochasz mojego tatusia? – spytała mała dziewczynka.

Szybko domyśliłam się, że była to córka Justina. Przecież Niall nie miał dzieci z tego, co zdążyłam się dowiedzieć. Uśmiechnęłam się w kierunku swojej imienniczki, starając się patrzeć w stronę, skąd usłyszałam jej głos.

Byłam ciekawa, czy Justin wiedział, gdzie w tym momencie przebywało jego dziecko. Jeśli nie miał o tym najmniejszego pojęcia, to wiedziałam, że musiał być bardzo zmartwiony.

– Mała to nie jest takie proste. Tutaj moje uczucia nie są w ogóle istotne. Teraz kochanie są ważniejsze sprawy niż to, czy kocham twojego tatę – odparłam i próbowałam wstać z krzesła. Jednak para silnych męskich rąk skutecznie mnie powstrzymała.

– Skoro to nie jest takie proste, to mi to wytłumacz. A ty młoda damo mi tak nie uciekaj, bo martwię się o ciebie – powiedział mój ukochany, kierując swoje słowa najpierw do mnie, a następnie do swojej córki.

W tym momencie wstrzymałam oddech, bo nie wiedziałam, jak powinnam się zachować. Nie chciałam mu mówić całej prawdy, bo bałam się, że mógłby sobie narobić zbędnej nadziei. Wolałam zaczekać z tą informacją, aż będę znała wyniki operacji, która miała odbyć się na dniach.

~ Justin ~

Moja ukochana ukrywała coś przede mną. Nie wiedziałem, co to było, ale musiałem się tego dowiedzieć. Kiedy wyszykowałem siebie i swoją córkę na wesele Caitlin i Harrego, pojechaliśmy do domu Beadlesów. Chciałem porozmawiać z rodzicami Sevilli i Chrisem, bo być może oni wiedzieli coś, co mogłoby mi pomóc zrozumieć miłość mojego życia.

Niestety moja mała księżniczka, szybko mi uciekła, a ja musiałem odnaleźć swoje dziecko, zanim pojawi się więcej osób. Na szczęście nie musiałem daleko szukać. Dziewczynka siedziała w jadalni, razem z kobietą mojego życia i rozmawiały. Chciałem im przerwać i zabrać małą Sevi ze sobą, ale usłyszałem bardzo interesujący fragment.

– Mała to nie jest takie proste. Tutaj moje uczucia nie są w ogóle istotne. Teraz kochanie są ważniejsze sprawy niż to, czy kocham twojego tatę – powiedziała siostra mojego przyjaciela i próbowała wstać z krzesła.

Wtedy zadziałałem impulsywnie. W ciągu ułamka sekundy znalazłem się przy dziewczynach i napotkałem zdziwiony wzrok swojego dziecka. Złapałem kobietę w nadgarstkach, uniemożliwiając jej jakikolwiek ruch. Widziałem przerażenie, które malowało się na twarzy mojej ukochanej, ale musiałem poznać prawdę.

– Skoro to nie jest takie proste, to mi to wytłumacz. A ty młoda damo mi tak nie uciekaj, bo martwię się o ciebie – powiedziałem, kierując swoje słowa do dwóch najważniejszych pań w moim życiu.

Starsza Sevilla stała nieruchomo, a ja czułem jej nie równy oddech na swoim torsie. Czyżbym tak bardzo przestraszył niewidomą dziewczynę? Moja mała księżniczka zeskoczyła z krzesła, na którym siedziała i mocno wtuliła się w moje nogi. Po chwili podniosła głowę i spojrzała na mnie swoimi ślicznymi dużymi oczkami.

– Justin to nie jest czas i miejsce na takie rozmowy. Dzisiaj jest ślub mojej siostry, więc nie myśl o tym, co tutaj usłyszałeś – odparła, wyrywając się z mojego uścisku.

Chciałem wyciągnąć z kobiety więcej informacji, niestety w drzwiach ujrzałem jej brata, który zbliżał się w naszym kierunku. Puściłem rękę Sevi, kiedy mężczyzna był już naprawdę blisko. Christian objął moją ukochaną i zabrał do salonu, zostawiając mnie samego z masą pytań. Chciałem, choć na niektóre poznać odpowiedź, jednak wiedziałem, że dziewczyna mi nic nie powie. Musiałem wymyślić coś innego, aby móc poznać całą prawdę.

Miałem dziwne przeczucie, że moja ukochana nie bez powodu była kilka dni temu u lekarza. Coś musiało się stać, jeśli znów miała trafić do szpitala. Chciałem wiedzieć, co jej dolega, aby móc pogodzić się wcześniej ze wszystkimi możliwymi wariantami. Nie mogłem po raz kolejny dać jej tak po prostu odejść. Przecież to ona była kobietą, z którą chciałem spędzić resztę swoich dni. Wystarczy, że dziesięć lat żyłem bez niej, uważając Sevillę za zmarłą osobę. Czy tym razem miało być podobnie? Znów miałem stracić swoją jedyną szansę na szczęście?
_________________________________________________________________________________
Czy Justin dowie się, czego Sevilla mu nie mówi?
Czy Sevi odzyska wzrok?
Dlaczego Niall i Hailey prawie zawsze są tam, gdzie Justin i Sevilla?
Co stanie się podczas wesela Caitlin i Harrego?

piątek, 10 czerwca 2016

Rozdział XII - Konsultacja


~ Sevilla ~

Rano obudził mnie dźwięczny śmiech małej dziewczynki. Przeciągnęłam się w wygodnej pościeli i przetarłam swoje zaspane oczy. Dłonią wyszukałam na szafce nocnej swoich okularów, które szybko założyłam. Powoli zaczęłam schodzić z łóżka i szukając ściany, chciałam wyjść z pokoju. W tym samym momencie ktoś otworzył drzwi od pomieszczenia, w którym się znajdowałam.

