Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caitlin Beadles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caitlin Beadles. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 września 2016

Rozdział XX - Wyjaśnienia



~ Sevilla ~

Gdy skończyłam wraz z rodzicami zwiedzać dom, usiedliśmy w salonie. Chris włączył w telewizji jakąś muzykę, a po chwili razem wyglupialiśmy przy dźwiękach utworu Teenage Dream. Może i nie była to zbyt nowa piosenka, ale czułam do niej pewien sentyment. To właśnie ona była jednym z hitów, kiedy zaczęłam spotykać się z Justinem przed zamachem na nasze życie.

Chwilę później mój brat usiadł na kanapie, a ja połozyłam się na niej. Swoją głowę ułożyłam na kolanach Christiana. Chłopak szeroko uśmiechnął się do mnie i zaczął bawić dwie moimi włosami.

- Mała załóż okulary, bo Justin z Sevi za chwilę przyjedzie - powiedział Harry, który podał mi oprawki z ciemnymi szkłami.

Bez zastanowienia założyłam okulary przeciwsłoneczne i usiadłam, po czym wtuliłam się w bok swojego młodszego brata. Brunet objął mnie swoim ramieniem, a wolną ręką zaczął mnie laskotać. W pomieszczeniu było słychać głośny pisk, który wydobył się z mojego gardła. Nie miałam wpływu na swoją reakcje. Po prostu nie lubiłam tego uczucia. Naszą zabawę przerwał dzwonek do drzwi. Cait i Hazza poderwali się ze swoich miejsc, po czym poszli otworzyć. Miałam chwilę, aby dojść do siebie po wygłupach z Christianem. Uslyszałam kroki, a po kilku sekindach moja imienniczka stanęła tuż przede mną. Pokazałam jej gestem dłoni, aby była cicho i pamiętała o naszej umowie ze szpitala. Dziewczynka skinęła głową i mocno mnie przytuliła. Szybko odwzajwmniłam uścisk i przejechałam dłonią po jej ślicznych jasnych włosach. Nagle przed nami pojawił się Justin. Muszę przyznać, że chłopak przez te dziesięć lat zmienił się trochę. Na jego twarzy było widać kilkudniowy zarost, czego dawniej się wystrzegał. Podczas naszego związku zawsze był ogolony, a teraz wyglądał, jakby przez tydzień zapomniał, czym jest maszynka do golenia. Jego włosy też się zmieniły. Teraz były znacznie dłuższe i koloru platynowego blondu. Muszę przyznać, że w tej wersji był jeszcze bardziej mnie pociągał.

Nagle poczułam, jak chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, abym stanęła na równe nogi. Od razu wtuliłam się w jego tors, a on złożył delikatny pocałunek na moim policzku. Uśmiechnęłam się szeroko i ujęłam jego dużą ciepłą dłoń.

- Chodź, przejdziemy się z małą na spacer i na spokojnie porozmawiamy - usłyszałam jego pogodny głos. Był lekko zachrypnięty. Na pewno to spowodował to nadmiar emocji i nerwy, które na pierwszy rzut oka było widać.

Bez zastanowienia skinęłam głową i ścisnęłam mocniej dłoń swojego towarzysza. Chris zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół, aby ocenić mój strój. Nie usłyszałam żadnego komentarza na temat swojego wyglądu, więc wyszliśmy z mojego domu rodzinnego. W trójkę skierowaliśmy się do samochodu, który należał do Justina. Mężczyzna najpierw pomógł mi wsiąść, bo nie wiedział o mojej operacji, a dopiero po chwili pozapinał swoją córkę, która siedziała z tyłu z szerokim uśmiechem na twarzy.

Kilka minut później byliśmy w parku. Blondyn przez cały czas kurczowo obejował mnie w talii, jakby się bał, że za chwilę stanie mi się krzywda. Sevi od razu pobiegła na huśtawkę, która aktualnie była wolna. Jednak po chwili przyszła jakaś dziewczynka i przez moment rozmawiały. Moja imienniczka wstała ze swojego miejsca i przeszła kawałek dalej, gdzie rosły polne kwiaty. Mała od razu usiadła na trawie i zaczęła je zrywać.

- Myszko przepraszam. Źle postąpiłem. Nie powinienem był na ciebie tak naskoczyć w szpitalu. Widocznie mialaś jakiś ważny powód lub mi na tyle nie ufasz, skoro nie chciałaś mi powiedzieć, dlaczego tam leżałaś tak długo - powiedział w końcu.

Głośno westchnęłam i odwróciłam się w jego stronę. Zatrzymałam się na moment i po raz kolejny spojrzalam w jego piękne brązowe oczy.

- Nie chciałam, żebyś robił sobie nadzieje. Zanimci wszystko wyjaśnię to może usiądźmy - poprosiłam.

Chłopak pociągnął mnie w stronę najbliższej ławki. Gdy usiadł, zajęłam miejsce tuż przy nim i długo wpatrywałam się w swoje palce. Zdjęłam swoje okulary przeciwsłoneczne i odwróciłam się w jego stronę. W końcu po chwili zawachania otworzyłam oczy. Na twarzy mężczyzny w momencie wymalowało się wielkie zdziwienie. Gdy zebrałam się w sobie, opowiedziałam mu wszystko, co do tej pory chciałam przed nim ukryć.

- Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwy. Czy to oznacza, że w końcu możemy być razem? - spytał z nadzieją w głosie. W odpowiedzi skinęłam tylko głową.

Mężczyzna w mgnieniu oka przybliżył się do mnie i zaczął delikatnie muskać moje usta. Bez chwili wachania odwzajemniłam pocałunek i mocno objęłam jego tors swoimi ramionami.

Nagłe ochrząknięcie przywróciło nas do porządku dziennego. Przed nami stała Sevi, która trzymała coś za plecami, a szeroki uśmiech nie schodził z jej twarzy.

- To dla ciebie - powiedziała, wyciągając rączki zza pleców.

