Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział XVIII - Odwiedziny


~ Justin ~

Leżałem w łóżku i rozmyślałem o kłótni z Sevillą, którą przeszedłem ponad tydzień temu. Nadal nie mogłem uwierzyć, że moja księżniczka nie chciała mi powiedzieć, z jakiego powodu była w szpitalu. Czy to było takie ciężkie do zrozumienia, że naprawdę martwiłem się o tę piękną kobietę, która zawładnęła moim sercem już dziesięć lat temu?

Z zamyślenia wyrwała mnie moja córeczka, która wbiegła do mojego pokoju i wtuliła się w moje ciało. Spojrzałem na dziewczynkę, która uśmiechała się szeroko. Gdy na nią spoglądałem, to nadal nie wierzyłem, że los dał mi takie szczęście, jak moja mała Sevi. Widząc tę małą osobę, byłem strasznie szczęśliwy. Sam nie wiedziałem, czym zasłużyłem sobie na takie wyróżnienie. W końcu w tamtym okresie nie nadawałem się do poważnych związków, a tym bardziej nie sądziłem, że dałbym sobie radę z wychowaniem dziecka.

- Tatusiu nie smuć się, proszę. Porozmawiasz z siostrą wujka, jak wróci do domku - zaczęła mnie pocieszać.

Czasem zastanawiałem się, po kim ta dziewczynka była taka mądra, bo na pewno nie po mnie i Hailey. W niektórych momentach miałem wrażenie, że Sevi zachowywała się jak moja mama, bo obie zawsze dbały o moje dobre samopoczucie. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że dzisiaj mój przyjaciel miał zabrać moją małą księżniczkę na spacer, bo oboje od tygodnia nie mówili o niczym innym.

W tym samym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Niechętnie wyczołgałem się z miękkiego i ciepłego łóżka. Założyłem spodnie, które leżały na ziemi i przeczesałem dłonią swoje włosy. Spojrzałem na dziewczynkę, która schowała się w pościeli przytulając Esther do siebie. Szeroko się uśmiechnąłem i zbiegłem po schodach, żeby otworzyć drzwi. Za drewnianą powłoką ujrzałem Chrisa, którego od razu wpuściłem do środka.

Brat mojej miłości od razu udał się do salonu, a ja poszedłem po ubrania dla swojej córki. Kiedy wybrałem już odpowiedni strój, wróciłem do sypialni. Uśmiechnąłem się szeroko, gdy zobaczyłem, jak mała skakała po łóżku, aby dogonić Esther. Podszedłem do dziewczynki i ułożyłem przed nią zestaw ubrań. Mała bez chwili sprzeciwu zaczęła się przebierać, a ja wróciłem na dół, gdzie przygotowałem kanapki z nutellą dla swojej małej księżniczki. Gotowe śniadanie zaniosłem do salonu, aby mogła zjeść i obejrzeć swoją ulubioną bajkę jednocześnie.

Byłem ciekaw, gdzie mój przyjaciel chciał zabrać moją córkę, jednak wolałem nie wnikać w szczegóły. Kilka minut później Sevi zbiegła na dół i mocno przytuliła Christiana, z góry mu dziękując za wycieczkę. Czasem ich nie rozumiałem. Chris i moja córka potrafili dogadywać się bez słów. W końcu to on był jej chrzestnym i miałem wrażenie, że niektóre cechy charakteru odziedziczyła po nim. Oboje uwielbiali się wygłupiać i zatajali najważniejsze informacje, które komuś mogłyby sprawić przykrość. Ledwo się obejrzałem, a mała zjadła swoje śniadanie i pobiegła włożyć buty.

- Wujek to idziemy? - spytała, kiedy znów stanęła w drzwiach salonu.

Christian uśmiechnął się szeroko i podszedł do mojej córki, która w mgnieniu oka pojawiła się przy mnie. Nachyliłem się nad dziewczynką i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Chwilę później mała wraz z moim przyjacielem wsiadali już do jego samochodu. Sam położyłem się na kanapie i wziąłem w dłonie swój zeszyt oraz ołówek. Miałem natchnienie, więc wolny czas chciałem poświęcić na pisanie nowych utworów.

~ Sevilla ~

Minął tydzień od mojej operacji. Pielęgniarki codziennie zmieniały mi opatrunki, jednak za każdym razem musiałam mieć zamknięte oczy. Byłam coraz bardziej niecierpliwa chwili, kiedy znów będę mogła ujrzeć twarze swoich bliskich.

Nagle usłyszałam pisk małej dziewczynki. Od razu wiedziałam, że była to Sevi, bo kilka sekund później jej drobne rączki owinęły się wokół mojej szyi. Uśmiechnęłam się szeroko na jej gest i sama zamknęłam swoją imienniczkę w szczelnym uścisku. Nagle ktoś głośno odchrząknął, aby zwrócić naszą uwagę na swoją osobę. Szybko domyśliłam się, że to mój młodszy brat, bo rodzice z Cait rozmawiali z doktorem Moorem.

- Cześć siostrzyczko. Gotowa na wielki dzień? - usłyszałam jego drżący z nadmiaru emocji głos.

Cicho się zaśmiałam i wyciągnęłam swoją dłoń do przodu. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli, bo chwycił moją rękę i delikatnie nią ścisnął, aby pomóc mi się rozluźnić.

- Chyba tak. Nie mogę się doczekać, aż mi ściągną te opatrunki, ale boję się, że nawet operacja nic nie pomogła - odparłem łamiącym się tonem. Czułam, jak w moim gardle pojawiała się dławiąca kula. W tym samym momencie mała dziewczynka delikatnie pocałowała mój policzek i usiadła na moich kolanach. Nagle wszystkie troski i zmartwienia odeszły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tym momencie marzyłam tylko o tym, aby zobaczyć roześmianą twarz tej drobnej istoty.

