Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2016

Epilog + Q&A



15 lat później


~ Camilla ~


Po operacji moje życie wróciło do normy. Zaczęłam oficjalnie spotykać się z Justinem, co ku mojemu zdziwieniu poparła nawet jego córka. Z początku sądziłam, że mała mogłaby być przeciwko naszej miłości, ale prawda okazała się całkiem inna. Sevi bardzo szybko odnalazła się w nowej sytuacji, przez co pół roku później zamieszkaliśmy razem.

W tym czasie zdążyłam zmienić swoje imię na to, które rodzice nadali tuż po narodzinach. Dzięki temu czułam się, jakbym zaczynała nowy rozdział w życiu. Tym razem miało się obyć bez trosk i zmartwień. Przynajmniej tak sądziłam do pewnego momentu.

Z Justinem szybko wzięliśmy ślub. Kilka miesięcy później przyszedł na świat nasz syn Oliver. Olly był dosłownie kopią swojego ojca. Nie tylko z wyglądu, ale również zachowania. Obaj zawsze musieli postawić na swoim, a jego wiecznie zapracowany tatuś spełniał po prostu każdą zachciankę najmłodszego dziecka. Z tego powodu nie zdziwiłam się, kiedy tydzień temu zobaczyłam czternastoletniego chłopaka z kolczykiem w nosie i tunelem w lewym uchu. Mimo swojego wieku chłopak wyglądał na nieco starszego od swoich rówieśników, ale zawsze miał dobry kontakt z kolegami z klasy oraz starszą przyrodnią siostrą.

Choć dwójka nastolatków, wychowywana przez nas, była strasznie rozpuszczona przez nas, to z każdym problemem woleli przychodzić do mnie. W końcu to ja zajmowałam się nimi przez cały czas, kiedy to mój mąż świetnie bawił się w trasach koncertowych lub studiu nagraniowym.

Mój młodszy brat wpadł do kuchni jak oparzony, kiedy kroiłam sałatkę do obiadu dla swoich pociech. Spojrzałam na niego, próbując cokolwiek zrozumieć, jednak utknęłam w jego spojrzeniu, które wyrażało furię, ale zarówno wielki żal. Mężczyzna złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę salonu. Niestety nóż, który trzymałam w dłoni, opadł na kafelki.

Christian usiadł na kanapie i pokierował mną tak, abym zajęła miejsce tuż przy nim. Nic nie rozumiałam z jego zachowania, jednak wiedziałam, że musiało stać się coś poważnego. Nie zdążyłam nic powiedzieć, a mój brat wziął pilot, który leżał na szklanym stoliku i włączył program, na którym cały dzień można było oglądać wiadomości. Jednak takiego obrotu spraw nigdy bym się nie spodziewała.

Zerwałam się z kanapy, kiedy usłyszałam głośne pukanie do drzwi. Wiedziałam, że to nie było możliwe, aby Sevilla z Oliverem tak szybko wrócili ze szkoły. Poza tym oboje mieli klucze, więc bez zastanowienia udałam się, aby otworzyć drewnianą płytę. Zdziwiłam się, kiedy moim oczom ukazało się dwóch funkcjonariuszy policji.

- Pani Camilla Bieber? - spytał jeden z nich. Byłam w takim szoku, że jedynie wysiliłam się na nieznaczne skinięcie głową.

Gestem dłoni zaprosiłam mężczyzn do środka. Obaj przedstawili się, pokazując swoje odznaki i spojrzeli na mnie współczującym wzrokiem. W tym samym momencie do przedpokoju wszedł mój brat, który jakby czytając w myślach policjantom, stanął obok mnie i otoczył moje ciało swoimi ramionami.

- Niestety nie mamy dla pani dobrych wiadomości. Pani mąż został zabity dzisiejszej nocy. Jego ciało znaleźliśmy w domu pani Horan, która wraz z mężem zostali zatrzymani pod zarzutem morderstwa - powiedział funkcjonariusz.

Nie wierzyłam własnym uszom. Zarzuciłam ręce na szyję swojego brata i dałam upust emocjom. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Cały mój świat po raz kolejny został zniszczony. Najpierw zamach na nasze życie, przez który byłam niewidoma przez dziesięć lat. A teraz? Wszystko zostało przekreślone. Miłość mojego życia opuściła ten świat, zostawiając mnie samą z dwójką nastoletnich pociech. Do tego wszystkiego okazało się, że w ogóle nie wyjechał w sprawach służbowych do Nowego Jorku, tylko cały ten czas spędził u swojej byłej partnerki.

Gdy oderwałam się od swojego brata, po policjantach nie było już śladu. Jednak w drzwiach zobaczyłam swoje dzieci. Tak córkę Justina również traktowałam, jakbym była jej biologiczną matką. Byłam pewna, że oboje już wiedzieli o zaistniałej sytuacji. Z daleka widziałam, jak ich oczy świeciły się od nadmiaru łez. Nie musiałam długo czekać, a oboje padli w moje ramiona dając upust swoim emocjom.

W tym momencie zrozumiałam zachowanie swojego brata. Jednak nadal nie wiedziałam, skąd on o tym wszystkim wiedział. Niestety nie było dane mi, aby zadać mu to pytanie. Gdy odwróciłam się w stronę, gdzie chwilę wcześniej stał, nie było już po nim śladu. Zobaczyłam tylko, jak jego samochód odjeżdżał z naszego placu. Wtedy już wiedziałam, że nic nigdy nie będzie takie jak dawniej.
________________________________________________________________________________

Witam was moi drodzy w epilogu.

Jak się domyślacie to jest już koniec przygód Justina i Sevilli zwanej też Camillą.

Co sądzicie o takim zakończeniu?

Niżej umieszczam odpowiedzi na pytania do Q&A, które zostały zadane na blogu, a po nich pojawią się zdjęcia dzieci Justina. Tak więc zaczynajmy :)


PYTANIA DO JUSTINA BIEBERA:

Beliberka ❤: Dlaczego nie odwiedzałeś Camilli, kiedy leżała w szpitalu?

Justin: Za pierwszym razem sam byłem nie przytomny, a później dowiedziałem się o jej śmierci, która tak naprawdę nigdy nie miała miejsca. Za drugim razem byłem po prostu na nią zły, że coś przede mną ukrywała. Poza tym bałem się, że znów nią stracę, więc nie chciałem się wtedy angażować.

Beliberka ❤: Cieszysz się, że w końcu odzyskałeś miłość swojego życia?

Justin: Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.

Natalia: Cieszysz się, że okazało się, że twoja wielka miłość żyje?

Justin: A ty byś się nie cieszyła, gdybyś spotkała najważniejszą dla siebie osobę po takim czasie w dodatku całą i zdrową?

Natalia: Byłeś pewien od początku, że uda ci się odzyskać miłość Cami?

Justin: Nie musiałem niczego odzyskiwać, bo byłem pewien, że ona nigdy nie przestała mnie kochać. Trudniej było przekonać ją do tego, żeby dała nam jeszcze jedną szansę, ale wiedziałem, że mi się to uda.

Natialia: Żałujesz romansu z matką swojej córki?

Justin: Nie. Nie żałuję i nigdy nie będę żałował. W końcu dzięki temu mam taką wspaniałą córkę u swojego boku.


PYTANIA DO SEVILLI BIEBER:

Beliberka ❤: Cieszysz się, że twój tata odnalazł miłość swojego życia?

Sevi: Tak. Teraz przynajmniej się uśmiecha.

Beliberka ❤: Dlaczego chcesz, żeby Camilla była twoją mamą?

Sevi: Bo jest fajna i mój tatuś nią kocha.

Natalia: Dlaczego tak bardzo chcesz, żeby Sevilla/Camilla była twoją mamą?

Sevi: Bo bardzo nią lubię i w przeciwieństwie do mojej prawdziwej mamy ona była przy mnie, chociaż była bardzo chora.


PYTANIA DO HAILEY BALDWIN:

Beliberka ❤: Dlaczego zostawiłaś Justina samego z maleńkim dzieckiem?

Hailey: Byłam młoda i nie byłam gotowa na dzieci.

Beliberka ❤: Dlaczego chcesz zniszczyć życie Justina skoro najpierw go zostawiłaś?

Hailey: Bo ta kaleka nie zasługuje na jego miłość. On za wszelka cenę będzie mój. To w końcu ja urodziłam naszą córeczkę a nie ta ślepa idiotka.

Natalia: Jak mogłaś porzucić swoją małą córeczkę?

Hailey: Nie byłam gotowa na dzieci. Chciałam się wyszaleć, a dziecko w tamtym momencie bardzo by mi przeszkadzało. Poza tym wiedziałam, że nasz gwiazdor zrobi wszystko, aby jego dziecko nie zostało pozbawione chociaż jednego z rodziców.

Natalia: Hailey dlaczego uprzykrzałaś życie Justinowi i Camilli?

Hailey: Chciałam, żeby poczuli się tak jak ja, kiedy patrzyłam na ich szczęście.


PYTANIA DO NIALLA HORANA:

Beliberka ❤: Dlaczego pomagasz tej suce Hailey?

Niall: Jest moją dziewczyną. Kocham nią i zrobię wszystko, aby uszczęśliwić swoją księżniczkę.

Beliberka ❤: Czemu na początku udawałeś takiego milutkiego skoro jesteś zwykłym dupkiem?

Niall: Wypraszam sobie. Nie jestem dupkiem. Nigdy nikogo nie udawałem. Podrywałem siostrę Chrisa tylko z tego powodu, że Hailey mnie o to prosiła.


PYTANIA DO CAITLIN HARRIS (BEADLES):

Beliberka ❤: Cieszysz się, że odzyskałaś swoją siostrę?