– Dokąd się sama wybierasz? Zanim wyjdziesz z pokoju, powinnaś się przebrać – usłyszałam pogodny głos mojej siostry.

Z jej pomocą doszłam do łazienki, gdzie wzięłam orzeźwiający prysznic. Po pobudzającej kąpieli założyłam na siebie ubrania, które naszykowała mi Cait. Kiedy byłam już gotowa, dziewczyna pomogła mi zejść na dół po schodach. Z daleka słyszałam głośne rozmowy Justina z moją mamą. Szeroko uśmiechnęłam się sama do siebie, bo bardzo cieszyłam się, że znów mogłam spędzić trochę czasu z miłością mojego życia.

– Cześć piękna – usłyszałam ciepły, zachrypnięty szept Justina tuż przy swoim uchu. Jego dłonie szybko odnalazły drogę wzdłuż mojego brzucha, kiedy wtulał się w moje plecy. Obróciłam się w jego uścisku. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i mocno go objęłam.

Czułam oddech mężczyzny na swojej twarzy, ale nagle jego uścisk stał się luźniejszy. Córka Justina zaczęła ciągnąć go za rękę, przez co uderzała swoją małą dłonią o moje biodro.

Chłopak odsunął się ode mnie i słyszałam, jak podchodził do dziewczynki. W tym samym momencie u mojego boku zjawił się Christian, który szczelnie objął mnie swoim ramieniem. Brat zaprowadził mnie do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Gdy zaczęłam spożywać tosty, miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwował. Tym razem moje przeczucie się nie myliło.

– Justin zawiezie cię do lekarza, bo ja jestem umówiony, a Cait wychodzi z Harrym – powiedział Chris, odsuwając krzesło, na którym usiadł. Nie cierpiałam tego dźwięku. Za każdym razem przez moje ciało przechodziły zimne dreszcze. Skrzywiłam się i powróciłam do jedzenia.

Nagle usłyszałam głośny pisk i tupot małych stóp. Jednak dźwięk w szybki sposób zbliżał się w moją stronę. Kiedy odkładałam talerz na bok, usłyszałam ciężkie kroki Justina, który wchodził do pomieszczenia za swoim dzieckiem.

Chłopak stanął za mną. Wyraźnie czułam jego obecność i przenikliwy wzrok na swoich plecach. Miałam wielką ochotę się roześmiać, lecz przygryzłam wargi, aby się uspokoić.

Odwróciłam się w jego stronę, kiedy udało mi się uspokoić emocje. Justin opuszkami palców zaczął odgarniać niesforne kosmyki moich włosów, które opadały na moją twarz. Mogłam przysiąc, że jego szeroki uśmiech dało się wyczuć w pomieszczeniu, choć ja nie mogłam go zobaczyć.

Wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli i pomógł mi wstać. Po chwili znów byłam w salonie, gdzie mama podała mi buty. Wsunęłam stopy w baleriny i wstałam z kanapy. Tata pomógł mi dojść do samochodu Justina. Jednak przez całą drogę upewniał się, czy mój ukochany da sobie radę. Uspokoił się, dopiero kiedy siedziałam już w samochodzie, a on wracał do domu.

Owszem rozumiałam, że martwił się o mnie. W końcu miałam najważniejszą wizytę u lekarza w ciągu ostatnich dziesięciu lat. To właśnie wtedy miałam poznać odpowiedź, czy moje marzenie się spełni.

Nagle pojazd się zatrzymał, a ja usłyszałam trzaskanie drzwiami. Po chwili z pomocą chłopaka stałam już na ziemi.

– Sevi daj tacie rączkę – słyszałam, jak zwrócił się do swojej córki.

Usłyszałam charakterystyczny dźwięk towarzyszący zamykaniu zamka centralnego w samochodzie. Kilka sekund później Justina dłoń zwinnie owinęła się wokół mojej talii. Z jego pomocą doszłam do gabinetu lekarskiego.

– Witaj Sevilla. Dawno się mnie nie odwiedzałaś. Chodź ze mną do gabinetu, to porozmawiamy i ci wszystko wytłumaczę. Dobrze wiesz, że nie ściągnąłem tutaj ciebie bez powodu – powiedział doktor Moore.

Wyswobodziłam się z uścisku mężczyzny i udałam się za głosem mojego lekarza. Medyk zamknął za mną drzwi i pomógł usiąść mi przy swoim biurku.