Usłyszałam kroki, a w moim pokoju znalazły się nowe osoby. Nie potrafiłam rozróżnić, ile było nowych przybyszy, ponieważ ich kroki zlały się w jedność. Z daleka wyczułam zapach perfum należący do męża mojej siostry. Jako jedyny ze wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu używał tak silnych piżmowych zapachów.

- Gotowa na zdjęcie opatrunków? - spytał lekarz, którego głos usłyszałam z drugiego końca sali.

Poprawiłam się na łóżku. Z pomocą Chrisa usiadłam i oparłam się o metalowe pręty, które mój brat osłonił poduszką. Wyprostowałam się i złapałam dłonie leżące najbliżej mnie. Szybko się okazało, że była to córka Justina i Christian.

Głośno przełknęłam ślinę i skinęłam głową na znak, że możemy zaczynać. Moje serce biło jak oszalałe. Bałam się, przez co czułam drżenie w każdym nawet najmniejszym kawałku swojego ciała.

Usłyszałam ciężkie męskie kroki, więc domyśliłam się, że lekarz do mnie podchodził. Po chwili poczułam jego chłodne dłonie z tyłu swojej głowy, gdzie miałam związany opatrunek. Po kilku chwilach poczułam, jak ucisk wokół mojej głowy stawał się coraz mniejszy. Poczułam, jak Christian mocniej zacisnął swoje palce wokół mojej dłoni, przez co zasyczałam z bólu. W tym samym momencie na moich oczach została tylko gaza. Z przyzwyczajenia zacisnęłam mocniej powieki, kiedy poczułam, że również materiał z nich zniknął.

- Sevi spróbuj otworzyć oczy i powiedz, co widzisz - poprosił lekarz.

Niechętnie wykonałam jego prośbę. Powoli zaczęłam otwierać swoje powieki, jednak białe światło drażniło moje oczy. Nie byłam do końca przekonana, czy operacja się powiodła, bo kiedy otworzyłam oczy, obraz przede mną stał się zamazany. Wprawdzie widziałam plamy w różnych kolorach, jednak nie szło do tego przypisać żadnych konkretnych kształtów. Dopiero po chwili wszystko dookoła zaczęło cokolwiek przypominać.

Od razu odwróciłam twarz w stronę małej dziewczynki, która kurczowo trzymała moją dłoń. Nie była zbyt wysoka, bo głowę miała na wysokości biodra mężczyzny w białym fartuchu. Miała ślicznie blond włosy, które nawet przy rozmazanym widoku rzucały się w oczy.

- Czy to normalne, że cały świat jest rozmazany? - spytałam lekko speszona.

Lekarz się zaśmiał i poklepał mnie po ramieniu, aby okazać mi swoje wsparcie. Uśmiechnęłam się delikatnie na jego gest i pewniej podniosłam głowę.

- Jest to bardzo normalne Sevi. W końcu przez tyle czasu nie byłaś w stanie nic zobaczyć. Za kilka dni, gdy będziesz opuszczać mury tego szpitala już wszystko wróci do normy - powiedział i wyszedł z mojego pokoju, zostawiając mnie samą z rodziną.

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej kochani.
Chciałam was poinformować, że przed nami jeszcze dwa rozdziały + epilog i kończymy naszą historię Justina i Sevi. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło wam do gustu. Zapraszamy was również do innych historii, które znajdziecie na moim profilu. Szczególnie zachęcam was do czytania "Wherever you are // L.H", które niedawno zaczęłam pisać.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Rozdział XVII - Operacja



~ Christian ~

Byłem zawiedziony zarówno zachowaniem Justina, jak i swojej siostry. Czy oni nie mogli się w końcu zachować jak dorośli ludzie, którymi oboje byli. On mógłby w końcu skończyć ze swoimi Gochami, a Sevi nie musiała wszystkiego przed nim ukrywać. W sumie nie dziwiłem się, że wybiegł wtedy taki zdenerwowany. Gdyby nie zachowanie brunetki, oni już dawno mogliby być znów razem. Niestety ona żyła w swoim świecie, a ja nie miałem na nią żadnego wpływu.

Po kilku dniach nadeszła ta najbardziej wyczekiwania chwila, której wszyscy się bali. Mianowicie chodziło o operację Sevilli. Wszyscy byliśmy przerażeni wynikiem jej przebiegu. W końcu to od niej zależało, czy moja siostra mogła w końcu zacząć żyć normalnie.

Razem z rodzicami, Payton, Caitlin i Harrym siedzieliśmy pod salą operacyjną i czekaliśmy na lekarza. Nikt z nas nie odezwał się słowem. Każdy z nas był zestresowany i zaniepokojony tym całym wydarzeniem. To od pomyślności tego zabiegu moja siostra mogła znów widzieć lub nie.

Mijały kolejne godziny, a my nadal nie mieliśmy żadnej informacji na temat stanu zdrowia Sevilli.

Nagle poczułem, jak delikatnie dłonie objęły mnie w pasie. Odwróciłem się w stronę tajemniczej osoby i ujrzałem swoją dziewczynę. Pay starała się mnie pocieszyć, a ja nie nie potrafiłem myśleć o niczym innym. W mojej głowie rodziły się same czarne scenariusze. Bałem się o jej zdrowie. Chociaż na tak długi czas rozdzielono nas, to odkąd poznałem tę dziewczynę, była dla niezwykle ważna. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić nią po raz kolejny. Nie chciałbym znów patrzeć na jej cierpienie. W końcu była moją siostrą i łączyła nas szczególna więź.

Nagle z sali operacyjnej wyszedł doktor Moore. Mężczyzna był zmęczony, co potwierdzały jego worki pod oczami i blada twarz pokryta kroplami potu. Lekarz podszedł do nas pewnym krokiem a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.

- Operacja przebiegła pomyślnie. Teraz pacjentka zostanie przewieziona do innej sali. Podczas zabiegu nie było żadnych komplikacji. Jednak dopiero za tydzień, gdy zdjemiemy jej opatrunki okaże się, czy odzyskała wzrok - powiedział uspokajającym tonem.