Caitlin: Tak. Przez te dziesięć lat, w których myślałam, że nie żyła, bardzo za nią tęskniłam, choć tak mało czasu ze sobą spędziłyśmy.

Beliberka ❤: Jesteś szczęśliwa w związku małżeńskim z Harrym?

Caitlin: Oczywiście. Harry jest wspaniałym mężczyzną. Bardzo go kocham tak jak on mnie. Owszem czasem zdarzają nam się kłótnie, ale to przecież normalne w każdym związku. Mimo wszystko cieszę się, że mam tak wspaniałego męża.


PYTANIA DO PAŃSTWA BEADLES:

Beliberka ❤: Dlaczego upozorowali państwo śmierć własnej córki?

Państwo Beadles: Sądziliśmy, że tak będzie dla wszystkich lepiej. Nie chcieliśmy, aby nasze dzieci musiały patrzeć na cierpienie swojej siostry. Przez ten czas nasza córka miała zapewnioną najlepszą opiekę, a sami odwiedzaliśmy nią w każdym wolnym czasie.

Beliberka ❤: Czy cieszą się państwo, że udało się uratować wzrok waszej córki?

Państwo Beadles: Oczywiście, że bardzo się cieszymy. Nasza córka w końcu może zacząć normalne życie. 


PYTANIA DO CHRISTIANA BEADLESA:

Beliberka ❤: Cieszysz się, że Sevi/Cami wróciła?

Christian: Tak. W końcu to moja siostra. Wiem, że mało czasu z nią spędziłem, ale szybko się do niej przywiązałem. Z tego powodu było mi bardzo ciężko po jej śmierci, którą upozorowali moi rodzice,

Beliberka ❤: Dlaczego jesteś taki przychylny co do związku Sevi/Cami i Justina?

Christian: Wiem, że mu bardzo zależy na mojej siostrze. Widziałem, jak bardzo cierpiał po jej rzekomej śmierci. Teraz jeśli nią w jakikolwiek sposób skrzywdzi to będzie miał ze mną do czynienia.

Natalia: Jak się czułeś gdy po tylu latach zobaczyłeś swoją jednak żyjącą siostrę?

Christian: W pierwszym momencie myślałem, że to pieprzony żart. Później była wielka złość na rodziców, że to tyle czasu ukrywali, ale ostatecznie bardzo się cieszyłem. W końcu chyba nikt nie chce zbyt wcześnie chować swoich bliskich do grobu.

Natalia: Chris tłumaczenia rodziców dlaczego powiedzieli że Sevi/Cami nie żyje przyjmujesz jako odpowiednie do sytuacji, że ją uśmiercili?

Christian: Oczywiście, że nie. Przecież ani ja, ani moje siostry nie byliśmy już małymi dziećmi. Razem z Caitlin na pewno byśmy pomagali naszej niewidomej siostrze. Przynajmniej wtedy nikt z nas nie czułby tej dziwnej pustki w sercu, że kogoś tutaj brakuje.

Natalia: Czy gdybyś znał plan od początku powiedziałbyś o tym Justinowi?

Christian: Pewnie. On od samego początku się w niej kochał. Jeśli wtedy by nią zostawił to wiedziałbym, że jest nic nie znaczącym dupkiem. Choć znam go na tyle, że również chciałby wspierać moją siostrę.


PYTANIA DO SEVILLI/CAMILLI BEADLES (BIEBER):

Beliberka ❤: Sevi/Cami dlaczego ukrywałaś operację przed Justinem?

Sevilla/Camilla: Nie chciałam, aby robił sobie zbędną nadzieję, że znów będziemy mogli być razem. Jeśli operacja by się nie powiodła to nie wróciłabym do niego.

Beliberka ❤: Sevi/Cami cieszysz się, że odzyskałaś swoich bliskich?

Sevilla/Camilla: Oczywiście. Przez ten czas bardzo mi ich brakowało. Gdyby teraz rodzice zaproponowali mi taki układ to bym się głęboko nad tym zastanowiła, że ma to jakiś sens.

Natalia: Sevi/Cami jak się czułaś jako osoba niewidoma?

Sevilla/Camilla: Źle. Próbowałaś przez 10 lat chodzić z zamkniętymi oczami? To nie było zbyt przyjemne uczucie, kiedy wszyscy dookoła coś oglądali, a ty widziałaś jedynie ciemność. Nikomu nie polecam tego uczucia.

Natalia: Sevi/Cami akie były twoje odczucia gdy zobaczyłaś świat ponownie po odzyskaniu wzroku?

Sevilla/Camilla: Początkowo byłam przestraszona. Widziałam tylko kolorowe bezkształtne plamy. Bałam się, że operacja się nie powiodła. Jednak kiedy zaczęłam dostrzegać różne kontury, czy kształty byłam już szczęśliwa, bo znów mogłam poczuć się jak przed zamachem na moje życie.

Natalia: Sevi/Cami jak się czujesz z myślą, że miłość twojego życia ma dziecko z inną kobietą, którą uważałaś przez kilka lat za przyjaciółkę?

Sevilla/Camilla: Cóż nie ukrywam jest mi przykro, bo Hailey przez te wszystkie lata ni potrafiła wyznać mi prawdy. Do Justina nie mogę mieć żalu. W końcu sama zgodziłam się na plan rodziców. W tym czasie miał prawo ułożyć swoje życie na nowo.


PYTANIA DO AUTORKI:

Beliberka ❤: Masz zamiar kontynuować te opowiadanie?

Autorka: Niestety nie. To już oficjalny koniec przygód Justina i Sevilli.

Beliberka ❤: Jak się czujesz z myślą, że to już koniec?

Autorka: Nie ukrywam. Jest mi przykro, bo związałam się emocjonalnie z tym opowiadaniem. Jednak nie widzę sensu, aby tworzyć kolejną część.

Beliberka ❤: Myślisz może nad jakimś nowym opowiadaniem?

Autorka: Na razie w mojej głowie rodzi się kilka pomysłów. Jednak aktualnie piszę jeszcze 3 inne opowiadania, które najpierw chciałabym skończyć, zanim wezmę się za coś nowego.

Natalia: Żałujesz, że to koniec przygód Sevi/Cami i Justina?

Autorka: Oczywiście. Tak samo jak każdego innego zakończonego opowiadania. Z każdym z nich jestem zżyta emocjonalnie, bo to moim czytelnikom i bohaterom opowiadań poświęcam każdą wolną chwilę.

Natalia: Planujesz napisać podobne opowiadanie?

Autorka: Na razie w to wątpię. Jednak nie ukrywam, że za jakiś czas może mnie coś podkusić i napiszę coś w podobnej tematyce tak jak było w przypadku becouseofyou-jb, które jak na razie znajduje się tylko na blogu w dwóch różnych wersjach.


Tak więc teraz jeszcze raz wam dziękuję, że dotrwaliście do końca i czytaliście tę historię. Niżej zamieszczam obiecane zdjęcia "dzieci Justina" i mam nadzieję, że spotkamy się przy innych moich pracach.


wtorek, 13 września 2016

Rozdział XX - Wyjaśnienia



~ Sevilla ~

Gdy skończyłam wraz z rodzicami zwiedzać dom, usiedliśmy w salonie. Chris włączył w telewizji jakąś muzykę, a po chwili razem wyglupialiśmy przy dźwiękach utworu Teenage Dream. Może i nie była to zbyt nowa piosenka, ale czułam do niej pewien sentyment. To właśnie ona była jednym z hitów, kiedy zaczęłam spotykać się z Justinem przed zamachem na nasze życie.

Chwilę później mój brat usiadł na kanapie, a ja połozyłam się na niej. Swoją głowę ułożyłam na kolanach Christiana. Chłopak szeroko uśmiechnął się do mnie i zaczął bawić dwie moimi włosami.

- Mała załóż okulary, bo Justin z Sevi za chwilę przyjedzie - powiedział Harry, który podał mi oprawki z ciemnymi szkłami.

Bez zastanowienia założyłam okulary przeciwsłoneczne i usiadłam, po czym wtuliłam się w bok swojego młodszego brata. Brunet objął mnie swoim ramieniem, a wolną ręką zaczął mnie laskotać. W pomieszczeniu było słychać głośny pisk, który wydobył się z mojego gardła. Nie miałam wpływu na swoją reakcje. Po prostu nie lubiłam tego uczucia. Naszą zabawę przerwał dzwonek do drzwi. Cait i Hazza poderwali się ze swoich miejsc, po czym poszli otworzyć. Miałam chwilę, aby dojść do siebie po wygłupach z Christianem. Uslyszałam kroki, a po kilku sekindach moja imienniczka stanęła tuż przede mną. Pokazałam jej gestem dłoni, aby była cicho i pamiętała o naszej umowie ze szpitala. Dziewczynka skinęła głową i mocno mnie przytuliła. Szybko odwzajwmniłam uścisk i przejechałam dłonią po jej ślicznych jasnych włosach. Nagle przed nami pojawił się Justin. Muszę przyznać, że chłopak przez te dziesięć lat zmienił się trochę. Na jego twarzy było widać kilkudniowy zarost, czego dawniej się wystrzegał. Podczas naszego związku zawsze był ogolony, a teraz wyglądał, jakby przez tydzień zapomniał, czym jest maszynka do golenia. Jego włosy też się zmieniły. Teraz były znacznie dłuższe i koloru platynowego blondu. Muszę przyznać, że w tej wersji był jeszcze bardziej mnie pociągał.