Dziewczynka podała mi śliczny wianek, który zrobiła z polnych kwiatów i założyła go na moją głowę. Mała ucieszyła się, kiedy zobaczyła swoje dzieło. Nie myśląc długo, wzięłsm Sevillę na kolana i mocno przytuliłam do siebie.

Wtedy usłyszałyśmy komunikat Justina o powrocie do domu moich rodziców. Ujęłam dłonie dwóch blondynów, po czym poszliśmy na parking. W samochodzie powiedziałam Justinowi o swoich planach. Chciałam powrócić do swojego pierwotnego imienia, które rodzice nadali przed porwaniem.

- Dobry pomysł kochanie. Wtedy przynajmniej nie będziecie miały problemu z rozróżnieniem, którą z was wołam - zaśmiał się Justin.

Po powrocie do domu moich rodziców spędziliśmy naprawdę cudowne chwile. Towarzyli nam rodzina oraz przyjaciele. Miło było zobaczyć, jak wszyscy zmienili się przez te dziesięć lat. Wiedziałam, że teraz mogło być już tylko lepiej.

__________________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Z racji tego, że wszystko przemyślałam, nie pojawi się trzecia część przygód Justina i Sevilli. Jednak wpadłam na ciekawy pomysł. Mianowicie planuje zrobić Q&A. Pytania możecie zadawać do:

- Justin Bieber

- Sevilla Bieber

- Hailey Baldwin

- Niall Horan

- Caitlin Harris (Beadles)

- Christian Beadles

- Harry Harris

- Sevilla Beadles

- państwo Beadles (rodzice Christiana, Cait i Sevilli)

- autorka.




środa, 7 września 2016

Rozdział XIX - Powrót



~ Justin ~

Minął już miesiąc odkąd dziewczyna, którą kochałem, leżała w szpitalu. Tyle czasu nie miałem odwagi, aby odwiedzić nią i jej wszystko wytłumaczyć. Moja córka dziś pierwszy dzień była w przedszkolu. Z tego powodu miałem trochę czasu, aby odpocząć i wszystko sobie przemyśleć.

Zerwałem się z kanapy, bo uświadomiłem coś sobie. Moja córka i Chris mieli jakąś tajemnicę, a ja za wszelką cenę chciałem dowiedzieć się, co oboje ukrywali. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie do szklanki zimnego soku pomarańczowego z lodówki. Jednym duszkiem opróżniłem zawartość naczynia. Chciałem pozbierać swoje myśli, jednak nie byłem pewien, czy mi się to uda.

Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz i ujrzałem nazwisko dyrektorki przedszkola. Bez zastanowienia odebrałem połączenie.

- Dzień dobry. Z tej strony mówi Natalie Jason dyrektorka przedszkola, do którego uczęszcza pańska córka. Byłaby taka możliwość, aby pan teraz przyjechał, bo musimy porozmawiać na temat zachowania Sevilli - usłyszałem głos kobiety.

Nie myślałem o niczym innym. Zgodziłem się na spotkanie i pobiegłem do przedpokoju. Założyłem swoje buty i zabrałem klucze z szafki. Wybiegłem z domu i wsiadłem do samochodu. Z piskiej opon ruszyłem w stronę przedszkola. Nie zważałem na ograniczenia prędkości. Chciałem, jak najszybciej mieć za sobą rozmowę z dyrektorką tej placówki.

Chwilę później byłem już pod budynkiem. Zaparkowałem swój pojazd i ruszyłem w stronę sekretariatu. Tam młoda brunetka od razu otworzyła mi drzwi do gabinetu dyrektorki. Moim oczom od razu ukazała się kobieta w wieku mojej mamy. Siedziała za biurkiem a na jej twarz kaskadami opadały farbowane blond włosy, na których było widać delikatny odrost. Na nosie miała osadzone okulary i z uśmiechem patrzyła na papiery.

Dopiero po chwili zobaczyłem swoją córkę, która siedziała pod ścianą wraz z drugą dziewczynką. Na fotelach, które stały przy biurku siedziała blondynka i mężczyzna w moim wieku. Szybko rozpoznałem w nim swojego przyjaciela z dzieciństwa. Ryan szeroko uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajwmniłem. Nie widziałem go odkąd w moim życiu pojawiła się ta urocza mała dziewczynka. Wiedziałem tylko, że jego dziewczyna zaszła w ciążę mniej więcej tak samo jak Hailey. Zająłem wolne miejsce obok chłopaka, a dyrektorka podniosła na nas swój wzrok.

- Skoro jesteśmy w komplecie to możemy zaczynać. Zebrałam tutaj państwa, ponieważ dziewczynki poszarpały się i pokłóciły w środku zajęć. Jednak żadna z nich nie chce powiedzieć, o co była ta cała afera - powiedziała pani Natalie i zjęła swoje okulary, które odlożyla na bok.

Obie dziewczynki się działy z głowami skierowanymi na swoje buty. Bez zastanowienia zawolałem swoją córkę, która po chwili stanęła tuż koło mnie.

- Tato, bo ona zaczęła się ze mnie śmiać. Mówiła, że skoro mój tata jest sławny to nie muszę mieć tutaj koleżanek, bo za chwilę i tak pojadę sobie daleko. Później mi ciągle dokuczała, bo nie mieszkam z mamą - powiedziała, a z jej oczu płynęły słone łzy, które kapały na jej śliczną białą bluzkę.

Nie zastanawiałem się długo. Przyciągnąłem dziecko do siebie. Dziewczynka od razu otuliła moją szyję swoimi drobnulymi ramionami, a ja posadziłem małą na swoich kolanach.

- Lilly powinnaś przeprosić Sevillę. To nie jest jej wina, że nie może mieszkać z mamą. Kochanie myślę, że nie powinnaś się tak zachowywać, bo wiem, że małej nie jest łatwo w tej sytuacji - powiedział Ryan do swojej córki.