W jednej chwili poczułem, jak atmosfera zaczęła się rozluźniać. W tym samym momencie odetchnąłem z ulgą, bo wiedziałem, że teraz mogło być już tylko lepiej.

Spojrzałem na drzwi sali operacyjnej, kiedy znów się otworzyły. Tym razem zobaczyłem jak pielęgniarki wiozły na łóżku śpiącą dziewczynę. Wszyscy od razu udaliśmy za nią, aby siedzieć przy Sevilli, kiedy się obudzi.

Kilka minut później byliśmy już w pokoju. Moja siostra nadal spała, a ja uważnie się jej przyglądałem. Sądziłem, że lekarze zetną jej włosy, jednak się pomyliłem. Miała opatrunek na oczach oraz bandaż zawiązany wokół głowy. Jej twarz wyrażała spokój, a ja byłem szczęśliwy, że ona nadal jest z nami.

Po kilku godzinach dziewczyna zaczęła mocniej ściskać moją rękę. Wtedy już wiedziałem, że Sevi się budziła.

- Udało się? - spytała zachrypniętym głosem.

Pocieszająco pocieralem jej dłoń i szeroko uśmiechałem się sam do siebie. Spojrzałem niepewnie na rodziców, Caitlin, Payton i Harrego. Każdy z nich delikatnie skinął głową i uśmiechnął się w naszą stronę. Wiedziałem, że z początku Pay nie przepadała za Sevillą, bo sądziła, że nią zdradzałem. W końcu spędzałem z nią dużo więcej czasu niż z własną dziewczyną.

- Mała dopiero za tydzień zdejmą ci opatrunek i się dowiemy, czy znów widzisz. Na razie musisz uzbroić się w cierpliwość. Jednak nic złego nie wydarzyło się podczas operacji, więc musimy być dobrej myśli - odparłem gładząc jej dłoń.

Zobaczyłem, jak na twarzy mojej siostry pojawiał się szeroki uśmiech. Wiedziałem, że uspokoiły nią moje słowa.

- Chris przyprowadzisz córkę Justina, jak będą mi ściągać opatrunek? Chcę nią zobaczyć jako pierwszą - poprosiła, a ja wiedziałem, że nie będę mógł jej odmówić i zrobię wszystko, aby spełnić daną jej obietnice.




środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział XVI - Szpital




~ Sevilla ~

Z pomocą swojego brata dotarłam do szpitala. Już na wejściu powitał mnie doktor Moore. W jego głosie słyszałam niecodzienny entuzjazm. W końcu to on próbował zrobić wszystko, żebym mogła odzyskać wzrok.

Lekarz zabrał mnie na podstawowe badania takie jak pobieranie krwi, czy mierzenie ciśnienia. Minęło sporo czasu zanim ktoś odprowadził mnie do pokoju po serii męczących pytań.

Nagle poczułam dłoń Christiana, która obejmowała mnie w pasie. Kilka sekund później z jego pomocą siedziałam już na łóżku.

Złapałam dłoń Chrisa i dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo byłam przerażona. Bałam się, że już nigdy nie odzyskam wzroku i będę ciężarem dla bliskich już do końca życia. Poza tym nie chciałam zawieść Justina i jego córki, z którą ostatnio miałam bardzo dobry kontakt. Dziewczynka była bardzo mądra jak na swój wiek, a ja wiedziałam, że Justin idealnie spisywał się w roli taty. Szczerze mówiąc to zazdrościłam małej Sevi. Przez większość swojego życia żyłam w ciągłym kłamstwie, a ludzie, którzy podawali się za moich rodziców, nigdy nie mieli dla mnie czasu. Później wszystko stało się jeszcze bardziej skomplikowane. Niedługo nacieszyłam się swoją biologiczną rodziną, bo ktoś próbował mnie zabić, przez co rodzice upozorowali moją śmierć i kazali mi wyjechać.

Można powiedzieć, że nigdy nie zaznałam prawdziwej, rodzinnej atmosfery. Owszem moi biologicznie rodzice w każdym wolnym momencie próbowali naprawić czas, który nam odebrano. Niestety nic nie mogło go zastąpić i wyleczyć tych wszystkich ran, które zdążyły zagościć w moim sercu.

- Obiecaj, że wrócisz zdrowa - usłyszałam pisk dziewczynki, która wbiegła do pokoju i skoczyła na moje łóżko. Od razu rozpoznałam w niej swoją imienniczkę.

Dłońmi zaczęłam sunąć po materacu, kiedy dotknęłam nóg dziewczynki, zaczęłam szukać jej pleców. Po kilku minut zmagań się z własnymi rękoma przyciągnęłam jej drobne ciało do siebie i mocno wtuliłam w swój tors. W tym momencie poczułam ciepłe usta Justina na swoim policzku.

- Obiecuje kochanie. Gdy wyjdę ze szpitala, to będę zdrowa jak ryba - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

Byłam ciekawa, skąd on wiedział, gdzie mnie szukać. Po chwili namysłu zorientowałam się, że w jego obecność byli wmieszani moi biologiczni rodzice. Miałam tylko nadzieję, że nikt mu nie powiedział, z jakiego powodu byłam w tym miejscu. Chciałam po prostu mieć pewność, że go zobaczę go po operacji.

- Księżniczko idź z wujkiem do sklepiku. Tatuś chce porozmawiać z dużą Sevi - usłyszałam zachrypnięty głos miłości mojego życia.

Po chwili dziewczynka odsunęła się ode mnie i słyszałem jej szybkie lekkie kroki, które kierowała prawdopodobnie w stronę mojego brata. Cóż nie pomyliłam się. Chris odsunął swoje krzesło i pocałował mnie w czubek głowy, po czym skierował swoje ciężkie kroki w stronę wyjścia wraz z córką mojego byłego partnera.