Nagle poczułam, jak chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, abym stanęła na równe nogi. Od razu wtuliłam się w jego tors, a on złożył delikatny pocałunek na moim policzku. Uśmiechnęłam się szeroko i ujęłam jego dużą ciepłą dłoń.

- Chodź, przejdziemy się z małą na spacer i na spokojnie porozmawiamy - usłyszałam jego pogodny głos. Był lekko zachrypnięty. Na pewno to spowodował to nadmiar emocji i nerwy, które na pierwszy rzut oka było widać.

Bez zastanowienia skinęłam głową i ścisnęłam mocniej dłoń swojego towarzysza. Chris zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół, aby ocenić mój strój. Nie usłyszałam żadnego komentarza na temat swojego wyglądu, więc wyszliśmy z mojego domu rodzinnego. W trójkę skierowaliśmy się do samochodu, który należał do Justina. Mężczyzna najpierw pomógł mi wsiąść, bo nie wiedział o mojej operacji, a dopiero po chwili pozapinał swoją córkę, która siedziała z tyłu z szerokim uśmiechem na twarzy.

Kilka minut później byliśmy w parku. Blondyn przez cały czas kurczowo obejował mnie w talii, jakby się bał, że za chwilę stanie mi się krzywda. Sevi od razu pobiegła na huśtawkę, która aktualnie była wolna. Jednak po chwili przyszła jakaś dziewczynka i przez moment rozmawiały. Moja imienniczka wstała ze swojego miejsca i przeszła kawałek dalej, gdzie rosły polne kwiaty. Mała od razu usiadła na trawie i zaczęła je zrywać.

- Myszko przepraszam. Źle postąpiłem. Nie powinienem był na ciebie tak naskoczyć w szpitalu. Widocznie mialaś jakiś ważny powód lub mi na tyle nie ufasz, skoro nie chciałaś mi powiedzieć, dlaczego tam leżałaś tak długo - powiedział w końcu.

Głośno westchnęłam i odwróciłam się w jego stronę. Zatrzymałam się na moment i po raz kolejny spojrzalam w jego piękne brązowe oczy.

- Nie chciałam, żebyś robił sobie nadzieje. Zanimci wszystko wyjaśnię to może usiądźmy - poprosiłam.

Chłopak pociągnął mnie w stronę najbliższej ławki. Gdy usiadł, zajęłam miejsce tuż przy nim i długo wpatrywałam się w swoje palce. Zdjęłam swoje okulary przeciwsłoneczne i odwróciłam się w jego stronę. W końcu po chwili zawachania otworzyłam oczy. Na twarzy mężczyzny w momencie wymalowało się wielkie zdziwienie. Gdy zebrałam się w sobie, opowiedziałam mu wszystko, co do tej pory chciałam przed nim ukryć.

- Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwy. Czy to oznacza, że w końcu możemy być razem? - spytał z nadzieją w głosie. W odpowiedzi skinęłam tylko głową.

Mężczyzna w mgnieniu oka przybliżył się do mnie i zaczął delikatnie muskać moje usta. Bez chwili wachania odwzajemniłam pocałunek i mocno objęłam jego tors swoimi ramionami.

Nagłe ochrząknięcie przywróciło nas do porządku dziennego. Przed nami stała Sevi, która trzymała coś za plecami, a szeroki uśmiech nie schodził z jej twarzy.

- To dla ciebie - powiedziała, wyciągając rączki zza pleców.

Dziewczynka podała mi śliczny wianek, który zrobiła z polnych kwiatów i założyła go na moją głowę. Mała ucieszyła się, kiedy zobaczyła swoje dzieło. Nie myśląc długo, wzięłsm Sevillę na kolana i mocno przytuliłam do siebie.

Wtedy usłyszałyśmy komunikat Justina o powrocie do domu moich rodziców. Ujęłam dłonie dwóch blondynów, po czym poszliśmy na parking. W samochodzie powiedziałam Justinowi o swoich planach. Chciałam powrócić do swojego pierwotnego imienia, które rodzice nadali przed porwaniem.

- Dobry pomysł kochanie. Wtedy przynajmniej nie będziecie miały problemu z rozróżnieniem, którą z was wołam - zaśmiał się Justin.

Po powrocie do domu moich rodziców spędziliśmy naprawdę cudowne chwile. Towarzyli nam rodzina oraz przyjaciele. Miło było zobaczyć, jak wszyscy zmienili się przez te dziesięć lat. Wiedziałam, że teraz mogło być już tylko lepiej.

__________________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Z racji tego, że wszystko przemyślałam, nie pojawi się trzecia część przygód Justina i Sevilli. Jednak wpadłam na ciekawy pomysł. Mianowicie planuje zrobić Q&A. Pytania możecie zadawać do:

- Justin Bieber

- Sevilla Bieber

- Hailey Baldwin

- Niall Horan

- Caitlin Harris (Beadles)

- Christian Beadles

- Harry Harris

- Sevilla Beadles

- państwo Beadles (rodzice Christiana, Cait i Sevilli)

- autorka.




środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział XVIII - Odwiedziny


~ Justin ~

Leżałem w łóżku i rozmyślałem o kłótni z Sevillą, którą przeszedłem ponad tydzień temu. Nadal nie mogłem uwierzyć, że moja księżniczka nie chciała mi powiedzieć, z jakiego powodu była w szpitalu. Czy to było takie ciężkie do zrozumienia, że naprawdę martwiłem się o tę piękną kobietę, która zawładnęła moim sercem już dziesięć lat temu?

Z zamyślenia wyrwała mnie moja córeczka, która wbiegła do mojego pokoju i wtuliła się w moje ciało. Spojrzałem na dziewczynkę, która uśmiechała się szeroko. Gdy na nią spoglądałem, to nadal nie wierzyłem, że los dał mi takie szczęście, jak moja mała Sevi. Widząc tę małą osobę, byłem strasznie szczęśliwy. Sam nie wiedziałem, czym zasłużyłem sobie na takie wyróżnienie. W końcu w tamtym okresie nie nadawałem się do poważnych związków, a tym bardziej nie sądziłem, że dałbym sobie radę z wychowaniem dziecka.

- Tatusiu nie smuć się, proszę. Porozmawiasz z siostrą wujka, jak wróci do domku - zaczęła mnie pocieszać.

Czasem zastanawiałem się, po kim ta dziewczynka była taka mądra, bo na pewno nie po mnie i Hailey. W niektórych momentach miałem wrażenie, że Sevi zachowywała się jak moja mama, bo obie zawsze dbały o moje dobre samopoczucie. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że dzisiaj mój przyjaciel miał zabrać moją małą księżniczkę na spacer, bo oboje od tygodnia nie mówili o niczym innym.

W tym samym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Niechętnie wyczołgałem się z miękkiego i ciepłego łóżka. Założyłem spodnie, które leżały na ziemi i przeczesałem dłonią swoje włosy. Spojrzałem na dziewczynkę, która schowała się w pościeli przytulając Esther do siebie. Szeroko się uśmiechnąłem i zbiegłem po schodach, żeby otworzyć drzwi. Za drewnianą powłoką ujrzałem Chrisa, którego od razu wpuściłem do środka.

Brat mojej miłości od razu udał się do salonu, a ja poszedłem po ubrania dla swojej córki. Kiedy wybrałem już odpowiedni strój, wróciłem do sypialni. Uśmiechnąłem się szeroko, gdy zobaczyłem, jak mała skakała po łóżku, aby dogonić Esther. Podszedłem do dziewczynki i ułożyłem przed nią zestaw ubrań. Mała bez chwili sprzeciwu zaczęła się przebierać, a ja wróciłem na dół, gdzie przygotowałem kanapki z nutellą dla swojej małej księżniczki. Gotowe śniadanie zaniosłem do salonu, aby mogła zjeść i obejrzeć swoją ulubioną bajkę jednocześnie.

Byłem ciekaw, gdzie mój przyjaciel chciał zabrać moją córkę, jednak wolałem nie wnikać w szczegóły. Kilka minut później Sevi zbiegła na dół i mocno przytuliła Christiana, z góry mu dziękując za wycieczkę. Czasem ich nie rozumiałem. Chris i moja córka potrafili dogadywać się bez słów. W końcu to on był jej chrzestnym i miałem wrażenie, że niektóre cechy charakteru odziedziczyła po nim. Oboje uwielbiali się wygłupiać i zatajali najważniejsze informacje, które komuś mogłyby sprawić przykrość. Ledwo się obejrzałem, a mała zjadła swoje śniadanie i pobiegła włożyć buty.

- Wujek to idziemy? - spytała, kiedy znów stanęła w drzwiach salonu.

Christian uśmiechnął się szeroko i podszedł do mojej córki, która w mgnieniu oka pojawiła się przy mnie. Nachyliłem się nad dziewczynką i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Chwilę później mała wraz z moim przyjacielem wsiadali już do jego samochodu. Sam położyłem się na kanapie i wziąłem w dłonie swój zeszyt oraz ołówek. Miałem natchnienie, więc wolny czas chciałem poświęcić na pisanie nowych utworów.

~ Sevilla ~

Minął tydzień od mojej operacji. Pielęgniarki codziennie zmieniały mi opatrunki, jednak za każdym razem musiałam mieć zamknięte oczy. Byłam coraz bardziej niecierpliwa chwili, kiedy znów będę mogła ujrzeć twarze swoich bliskich.

Nagle usłyszałam pisk małej dziewczynki. Od razu wiedziałam, że była to Sevi, bo kilka sekund później jej drobne rączki owinęły się wokół mojej szyi. Uśmiechnęłam się szeroko na jej gest i sama zamknęłam swoją imienniczkę w szczelnym uścisku. Nagle ktoś głośno odchrząknął, aby zwrócić naszą uwagę na swoją osobę. Szybko domyśliłam się, że to mój młodszy brat, bo rodzice z Cait rozmawiali z doktorem Moorem.