Blondynka po chwili odwróciła się w moją stronę i wyciągnęła swoją dłoń w kierunku Sevilli, aby nią przeprosić. Moja córka zeskoczyła z moich kolan i przytuliła pociechę Butlera. Uśmiechnąłem się szeroko, bo w taki sam sposób zaczęła przyjaźń Ryana i moja. Żałowałem, że w pewnym momencie urwał nam się kontakt, ale w tamtym momencie musiałem całkowicie poświęcić się swojej córce.

Dyrektorka pozwoliła nam wcześniej zabrać dziewczynki do domu. Przed budynkiem jeszcze długo stałem w towarzystwie Ryana, Ashley i ich córki Lillyanne. Wspominaliśmy naszą młodość i wtedy moja mała księżniczka zaczęła ciągnąć mnie za rękę. Odwróciłem się w jej stronę i ujrzałem szeroki uśmiech na jej twarzy.

- Tatusiu? Pojedziemy dzisiaj do wujka Chrisa? Jego siostra wychodzi dziś ze szpitala, więc proszę - zaczęła piszczeć i skakać dookoła mnie.

- Stary o co chodzi? Przecież Cait ma już męża, a druga siostra Chrisa nie żyje od dziesięciu lat - powiedział zdezorientowany Ryan.

Głośno westchnąłem i spojrzałem na swojego przyjaciela. Uśmiechnąłem się szeroko i opowiedziałem mu całą sytuację dotyczącą planu rodziców Christiana. Chłopak nie potrafił uwierzyć w moje słowa. Z tego powodu ustaliliśmy, że po południu spotkamy się w domu państwa Beadlesów.

Pożegnałem się z przyjacielem i razem z małą wsiadłem do swojego samochodu. Przez chwilę jechaliśmy w milczeniu, jednak ciszę przerwał głos mojej małej córeczki.

- A duża Sevi może być moją mamą? Przecież wiem, że ją kochasz. Nie chce za mamę tej blondynki Hailey, bo ona mnie nie kochała. Była dzisiaj w przedszkolu, jak pojechałeś i chciała, żebym poszła z nią na spacer, bo jest moją mamą, ale ja jej nie chcę. To może być Sevilla moją mamą? - powiedziała piskliwym głosem, a mnie zatkało.

Zacisnąłem dłonie na kierownicy, bo w jednej chwili odebrało mi mowę. Jak mogłem dopuścić do tego, że moja córka dowiedziała się o swojej biologicznej matce? Z drugiej strony ucieszyłem się, bo Sevi chciała, aby miłość mojego życia została na stałe w naszym życiu.

- Nie wiem kochanie. To nie zależy tylko ode mnie. Poza tym nie wiem, czy uda mi się naprawić to, co zepsułem w szpitalu - odparłem i położyłem dłoń na kolanie swojej córki, która siedziała w foteliku na przednim siedzeniu.


~ Sevilla ~


Leżałam na łóżku w szpitalu i spoglądałam w sufit. To było cudowne uczucie. Po miesiącu w końcu mój wzrok się wyostrzył. Nie widziałam już czerni, ani kolorowych plam. W końcu po dziesięciu latach mogłam zobaczyć otaczający mnie świat.

- Gotowa, aby wrócić do domu i spotkać się ze wszystkimi? - spytał mój brat, który w mgnieniu oka znalazł się u mojego boku.

Uśmiechnęłam się szeroko do Chrisa, po czym watałam na równe nogi. Chłopak zabrał moją torbę i w jego asyście opuściłam swój pokój. Na korytarzu zaczepił nas doktor Moore. Ucieszyłam się na jego widok, bo to on pomógł mi wrócić do formy z przed zamachu na moje życie. Lekarz życzył mi powodzenia w życiu, po czym razem z Christianem udałam się do domu naszych rodziców.

Gdy wysiadlam z samochodu od razu byłam pod wielkim wrażeniem budynku, w jakim mieszkali moi rodzice. Kilka chwil później byliśmy już w budynku. W towarzystwie rodziców i rodzeństwa zwiedzałam nasz dom i wszystkie w nim pomieszczenia. Znałam ich rozkład na pamięć. W końcu przez ostatnie kilka tygodni przed wizytą w szpitalu uczyłam się poruszać po budynku, w którym mieszkałam. Jednak dopiero w tym momencie miałam okazję zobaczyć, jak on wyglądał. Nagle ktoś zaczął natarczywie dzwonić do drzwi. Razem z mamą i tatą udałam się do salonu, a mój brat z siostrą poszedł otworzyć drzwi.

__________________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Chciałam was poinformować, że zbliżamy się do końca przed nami jeszcze tylko jeden rozdział i epilog. Zastanawiam się nad stworzeniem trzeciej części tego opowiadania, ale nie jestem pewna, czy ma to sens.

Po drugie chciałam wam życzyć samych dobrych wyników w szkole podczas nowego roku szkolnego oraz wspaniałej atmosfery w klasie.

Dodatkowo niżej znajdziecie zdjęcia ukazujące większość, o czym była mowa w rozdziale.























środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział XVIII - Odwiedziny


~ Justin ~

Leżałem w łóżku i rozmyślałem o kłótni z Sevillą, którą przeszedłem ponad tydzień temu. Nadal nie mogłem uwierzyć, że moja księżniczka nie chciała mi powiedzieć, z jakiego powodu była w szpitalu. Czy to było takie ciężkie do zrozumienia, że naprawdę martwiłem się o tę piękną kobietę, która zawładnęła moim sercem już dziesięć lat temu?

Z zamyślenia wyrwała mnie moja córeczka, która wbiegła do mojego pokoju i wtuliła się w moje ciało. Spojrzałem na dziewczynkę, która uśmiechała się szeroko. Gdy na nią spoglądałem, to nadal nie wierzyłem, że los dał mi takie szczęście, jak moja mała Sevi. Widząc tę małą osobę, byłem strasznie szczęśliwy. Sam nie wiedziałem, czym zasłużyłem sobie na takie wyróżnienie. W końcu w tamtym okresie nie nadawałem się do poważnych związków, a tym bardziej nie sądziłem, że dałbym sobie radę z wychowaniem dziecka.