Poczułam, jak materac zaczął się uginać pod ciężarem drugiej osoby. Wiedziałam, że był to Justin, ale nie miałam siły protestować. Zaczęłam w dłoniach zgniatać róg kołdry, którą były przykryte moje nogi. W tym samym czasie mężczyzna złapał moje ręce i czułam, jak świdrował mnie wzrokiem. Żałowałam jedynie, że nie byłam w stanie ujrzeć jego pięknych brązowych oczu, za którymi dawniej po prostu szalałam.

- Powiesz mi, dlaczego tutaj leżysz? Czemu to ukrywałaś przede mną? - powiedział, a w jego głosie wyczułam dużą dawkę smutku i żalu.

Spuściłam głowę w dół. Wiedziałam, że Justin będzie naciskać, ale nie mogłam mu jeszcze powiedzieć całej prawdy. On nie mógł żyć złudną nadzieją. Nie chciałam, żeby ten mężczyzna cierpiał tak jak ja, jeśli operacja nie przeszłaby pomyślnej próby.

- Justin przepraszam, ale nie mogę. Nie mogę ci powiedzieć dlaczego tutaj jestem. Porozmawiamy na ten temat, gdy wrócę do domu. Proszę, nie dociekaj - oznajmiłam, kiedy poczułam dłony płyn sączączy się z moich oczu.

Mężczyzna już nic nie powiedział. Po prostu wstał gwałtownie z mojego łóżka, przewracając przy tym krzesło stojące tuż obok. Nawet nie próbowałam go zatrzymywać. Wolałam, żeby ochłonął w samotności, niż kłócić się z nim.

- Siostrzyczko nie płacz. Sądzę, że on potrzebuje czasu, żeby wszystko przemyśleć. Z drugiej strony powinnaś być z nim szczera. Nie chcę, żeby coś ci się stało podczas operacji - powiedział Chris, który nie wiadomo w jaki sposób znalazł się u mojego boku.

Poczułam, jak mój młodszy brat objął mnie swoimi ramionami. Wtedy dałam upust swoim emocjom i zaczęłam wtapiać swoje łzy w koszulkę Chrisa. Cały czas myślałam o Justinie i możliwości nie udanej operacji.




sobota, 16 lipca 2016

Rozdział XV - Sevi śpiewa

~ Justin ~
Minęło kilka dni od wesela moich przyjaciół. Przez cały czas starałem się być blisko swojej córki, żeby jej biologiczna matka nie mogła się do niej zbliżyć.
Ciągle słyszałem słowa, które blondynka kierowała do swojego partnera. Nie rozumiałem, jak można być tak podłym człowiekiem, żeby wykorzystywać moje maleństwo do swoich podłych celów.
- Tato! Tato! - usłyszałem głos swojej małej księżniczki. - Pojedziemy dzisiaj do wujka i tej fajnej jego siostry? Wczoraj mi mówiła, że musi jechać do szpitala, więc chce jej powiedzieć, żeby wróciła zdrowa - mówiła, skacząc po moim łóżku.
Cicho westchnąłem i odwróciłem się w jej stronę. Sevi miała szeroki uśmiech na twarzy, przez co sam odpowiedziałem jej tym samym.
W sumie to byłem bardzo szczęśliwy, bo dwie największe miłości mojego życia złapały ze sobą świetny kontakt. Wtedy zacząłem się poważniej zastanawiać na temat powrotu do niewidomej kobiety. Naprawdę kochałem siostrę swojego przyjaciela i chciałem móc spędzić z nią resztę swoich dni. Zastanawiało mnie tylko, czy ona też tego chciała.
Powoli wyswobodziłem się z pościeli i udałem się do pokoju swojej córki. Tam wybrałem dla niej strój i wróciłem do swojej sypialni. Dziewczynka siedziała na podłodze i bawiła się z Esther, która szalała w puchowym dywanie. Kiedy podszedłem do niej, skoczyła na mnie, przez co na moment straciłem równowagę.
- Ubierz się, a  ja przygotuje ci śniadanie i pojedziemy do Chrisa - odparłem z szerokim uśmiechem na twarzy.
Mała skinęła głową i z entuzjazmem podbiegła do swoich ubrań. Gdy wychodziłam z pomieszczenia, moja córka brała koszulkę w swoje drobne rączki.
Zszedłem do kuchni, gdzie zacząłem przygotowywać kanapki z nutellą dla swojej małej księżniczki. Kilka minut później usłyszałem tupot małych stóp na drewnianych schodach. Sevi usiadła przy owalnym stole, a ja postawiłem przed nią talerz z dwoma bułkami. Ucałowałem jej czoło i  poszedłem do swojej garderoby, aby się przebrać.
Po chwili wróciłem do kuchni, gdzie wypiłem swoją kawę i uśmiechnąłem się w stronę swojej córki. Mała podbiegła do mnie i rzuciła się w moje ramiona. Mocno objąłem jej drobne ciało, a palcami przeczesałem jej blond włosy.
- Chodź mała. Ubieraj buty i jedziemy - powiedziałem odsuwając dziecko od swojego torsu.
Nim się zorientowałem moja księżniczka była już w holu. Cicho westchnąłem i dłonią przeczesałem swoje włosy. Bałem się, że mogłem nie zastać już nikogo w domu państwa Beadles'ów. Przecież moja córka sama mówiła, o wyjeździe Sevilli do szpitala. Niestety w dalszym ciągu nie dowiedziałem się, dlaczego kobieta, która zawładnęła moim sercem, musiała znowu być hospitalizowana.
Po kilku minutach przemyśleń postanowiłem przekonać się jednak na własnej skórze.
Zabrałem z szafki kluczyki od samochodu wraz z dokumentami, po czym skierowałem się do przedpokoju. Włożyłem czarne sneakerasy, po czym zawiązałem sznurowki w tenisówkach małej Sevi.
Kilka minut później siedzieliśmy w samochodzie. Włączyłem radio, a moja księżniczka zaczęła śpiewać lecącą piosenkę, którą był utwór Arasha - Tekoon Bede. Mała odkąd pamiętam uwielbiała jego muzykę. Byłem pewien, że zaczęło się to w momencie, kiedy odebrałem swoją córkę ze szpitala zaraz po porodzie. To właśnie w tamtym momencie słuchałem tylko Arasha, który pomagał mi nie raz zapanować nad jej płaczem.
Nawet nie zauważyłem, kiedy znalazłem się pod domem swoich przyjaciół. Byłem w szoku, bo nie zastałem auta, które należało do Chrisa. Jednak mimo wszystko miałem nadzieję, że on pojechał do Payton, a nie z Sevillą do szpitala.
Wysiadłem z samochodu i pomoglem wyjść swojej córce. Złapałem dłoń dziewczynki i weszliśmy do domu państwa Beadlesów. Z salonu dobiegały mnie rozmowy moich niedoszłych teściów.
Dziewczynka wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła do mamy mojego przyjaciela. Sam oparłem się o framugę drzwi i z szerokim uśmiechem przyglądałem się całej sytuacji.
- Przykro mi Justin, ale się spóźniliście. Christian godzinę temu odwiózł Sevillę do szpitala - usłyszałem głos pana Beadlesa.
- A ja chciałam powiedzieć jej, żeby wróciła zdrowa - wtrąciła moja córka.
- Nie martw się kochanie. Lekarze zrobią wszystko, żeby była zdrowa - odparłem, podchodząc do dziewczynki.
__________________________________________________________________________________________________________________
Czy Justin dowie się, dlaczego jego ukochana leży w szpitalu?
Czy Justin odwiedzi Sevillę w szpitalu?
Czy Sevilla odzyska wzrok?
Czy Hailey będzie w stanie odebrać Justinowi dziecko?
Czy Justin dowie się, dlaczego jego ukochana leży w szpitalu?Czy Justin odwiedzi Sevillę w szpitalu?Czy Sevilla odzyska wzrok?Czy Hailey będzie w stanie odebrać Justinowi dziecko?