– Twoja mama wspominała ci o naszej ostatniej rozmowie? – upewnił się doktor. Kiedy dostał pozytywną odpowiedź, kontynuował – Przeglądałem ostatnio twoje wyniki i oglądałem zdjęcia z tomografii komputerowej twojej głowy. Dobrze pamiętam, że kula utknęła w takim miejscu, że dziesięć lat temu nie byliśmy w stanie jej wyciągnąć. Teraz masz dziewięćdziesiąt dziewięć procent szans, że znów ujrzysz światło dzienne. Tylko musisz zgodzić się na operację. Oczywiście nie odzyskasz wzroku z dnia na dzień, bo miesiąc będziesz leżeć w szpitalu ze specjalną opaską na oczach. W trakcie zabiegu wyciągniemy kulę z twojej głowy tak, aby nie uciskała już twoich nerwów wzrokowych. Dodatkowo ściągniemy ten nalot, co się zebrał na twoich oczach. Wchodzisz w to? – spytał lekarz, czekając na moją reakcję.

W odpowiedzi skinęłam głową. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułam, jak łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Byłam naprawdę szczęśliwa. Nie sądziłam, że przez zwykłe spotkanie z doktorem Moorem mogłam być tak bardzo wzruszona.

– Zgłoś się za tydzień do szpitala na mój oddział. Tam już cały personel będzie wiedział, w jakiej sprawie się pojawiłaś i zrobimy potrzebne badania. Wtedy ktoś z twoich rodziców podpisze zgodę na operacje i wszystko już tam załatwimy – powiedział lekarz, odprowadzając mnie do drzwi.

~ Justin ~

Sevilla weszła z lekarzem do gabinetu, a ja z moją córką usiadłem na krzesłach w poczekalni. Dziewczynka wspięła się na moje kolana i długo mi się przyglądała.

– Tatusiu, a czemu ta pani nosi ciemne okulary nawet w domku? Czemu ja tak nie mogę? – spytała naburmuszona blondynka.

Głośno westchnąłem i zastanawiałem się jak to wszystko wytłumaczyć czteroletniemu dziecku. W końcu prędzej czy później musiała zadać to pytanie.

– Pamiętasz, jak nie dawno pojechaliśmy na cmentarz, bo tatuś chciał odwiedzić pewną panią? – spytałem, a dziewczynka skinęła głową. – Właśnie. Wtedy myślałem, że już jej nigdy więcej nie zobaczę. Jednak kilka dni później wujek Chris miał dla mnie niespodziankę, bo ona wróciła do domu. Ta pani jest siostrą Christiana i ma na imię tak samo, jak ty. A chodzi w domu w okularach, bo nic nie widzi. Kiedyś miałem wypadek z tą panią i wtedy ona przestała widzieć – staram się, jak najprościej wytłumaczyć to małej Sevi. Jednak nie wiem, w jakim stopniu mnie zrozumiała.

Mała długo mi się przyglądała, w końcu wtuliła się w moją klatkę piersiową i podniosła wysoko swoją głowę, aby móc spojrzeć w moje oczy.

– Kochasz tę siostrę wujka Chrisa? – spytała, a mnie zatkało.

Nie wiedziałem, jak powinienem zareagować, ani co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałem się na najlepsze według mnie rozwiązanie. Choć mała miała dopiero cztery lata, chciałem być z nią szczery. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić swoją córkę przez kłamstwa. Jednak nadal nie miałem pojęcia, jak rozegrać sprawę z jej biologiczną matką, która po długiej przerwie zjawiła się w moim życiu.

– Tak słoneczko. Kocham Sevillę tak samo mocno, jak ciebie. Inaczej nie dostałabyś jej imienia – powiedziałem, gładząc jej plecy.

– A ona może być moją mamą? – spytała dziewczynka.

Gdy usłyszałem jej pytanie, łzy zakręciły się w moich oczach. Nigdy nie spodziewałem się, że usłyszę z jej ust takie pytanie. Chciałem już coś odpowiedzieć, jednak zobaczyłem, że otworzyły się drzwi od gabinetu, w którym była Sevilla. Kilka sekund później wyszła z niego zapłakana.

Posadziłem dziewczynkę na krześle, z którego sam wstałem i podbiegłem do kobiety mojego życia. Mocno przytuliłem do siebie Sevillę i pozwoliłem jej wypłakać się w swoje ramię.

– Co się stało kochanie? – spytałem zmartwiony.

Miałem złe przeczucie. Przecież jakby wszystko było w porządku, to moja księżniczka, by tak nie zareagowała.

– Za tydzień muszę iść do szpitala – powiedziała przez łzy, odsuwając się ode mnie. Wtedy czułem, jak zawalił się mój świat. Wiedziałem już, że działo się coś złego, a ona nie chciała powiedzieć mi całej prawdy. Jednak wtedy obiecałem sobie, że za wszelką cenę wszystkiego się dowiem.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla powie Justinowi, dlaczego musi pójść do szpitala?
Czy operacja dziewczyny się uda i odzyska wzrok?
Czy mała Sevi zadała swojemu tacie odpowiednie pytanie, kiedy spytała, czy Sevilla może zostać jej mamą?
Czy dziewczynka pozna prawdę o jej biologicznej mamie?
Dlaczego Niall i Hailey ciągle chodzą za Justinem i Sevillą?
Jaki mają w tym interes?

piątek, 3 czerwca 2016

Rozdział XI - Man Over Board

~ Sevilla ~

Szczęśliwa po koncercie chłopców z 5 Second of Summer udałam się w towarzystwie Justina na spotkanie z moim ulubionym zespołem. Żałowałam, że nie mogłam zobaczyć ich występu, czy twarzy. Mimo wszystko cieszyłam się na myśl, że spędzę trochę czasu ze swoimi idolami.