- Tatusiu nie smuć się, proszę. Porozmawiasz z siostrą wujka, jak wróci do domku - zaczęła mnie pocieszać.

Czasem zastanawiałem się, po kim ta dziewczynka była taka mądra, bo na pewno nie po mnie i Hailey. W niektórych momentach miałem wrażenie, że Sevi zachowywała się jak moja mama, bo obie zawsze dbały o moje dobre samopoczucie. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że dzisiaj mój przyjaciel miał zabrać moją małą księżniczkę na spacer, bo oboje od tygodnia nie mówili o niczym innym.

W tym samym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Niechętnie wyczołgałem się z miękkiego i ciepłego łóżka. Założyłem spodnie, które leżały na ziemi i przeczesałem dłonią swoje włosy. Spojrzałem na dziewczynkę, która schowała się w pościeli przytulając Esther do siebie. Szeroko się uśmiechnąłem i zbiegłem po schodach, żeby otworzyć drzwi. Za drewnianą powłoką ujrzałem Chrisa, którego od razu wpuściłem do środka.

Brat mojej miłości od razu udał się do salonu, a ja poszedłem po ubrania dla swojej córki. Kiedy wybrałem już odpowiedni strój, wróciłem do sypialni. Uśmiechnąłem się szeroko, gdy zobaczyłem, jak mała skakała po łóżku, aby dogonić Esther. Podszedłem do dziewczynki i ułożyłem przed nią zestaw ubrań. Mała bez chwili sprzeciwu zaczęła się przebierać, a ja wróciłem na dół, gdzie przygotowałem kanapki z nutellą dla swojej małej księżniczki. Gotowe śniadanie zaniosłem do salonu, aby mogła zjeść i obejrzeć swoją ulubioną bajkę jednocześnie.

Byłem ciekaw, gdzie mój przyjaciel chciał zabrać moją córkę, jednak wolałem nie wnikać w szczegóły. Kilka minut później Sevi zbiegła na dół i mocno przytuliła Christiana, z góry mu dziękując za wycieczkę. Czasem ich nie rozumiałem. Chris i moja córka potrafili dogadywać się bez słów. W końcu to on był jej chrzestnym i miałem wrażenie, że niektóre cechy charakteru odziedziczyła po nim. Oboje uwielbiali się wygłupiać i zatajali najważniejsze informacje, które komuś mogłyby sprawić przykrość. Ledwo się obejrzałem, a mała zjadła swoje śniadanie i pobiegła włożyć buty.

- Wujek to idziemy? - spytała, kiedy znów stanęła w drzwiach salonu.

Christian uśmiechnął się szeroko i podszedł do mojej córki, która w mgnieniu oka pojawiła się przy mnie. Nachyliłem się nad dziewczynką i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Chwilę później mała wraz z moim przyjacielem wsiadali już do jego samochodu. Sam położyłem się na kanapie i wziąłem w dłonie swój zeszyt oraz ołówek. Miałem natchnienie, więc wolny czas chciałem poświęcić na pisanie nowych utworów.

~ Sevilla ~

Minął tydzień od mojej operacji. Pielęgniarki codziennie zmieniały mi opatrunki, jednak za każdym razem musiałam mieć zamknięte oczy. Byłam coraz bardziej niecierpliwa chwili, kiedy znów będę mogła ujrzeć twarze swoich bliskich.

Nagle usłyszałam pisk małej dziewczynki. Od razu wiedziałam, że była to Sevi, bo kilka sekund później jej drobne rączki owinęły się wokół mojej szyi. Uśmiechnęłam się szeroko na jej gest i sama zamknęłam swoją imienniczkę w szczelnym uścisku. Nagle ktoś głośno odchrząknął, aby zwrócić naszą uwagę na swoją osobę. Szybko domyśliłam się, że to mój młodszy brat, bo rodzice z Cait rozmawiali z doktorem Moorem.

- Cześć siostrzyczko. Gotowa na wielki dzień? - usłyszałam jego drżący z nadmiaru emocji głos.

Cicho się zaśmiałam i wyciągnęłam swoją dłoń do przodu. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli, bo chwycił moją rękę i delikatnie nią ścisnął, aby pomóc mi się rozluźnić.

- Chyba tak. Nie mogę się doczekać, aż mi ściągną te opatrunki, ale boję się, że nawet operacja nic nie pomogła - odparłem łamiącym się tonem. Czułam, jak w moim gardle pojawiała się dławiąca kula. W tym samym momencie mała dziewczynka delikatnie pocałowała mój policzek i usiadła na moich kolanach. Nagle wszystkie troski i zmartwienia odeszły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tym momencie marzyłam tylko o tym, aby zobaczyć roześmianą twarz tej drobnej istoty.

Usłyszałam kroki, a w moim pokoju znalazły się nowe osoby. Nie potrafiłam rozróżnić, ile było nowych przybyszy, ponieważ ich kroki zlały się w jedność. Z daleka wyczułam zapach perfum należący do męża mojej siostry. Jako jedyny ze wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu używał tak silnych piżmowych zapachów.

- Gotowa na zdjęcie opatrunków? - spytał lekarz, którego głos usłyszałam z drugiego końca sali.

Poprawiłam się na łóżku. Z pomocą Chrisa usiadłam i oparłam się o metalowe pręty, które mój brat osłonił poduszką. Wyprostowałam się i złapałam dłonie leżące najbliżej mnie. Szybko się okazało, że była to córka Justina i Christian.

Głośno przełknęłam ślinę i skinęłam głową na znak, że możemy zaczynać. Moje serce biło jak oszalałe. Bałam się, przez co czułam drżenie w każdym nawet najmniejszym kawałku swojego ciała.

Usłyszałam ciężkie męskie kroki, więc domyśliłam się, że lekarz do mnie podchodził. Po chwili poczułam jego chłodne dłonie z tyłu swojej głowy, gdzie miałam związany opatrunek. Po kilku chwilach poczułam, jak ucisk wokół mojej głowy stawał się coraz mniejszy. Poczułam, jak Christian mocniej zacisnął swoje palce wokół mojej dłoni, przez co zasyczałam z bólu. W tym samym momencie na moich oczach została tylko gaza. Z przyzwyczajenia zacisnęłam mocniej powieki, kiedy poczułam, że również materiał z nich zniknął.