czwartek, 23 czerwca 2016

Rozdział XIII - Bez odpowiedzi


~ Sevilla ~

Minęło kilka dni. Jednak z każdym dniem miałam coraz większe obawy. Bałam się, że coś źle pójdzie podczas operacji, a ja już nigdy nie odzyskam wzroku. Chciałam móc znów widzieć. Chciałam być z Justinem i nie bać się, że będę dla niego obciążeniem. W końcu miał czteroletnie dziecko, które stale potrzebowało jego uwagi i poświęcanego mu czasu. Do tego wszystkiego dochodziła jego wielka kariera muzyczna. Nie chciałam mu swoją obecnością zniszczyć tego, na co ciężko pracował przez ostatnie lata. Owszem kochałam go. Był miłością mojego życia. Jednak wiedziałam, że nasza przyszłość zależała tylko i wyłącznie od mojego pobytu w szpitalu.

W ostatnim czasie dużo rozmawiałam z Chrisem. To właśnie on tłumaczył mi, że wszystko zależy od mojego nastawienia. Mój brat bardzo podnosił mnie na duchu, przez co zaczynałam wierzyć, że być może nie wszystko było stracone.

Jeśli odzyskałabym wzrok, mogłabym znów być z mężczyzną, którego kochałam całym swoim sercem. Wtedy szybciej bym potrafiła złapać kontakt z małą Sevi, bo moje życie stałoby się prostsze.

Leżałam na łóżku i długo rozmyślałam o najbliższej przyszłości. Wiedziałam, że nie mogłam wyjść z pokoju, dopóki ktoś nie przyszedłby po mnie. To był dzień ślub mojej siostry bliźniaczki, a ja nie chciałam przeszkadzać rodzicom, którzy zajmowali się gośćmi i pomagali Cait.

Nagle otworzyły się drzwi, a ja usłyszałam kroki Christiana, które szybko nauczyłam się rozróżniać. On miał specyficzny chód. Stawiał swoje stopy na ziemi tak ciężko, jakby ważył tonę, choć w wiedziałam, że tak nie było.

Chłopak usiadł obok mnie i mocno objął moje ciało. Nie pozostałam mu dłużna i bardziej wtuliłam w jego tors. Niestety naszą sielankę przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Mężczyzna wyswobodził się z mojego uścisku i wstał z łóżka.

– Pay pomoże ci się wyszykować, a później zejdzie z tobą na dół. Ja teraz idę zrobić ci śniadanie. Spotkamy się na dole, bo za chwilę przyjedzie Justin ze swoją córką – powiedział Chris, wychodząc z mojego pokoju.

Głośno westchnęłam i siedziałam na wygodnym materacu, czekając na ubrania. Po chwili materiał wylądował na moich kolanach. Dziewczyna mojego brata pomogła mi wstać i włożyć długą sukienkę.

Kilka minut później znów siedziałam na swoim łóżku, a Payton czesała moje długie włosy i malowała mnie. Kiedy skończyła, zeszłam z jej pomocą do jadalni. Usiadłam przy stole, a Christian postawił przede mną talerz z jedzeniem.

W tym samym czasie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Mój brat wyszedł z pomieszczenia wraz ze swoją dziewczyną, a ja mogłam w spokoju zjeść.

Ledwo skończyłam opróżniać talerz, kiedy ktoś odsunął krzesło znajdujące się obok mnie.

– Wiesz, że mój tatuś cię kocha? On zawsze uśmiechał się tak tylko do mnie, a teraz już nie chodzi smutny i nie płacze w nocy. Ty też kochasz mojego tatusia? – spytała mała dziewczynka.

Szybko domyśliłam się, że była to córka Justina. Przecież Niall nie miał dzieci z tego, co zdążyłam się dowiedzieć. Uśmiechnęłam się w kierunku swojej imienniczki, starając się patrzeć w stronę, skąd usłyszałam jej głos.