Justin z każdą chwilą utwierdzał mnie w przekonaniu, że jestem dla niego kimś ważnym w jego życiu. Zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę chciałam do niego wrócić. Jeśli moja operacja by się udała, byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie, bo miałabym najwspanialszego mężczyznę u swojego boku. Z drugiej strony, jeśli zostałabym niewidoma do końca życia, nie chciałam psuć mu możliwości na normalne życie.

– Odczep się od niego dziwko – usłyszałam głos mojej przyjaciółki.

Nie zdążyłam zareagować. Chciałam coś powiedzieć, ale nie miałam pojęcia, do kogo mówiła. Niestety nie musiałam długo czekać na odpowiedź.

Słyszałam szybkie kroki dziewczyny, kiedy stukała obcasami o kafelkową posadzkę. Hailey zbliżała się w moją stronę. Po chwili poczułam nieprzyjemne pieczenie na swoim policzku, spowodowane spotkaniem jej dłoni z moją twarzą. Niestety przez to straciłam równowagę i upadłam na ziemię.

Nie wierzyłam w to, że Hails zrobiła to naprawdę. Justin zaczął wzywać pomoc, a po chwili przybiegło kilku mężczyzn, co słyszałam po ich ciężkich krokach. Mój ukochany pomógł mi wstać, a ja mocno wtuliłam się w ciało Jusa i zaczęłam płakać. Czułam, że jego koszulka z każdą chwilą była coraz bardziej mokra. Próbowałam się od niego odsunąć, ale jego silne ramiona mi na to nie pozwalały. Po chwili zorientowałam się, że nie miałam na sobie swoich okularów. Wtedy chłopak odsunął się delikatnie i założył na moją twarz to, co zgubiłam podczas upadku.

Nigdy bym nie pomyślała, że dziewczyna, którą tyle czasu uważałam za przyjaciółkę, mogła być tak bardzo agresywna. Spędziłam z nią przecież tyle czasu i nigdy nie pokazywała się z tej strony. Z każdym dniem spędzonym w Atlancie poznawałam nowe fakty na temat Hailey. Niestety żaden z nich nie przemawiał na jej korzyść. W Nowym Jorku była całkiem inną kobietą.

W tym momencie nie dziwiłam się Justinowi, że nie chciał, aby jego córka poznała swoją biologiczną matkę.

– Bieber, ile możemy na was czekać – usłyszałam pytanie z ust Luka Hemmingsa.

Byłam w szoku. Z jednej strony przez własny szloch nie słyszałam, kiedy zbliżył się do nas. Z drugiej nie spodziewałam się, że Justin znał ich prywatnie. W końcu czego mogłam się spodziewać. Zarówno 5 Second od Summer, jak i Justin byli jednym z najbardziej znanych artystów w ciągu ostatnich lat. Musiałam się z tym liczyć, że nie raz spotykali się na galach, czy innych tego typu imprezach.

Chłopak, który przez cały czas mnie obejmował, odsunął się ode mnie i starł słoną ciecz płynącą po moich policzkach.

– Nie płacz już. Nie pozwolę cię już nikomu skrzywdzić. Obiecuję, że Hailey się już do ciebie nie zbliży – usłyszałam cichy, łagodny szept Justina tuż przy moim uchu.

Uspokoiłam się trochę dzięki jego pocieszającym słowom. Wtedy odsunęłam się od chłopaka i przetarłam swoją twarz, aby zetrzeć resztę łez. Po chwili założyłam okulary, które miałam na czubku głowy. Justin ujął moją dłoń, a ja smutno uśmiechnęłam się do niego.

Mężczyzna nie odstępując mnie na krok i ciągle trzymając moją rękę, ruszył przed siebie, a ja musiałam za nim biec, aby go dogonić. Chwilę później ktoś otworzył drzwi, przez co słyszałam nieprzyjemne skrzypienie. Nienawidziłam tego dźwięku, bo w tym momencie przez moje ciało przeszedł dreszcz. Od razu poczułam, jak ramię Justina owinęło się wokół mnie, dzięki czemu byłam bliżej niego. Nie pozostawałam mu dłużna. Wtuliłam się w jego bok i oplotłam rękoma jego talię.

– Hej chłopaki. To jest Sevilla. Opowiadałem wam o niej rano – powiedział pogodnie Justina. Przez moje ciało przeszły przyjemne wibracje, kiedy czułam drgania klatki piersiowej mężczyzny podczas wypowiadanych przez niego słów.

–Hej. Jestem Michael, a to Ashton, Calum i Luke, ale chyba nie potrzebnie się przedstawiamy – usłyszałam głos jednego z członków zespołu.

Nagle Justin odsunął się ode mnie, a w pomieszczeniu atmosfera znacznie się zagęściła. Nie miałam pojęcia, co się stało. W końcu nikt z nich nie zachowywał się wcześniej w tak dziwny sposób.

Po chwili poczułam znajomą woń perfum, a kilka sekund później kogoś dłonie znalazły się na moich biodrach.

– Cześć maleńka. Tęskniłaś? – spytał Niall tuż przy moim uchu.