- Sevi spróbuj otworzyć oczy i powiedz, co widzisz - poprosił lekarz.

Niechętnie wykonałam jego prośbę. Powoli zaczęłam otwierać swoje powieki, jednak białe światło drażniło moje oczy. Nie byłam do końca przekonana, czy operacja się powiodła, bo kiedy otworzyłam oczy, obraz przede mną stał się zamazany. Wprawdzie widziałam plamy w różnych kolorach, jednak nie szło do tego przypisać żadnych konkretnych kształtów. Dopiero po chwili wszystko dookoła zaczęło cokolwiek przypominać.

Od razu odwróciłam twarz w stronę małej dziewczynki, która kurczowo trzymała moją dłoń. Nie była zbyt wysoka, bo głowę miała na wysokości biodra mężczyzny w białym fartuchu. Miała ślicznie blond włosy, które nawet przy rozmazanym widoku rzucały się w oczy.

- Czy to normalne, że cały świat jest rozmazany? - spytałam lekko speszona.

Lekarz się zaśmiał i poklepał mnie po ramieniu, aby okazać mi swoje wsparcie. Uśmiechnęłam się delikatnie na jego gest i pewniej podniosłam głowę.

- Jest to bardzo normalne Sevi. W końcu przez tyle czasu nie byłaś w stanie nic zobaczyć. Za kilka dni, gdy będziesz opuszczać mury tego szpitala już wszystko wróci do normy - powiedział i wyszedł z mojego pokoju, zostawiając mnie samą z rodziną.

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej kochani.
Chciałam was poinformować, że przed nami jeszcze dwa rozdziały + epilog i kończymy naszą historię Justina i Sevi. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło wam do gustu. Zapraszamy was również do innych historii, które znajdziecie na moim profilu. Szczególnie zachęcam was do czytania "Wherever you are // L.H", które niedawno zaczęłam pisać.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Rozdział XVII - Operacja



~ Christian ~

Byłem zawiedziony zarówno zachowaniem Justina, jak i swojej siostry. Czy oni nie mogli się w końcu zachować jak dorośli ludzie, którymi oboje byli. On mógłby w końcu skończyć ze swoimi Gochami, a Sevi nie musiała wszystkiego przed nim ukrywać. W sumie nie dziwiłem się, że wybiegł wtedy taki zdenerwowany. Gdyby nie zachowanie brunetki, oni już dawno mogliby być znów razem. Niestety ona żyła w swoim świecie, a ja nie miałem na nią żadnego wpływu.

Po kilku dniach nadeszła ta najbardziej wyczekiwania chwila, której wszyscy się bali. Mianowicie chodziło o operację Sevilli. Wszyscy byliśmy przerażeni wynikiem jej przebiegu. W końcu to od niej zależało, czy moja siostra mogła w końcu zacząć żyć normalnie.

Razem z rodzicami, Payton, Caitlin i Harrym siedzieliśmy pod salą operacyjną i czekaliśmy na lekarza. Nikt z nas nie odezwał się słowem. Każdy z nas był zestresowany i zaniepokojony tym całym wydarzeniem. To od pomyślności tego zabiegu moja siostra mogła znów widzieć lub nie.

Mijały kolejne godziny, a my nadal nie mieliśmy żadnej informacji na temat stanu zdrowia Sevilli.

Nagle poczułem, jak delikatnie dłonie objęły mnie w pasie. Odwróciłem się w stronę tajemniczej osoby i ujrzałem swoją dziewczynę. Pay starała się mnie pocieszyć, a ja nie nie potrafiłem myśleć o niczym innym. W mojej głowie rodziły się same czarne scenariusze. Bałem się o jej zdrowie. Chociaż na tak długi czas rozdzielono nas, to odkąd poznałem tę dziewczynę, była dla niezwykle ważna. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić nią po raz kolejny. Nie chciałbym znów patrzeć na jej cierpienie. W końcu była moją siostrą i łączyła nas szczególna więź.

Nagle z sali operacyjnej wyszedł doktor Moore. Mężczyzna był zmęczony, co potwierdzały jego worki pod oczami i blada twarz pokryta kroplami potu. Lekarz podszedł do nas pewnym krokiem a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.

- Operacja przebiegła pomyślnie. Teraz pacjentka zostanie przewieziona do innej sali. Podczas zabiegu nie było żadnych komplikacji. Jednak dopiero za tydzień, gdy zdjemiemy jej opatrunki okaże się, czy odzyskała wzrok - powiedział uspokajającym tonem.

W jednej chwili poczułem, jak atmosfera zaczęła się rozluźniać. W tym samym momencie odetchnąłem z ulgą, bo wiedziałem, że teraz mogło być już tylko lepiej.

Spojrzałem na drzwi sali operacyjnej, kiedy znów się otworzyły. Tym razem zobaczyłem jak pielęgniarki wiozły na łóżku śpiącą dziewczynę. Wszyscy od razu udaliśmy za nią, aby siedzieć przy Sevilli, kiedy się obudzi.

Kilka minut później byliśmy już w pokoju. Moja siostra nadal spała, a ja uważnie się jej przyglądałem. Sądziłem, że lekarze zetną jej włosy, jednak się pomyliłem. Miała opatrunek na oczach oraz bandaż zawiązany wokół głowy. Jej twarz wyrażała spokój, a ja byłem szczęśliwy, że ona nadal jest z nami.

Po kilku godzinach dziewczyna zaczęła mocniej ściskać moją rękę. Wtedy już wiedziałem, że Sevi się budziła.

- Udało się? - spytała zachrypniętym głosem.