Byłam ciekawa, czy Justin wiedział, gdzie w tym momencie przebywało jego dziecko. Jeśli nie miał o tym najmniejszego pojęcia, to wiedziałam, że musiał być bardzo zmartwiony.

– Mała to nie jest takie proste. Tutaj moje uczucia nie są w ogóle istotne. Teraz kochanie są ważniejsze sprawy niż to, czy kocham twojego tatę – odparłam i próbowałam wstać z krzesła. Jednak para silnych męskich rąk skutecznie mnie powstrzymała.

– Skoro to nie jest takie proste, to mi to wytłumacz. A ty młoda damo mi tak nie uciekaj, bo martwię się o ciebie – powiedział mój ukochany, kierując swoje słowa najpierw do mnie, a następnie do swojej córki.

W tym momencie wstrzymałam oddech, bo nie wiedziałam, jak powinnam się zachować. Nie chciałam mu mówić całej prawdy, bo bałam się, że mógłby sobie narobić zbędnej nadziei. Wolałam zaczekać z tą informacją, aż będę znała wyniki operacji, która miała odbyć się na dniach.

~ Justin ~

Moja ukochana ukrywała coś przede mną. Nie wiedziałem, co to było, ale musiałem się tego dowiedzieć. Kiedy wyszykowałem siebie i swoją córkę na wesele Caitlin i Harrego, pojechaliśmy do domu Beadlesów. Chciałem porozmawiać z rodzicami Sevilli i Chrisem, bo być może oni wiedzieli coś, co mogłoby mi pomóc zrozumieć miłość mojego życia.

Niestety moja mała księżniczka, szybko mi uciekła, a ja musiałem odnaleźć swoje dziecko, zanim pojawi się więcej osób. Na szczęście nie musiałem daleko szukać. Dziewczynka siedziała w jadalni, razem z kobietą mojego życia i rozmawiały. Chciałem im przerwać i zabrać małą Sevi ze sobą, ale usłyszałem bardzo interesujący fragment.

– Mała to nie jest takie proste. Tutaj moje uczucia nie są w ogóle istotne. Teraz kochanie są ważniejsze sprawy niż to, czy kocham twojego tatę – powiedziała siostra mojego przyjaciela i próbowała wstać z krzesła.

Wtedy zadziałałem impulsywnie. W ciągu ułamka sekundy znalazłem się przy dziewczynach i napotkałem zdziwiony wzrok swojego dziecka. Złapałem kobietę w nadgarstkach, uniemożliwiając jej jakikolwiek ruch. Widziałem przerażenie, które malowało się na twarzy mojej ukochanej, ale musiałem poznać prawdę.

– Skoro to nie jest takie proste, to mi to wytłumacz. A ty młoda damo mi tak nie uciekaj, bo martwię się o ciebie – powiedziałem, kierując swoje słowa do dwóch najważniejszych pań w moim życiu.

Starsza Sevilla stała nieruchomo, a ja czułem jej nie równy oddech na swoim torsie. Czyżbym tak bardzo przestraszył niewidomą dziewczynę? Moja mała księżniczka zeskoczyła z krzesła, na którym siedziała i mocno wtuliła się w moje nogi. Po chwili podniosła głowę i spojrzała na mnie swoimi ślicznymi dużymi oczkami.

– Justin to nie jest czas i miejsce na takie rozmowy. Dzisiaj jest ślub mojej siostry, więc nie myśl o tym, co tutaj usłyszałeś – odparła, wyrywając się z mojego uścisku.

Chciałem wyciągnąć z kobiety więcej informacji, niestety w drzwiach ujrzałem jej brata, który zbliżał się w naszym kierunku. Puściłem rękę Sevi, kiedy mężczyzna był już naprawdę blisko. Christian objął moją ukochaną i zabrał do salonu, zostawiając mnie samego z masą pytań. Chciałem, choć na niektóre poznać odpowiedź, jednak wiedziałem, że dziewczyna mi nic nie powie. Musiałem wymyślić coś innego, aby móc poznać całą prawdę.

Miałem dziwne przeczucie, że moja ukochana nie bez powodu była kilka dni temu u lekarza. Coś musiało się stać, jeśli znów miała trafić do szpitala. Chciałem wiedzieć, co jej dolega, aby móc pogodzić się wcześniej ze wszystkimi możliwymi wariantami. Nie mogłem po raz kolejny dać jej tak po prostu odejść. Przecież to ona była kobietą, z którą chciałem spędzić resztę swoich dni. Wystarczy, że dziesięć lat żyłem bez niej, uważając Sevillę za zmarłą osobę. Czy tym razem miało być podobnie? Znów miałem stracić swoją jedyną szansę na szczęście?
_________________________________________________________________________________
Czy Justin dowie się, czego Sevilla mu nie mówi?
Czy Sevi odzyska wzrok?
Dlaczego Niall i Hailey prawie zawsze są tam, gdzie Justin i Sevilla?
Co stanie się podczas wesela Caitlin i Harrego?

piątek, 10 czerwca 2016

Rozdział XII - Konsultacja


~ Sevilla ~

Rano obudził mnie dźwięczny śmiech małej dziewczynki. Przeciągnęłam się w wygodnej pościeli i przetarłam swoje zaspane oczy. Dłonią wyszukałam na szafce nocnej swoich okularów, które szybko założyłam. Powoli zaczęłam schodzić z łóżka i szukając ściany, chciałam wyjść z pokoju. W tym samym momencie ktoś otworzył drzwi od pomieszczenia, w którym się znajdowałam.

– Dokąd się sama wybierasz? Zanim wyjdziesz z pokoju, powinnaś się przebrać – usłyszałam pogodny głos mojej siostry.