- Cześć siostrzyczko. Gotowa na wielki dzień? - usłyszałam jego drżący z nadmiaru emocji głos.

Cicho się zaśmiałam i wyciągnęłam swoją dłoń do przodu. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli, bo chwycił moją rękę i delikatnie nią ścisnął, aby pomóc mi się rozluźnić.

- Chyba tak. Nie mogę się doczekać, aż mi ściągną te opatrunki, ale boję się, że nawet operacja nic nie pomogła - odparłem łamiącym się tonem. Czułam, jak w moim gardle pojawiała się dławiąca kula. W tym samym momencie mała dziewczynka delikatnie pocałowała mój policzek i usiadła na moich kolanach. Nagle wszystkie troski i zmartwienia odeszły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tym momencie marzyłam tylko o tym, aby zobaczyć roześmianą twarz tej drobnej istoty.

Usłyszałam kroki, a w moim pokoju znalazły się nowe osoby. Nie potrafiłam rozróżnić, ile było nowych przybyszy, ponieważ ich kroki zlały się w jedność. Z daleka wyczułam zapach perfum należący do męża mojej siostry. Jako jedyny ze wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu używał tak silnych piżmowych zapachów.

- Gotowa na zdjęcie opatrunków? - spytał lekarz, którego głos usłyszałam z drugiego końca sali.

Poprawiłam się na łóżku. Z pomocą Chrisa usiadłam i oparłam się o metalowe pręty, które mój brat osłonił poduszką. Wyprostowałam się i złapałam dłonie leżące najbliżej mnie. Szybko się okazało, że była to córka Justina i Christian.

Głośno przełknęłam ślinę i skinęłam głową na znak, że możemy zaczynać. Moje serce biło jak oszalałe. Bałam się, przez co czułam drżenie w każdym nawet najmniejszym kawałku swojego ciała.

Usłyszałam ciężkie męskie kroki, więc domyśliłam się, że lekarz do mnie podchodził. Po chwili poczułam jego chłodne dłonie z tyłu swojej głowy, gdzie miałam związany opatrunek. Po kilku chwilach poczułam, jak ucisk wokół mojej głowy stawał się coraz mniejszy. Poczułam, jak Christian mocniej zacisnął swoje palce wokół mojej dłoni, przez co zasyczałam z bólu. W tym samym momencie na moich oczach została tylko gaza. Z przyzwyczajenia zacisnęłam mocniej powieki, kiedy poczułam, że również materiał z nich zniknął.

- Sevi spróbuj otworzyć oczy i powiedz, co widzisz - poprosił lekarz.

Niechętnie wykonałam jego prośbę. Powoli zaczęłam otwierać swoje powieki, jednak białe światło drażniło moje oczy. Nie byłam do końca przekonana, czy operacja się powiodła, bo kiedy otworzyłam oczy, obraz przede mną stał się zamazany. Wprawdzie widziałam plamy w różnych kolorach, jednak nie szło do tego przypisać żadnych konkretnych kształtów. Dopiero po chwili wszystko dookoła zaczęło cokolwiek przypominać.

Od razu odwróciłam twarz w stronę małej dziewczynki, która kurczowo trzymała moją dłoń. Nie była zbyt wysoka, bo głowę miała na wysokości biodra mężczyzny w białym fartuchu. Miała ślicznie blond włosy, które nawet przy rozmazanym widoku rzucały się w oczy.

- Czy to normalne, że cały świat jest rozmazany? - spytałam lekko speszona.

Lekarz się zaśmiał i poklepał mnie po ramieniu, aby okazać mi swoje wsparcie. Uśmiechnęłam się delikatnie na jego gest i pewniej podniosłam głowę.

- Jest to bardzo normalne Sevi. W końcu przez tyle czasu nie byłaś w stanie nic zobaczyć. Za kilka dni, gdy będziesz opuszczać mury tego szpitala już wszystko wróci do normy - powiedział i wyszedł z mojego pokoju, zostawiając mnie samą z rodziną.

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej kochani.
Chciałam was poinformować, że przed nami jeszcze dwa rozdziały + epilog i kończymy naszą historię Justina i Sevi. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło wam do gustu. Zapraszamy was również do innych historii, które znajdziecie na moim profilu. Szczególnie zachęcam was do czytania "Wherever you are // L.H", które niedawno zaczęłam pisać.

środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział XVI - Szpital




~ Sevilla ~

Z pomocą swojego brata dotarłam do szpitala. Już na wejściu powitał mnie doktor Moore. W jego głosie słyszałam niecodzienny entuzjazm. W końcu to on próbował zrobić wszystko, żebym mogła odzyskać wzrok.

Lekarz zabrał mnie na podstawowe badania takie jak pobieranie krwi, czy mierzenie ciśnienia. Minęło sporo czasu zanim ktoś odprowadził mnie do pokoju po serii męczących pytań.

Nagle poczułam dłoń Christiana, która obejmowała mnie w pasie. Kilka sekund później z jego pomocą siedziałam już na łóżku.

Złapałam dłoń Chrisa i dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo byłam przerażona. Bałam się, że już nigdy nie odzyskam wzroku i będę ciężarem dla bliskich już do końca życia. Poza tym nie chciałam zawieść Justina i jego córki, z którą ostatnio miałam bardzo dobry kontakt. Dziewczynka była bardzo mądra jak na swój wiek, a ja wiedziałam, że Justin idealnie spisywał się w roli taty. Szczerze mówiąc to zazdrościłam małej Sevi. Przez większość swojego życia żyłam w ciągłym kłamstwie, a ludzie, którzy podawali się za moich rodziców, nigdy nie mieli dla mnie czasu. Później wszystko stało się jeszcze bardziej skomplikowane. Niedługo nacieszyłam się swoją biologiczną rodziną, bo ktoś próbował mnie zabić, przez co rodzice upozorowali moją śmierć i kazali mi wyjechać.

Można powiedzieć, że nigdy nie zaznałam prawdziwej, rodzinnej atmosfery. Owszem moi biologicznie rodzice w każdym wolnym momencie próbowali naprawić czas, który nam odebrano. Niestety nic nie mogło go zastąpić i wyleczyć tych wszystkich ran, które zdążyły zagościć w moim sercu.

- Obiecaj, że wrócisz zdrowa - usłyszałam pisk dziewczynki, która wbiegła do pokoju i skoczyła na moje łóżko. Od razu rozpoznałam w niej swoją imienniczkę.

Dłońmi zaczęłam sunąć po materacu, kiedy dotknęłam nóg dziewczynki, zaczęłam szukać jej pleców. Po kilku minut zmagań się z własnymi rękoma przyciągnęłam jej drobne ciało do siebie i mocno wtuliłam w swój tors. W tym momencie poczułam ciepłe usta Justina na swoim policzku.

- Obiecuje kochanie. Gdy wyjdę ze szpitala, to będę zdrowa jak ryba - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

Byłam ciekawa, skąd on wiedział, gdzie mnie szukać. Po chwili namysłu zorientowałam się, że w jego obecność byli wmieszani moi biologiczni rodzice. Miałam tylko nadzieję, że nikt mu nie powiedział, z jakiego powodu byłam w tym miejscu. Chciałam po prostu mieć pewność, że go zobaczę go po operacji.

- Księżniczko idź z wujkiem do sklepiku. Tatuś chce porozmawiać z dużą Sevi - usłyszałam zachrypnięty głos miłości mojego życia.

Po chwili dziewczynka odsunęła się ode mnie i słyszałem jej szybkie lekkie kroki, które kierowała prawdopodobnie w stronę mojego brata. Cóż nie pomyliłam się. Chris odsunął swoje krzesło i pocałował mnie w czubek głowy, po czym skierował swoje ciężkie kroki w stronę wyjścia wraz z córką mojego byłego partnera.

Poczułam, jak materac zaczął się uginać pod ciężarem drugiej osoby. Wiedziałam, że był to Justin, ale nie miałam siły protestować. Zaczęłam w dłoniach zgniatać róg kołdry, którą były przykryte moje nogi. W tym samym czasie mężczyzna złapał moje ręce i czułam, jak świdrował mnie wzrokiem. Żałowałam jedynie, że nie byłam w stanie ujrzeć jego pięknych brązowych oczu, za którymi dawniej po prostu szalałam.

- Powiesz mi, dlaczego tutaj leżysz? Czemu to ukrywałaś przede mną? - powiedział, a w jego głosie wyczułam dużą dawkę smutku i żalu.

Spuściłam głowę w dół. Wiedziałam, że Justin będzie naciskać, ale nie mogłam mu jeszcze powiedzieć całej prawdy. On nie mógł żyć złudną nadzieją. Nie chciałam, żeby ten mężczyzna cierpiał tak jak ja, jeśli operacja nie przeszłaby pomyślnej próby.

- Justin przepraszam, ale nie mogę. Nie mogę ci powiedzieć dlaczego tutaj jestem. Porozmawiamy na ten temat, gdy wrócę do domu. Proszę, nie dociekaj - oznajmiłam, kiedy poczułam dłony płyn sączączy się z moich oczu.

Mężczyzna już nic nie powiedział. Po prostu wstał gwałtownie z mojego łóżka, przewracając przy tym krzesło stojące tuż obok. Nawet nie próbowałam go zatrzymywać. Wolałam, żeby ochłonął w samotności, niż kłócić się z nim.