Pocieszająco pocieralem jej dłoń i szeroko uśmiechałem się sam do siebie. Spojrzałem niepewnie na rodziców, Caitlin, Payton i Harrego. Każdy z nich delikatnie skinął głową i uśmiechnął się w naszą stronę. Wiedziałem, że z początku Pay nie przepadała za Sevillą, bo sądziła, że nią zdradzałem. W końcu spędzałem z nią dużo więcej czasu niż z własną dziewczyną.

- Mała dopiero za tydzień zdejmą ci opatrunek i się dowiemy, czy znów widzisz. Na razie musisz uzbroić się w cierpliwość. Jednak nic złego nie wydarzyło się podczas operacji, więc musimy być dobrej myśli - odparłem gładząc jej dłoń.

Zobaczyłem, jak na twarzy mojej siostry pojawiał się szeroki uśmiech. Wiedziałem, że uspokoiły nią moje słowa.

- Chris przyprowadzisz córkę Justina, jak będą mi ściągać opatrunek? Chcę nią zobaczyć jako pierwszą - poprosiła, a ja wiedziałem, że nie będę mógł jej odmówić i zrobię wszystko, aby spełnić daną jej obietnice.




sobota, 9 lipca 2016

Rozdział XIV - Plan Hailey


~ Sevilla ~


Nie chciałam odpowiadać Justinowi na te wszystkie pytania. On jeszcze nie mógł poznać prawdy. Wiedziałam,że zrobiłby sobie złudną nadzieję, która niekoniecznie miała okazać się prawdą.
Byłam szczęśliwa, kiedy Chris znalazł się u mojego boku. Wtedy wiedziałam, że chłopak, który był miłością mojego życia, da za wygraną i nie będzie drążył tego tematu. Poczułam silne ramiona swojego brata wokół mojej talii i w tym momencie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
– Długo masz zamiar to przed nim ukrywać? – spytał Chris, zniżając głos do szeptu.
Głośno odetchnęłam i położyłam swoje dłonie na rękach brata, aby dać mu do zrozumienia, że zbyt mocno mnie trzymał. Niestety nie zrozumiał mojego niemego przekazu, więc wbiłam swoje paznokcie w jego przedramiona. Dzięki temu Christian poluźnił uścisk, a ja mogłam odwrócić się w jego stronę.
– To nie jest takie proste. Nie chcę, żeby robił sobie zbędną nadzieję, więc powiem mu dopiero po wszystkim – odparłam, poprawiając swoje włosy.
Słyszałam, jak mężczyzna westchnął, ale nic już nie powiedział. Poczułam, jak jego dłoń znalazła się na moi krzyżu, a kilka sekund później byliśmy w drodze do salonu. Z daleka słyszałam szloch mojej mamy, co musiało się wiązać z przybyciem mojej siostry do tego miejsca.
W pomieszczeniu czułam duszący zapach kwiatów, który był pomieszany z wonią wielu różnych perfum. Zrobiło mi się niedobrze, kiedy tylko przestąpiłam próg pokoju, jednak wiedziałam, że musiałam to wszystko wytrzymać dla Caitlin.
Kiedy rodzice skończyli błogosławić Cait, wszyscy udaliśmy się do kościoła. Oczywiście musiałam jechać z Justinem i jego córką, bo mój były chłopak nie dał za wygraną.
W budynku sakralnym również nie odstępował mnie na krok, jednak mój brat przyszedł mi z pomocą i usiadł z nami w ławce. Byłam mu za to dozgonnie wdzięczna, bo byłam pewna, że Jus nie odpuści tak łatwo.
Kiedy Chris był przy nas, czułam się znacznie bezpiecznej. Wtedy wiedziałam, że moja dawna miłość nie poruszy niewygodnych dla mnie tematów.


~ Justin ~


Po wyjściu z kościoła, od razu złapałem swoją córkę za rękę, a swoją byłą objąłem czule ramieniem, żeby nigdzie mi nie uciekła. Nie ukrywam. Dziwnie się czułem, kiedy Chris cały czas mnie obserwował i chodził za nami. Miałem dziwne wrażenie, że mój przyjaciel i jego siostra ukrywali coś przede mną, a ja za wszelką cenę musiałem dowiedzieć się, co to było.
W domu weselnym Christian nie odstępował niewidomej dziewczyny na krok. Cóż liczyłem się z tym, że tak mogło być. W końcu jego dziewczyna była świadkiem na ślubie Caitlin i Harry'ego. Mimo wszystko miałem nadzieję, że uda mi się sam na sam porozmawiać z Sevillą i dokończyć rozmowę z jadalni.
Zmęczony próbami pozbycia się szatyna z otoczenia pięknej brunetki, udałem się na dwór, aby pobyć trochę w samotności. Usiadłem na drewnianej huśtawce i patrzyłem, jak moja mała księżniczka bawiła się z innymi dziećmi, biegając beztrosko między kwiatami czerwonych róż. Jednak nagle usłyszałem głośną rozmowę Hailey i Nialla.
Zaciekawiony ich krzykami, odwróciłem się w stronę dobiegających hałasów. Widziałem, jak blondynka wymachiwała rękoma, przez co Nialler kilka razy prawie dostał w twarz.
– Mówiłam ci. Odbiorę mu bachora i będziemy ustawieni jak nigdy. Musisz tylko uzbroić się w cierpliwość – powiedziała Hails, za bardzo podniesionym głosem.
– Tylko zrozum, że ja już mam dość udawania zainteresowanego tą niewidomą laską. Zrób coś, żeby on to się już skończyło – krzyknął blondyn.
Wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do swojej córki. Dziewczynka szeroko uśmiechnęła się na mój widok i wyciągnęła swoje drobne ręce w moją stronę. Tak wiem. Zawaliłem sprawę, nauczyłem swoją małą księżniczkę, że w każdej chwili będę nią nosił.
Uśmiechnąłem się do swojego dziecka i podniosłem miłość mojego życia, którą zabrałem na salę.
Szybko w tłumie odnalazłem Chrisa, który tańczył właśnie z Cait. Mężczyzna widząc moją minę, odszedł od swojej siostry i podbiegł do nas.
– Księżniczko pójdziesz poszukać mojej mamy? Wydaje mi się, że miała dla ciebie jakąś niespodziankę – zwrócił się do mojej córki, aby zostawiła nas samych.
Mała szybko pobiegła do pani Beadles i zniknęły razem w tłumie. W tym czasie mój przyjaciel zaprowadził mnie do stolika, gdzie nikogo nie było. Zdziwiłem się, bo nawet Sevi nie było nigdzie widać. Dopiero po chwili zauważyłem, jak dziewczyna tańczyła ze swoim tatą.
– O co chodzi Justin? Wyglądasz, jakbyś ducha zobaczył – powiedział, aby zwrócić moją uwagę na swoją osobę.
Głośno westchnąłem i opowiedziałem mu całą zaistniałą przed chwilą sytuację. Teraz zacząłem wszystko rozumieć. Hails powróciła do Atlanty tylko po to, aby odebrać mi moje dziecko. Nie obchodziło mnie, że to ona urodziła małą. Ważniejsze było to, że to ja wychowywałem nią od samego początku, kiedy biologiczna matka się jej wyrzekła.
Miałem oddać cały swój świat w ręce takiego potwora? Nigdy w życiu. Nie chciałem nawet, żeby dziewczynka wiedziała, że jej mama była w tym miejscu. Oni nie mogli mi zabrać mojej księżniczki. W końcu ona była dla mnie wszystkim.
____________________________________________________________________________________
Czy Sevilla pozna prawdę o swojej przyjaciółce i Niallu?
Czy mała Sevi pozna swoją mamę?
Jak Hailey i Niall będą próbować odebrać Justinowi dziecko?
Czy operacja Sevilli się powiedzie?
Czy Justin pozna jej tajemnicę?