Odskoczyłam od niego jak oparzona. Nie spodziewałam się go w tym miejscu. Miałam przecież ten czas spędzić z Justinem i rodziną. No prawie rodziną, bo był z nami narzeczony mojej siostry i dziewczyna Christiana. Zastanawiałam się, dlaczego Niall był zawsze tam gdzie ja. Zawsze zjawiał się nieproszony. Może i był przyjacielem Harrego, ale to nie upoważniało go do śledzenia mnie. Miałam tego serdecznie dość. Wiedziałam, że z tej znajomości na dłuższą metę nie mogło wyjść nic dobrego. Byłam pewna, że ten chłopak musiał mieć ukryty jakiś ciemny cel.

Niestety, kiedy odsuwałam się od Nialla, zderzyłam się z jakimś mężczyzną. Byłam przekonana, że to nie był nikt z mojego otoczenia, bo każdego z nich rozpoznawałam zarówno po perfumach, jak i sylwetce.

– Uważaj mała – powiedział Luke, który przytrzymał mnie, abym nie upadła na ziemię. Byłam mu za to bardzo wdzięczna, bo nie chciałam kolejny raz tego wieczoru zaliczyć takiego spotkania.

Czułam się jak człowiek za burtą. Zarówno topielec, jak i ja potrzebowaliśmy pomocy, aby dalej funkcjonować. Osoba, która wypadła ze statku lub łodzi na otwarte morze potrzebowała osoby, która podałaby jej koło ratunkowe, aby mogła z powrotem wejść na pokład. Dla mnie takim kołem ratunkowym była operacja, jednak do tego czasu musiałam uzbroić się w cierpliwość. Zanim to miało nastąpić czekała mnie jednak konsultacja medyczna, której najbardziej się obawiałam. Lekarz mógł po raz kolejny przekreślić nadzieję, goszczącą w moim życiu, a ja nie chciałam, żeby tak się stało.

~ Justin ~

Byłem wściekły, kiedy ujrzałem Nialla w tym samym pomieszczeniu. Nie chciałem, odsuwać się od Sevilli, która była w moich ramionach, ale ona nie mogła wyczuć mojej zmiany nastroju. Tylko dla jej bezpieczeństwa stanąłem z boku. Gdy mężczyzna zaczął przytulać moją miłość, miałem ochotę rozwalić najbliżej stojącą rzecz, czyli jego głowę. Jednak powstrzymałem się, bo zobaczyłem, jak Sevilla gwałtownie odsunęła się od niego. W tym momencie poczułem ulgę. Byłem już pewien, że on nie zepsuje naszej relacji, a ja z czasem odzyskam najważniejszą dla mnie kobietę, nie licząc oczywiście mojej córki.

– Sevi chodź ze mną – powiedziałem, obejmując kobietę w pasie.

Dziewczyna skinęła głową i podążała w kierunku, w którym ją prowadziłem. Weszliśmy na scenę, gdzie chwilę wcześniej występował ulubiony zespół mojej ukochanej. Włączyłem piosenkę The Fooo Conspiracy – Man Over Board w swoim telefonie i porwałem kobietę do tańca.

Nikogo w pobliżu nie było. Wszyscy już dawno opuścili arenę, więc nie musiałem się martwić, że będziemy mieli niespodziewaną publiczność. Sevilla szybko odnalazła rytm piosenki, jednak pozwoliła mi się prowadzić. Przyznam, że byłem w szoku, bo z jej umiejętnościami większość dziewczyn woli tańczyć po swojemu. Jednak ona zawsze była inna. Pamiętam, kiedy ją poznałem. Wtedy była pełną energii cheerleaderką, która miała rok przerwy w nauce i wybierała się na studia. Niestety los pokrzyżował zarówno jej, jak i nam wszystkim plany. Byłem bardzo ciekaw, jak wyglądał jej czas po tajemniczym zniknięciu dziewczyny. Miałem do niej pełno pytań, ale bałem się zadać, chociażby jedno z nich, aby jej nie urazić.

Wsłuchałem się w tekst piosenki. Kiedy słyszałem słowa jednej ze zwrotek, łzy stanęły w moich oczach, jednak zamrugałem kilkakrotnie, aby pozbyć się tego dziwnego uczucia. „Postanowiłem, że nie spadł i nie pozwolili mu dostać lepszego z was. Od tego momentu to albo tonąć lub pływać. Gnaj do czegoś nowego. Nie ma człowieka na pokładzie. Człowiek za burtą”.

Miałem wrażenie, że tekst piosenki idealnie opisywał naszą rzeczywistość. Teraz oboje musieliśmy płynąć lub utonąć w tym bagnie, które tak naprawdę sami sobie stworzyliśmy przez te dziesięć lat. Wszystkie kłamstwa i tajemnice, które zaczynały wypływać, chciały nas zniszczyć, ale wiedziałem, że dopóki Sevilla będzie przy mnie, to poradzę sobie ze wszystkim.

Chciałem znów ujrzeć jej cudowny uśmiech, który dawniej bez przerwy gościł na jej twarzy. Jednak wiedziałem, że to nie mogło nastąpić za szybko, bo byłoby to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.