- Siostrzyczko nie płacz. Sądzę, że on potrzebuje czasu, żeby wszystko przemyśleć. Z drugiej strony powinnaś być z nim szczera. Nie chcę, żeby coś ci się stało podczas operacji - powiedział Chris, który nie wiadomo w jaki sposób znalazł się u mojego boku.

Poczułam, jak mój młodszy brat objął mnie swoimi ramionami. Wtedy dałam upust swoim emocjom i zaczęłam wtapiać swoje łzy w koszulkę Chrisa. Cały czas myślałam o Justinie i możliwości nie udanej operacji.




sobota, 9 lipca 2016

Rozdział XIV - Plan Hailey


~ Sevilla ~


Nie chciałam odpowiadać Justinowi na te wszystkie pytania. On jeszcze nie mógł poznać prawdy. Wiedziałam,że zrobiłby sobie złudną nadzieję, która niekoniecznie miała okazać się prawdą.
Byłam szczęśliwa, kiedy Chris znalazł się u mojego boku. Wtedy wiedziałam, że chłopak, który był miłością mojego życia, da za wygraną i nie będzie drążył tego tematu. Poczułam silne ramiona swojego brata wokół mojej talii i w tym momencie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
– Długo masz zamiar to przed nim ukrywać? – spytał Chris, zniżając głos do szeptu.
Głośno odetchnęłam i położyłam swoje dłonie na rękach brata, aby dać mu do zrozumienia, że zbyt mocno mnie trzymał. Niestety nie zrozumiał mojego niemego przekazu, więc wbiłam swoje paznokcie w jego przedramiona. Dzięki temu Christian poluźnił uścisk, a ja mogłam odwrócić się w jego stronę.
– To nie jest takie proste. Nie chcę, żeby robił sobie zbędną nadzieję, więc powiem mu dopiero po wszystkim – odparłam, poprawiając swoje włosy.
Słyszałam, jak mężczyzna westchnął, ale nic już nie powiedział. Poczułam, jak jego dłoń znalazła się na moi krzyżu, a kilka sekund później byliśmy w drodze do salonu. Z daleka słyszałam szloch mojej mamy, co musiało się wiązać z przybyciem mojej siostry do tego miejsca.
W pomieszczeniu czułam duszący zapach kwiatów, który był pomieszany z wonią wielu różnych perfum. Zrobiło mi się niedobrze, kiedy tylko przestąpiłam próg pokoju, jednak wiedziałam, że musiałam to wszystko wytrzymać dla Caitlin.
Kiedy rodzice skończyli błogosławić Cait, wszyscy udaliśmy się do kościoła. Oczywiście musiałam jechać z Justinem i jego córką, bo mój były chłopak nie dał za wygraną.
W budynku sakralnym również nie odstępował mnie na krok, jednak mój brat przyszedł mi z pomocą i usiadł z nami w ławce. Byłam mu za to dozgonnie wdzięczna, bo byłam pewna, że Jus nie odpuści tak łatwo.
Kiedy Chris był przy nas, czułam się znacznie bezpiecznej. Wtedy wiedziałam, że moja dawna miłość nie poruszy niewygodnych dla mnie tematów.


~ Justin ~


Po wyjściu z kościoła, od razu złapałem swoją córkę za rękę, a swoją byłą objąłem czule ramieniem, żeby nigdzie mi nie uciekła. Nie ukrywam. Dziwnie się czułem, kiedy Chris cały czas mnie obserwował i chodził za nami. Miałem dziwne wrażenie, że mój przyjaciel i jego siostra ukrywali coś przede mną, a ja za wszelką cenę musiałem dowiedzieć się, co to było.
W domu weselnym Christian nie odstępował niewidomej dziewczyny na krok. Cóż liczyłem się z tym, że tak mogło być. W końcu jego dziewczyna była świadkiem na ślubie Caitlin i Harry'ego. Mimo wszystko miałem nadzieję, że uda mi się sam na sam porozmawiać z Sevillą i dokończyć rozmowę z jadalni.
Zmęczony próbami pozbycia się szatyna z otoczenia pięknej brunetki, udałem się na dwór, aby pobyć trochę w samotności. Usiadłem na drewnianej huśtawce i patrzyłem, jak moja mała księżniczka bawiła się z innymi dziećmi, biegając beztrosko między kwiatami czerwonych róż. Jednak nagle usłyszałem głośną rozmowę Hailey i Nialla.
Zaciekawiony ich krzykami, odwróciłem się w stronę dobiegających hałasów. Widziałem, jak blondynka wymachiwała rękoma, przez co Nialler kilka razy prawie dostał w twarz.
– Mówiłam ci. Odbiorę mu bachora i będziemy ustawieni jak nigdy. Musisz tylko uzbroić się w cierpliwość – powiedziała Hails, za bardzo podniesionym głosem.
– Tylko zrozum, że ja już mam dość udawania zainteresowanego tą niewidomą laską. Zrób coś, żeby on to się już skończyło – krzyknął blondyn.
Wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do swojej córki. Dziewczynka szeroko uśmiechnęła się na mój widok i wyciągnęła swoje drobne ręce w moją stronę. Tak wiem. Zawaliłem sprawę, nauczyłem swoją małą księżniczkę, że w każdej chwili będę nią nosił.
Uśmiechnąłem się do swojego dziecka i podniosłem miłość mojego życia, którą zabrałem na salę.
Szybko w tłumie odnalazłem Chrisa, który tańczył właśnie z Cait. Mężczyzna widząc moją minę, odszedł od swojej siostry i podbiegł do nas.
– Księżniczko pójdziesz poszukać mojej mamy? Wydaje mi się, że miała dla ciebie jakąś niespodziankę – zwrócił się do mojej córki, aby zostawiła nas samych.
Mała szybko pobiegła do pani Beadles i zniknęły razem w tłumie. W tym czasie mój przyjaciel zaprowadził mnie do stolika, gdzie nikogo nie było. Zdziwiłem się, bo nawet Sevi nie było nigdzie widać. Dopiero po chwili zauważyłem, jak dziewczyna tańczyła ze swoim tatą.
– O co chodzi Justin? Wyglądasz, jakbyś ducha zobaczył – powiedział, aby zwrócić moją uwagę na swoją osobę.
Głośno westchnąłem i opowiedziałem mu całą zaistniałą przed chwilą sytuację. Teraz zacząłem wszystko rozumieć. Hails powróciła do Atlanty tylko po to, aby odebrać mi moje dziecko. Nie obchodziło mnie, że to ona urodziła małą. Ważniejsze było to, że to ja wychowywałem nią od samego początku, kiedy biologiczna matka się jej wyrzekła.
Miałem oddać cały swój świat w ręce takiego potwora? Nigdy w życiu. Nie chciałem nawet, żeby dziewczynka wiedziała, że jej mama była w tym miejscu. Oni nie mogli mi zabrać mojej księżniczki. W końcu ona była dla mnie wszystkim.
____________________________________________________________________________________
Czy Sevilla pozna prawdę o swojej przyjaciółce i Niallu?
Czy mała Sevi pozna swoją mamę?
Jak Hailey i Niall będą próbować odebrać Justinowi dziecko?
Czy operacja Sevilli się powiedzie?
Czy Justin pozna jej tajemnicę?

Zapraszam wszystkich na moje nowe opowiadanie: http://anotherworld-tfc-ff.blogspot.com/













czwartek, 23 czerwca 2016

Rozdział XIII - Bez odpowiedzi


~ Sevilla ~

Minęło kilka dni. Jednak z każdym dniem miałam coraz większe obawy. Bałam się, że coś źle pójdzie podczas operacji, a ja już nigdy nie odzyskam wzroku. Chciałam móc znów widzieć. Chciałam być z Justinem i nie bać się, że będę dla niego obciążeniem. W końcu miał czteroletnie dziecko, które stale potrzebowało jego uwagi i poświęcanego mu czasu. Do tego wszystkiego dochodziła jego wielka kariera muzyczna. Nie chciałam mu swoją obecnością zniszczyć tego, na co ciężko pracował przez ostatnie lata. Owszem kochałam go. Był miłością mojego życia. Jednak wiedziałam, że nasza przyszłość zależała tylko i wyłącznie od mojego pobytu w szpitalu.

W ostatnim czasie dużo rozmawiałam z Chrisem. To właśnie on tłumaczył mi, że wszystko zależy od mojego nastawienia. Mój brat bardzo podnosił mnie na duchu, przez co zaczynałam wierzyć, że być może nie wszystko było stracone.

Jeśli odzyskałabym wzrok, mogłabym znów być z mężczyzną, którego kochałam całym swoim sercem. Wtedy szybciej bym potrafiła złapać kontakt z małą Sevi, bo moje życie stałoby się prostsze.

Leżałam na łóżku i długo rozmyślałam o najbliższej przyszłości. Wiedziałam, że nie mogłam wyjść z pokoju, dopóki ktoś nie przyszedłby po mnie. To był dzień ślub mojej siostry bliźniaczki, a ja nie chciałam przeszkadzać rodzicom, którzy zajmowali się gośćmi i pomagali Cait.

Nagle otworzyły się drzwi, a ja usłyszałam kroki Christiana, które szybko nauczyłam się rozróżniać. On miał specyficzny chód. Stawiał swoje stopy na ziemi tak ciężko, jakby ważył tonę, choć w wiedziałam, że tak nie było.

Chłopak usiadł obok mnie i mocno objął moje ciało. Nie pozostałam mu dłużna i bardziej wtuliłam w jego tors. Niestety naszą sielankę przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Mężczyzna wyswobodził się z mojego uścisku i wstał z łóżka.