Z jej pomocą doszłam do łazienki, gdzie wzięłam orzeźwiający prysznic. Po pobudzającej kąpieli założyłam na siebie ubrania, które naszykowała mi Cait. Kiedy byłam już gotowa, dziewczyna pomogła mi zejść na dół po schodach. Z daleka słyszałam głośne rozmowy Justina z moją mamą. Szeroko uśmiechnęłam się sama do siebie, bo bardzo cieszyłam się, że znów mogłam spędzić trochę czasu z miłością mojego życia.

– Cześć piękna – usłyszałam ciepły, zachrypnięty szept Justina tuż przy swoim uchu. Jego dłonie szybko odnalazły drogę wzdłuż mojego brzucha, kiedy wtulał się w moje plecy. Obróciłam się w jego uścisku. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i mocno go objęłam.

Czułam oddech mężczyzny na swojej twarzy, ale nagle jego uścisk stał się luźniejszy. Córka Justina zaczęła ciągnąć go za rękę, przez co uderzała swoją małą dłonią o moje biodro.

Chłopak odsunął się ode mnie i słyszałam, jak podchodził do dziewczynki. W tym samym momencie u mojego boku zjawił się Christian, który szczelnie objął mnie swoim ramieniem. Brat zaprowadził mnie do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Gdy zaczęłam spożywać tosty, miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwował. Tym razem moje przeczucie się nie myliło.

– Justin zawiezie cię do lekarza, bo ja jestem umówiony, a Cait wychodzi z Harrym – powiedział Chris, odsuwając krzesło, na którym usiadł. Nie cierpiałam tego dźwięku. Za każdym razem przez moje ciało przechodziły zimne dreszcze. Skrzywiłam się i powróciłam do jedzenia.

Nagle usłyszałam głośny pisk i tupot małych stóp. Jednak dźwięk w szybki sposób zbliżał się w moją stronę. Kiedy odkładałam talerz na bok, usłyszałam ciężkie kroki Justina, który wchodził do pomieszczenia za swoim dzieckiem.

Chłopak stanął za mną. Wyraźnie czułam jego obecność i przenikliwy wzrok na swoich plecach. Miałam wielką ochotę się roześmiać, lecz przygryzłam wargi, aby się uspokoić.

Odwróciłam się w jego stronę, kiedy udało mi się uspokoić emocje. Justin opuszkami palców zaczął odgarniać niesforne kosmyki moich włosów, które opadały na moją twarz. Mogłam przysiąc, że jego szeroki uśmiech dało się wyczuć w pomieszczeniu, choć ja nie mogłam go zobaczyć.

Wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. Chłopak od razu zrozumiał, co miałam na myśli i pomógł mi wstać. Po chwili znów byłam w salonie, gdzie mama podała mi buty. Wsunęłam stopy w baleriny i wstałam z kanapy. Tata pomógł mi dojść do samochodu Justina. Jednak przez całą drogę upewniał się, czy mój ukochany da sobie radę. Uspokoił się, dopiero kiedy siedziałam już w samochodzie, a on wracał do domu.

Owszem rozumiałam, że martwił się o mnie. W końcu miałam najważniejszą wizytę u lekarza w ciągu ostatnich dziesięciu lat. To właśnie wtedy miałam poznać odpowiedź, czy moje marzenie się spełni.

Nagle pojazd się zatrzymał, a ja usłyszałam trzaskanie drzwiami. Po chwili z pomocą chłopaka stałam już na ziemi.

– Sevi daj tacie rączkę – słyszałam, jak zwrócił się do swojej córki.

Usłyszałam charakterystyczny dźwięk towarzyszący zamykaniu zamka centralnego w samochodzie. Kilka sekund później Justina dłoń zwinnie owinęła się wokół mojej talii. Z jego pomocą doszłam do gabinetu lekarskiego.

– Witaj Sevilla. Dawno się mnie nie odwiedzałaś. Chodź ze mną do gabinetu, to porozmawiamy i ci wszystko wytłumaczę. Dobrze wiesz, że nie ściągnąłem tutaj ciebie bez powodu – powiedział doktor Moore.

Wyswobodziłam się z uścisku mężczyzny i udałam się za głosem mojego lekarza. Medyk zamknął za mną drzwi i pomógł usiąść mi przy swoim biurku.

– Twoja mama wspominała ci o naszej ostatniej rozmowie? – upewnił się doktor. Kiedy dostał pozytywną odpowiedź, kontynuował – Przeglądałem ostatnio twoje wyniki i oglądałem zdjęcia z tomografii komputerowej twojej głowy. Dobrze pamiętam, że kula utknęła w takim miejscu, że dziesięć lat temu nie byliśmy w stanie jej wyciągnąć. Teraz masz dziewięćdziesiąt dziewięć procent szans, że znów ujrzysz światło dzienne. Tylko musisz zgodzić się na operację. Oczywiście nie odzyskasz wzroku z dnia na dzień, bo miesiąc będziesz leżeć w szpitalu ze specjalną opaską na oczach. W trakcie zabiegu wyciągniemy kulę z twojej głowy tak, aby nie uciskała już twoich nerwów wzrokowych. Dodatkowo ściągniemy ten nalot, co się zebrał na twoich oczach. Wchodzisz w to? – spytał lekarz, czekając na moją reakcję.

W odpowiedzi skinęłam głową. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułam, jak łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Byłam naprawdę szczęśliwa. Nie sądziłam, że przez zwykłe spotkanie z doktorem Moorem mogłam być tak bardzo wzruszona.

– Zgłoś się za tydzień do szpitala na mój oddział. Tam już cały personel będzie wiedział, w jakiej sprawie się pojawiłaś i zrobimy potrzebne badania. Wtedy ktoś z twoich rodziców podpisze zgodę na operacje i wszystko już tam załatwimy – powiedział lekarz, odprowadzając mnie do drzwi.

~ Justin ~

Sevilla weszła z lekarzem do gabinetu, a ja z moją córką usiadłem na krzesłach w poczekalni. Dziewczynka wspięła się na moje kolana i długo mi się przyglądała.