Zapraszam wszystkich na moje nowe opowiadanie: http://anotherworld-tfc-ff.blogspot.com/













piątek, 10 czerwca 2016

Rozdział XII - Konsultacja


~ Sevilla ~

Rano obudził mnie dźwięczny śmiech małej dziewczynki. Przeciągnęłam się w wygodnej pościeli i przetarłam swoje zaspane oczy. Dłonią wyszukałam na szafce nocnej swoich okularów, które szybko założyłam. Powoli zaczęłam schodzić z łóżka i szukając ściany, chciałam wyjść z pokoju. W tym samym momencie ktoś otworzył drzwi od pomieszczenia, w którym się znajdowałam.

– Dokąd się sama wybierasz? Zanim wyjdziesz z pokoju, powinnaś się przebrać – usłyszałam pogodny głos mojej siostry.

Z jej pomocą doszłam do łazienki, gdzie wzięłam orzeźwiający prysznic. Po pobudzającej kąpieli założyłam na siebie ubrania, które naszykowała mi Cait. Kiedy byłam już gotowa, dziewczyna pomogła mi zejść na dół po schodach. Z daleka słyszałam głośne rozmowy Justina z moją mamą. Szeroko uśmiechnęłam się sama do siebie, bo bardzo cieszyłam się, że znów mogłam spędzić trochę czasu z miłością mojego życia.

– Cześć piękna – usłyszałam ciepły, zachrypnięty szept Justina tuż przy swoim uchu. Jego dłonie szybko odnalazły drogę wzdłuż mojego brzucha, kiedy wtulał się w moje plecy. Obróciłam się w jego uścisku. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i mocno go objęłam.

Czułam oddech mężczyzny na swojej twarzy, ale nagle jego uścisk stał się luźniejszy. Córka Justina zaczęła ciągnąć go za rękę, przez co uderzała swoją małą dłonią o moje biodro.

Chłopak odsunął się ode mnie i słyszałam, jak podchodził do dziewczynki. W tym samym momencie u mojego boku zjawił się Christian, który szczelnie objął mnie swoim ramieniem. Brat zaprowadził mnie do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Gdy zaczęłam spożywać tosty, miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwował. Tym razem moje przeczucie się nie myliło.

– Justin zawiezie cię do lekarza, bo ja jestem umówiony, a Cait wychodzi z Harrym – powiedział Chris, odsuwając krzesło, na którym usiadł. Nie cierpiałam tego dźwięku. Za każdym razem przez moje ciało przechodziły zimne dreszcze. Skrzywiłam się i powróciłam do jedzenia.

Nagle usłyszałam głośny pisk i tupot małych stóp. Jednak dźwięk w szybki sposób zbliżał się w moją stronę. Kiedy odkładałam talerz na bok, usłyszałam ciężkie kroki Justina, który wchodził do pomieszczenia za swoim dzieckiem.

Chłopak stanął za mną. Wyraźnie czułam jego obecność i przenikliwy wzrok na swoich plecach. Miałam wielką ochotę się roześmiać, lecz przygryzłam wargi, aby się uspokoić.

Odwróciłam się w jego stronę, kiedy udało mi się uspokoić emocje. Justin opuszkami palców zaczął odgarniać niesforne kosmyki moich włosów, które opadały na moją twarz. Mogłam przysiąc, że jego szeroki uśmiech dało się wyczuć w pomieszczeniu, choć ja nie mogłam go zobaczyć.

Wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli i pomógł mi wstać. Po chwili znów byłam w salonie, gdzie mama podała mi buty. Wsunęłam stopy w baleriny i wstałam z kanapy. Tata pomógł mi dojść do samochodu Justina. Jednak przez całą drogę upewniał się, czy mój ukochany da sobie radę. Uspokoił się, dopiero kiedy siedziałam już w samochodzie, a on wracał do domu.

Owszem rozumiałam, że martwił się o mnie. W końcu miałam najważniejszą wizytę u lekarza w ciągu ostatnich dziesięciu lat. To właśnie wtedy miałam poznać odpowiedź, czy moje marzenie się spełni.

Nagle pojazd się zatrzymał, a ja usłyszałam trzaskanie drzwiami. Po chwili z pomocą chłopaka stałam już na ziemi.

– Sevi daj tacie rączkę – słyszałam, jak zwrócił się do swojej córki.