Kiedy piosenka się skończyła, przyciągnąłem Sevillę bliżej siebie. Długo lustrowałem jej twarz, aby zobaczyć, jak bardzo zmieniła się przez ten czas. Niestety niewiele ujrzałem, bo okulary przeciwsłoneczne zasłaniały pół twarzy dziewczyny.

– Na co czekasz. Pocałuj ją w końcu – usłyszałem za sobą doping Luka.

Nie czekałem na dalszy rozwój wydarzeń. Po prostu zbliżyłem swoją twarz bliżej swojej księżniczki i zacząłem delikatnie muskać jej usta. Byłem w wielkim szoku, kiedy Sevilla zaczęła odwzajemniać mój pocałunek. To była chyba jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu.

– Masz rację Justin. Nigdy nie przestałam cię kochać. Zawsze będziesz grał istotną rolę w moim życiu – usłyszałem jej cichy i zdławiony głos, kiedy w końcu odsunęła się ode mnie.

Chciałem jej zadać jeszcze kilka pytań, niestety nie miałem takiej możliwości. Wszyscy zaczęli do nas podchodzić, a Niall zniknął tak szybko, jak pojawił się za kulisami. Wydawać by się mogło, że nigdy go tam nie było. Kiedy moi przyjaciele się zbliżali, na twarzach Luka i Chrisa widziałem szerokie uśmiechy. Nie miałem pojęcia, z czego się tak cieszyli. Obaj wyglądali jak szczury, które śmiały się do sera.

_________________________________________________________________________________
Ten rozdział dedykuję cudownej osobie, jaką jest Beliberka ❤, dzięki której zaczęłam słuchać The Fooo Conspiracy. Specjalnie dla Ciebie kochana dodałam Man Over Board w wersji występu samego Felixa. To z myślą o Tobie Sandi pewnie na koniec filiku robi "kocha, nie kocha". Jak sądzisz misia, co mu wyjdzie? Mam nadzieję, że rozdział podoba się wszystkim czytelnikom. Od razu uprzedzam. W rozdziale jest tłumaczona przeze mnie ostatnia zwrotka wcześniej wspomnianej przeze mnie piosenki, więc za jakiekolwiek błędy przepraszam. Oraz druga dedykacja dla Natalii Osieckiej za pomoc w wyborze tytułu do tego rozdziału, a także serdecznie zachęcam do czytania jej wspaniałego bloga.

Czy Hailey da spokój Justinowi i Sevilli?
Jaka córka Justina zareaguje na wieść o kobiecie, która pojawiła się w życiu jej taty?
Czy Sevilla powie Justinowi o możliwości odzyskania wzroku?
Czy wszystko pójdzie po jej myśli i naprawdę znów będzie mogła ujrzeć otaczający ją świat?
Jakie tak naprawdę Niall ma zamiary wobec Sevilli?
A może jej przeczucie się myli i Horan tak naprawdę jest dobrym facetem?

czwartek, 26 maja 2016

Rozdział X - Koncert


~ Sevilla ~

Byłam szczęśliwa. Nadzieja na nowo zagościła w moim sercu. Tak bardzo chciałam znów widzieć otaczający mnie świat. W końcu po dziesięciu latach życia w ciemności miałam na to szansę.

Na początku chciałam powiedzieć o tym Justinowi przy najbliższej okazji, ale po przemyśleniu wszystkich za i przeciw postanowiłam wstrzymać się z taką informacją. Chciałam mieć pewność, że wszystko się uda. Jednak do tego potrzebowałam konsultacji z lekarzem.

Z pomocą siostry przebrałam się w crop top i krótkie spodenki. Cait rozpuściła mojego warkocza i zaczęła mnie malować. Kiedy skończyła, rozczesała moje włosy i spryskała je lakierem do włosów. Dziewczyna pomogła mi włożyć buty i razem zeszłyśmy na dół.

W salonie Chris od razu pociągnął mnie za sobą i posadził na kanapie. Sam zajął miejsce tuż przy mnie, po czym zarzucił rękę na moje ramie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Chwilę później docierały do mnie strzępki rozmowy Caitlin, Harrego i jakieś dziewczyny, której głosu nie rozpoznałam.

– Nie widzieliśmy kilka dni i już znalazłeś sobie inną? – powiedziała tajemnicza kobieta. W jej głosie potrafiłam uchwycić zazdrość. Po samym tonie, jakim mówiła, wiedziałam, że była wściekła na mojego brata.

Christian odsunął się ode mnie i nagle wokół mnie zrobiło się dużo miejsca. Wiedziałam, że chłopak musiał wstać, aby przywitać się z gośćmi. W tym samym momencie Cait pomogła mi się podnieść, a po kilku sekundach poczułam, jak Harry mocno mnie przytulił. Wcale nie dziwiłam się swojej siostrze, że to właśnie z nim chciała spędzić resztę swojego życia. Przez te kilka dni zdążyłam go trochę poznać. Hazza był czułym i opiekuńczym mężczyzną, któremu bardzo zależało na szczęściu Caitlin. W tym krótkim czasie zauważyłam, że mężczyzna nie widział świata poza moją bliźniaczką.

– Payton to nie tak. Po prostu kilka dni temu dowiedziałem się, że moja siostra, jednak żyje. Odkąd przyjechała, po prostu chciałem nadrobić czas, który nam zabrano. Przepraszam kochanie – słyszałam, jak Chris tłumaczył się dziewczynie.