– Pay pomoże ci się wyszykować, a później zejdzie z tobą na dół. Ja teraz idę zrobić ci śniadanie. Spotkamy się na dole, bo za chwilę przyjedzie Justin ze swoją córką – powiedział Chris, wychodząc z mojego pokoju.

Głośno westchnęłam i siedziałam na wygodnym materacu, czekając na ubrania. Po chwili materiał wylądował na moich kolanach. Dziewczyna mojego brata pomogła mi wstać i włożyć długą sukienkę.

Kilka minut później znów siedziałam na swoim łóżku, a Payton czesała moje długie włosy i malowała mnie. Kiedy skończyła, zeszłam z jej pomocą do jadalni. Usiadłam przy stole, a Christian postawił przede mną talerz z jedzeniem.

W tym samym czasie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Mój brat wyszedł z pomieszczenia wraz ze swoją dziewczyną, a ja mogłam w spokoju zjeść.

Ledwo skończyłam opróżniać talerz, kiedy ktoś odsunął krzesło znajdujące się obok mnie.

– Wiesz, że mój tatuś cię kocha? On zawsze uśmiechał się tak tylko do mnie, a teraz już nie chodzi smutny i nie płacze w nocy. Ty też kochasz mojego tatusia? – spytała mała dziewczynka.

Szybko domyśliłam się, że była to córka Justina. Przecież Niall nie miał dzieci z tego, co zdążyłam się dowiedzieć. Uśmiechnęłam się w kierunku swojej imienniczki, starając się patrzeć w stronę, skąd usłyszałam jej głos.

Byłam ciekawa, czy Justin wiedział, gdzie w tym momencie przebywało jego dziecko. Jeśli nie miał o tym najmniejszego pojęcia, to wiedziałam, że musiał być bardzo zmartwiony.

– Mała to nie jest takie proste. Tutaj moje uczucia nie są w ogóle istotne. Teraz kochanie są ważniejsze sprawy niż to, czy kocham twojego tatę – odparłam i próbowałam wstać z krzesła. Jednak para silnych męskich rąk skutecznie mnie powstrzymała.

– Skoro to nie jest takie proste, to mi to wytłumacz. A ty młoda damo mi tak nie uciekaj, bo martwię się o ciebie – powiedział mój ukochany, kierując swoje słowa najpierw do mnie, a następnie do swojej córki.

W tym momencie wstrzymałam oddech, bo nie wiedziałam, jak powinnam się zachować. Nie chciałam mu mówić całej prawdy, bo bałam się, że mógłby sobie narobić zbędnej nadziei. Wolałam zaczekać z tą informacją, aż będę znała wyniki operacji, która miała odbyć się na dniach.

~ Justin ~

Moja ukochana ukrywała coś przede mną. Nie wiedziałem, co to było, ale musiałem się tego dowiedzieć. Kiedy wyszykowałem siebie i swoją córkę na wesele Caitlin i Harrego, pojechaliśmy do domu Beadlesów. Chciałem porozmawiać z rodzicami Sevilli i Chrisem, bo być może oni wiedzieli coś, co mogłoby mi pomóc zrozumieć miłość mojego życia.

Niestety moja mała księżniczka, szybko mi uciekła, a ja musiałem odnaleźć swoje dziecko, zanim pojawi się więcej osób. Na szczęście nie musiałem daleko szukać. Dziewczynka siedziała w jadalni, razem z kobietą mojego życia i rozmawiały. Chciałem im przerwać i zabrać małą Sevi ze sobą, ale usłyszałem bardzo interesujący fragment.

– Mała to nie jest takie proste. Tutaj moje uczucia nie są w ogóle istotne. Teraz kochanie są ważniejsze sprawy niż to, czy kocham twojego tatę – powiedziała siostra mojego przyjaciela i próbowała wstać z krzesła.

Wtedy zadziałałem impulsywnie. W ciągu ułamka sekundy znalazłem się przy dziewczynach i napotkałem zdziwiony wzrok swojego dziecka. Złapałem kobietę w nadgarstkach, uniemożliwiając jej jakikolwiek ruch. Widziałem przerażenie, które malowało się na twarzy mojej ukochanej, ale musiałem poznać prawdę.

– Skoro to nie jest takie proste, to mi to wytłumacz. A ty młoda damo mi tak nie uciekaj, bo martwię się o ciebie – powiedziałem, kierując swoje słowa do dwóch najważniejszych pań w moim życiu.

Starsza Sevilla stała nieruchomo, a ja czułem jej nie równy oddech na swoim torsie. Czyżbym tak bardzo przestraszył niewidomą dziewczynę? Moja mała księżniczka zeskoczyła z krzesła, na którym siedziała i mocno wtuliła się w moje nogi. Po chwili podniosła głowę i spojrzała na mnie swoimi ślicznymi dużymi oczkami.

– Justin to nie jest czas i miejsce na takie rozmowy. Dzisiaj jest ślub mojej siostry, więc nie myśl o tym, co tutaj usłyszałeś – odparła, wyrywając się z mojego uścisku.

Chciałem wyciągnąć z kobiety więcej informacji, niestety w drzwiach ujrzałem jej brata, który zbliżał się w naszym kierunku. Puściłem rękę Sevi, kiedy mężczyzna był już naprawdę blisko. Christian objął moją ukochaną i zabrał do salonu, zostawiając mnie samego z masą pytań. Chciałem, choć na niektóre poznać odpowiedź, jednak wiedziałem, że dziewczyna mi nic nie powie. Musiałem wymyślić coś innego, aby móc poznać całą prawdę.

Miałem dziwne przeczucie, że moja ukochana nie bez powodu była kilka dni temu u lekarza. Coś musiało się stać, jeśli znów miała trafić do szpitala. Chciałem wiedzieć, co jej dolega, aby móc pogodzić się wcześniej ze wszystkimi możliwymi wariantami. Nie mogłem po raz kolejny dać jej tak po prostu odejść. Przecież to ona była kobietą, z którą chciałem spędzić resztę swoich dni. Wystarczy, że dziesięć lat żyłem bez niej, uważając Sevillę za zmarłą osobę. Czy tym razem miało być podobnie? Znów miałem stracić swoją jedyną szansę na szczęście?
_________________________________________________________________________________
Czy Justin dowie się, czego Sevilla mu nie mówi?
Czy Sevi odzyska wzrok?
Dlaczego Niall i Hailey prawie zawsze są tam, gdzie Justin i Sevilla?
Co stanie się podczas wesela Caitlin i Harrego?

piątek, 10 czerwca 2016

Rozdział XII - Konsultacja


~ Sevilla ~

Rano obudził mnie dźwięczny śmiech małej dziewczynki. Przeciągnęłam się w wygodnej pościeli i przetarłam swoje zaspane oczy. Dłonią wyszukałam na szafce nocnej swoich okularów, które szybko założyłam. Powoli zaczęłam schodzić z łóżka i szukając ściany, chciałam wyjść z pokoju. W tym samym momencie ktoś otworzył drzwi od pomieszczenia, w którym się znajdowałam.

– Dokąd się sama wybierasz? Zanim wyjdziesz z pokoju, powinnaś się przebrać – usłyszałam pogodny głos mojej siostry.

Z jej pomocą doszłam do łazienki, gdzie wzięłam orzeźwiający prysznic. Po pobudzającej kąpieli założyłam na siebie ubrania, które naszykowała mi Cait. Kiedy byłam już gotowa, dziewczyna pomogła mi zejść na dół po schodach. Z daleka słyszałam głośne rozmowy Justina z moją mamą. Szeroko uśmiechnęłam się sama do siebie, bo bardzo cieszyłam się, że znów mogłam spędzić trochę czasu z miłością mojego życia.

– Cześć piękna – usłyszałam ciepły, zachrypnięty szept Justina tuż przy swoim uchu. Jego dłonie szybko odnalazły drogę wzdłuż mojego brzucha, kiedy wtulał się w moje plecy. Obróciłam się w jego uścisku. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i mocno go objęłam.

Czułam oddech mężczyzny na swojej twarzy, ale nagle jego uścisk stał się luźniejszy. Córka Justina zaczęła ciągnąć go za rękę, przez co uderzała swoją małą dłonią o moje biodro.

Chłopak odsunął się ode mnie i słyszałam, jak podchodził do dziewczynki. W tym samym momencie u mojego boku zjawił się Christian, który szczelnie objął mnie swoim ramieniem. Brat zaprowadził mnie do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Gdy zaczęłam spożywać tosty, miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwował. Tym razem moje przeczucie się nie myliło.

– Justin zawiezie cię do lekarza, bo ja jestem umówiony, a Cait wychodzi z Harrym – powiedział Chris, odsuwając krzesło, na którym usiadł. Nie cierpiałam tego dźwięku. Za każdym razem przez moje ciało przechodziły zimne dreszcze. Skrzywiłam się i powróciłam do jedzenia.

Nagle usłyszałam głośny pisk i tupot małych stóp. Jednak dźwięk w szybki sposób zbliżał się w moją stronę. Kiedy odkładałam talerz na bok, usłyszałam ciężkie kroki Justina, który wchodził do pomieszczenia za swoim dzieckiem.

Chłopak stanął za mną. Wyraźnie czułam jego obecność i przenikliwy wzrok na swoich plecach. Miałam wielką ochotę się roześmiać, lecz przygryzłam wargi, aby się uspokoić.

Odwróciłam się w jego stronę, kiedy udało mi się uspokoić emocje. Justin opuszkami palców zaczął odgarniać niesforne kosmyki moich włosów, które opadały na moją twarz. Mogłam przysiąc, że jego szeroki uśmiech dało się wyczuć w pomieszczeniu, choć ja nie mogłam go zobaczyć.

Wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli i pomógł mi wstać. Po chwili znów byłam w salonie, gdzie mama podała mi buty. Wsunęłam stopy w baleriny i wstałam z kanapy. Tata pomógł mi dojść do samochodu Justina. Jednak przez całą drogę upewniał się, czy mój ukochany da sobie radę. Uspokoił się, dopiero kiedy siedziałam już w samochodzie, a on wracał do domu.

Owszem rozumiałam, że martwił się o mnie. W końcu miałam najważniejszą wizytę u lekarza w ciągu ostatnich dziesięciu lat. To właśnie wtedy miałam poznać odpowiedź, czy moje marzenie się spełni.

Nagle pojazd się zatrzymał, a ja usłyszałam trzaskanie drzwiami. Po chwili z pomocą chłopaka stałam już na ziemi.

– Sevi daj tacie rączkę – słyszałam, jak zwrócił się do swojej córki.

Usłyszałam charakterystyczny dźwięk towarzyszący zamykaniu zamka centralnego w samochodzie. Kilka sekund później Justina dłoń zwinnie owinęła się wokół mojej talii. Z jego pomocą doszłam do gabinetu lekarskiego.

– Witaj Sevilla. Dawno się mnie nie odwiedzałaś. Chodź ze mną do gabinetu, to porozmawiamy i ci wszystko wytłumaczę. Dobrze wiesz, że nie ściągnąłem tutaj ciebie bez powodu – powiedział doktor Moore.

Wyswobodziłam się z uścisku mężczyzny i udałam się za głosem mojego lekarza. Medyk zamknął za mną drzwi i pomógł usiąść mi przy swoim biurku.

– Twoja mama wspominała ci o naszej ostatniej rozmowie? – upewnił się doktor. Kiedy dostał pozytywną odpowiedź, kontynuował – Przeglądałem ostatnio twoje wyniki i oglądałem zdjęcia z tomografii komputerowej twojej głowy. Dobrze pamiętam, że kula utknęła w takim miejscu, że dziesięć lat temu nie byliśmy w stanie jej wyciągnąć. Teraz masz dziewięćdziesiąt dziewięć procent szans, że znów ujrzysz światło dzienne. Tylko musisz zgodzić się na operację. Oczywiście nie odzyskasz wzroku z dnia na dzień, bo miesiąc będziesz leżeć w szpitalu ze specjalną opaską na oczach. W trakcie zabiegu wyciągniemy kulę z twojej głowy tak, aby nie uciskała już twoich nerwów wzrokowych. Dodatkowo ściągniemy ten nalot, co się zebrał na twoich oczach. Wchodzisz w to? – spytał lekarz, czekając na moją reakcję.

W odpowiedzi skinęłam głową. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułam, jak łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Byłam naprawdę szczęśliwa. Nie sądziłam, że przez zwykłe spotkanie z doktorem Moorem mogłam być tak bardzo wzruszona.

– Zgłoś się za tydzień do szpitala na mój oddział. Tam już cały personel będzie wiedział, w jakiej sprawie się pojawiłaś i zrobimy potrzebne badania. Wtedy ktoś z twoich rodziców podpisze zgodę na operacje i wszystko już tam załatwimy – powiedział lekarz, odprowadzając mnie do drzwi.

~ Justin ~

Sevilla weszła z lekarzem do gabinetu, a ja z moją córką usiadłem na krzesłach w poczekalni. Dziewczynka wspięła się na moje kolana i długo mi się przyglądała.

– Tatusiu, a czemu ta pani nosi ciemne okulary nawet w domku? Czemu ja tak nie mogę? – spytała naburmuszona blondynka.

Głośno westchnąłem i zastanawiałem się jak to wszystko wytłumaczyć czteroletniemu dziecku. W końcu prędzej czy później musiała zadać to pytanie.

– Pamiętasz, jak nie dawno pojechaliśmy na cmentarz, bo tatuś chciał odwiedzić pewną panią? – spytałem, a dziewczynka skinęła głową. – Właśnie. Wtedy myślałem, że już jej nigdy więcej nie zobaczę. Jednak kilka dni później wujek Chris miał dla mnie niespodziankę, bo ona wróciła do domu. Ta pani jest siostrą Christiana i ma na imię tak samo, jak ty. A chodzi w domu w okularach, bo nic nie widzi. Kiedyś miałem wypadek z tą panią i wtedy ona przestała widzieć – staram się, jak najprościej wytłumaczyć to małej Sevi. Jednak nie wiem, w jakim stopniu mnie zrozumiała.

Mała długo mi się przyglądała, w końcu wtuliła się w moją klatkę piersiową i podniosła wysoko swoją głowę, aby móc spojrzeć w moje oczy.

– Kochasz tę siostrę wujka Chrisa? – spytała, a mnie zatkało.

Nie wiedziałem, jak powinienem zareagować, ani co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałem się na najlepsze według mnie rozwiązanie. Choć mała miała dopiero cztery lata, chciałem być z nią szczery. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić swoją córkę przez kłamstwa. Jednak nadal nie miałem pojęcia, jak rozegrać sprawę z jej biologiczną matką, która po długiej przerwie zjawiła się w moim życiu.

– Tak słoneczko. Kocham Sevillę tak samo mocno, jak ciebie. Inaczej nie dostałabyś jej imienia – powiedziałem, gładząc jej plecy.

– A ona może być moją mamą? – spytała dziewczynka.

Gdy usłyszałem jej pytanie, łzy zakręciły się w moich oczach. Nigdy nie spodziewałem się, że usłyszę z jej ust takie pytanie. Chciałem już coś odpowiedzieć, jednak zobaczyłem, że otworzyły się drzwi od gabinetu, w którym była Sevilla. Kilka sekund później wyszła z niego zapłakana.

Posadziłem dziewczynkę na krześle, z którego sam wstałem i podbiegłem do kobiety mojego życia. Mocno przytuliłem do siebie Sevillę i pozwoliłem jej wypłakać się w swoje ramię.

– Co się stało kochanie? – spytałem zmartwiony.

Miałem złe przeczucie. Przecież jakby wszystko było w porządku, to moja księżniczka, by tak nie zareagowała.

– Za tydzień muszę iść do szpitala – powiedziała przez łzy, odsuwając się ode mnie. Wtedy czułem, jak zawalił się mój świat. Wiedziałem już, że działo się coś złego, a ona nie chciała powiedzieć mi całej prawdy. Jednak wtedy obiecałem sobie, że za wszelką cenę wszystkiego się dowiem.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla powie Justinowi, dlaczego musi pójść do szpitala?
Czy operacja dziewczyny się uda i odzyska wzrok?
Czy mała Sevi zadała swojemu tacie odpowiednie pytanie, kiedy spytała, czy Sevilla może zostać jej mamą?
Czy dziewczynka pozna prawdę o jej biologicznej mamie?
Dlaczego Niall i Hailey ciągle chodzą za Justinem i Sevillą?
Jaki mają w tym interes?

sobota, 21 maja 2016

Rozdział IX - Nadzieja

~ Justin ~

Rano obudziłem się w pokoju domu Beadlesów. W ramionach trzymałem swoją córeczkę, której śliczne blond włosy w niezwykły sposób układały się wokół jej twarzy. Dziewczynka wtulała się w moje ciało i słodko pomrukiwała. Wiedziałem, że musiała mieć przyjemny sen. Spojrzałem na dziecko i ujrzałem szeroki uśmiech, który gościł na jej ślicznej twarzy. 

Mała była bardzo podobna do swojej matki. Jednak nie chciałem, aby dziewczyny spotkały się kiedykolwiek. Hailey nie miała prawa chcieć widywać się z moim maleństwem. Może i urodziła moją córeczkę, ale nie miała żadnego wpływu na jej wychowanie.

To ona porzuciła nas, gdy moja księżniczka potrzebowała jej opieki. Miałem za złe tej kobiecie, że postąpiła w taki, a nie inny sposób. Dziś moje życie mogło wyglądać całkiem inaczej. Z drugiej strony, gdyby została przy mnie, nie mógłbym odzyskać miłości mojego życia, która nagle pojawiła się w Atlancie.

– Tatusiu jednak spałeś ze mną – zapiszczała do mojego ucha. Delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynkę i przetarłem swoje oczy, aby móc lepiej się jej przyjrzeć. Sevi mocno wtuliła się w moją szyję, a ja miałem wrażenie, że lada moment mnie udusi.

– Kochanie koniec tego dobrego. Tata pomoże ci się przebrać i idziemy do babci Pattie na naleśniki, co ty na to? – spytałem z szerokim uśmiechem na twarzy.

W odpowiedzi otrzymałem głośny pisk, jako okrzyk radości. W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł przestraszony Chris. Widziałem, że sam musiał niedawno wstać, bo był w samych szortach, a jego włosy sterczały na wszystkie strony świata.

Mężczyzna podszedł do naszego łóżka i rzucił się na nie. Wylądował tuż obok mojej córki, która od razu na niego skoczyła. Wygrzebałem się z wygodnej pościeli i ubrałem na siebie wczorajsze ubrania. Byłem wdzięczny, że mój przyjaciel zajął się małą. Nikt w życiu nie pomógł mi tyle, co on, moja mama i Caitlin. Dzięki nim byłem w stanie pogodzić rolę ojca z karierą i milionami fanów na całym świecie.

Założyłem koszulę i odwróciłem się w stronę, gdzie Christian i moja mała księżniczka toczyli wojnę na łaskotki. Uwielbiałem oglądać szeroki uśmiech na twarzy swojego dziecka, ale niestety musiałem przerwać im zabawę.