Usłyszałam charakterystyczny dźwięk towarzyszący zamykaniu zamka centralnego w samochodzie. Kilka sekund później Justina dłoń zwinnie owinęła się wokół mojej talii. Z jego pomocą doszłam do gabinetu lekarskiego.

– Witaj Sevilla. Dawno się mnie nie odwiedzałaś. Chodź ze mną do gabinetu, to porozmawiamy i ci wszystko wytłumaczę. Dobrze wiesz, że nie ściągnąłem tutaj ciebie bez powodu – powiedział doktor Moore.

Wyswobodziłam się z uścisku mężczyzny i udałam się za głosem mojego lekarza. Medyk zamknął za mną drzwi i pomógł usiąść mi przy swoim biurku.

– Twoja mama wspominała ci o naszej ostatniej rozmowie? – upewnił się doktor. Kiedy dostał pozytywną odpowiedź, kontynuował – Przeglądałem ostatnio twoje wyniki i oglądałem zdjęcia z tomografii komputerowej twojej głowy. Dobrze pamiętam, że kula utknęła w takim miejscu, że dziesięć lat temu nie byliśmy w stanie jej wyciągnąć. Teraz masz dziewięćdziesiąt dziewięć procent szans, że znów ujrzysz światło dzienne. Tylko musisz zgodzić się na operację. Oczywiście nie odzyskasz wzroku z dnia na dzień, bo miesiąc będziesz leżeć w szpitalu ze specjalną opaską na oczach. W trakcie zabiegu wyciągniemy kulę z twojej głowy tak, aby nie uciskała już twoich nerwów wzrokowych. Dodatkowo ściągniemy ten nalot, co się zebrał na twoich oczach. Wchodzisz w to? – spytał lekarz, czekając na moją reakcję.

W odpowiedzi skinęłam głową. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułam, jak łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Byłam naprawdę szczęśliwa. Nie sądziłam, że przez zwykłe spotkanie z doktorem Moorem mogłam być tak bardzo wzruszona.

– Zgłoś się za tydzień do szpitala na mój oddział. Tam już cały personel będzie wiedział, w jakiej sprawie się pojawiłaś i zrobimy potrzebne badania. Wtedy ktoś z twoich rodziców podpisze zgodę na operacje i wszystko już tam załatwimy – powiedział lekarz, odprowadzając mnie do drzwi.

~ Justin ~

Sevilla weszła z lekarzem do gabinetu, a ja z moją córką usiadłem na krzesłach w poczekalni. Dziewczynka wspięła się na moje kolana i długo mi się przyglądała.

– Tatusiu, a czemu ta pani nosi ciemne okulary nawet w domku? Czemu ja tak nie mogę? – spytała naburmuszona blondynka.

Głośno westchnąłem i zastanawiałem się jak to wszystko wytłumaczyć czteroletniemu dziecku. W końcu prędzej czy później musiała zadać to pytanie.

– Pamiętasz, jak nie dawno pojechaliśmy na cmentarz, bo tatuś chciał odwiedzić pewną panią? – spytałem, a dziewczynka skinęła głową. – Właśnie. Wtedy myślałem, że już jej nigdy więcej nie zobaczę. Jednak kilka dni później wujek Chris miał dla mnie niespodziankę, bo ona wróciła do domu. Ta pani jest siostrą Christiana i ma na imię tak samo, jak ty. A chodzi w domu w okularach, bo nic nie widzi. Kiedyś miałem wypadek z tą panią i wtedy ona przestała widzieć – staram się, jak najprościej wytłumaczyć to małej Sevi. Jednak nie wiem, w jakim stopniu mnie zrozumiała.

Mała długo mi się przyglądała, w końcu wtuliła się w moją klatkę piersiową i podniosła wysoko swoją głowę, aby móc spojrzeć w moje oczy.

– Kochasz tę siostrę wujka Chrisa? – spytała, a mnie zatkało.

Nie wiedziałem, jak powinienem zareagować, ani co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałem się na najlepsze według mnie rozwiązanie. Choć mała miała dopiero cztery lata, chciałem być z nią szczery. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić swoją córkę przez kłamstwa. Jednak nadal nie miałem pojęcia, jak rozegrać sprawę z jej biologiczną matką, która po długiej przerwie zjawiła się w moim życiu.

– Tak słoneczko. Kocham Sevillę tak samo mocno, jak ciebie. Inaczej nie dostałabyś jej imienia – powiedziałem, gładząc jej plecy.

– A ona może być moją mamą? – spytała dziewczynka.

Gdy usłyszałem jej pytanie, łzy zakręciły się w moich oczach. Nigdy nie spodziewałem się, że usłyszę z jej ust takie pytanie. Chciałem już coś odpowiedzieć, jednak zobaczyłem, że otworzyły się drzwi od gabinetu, w którym była Sevilla. Kilka sekund później wyszła z niego zapłakana.

Posadziłem dziewczynkę na krześle, z którego sam wstałem i podbiegłem do kobiety mojego życia. Mocno przytuliłem do siebie Sevillę i pozwoliłem jej wypłakać się w swoje ramię.

– Co się stało kochanie? – spytałem zmartwiony.

Miałem złe przeczucie. Przecież jakby wszystko było w porządku, to moja księżniczka, by tak nie zareagowała.

– Za tydzień muszę iść do szpitala – powiedziała przez łzy, odsuwając się ode mnie. Wtedy czułem, jak zawalił się mój świat. Wiedziałem już, że działo się coś złego, a ona nie chciała powiedzieć mi całej prawdy. Jednak wtedy obiecałem sobie, że za wszelką cenę wszystkiego się dowiem.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla powie Justinowi, dlaczego musi pójść do szpitala?
Czy operacja dziewczyny się uda i odzyska wzrok?
Czy mała Sevi zadała swojemu tacie odpowiednie pytanie, kiedy spytała, czy Sevilla może zostać jej mamą?
Czy dziewczynka pozna prawdę o jej biologicznej mamie?
Dlaczego Niall i Hailey ciągle chodzą za Justinem i Sevillą?
Jaki mają w tym interes?