Z tej krótkiej wymiany zdań wywnioskowałam, że musiało łączyć ich coś więcej. Czyżby to była druga połówka mojego brata?

– Hej. Jestem Payton. Dziewczyna Chrisa – powiedziała kobieta, która nagle znalazła się tuż obok mnie.

– Sevi. Miło mi cię poznać – odparłam bez jakichkolwiek emocji w głosie. – Cait podasz mi okulary? – zwróciłam się do siostry.

Caitlin w mgnieniu oka zjawiła się u mojego boku i podała mi okulary przeciwsłoneczne. Od razu je założyłam, a w tym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi.

– Otworzę. To pewnie Bieber – usłyszałam głos swojego brata.

Z pomocą Cait i Harrego doszłam do kanapy, gdzie wszyscy usiedliśmy. Miałam dość tego, że potrzebowałam pomocy bliskich we wszystkich nawet najprostszych czynnościach.

Po raz kolejny tego dnia zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę odzyskam wzrok. O niczym innym tak bardzo nie marzyłam, no może jedynie o Justinie, z którym znów chciałam być.

Jeśli lekarz w rozmowie z moją mamą miał rację. Byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie. Dziesięć lat życia w ciemności to zdecydowanie zbyt długo.

Usłyszałam kroki, a po chwili poczułam, jak ktoś zajął miejsce obok mnie. Po mieszance perfum wiedziałam, że to Justin. Bez zbędnych słów wtuliłam się w jego bok i dałam upust swoim emocjom, które od rana zbierały się we mnie.

– Ćśś... Kochanie nie płacz. Jestem przy tobie i już nigdy nie dam ci odejść – powiedział Justin. Poczułam, jak jego ramiona otoczyły moją talię. Ten gest sprawił, że zaczęłam się uspokajać.

Po chwili chłopak odsunął się ode mnie, a ja nie wiedziałam, co się działo. Mężczyzna wstał z kanapy i złapał moją dłoń, przez co pomógł mi wstać. Kilka sekund później ktoś okrył mnie swetrem.

– Zbieramy się, bo za chwilę spóźnimy się na koncert – usłyszałam głos Chrisa, który stał za mną i pomagał mi włożyć ręce w rękawy długiej kamizelki, którą chwilę wcześniej ktoś na mnie narzucił.

– Jedziesz ze mną – wyszeptał Justin tuż przy moim uchu. – Zabieram Sevi i jedziemy moim autem. Cait i Harry możecie jechać z nami, bo widzę po minie Christiana, że chce pobyć trochę sam z Pay – zwrócił się do reszty naszego towarzystwa.

Nie zdążyłam nawet zaprotestować, bo chłopak objął mnie w pasie i prowadził w kierunku drzwi. Kilka kroków później czułam, jak chłodne otuliło moje ciało. Zadrżałam. Nie byłam przygotowana na taką pogodę.

~ Justin ~

Kiedy pomogłem Sevi zająć miejsce w moim aucie, szybko okrążyłem pojazd i usiadłem za kierownicą. Caitlin i Hazza siedzieli już na kanapie z tyłu samochodu, więc odpaliłem silnik i ruszyłem na miejsce koncertu.

Wiedziałem, że moja ukochana nigdy nie przestała słuchać muzyki 5 Second of Summer, ani mojej. Ostatniej nocy sporo rozmawiałem z siostrą mojej księżniczki na ten temat. Teraz musiałem zrobić wszystko, aby na nowo zdobyć zaufanie Sevilli. To właśnie przy niej chciałem spędzić resztę swoich dni.

Spojrzałem na dziewczynę, która siedziała obok mnie. Uśmiechnąłem się szeroko na widok Sevi. Muszę przyznać, że Cait postarała się tym razem. Sevilla wyglądała pięknie. Przy tym stroju nawet nikomu nie powinny przeszkadzać jej ciemne okulary, które idealnie dopełniały całość stroju. W takim wydaniu nikt nie powinien podejrzewać, że moja towarzyszka była niewidoma.

Dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowałem najbliżej wejścia na arenę, jak tylko mogłem. Pomogłem wysiąść Sevi i czekaliśmy, aż zjawi się Chris. Nie staliśmy długo, bo z daleka ujrzałem znajome auto mojego przyjaciela. Złapałem Sevillę za rękę i przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie. Kątem oka ujrzałem znajomą postać, ale nie potrafiłem rozpoznać twarzy tej osoby.

Nie miałem czasu na dalsze rozmyślania, bo Christian i Payton zjawili się tuż przy nas. Ująłem Sevi pod ramię i udaliśmy do wejścia. Ochrona dokładnie sprawdziła nasze bilety, po czym mogliśmy zająć wskazane miejsca pod samą sceną.

Zaczęło się wielkie odliczanie, a po chwili przez głośniki rozeszły się dźwięki gitar. Chłopcy weszli na scenę i zaczęło się show. Widziałem wielki uśmiech na twarzy swojej wybranki, gdy usłyszała pierwsze słowa piosenki, którą zazwyczaj rozpoczynali swoje występy.

Słyszałem, jej wspaniały głos, kiedy śpiewała razem z chłopakami. Te słowa zadziałały na mnie jak kubeł zimnej wody. „Co w tobie lubię? Naprawdę wiesz, jak tańczyć. Kiedy idziesz w górę, dół, skaczesz wokół, myślisz o prawdziwej miłości”.