– Słoneczko zostaw Chrisa w spokoju. Wujek ma jeszcze dużo zadań do zrobienia, a ty musisz się ubrać – powiedziałem i podniosłem dziewczynkę z łóżka.

– Właśnie muszę Sevi zaprowadzić do salonu, żeby Cait pomogła jej się uczesać. Widzimy się na dole – krzyknął, gdy był już przy drzwiach.

Kiedy chłopak opuścił pokój, pomogłem swojej córce zdjąć piżamę. Z reklamówki wyjąłem czerwoną sukienkę w kratkę na szerokich ramiączkach, która sięgała jej kolan, białe rajstopy oraz czarne bolerko. Mała z moją pomocą przebrała się w czyste ubranka, które wczoraj zabrałem na wszelki wypadek ze sobą.

– Tatusiu, czemu wujek mówił, że musi mnie zaprowadzić do cioci Caitlin? – spytała, gdy zapinałem zamek błyskawiczny z tyłu jej sukienki.

Stanąłem jak wryty. Nie rozumiałem, o co jej chodziło. Dopiero po chwili przypomniałem sobie słowa swojego przyjaciela. Podniosłem dziewczynkę i posadziłem swoją córkę na krześle przy biurku.

– Mała Sevi to jest siostra twojego wujka. Pamiętasz tę panią, co wczoraj tutaj była, którą Chris cały czas prowadził za rękę? – Mała skinęła głową. – To jest właśnie Sevilla, ma na imię tak samo, jak ty. Nie miałaś okazji wcześniej jej poznać, bo ona jest chora i bardzo długo była daleko stąd – powiedziałem, ścieląc łóżko.

Gdy skończyłem, wziąłem swoją córkę na ręce i zszedłem z nią po schodach. W salonie zastałem już całą rodzinę Beadlesów. Na ten widok szeroko się uśmiechnąłem.

Spojrzałem na Sevillę. Siedziała na kanapie, a Cait stała za nią i czesała jej długie, ciemne włosy w jakiegoś warkocza. Postawiłem swoją córkę na ziemi, a ta od razu pobiegła w stronę mojej przyjaciółki.

– Ciociu a mnie poczeszesz? Tatuś nie umie robić takich fajnych fryzur jak ty – powiedziała i przyglądała się pracy mojej przyjaciółki.

Usiadłem na kanapie obok Sevilli i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzkach. Widziałem, jak na jej twarz wkradł się rumieniec. Uśmiechnąłem się szeroko, bo ten czerwony kolor mówił sam za siebie. Ona nadal coś do mnie czuła, ale nie chciała się do tego przyznać. Wtedy już wiedziałem, że nie poddam się tak łatwo i będę walczył o nasze uczucia.

– Cześć kochanie – wyszeptałem do jej ucha i splotłem nasze palce razem.

Dziś dziewczyna nie uciekała od mojego uścisku. Czyżby przez noc wszystko sobie przemyślała? Nagle w mojej głowie zrodził się wspaniały pomysł.

– Króliczku, zostaniesz na noc u babci Pattie? – spytałem, odwracając się w stronę swojej córeczki. Dziewczynka od razu rozpromieniła się i z entuzjazmem skinęła głową. – Sevi nadal lubisz muzykę 5 Second of Summer? – spytałem z nadzieją w głosie. Kiedy otrzymałem pozytywną odpowiedź, uśmiechnąłem się szeroko. – W takim razie idziemy w szóstkę na koncert chłopaków – odparłem z powagą.

Widziałem, jak Chris próbował zabić mnie swoim wzrokiem. Odwróciłem się w stronę swojej ukochanej, aby poznać jej reakcję, jednak okulary przeciwsłoneczne, które na sobie miała, skutecznie mi to uniemożliwiły.

– Hola, hola jak w szóstkę – spytała Caitlin, która zaczęła czesać moją córkę.

– No nasza czwórka, Hazza i Payton. Przecież on też ma prawo wyjść ze swoją dziewczyną – powiedziałem, spoglądając na przyjaciela. Jego twarz momentalnie przybrała purpurowego koloru, a ja ledwo nie wybuchłem śmiechem.

W salonie dalej toczyła się poważna dyskusja na temat mojej propozycji, jednak na koniec i tak każdy zgodził się z moim pomysłem. Tylko moja ukochana cały czas milczała.

Kilka minut później przybiegła do mnie córka, która od razu wspięła się na moje kolana i uwiesiła się na mojej szyi.

– Tatusiu ładnie wyglądam? – zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy.

Przyjrzałem się dziełu Caitlin i muszę przyznać, byłem pod wielkim wrażeniem. Nawet tak prosta fryzura, jaką był koński ogon, z jej rąk wyglądała o wiele lepiej, niż z moich. Mała miała włosy zebrane w dwa kucyki po obu stronach głowy, które były spięte różowymi gumkami. Wyglądało zarówno uroczo, jak i dziewczęco. Całość idealnie komponowała się z jej strojem.

– Wyglądasz ślicznie króliczku. Chyba musimy częściej przyjeżdżać do cioci, żeby cię czesała – odparłem pogodnie.

Spojrzałem na swoją drugą miłość. Sevi miała splecionego warkocza, a zostawione miała tylko pasemka swojej grzywki. Wyglądała naprawdę prześlicznie. Dziewczyna poprawiła swoją grzywkę i ujrzałem jej śliczny uśmiech. Bez pytania jej o zgodę, zdjąłem okulary, które ciągle gościły na twarzy mojej księżniczki.

Przeraziłem się.

Oczy dziewczyny były zamglone. Prawie nie mogłem zobaczyć źrenic, bo zakrywał je biały nalot. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zacząłem rozumieć, dlaczego nawet w mieszkaniu nosiła okulary. Jednak widząc szeroki uśmiech na twarz Sevilli, uśmiechnąłem się szeroko.

– Przyjadę po was wieczorem – powiedziałem pogodnie i wstałem z kanapy.

Ciągle trzymając córkę w swoich ramionach, nachyliłem się nad Sevillą i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Dziewczynka mocniej objęła mnie mocniej, kiedy w końcu się wyprostowałem.

Doszliśmy do przedpokoju, gdzie posadziłem małą na krześle, stojącym przy szafce z butami. Uklęknąłem przed swoim dzieckiem. Sięgnąłem po różowe tenisówki, należące do mojej córki, które stały pod ścianą. Pomogłem małej włożyć buty i pożegnaliśmy z rodziną moich przyjaciół.

Wyszliśmy na dwór, a chwilę później siedzieliśmy w moim samochodzie. Sevi szeroko uśmiechnęła się do mnie i ruszyliśmy w stronę domu mojej mamy.

~ Sevilla ~

W nocy nie mogłam spać. Budziłam się co chwilę. Wierciłam się po całym łóżku. Nie potrafiłam znaleźć sobie jednego miejsca. Cieszyłam się, że Chris został na noc w moim pokoju. Jego ciepły tors uspokajał moje serce, które szalało z nadmiaru przeżytych sytuacji w ostatnim czasie. Miałam wrażenie, że to było dla mnie za dużo.

Rano z pomocą Caitlin przebrałam się w czyste ubrania, a mój brat pomógł mi dojść do salonu. Gdy usiadłam na kanapie, moja siostra zajęła się czesaniem moich włosów.

Po chwili słyszałam słodki dziewczęcy głos. Wiedziałam, że należał on do córki Justina, która była moją imienniczką. W tym samym momencie przeszła mi cała złość na niego. Czułam jego obecność i to podnosiło mnie na duchu.

Byłam szczęśliwa, kiedy jego splótł nasze dłonie w jedność. Znów mogłam poczuć się jak jeszcze przed zamachem na moje życie. Przypomniałam sobie naszą rozmowę, którą odbyliśmy poprzedniego. Już wiedziałam, jaką powinnam podjąć decyzję.

Niestety nie mogłam mu tego przekazać tak od razu. Musiałam sprawdzić jeszcze parę rzeczy. Chciałam mieć pewność, że nie łączy go z Hailey nic więcej niż dziecko. Skoro mowa o jego córce. Zanim związałabym się znów z Justinem, musiałam złapać dobry kontakt z pociechą mojego ukochanego.

Gdy oboje opuścili dom moich rodziców, tata zabrał mnie do kuchni. Ktoś postawił przede mną talerz. Szybko zabrałam się do spożywania posiłku. Kiedy zjadłam śniadanie z pomocą Cait dotarłam z powrotem do salonu.

Szybko poczułam obecność mamy, która zajęła miejsce obok mnie. Chwilę później reszta rodziny również zjawiła się w pomieszczeniu. Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca, atmosfera się zagęściła. Nie miałam pojęcia, co się działo.

– Sevi za dwa dni musimy iść do lekarza. Dzwonił do mnie doktor Moore. Powiedział, że jest dla ciebie nadzieja. Medycyna poszła do przodu przez te dziesięć lat i przeglądał ostatnio twoją dokumentację. Kochanie rozumiesz? Możesz odzyskać wzrok – powiedziała kobieta siedząca obok mnie.

Nie potrafiłam uwierzyć w jej słowa. To było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Owszem marzyłam, żeby znów ujrzeć światło dzienne. Teraz mogło się ono spełnić. Wtuliłam się w ciało swojej rodzicielki i zaczęłam płakać. Tym razem były to łzy szczęścia. W tym momencie nie potrafiłam się już doczekać najbliższej wizyty u lekarza.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla da szansę Justinowi?
Jak uda im się wyjście na koncert 5 Second of Summer?
Czy Sevilla i córka Justina znajdą wspólny język?
Czy Sevilla naprawdę odzyska wzrok, a może to lekarz pomylił się w przeglądaniu dokumentacji?