Czułem się tak, jakby ta piosenka była o mnie i Sevilli. Chociaż zostaliśmy od siebie oddaleni na dziesięć lat, w tym jednym tańcu wczorajszej nocy przekazała mi wszystkie uczucia. Wiem, że starała się wszystko przede mną ukryć, ale prawdziwa miłość wszystko przetrwa.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłem, jak tańczyła. Byłem wtedy w siódmym niebie. Jej ruchy były perfekcyjne. Wszystko miała idealnie dopracowane. Wydawało mi się, że to było całe jej życie. Byłem pewien, że do szczęścia nie potrzebowała nic więcej, jak muzyki.

Widziałem, jak chłopaki skakali po całej scenie i wygłupiali się w rytm akordów gitary. Jedynie Ashton siedział prawie bez ruchu. Użyłem słowa prawie, bo może nie przemieszczał się tak jak jego koledzy, bo grał na perkusji. Chłopak tak naprawdę miał znacznie więcej roboty niż inni członkowie zespołu. Wiedziałem coś na ten temat, bo sam grałem na tym instrumencie. Szczerze? To najdłużej uczyłem się na nim gry, bo sam musiałem wybijać rytm.

Próbowałem się nie śmiać, kiedy widziałem, jak Mike skakał po całej scenie. Żałowałem, że Sevilla nie mogła tego zobaczyć. Wiedziałem, że bardzo by się jej to spodobało. Zawsze uwielbiała oglądać koncerty. Kiedyś przeglądałem jej historię w laptopie i zauważyłem, że to były najczęściej oglądane przez nią filmiki.

Moja partnerka zaczęła wesoło poruszać się w rytm piosenek. Podałem jej rękę i razem zaczęliśmy tańczyć. Widząc jej szczęście, nie potrzebowałem nic więcej.

– Jakiego koloru Michael ma włosy? – spytała, kiedy wtuliła się w moje ciało.

– Ma taki dziwny odcień. Nie jest to ani czerwony, ani pomarańczowy – odparłem i zacząłem gładzić jej plecy. Nie wiedziałem, jak zidentyfikować ten kolor, więc opisałem jej to, co mi przypominał.

Po zakończonym show zabrałem swoich przyjaciół na umówione wcześniej spotkanie z zespołem. Nie mówiłem o tym wcześniej nikomu, bo chciałem zrobić niespodziankę swojej księżniczce.

Miała to być przyjemna i przyjacielska rozmowa w towarzystwie najbliższych mi ludzi. Niestety nie wszystko było takie proste.

– Odczep się od niego dziwko – usłyszałem zbyt dobrze znany mi głos, abym mógł go pomylić.

Hailey podbiegła do nas. Nikt z nas nie zdążył zareagować. Blondynka uderzyła w twarz Sevillę, przez co ta upadła na ziemię.

Stanąłem jak wryty. Nie wierzyłem własnym oczom. Czy to działo się naprawdę? Ochrona podbiegła do nas i wyniosła szarpiącą i odgrażającą się Hails.

Jako pierwszy otrząsnąłem się z transu. Podbiegłem do dziewczyny, która leżała na podłodze i wylewała swoje łzy. Pomogłem jej wstać i pozwoliłem jej się wtulić w swoje ciało. Chris podał mi okulary przeciwsłoneczne, które leżały na ziemi, a ja założyłem je na czubku głowy swojej księżniczki.

Objąłem mocno Sevillę i nagle poczułem, jak moja koszulka stawała się coraz bardziej mokra. Jednak nie przejmowałem się tym. Najważniejsze było to, aby moja księżniczka doszła do siebie po nieprzyjemnych chwilach w towarzystwie matki mojego dziecka.

Nie sądziłem, że ta kobieta może być tak bardzo agresywna. Wtedy wiedziałem, że musiałem jeszcze bardziej chronić swoją córkę. Nie mogłem pozwolić, żeby małą Sevi spotkała się z Hailey, tylko dla jej bezpieczeństwa.

– Bieber, ile na was możemy czekać? – spytał Luke, który nagle znalazł się wśród nas.

Zaniemówił, kiedy zobaczył scenę przed sobą. Pewnie bym zareagował podobnie. Starłem łzy płynące po policzkach Sevilli i delikatnie pocałowałem usta swojej księżniczki.

– Nie płacz już. Nie pozwolę cię nikomu już więcej skrzywdzić. Obiecuję, że Hailey już się do ciebie nie zbliży – wyszeptałem do jej ucha.

Dziewczyna przetarła swoją twarz i przesunęła okulary z powrotem na swoje oczy. Ująłem dłoń kobiety, na co odpowiedziała mi smutnym uśmiechem. Wszyscy nagle się ożywili jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Całą ekipą udaliśmy się do pokoju, gdzie siedziała już reszta zespołu. Szeroko uśmiechnąłem się na widok chłopaków, którzy w mgnieniu oka nas otoczyli.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla odzyska wzrok?

Czy Sevi powie o tej możliwości Justinowi?
Dlaczego Hailey uderzyła Sevillę?
Czy Justinowi uda się uchronić dwie Sevillę przed Hails?
Co stanie się podczas spotkania z zespołem 5 Second of Summer?