– Tatusiu, a czemu ta pani nosi ciemne okulary nawet w domku? Czemu ja tak nie mogę? – spytała naburmuszona blondynka.

Głośno westchnąłem i zastanawiałem się jak to wszystko wytłumaczyć czteroletniemu dziecku. W końcu prędzej czy później musiała zadać to pytanie.

– Pamiętasz, jak nie dawno pojechaliśmy na cmentarz, bo tatuś chciał odwiedzić pewną panią? – spytałem, a dziewczynka skinęła głową. – Właśnie. Wtedy myślałem, że już jej nigdy więcej nie zobaczę. Jednak kilka dni później wujek Chris miał dla mnie niespodziankę, bo ona wróciła do domu. Ta pani jest siostrą Christiana i ma na imię tak samo, jak ty. A chodzi w domu w okularach, bo nic nie widzi. Kiedyś miałem wypadek z tą panią i wtedy ona przestała widzieć – staram się, jak najprościej wytłumaczyć to małej Sevi. Jednak nie wiem, w jakim stopniu mnie zrozumiała.

Mała długo mi się przyglądała, w końcu wtuliła się w moją klatkę piersiową i podniosła wysoko swoją głowę, aby móc spojrzeć w moje oczy.

– Kochasz tę siostrę wujka Chrisa? – spytała, a mnie zatkało.

Nie wiedziałem, jak powinienem zareagować, ani co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałem się na najlepsze według mnie rozwiązanie. Choć mała miała dopiero cztery lata, chciałem być z nią szczery. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym stracić swoją córkę przez kłamstwa. Jednak nadal nie miałem pojęcia, jak rozegrać sprawę z jej biologiczną matką, która po długiej przerwie zjawiła się w moim życiu.

– Tak słoneczko. Kocham Sevillę tak samo mocno, jak ciebie. Inaczej nie dostałabyś jej imienia – powiedziałem, gładząc jej plecy.

– A ona może być moją mamą? – spytała dziewczynka.

Gdy usłyszałem jej pytanie, łzy zakręciły się w moich oczach. Nigdy nie spodziewałem się, że usłyszę z jej ust takie pytanie. Chciałem już coś odpowiedzieć, jednak zobaczyłem, że otworzyły się drzwi od gabinetu, w którym była Sevilla. Kilka sekund później wyszła z niego zapłakana.

Posadziłem dziewczynkę na krześle, z którego sam wstałem i podbiegłem do kobiety mojego życia. Mocno przytuliłem do siebie Sevillę i pozwoliłem jej wypłakać się w swoje ramię.

– Co się stało kochanie? – spytałem zmartwiony.

Miałem złe przeczucie. Przecież jakby wszystko było w porządku, to moja księżniczka, by tak nie zareagowała.

– Za tydzień muszę iść do szpitala – powiedziała przez łzy, odsuwając się ode mnie. Wtedy czułem, jak zawalił się mój świat. Wiedziałem już, że działo się coś złego, a ona nie chciała powiedzieć mi całej prawdy. Jednak wtedy obiecałem sobie, że za wszelką cenę wszystkiego się dowiem.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla powie Justinowi, dlaczego musi pójść do szpitala?
Czy operacja dziewczyny się uda i odzyska wzrok?
Czy mała Sevi zadała swojemu tacie odpowiednie pytanie, kiedy spytała, czy Sevilla może zostać jej mamą?
Czy dziewczynka pozna prawdę o jej biologicznej mamie?
Dlaczego Niall i Hailey ciągle chodzą za Justinem i Sevillą?
Jaki mają w tym interes?

czwartek, 26 maja 2016

Rozdział X - Koncert


~ Sevilla ~

Byłam szczęśliwa. Nadzieja na nowo zagościła w moim sercu. Tak bardzo chciałam znów widzieć otaczający mnie świat. W końcu po dziesięciu latach życia w ciemności miałam na to szansę.

Na początku chciałam powiedzieć o tym Justinowi przy najbliższej okazji, ale po przemyśleniu wszystkich za i przeciw postanowiłam wstrzymać się z taką informacją. Chciałam mieć pewność, że wszystko się uda. Jednak do tego potrzebowałam konsultacji z lekarzem.

Z pomocą siostry przebrałam się w crop top i krótkie spodenki. Cait rozpuściła mojego warkocza i zaczęła mnie malować. Kiedy skończyła, rozczesała moje włosy i spryskała je lakierem do włosów. Dziewczyna pomogła mi włożyć buty i razem zeszłyśmy na dół.

W salonie Chris od razu pociągnął mnie za sobą i posadził na kanapie. Sam zajął miejsce tuż przy mnie, po czym zarzucił rękę na moje ramie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Chwilę później docierały do mnie strzępki rozmowy Caitlin, Harrego i jakieś dziewczyny, której głosu nie rozpoznałam.

– Nie widzieliśmy kilka dni i już znalazłeś sobie inną? – powiedziała tajemnicza kobieta. W jej głosie potrafiłam uchwycić zazdrość. Po samym tonie, jakim mówiła, wiedziałam, że była wściekła na mojego brata.

Christian odsunął się ode mnie i nagle wokół mnie zrobiło się dużo miejsca. Wiedziałam, że chłopak musiał wstać, aby przywitać się z gośćmi. W tym samym momencie Cait pomogła mi się podnieść, a po kilku sekundach poczułam, jak Harry mocno mnie przytulił. Wcale nie dziwiłam się swojej siostrze, że to właśnie z nim chciała spędzić resztę swojego życia. Przez te kilka dni zdążyłam go trochę poznać. Hazza był czułym i opiekuńczym mężczyzną, któremu bardzo zależało na szczęściu Caitlin. W tym krótkim czasie zauważyłam, że mężczyzna nie widział świata poza moją bliźniaczką.

– Payton to nie tak. Po prostu kilka dni temu dowiedziałem się, że moja siostra, jednak żyje. Odkąd przyjechała, po prostu chciałem nadrobić czas, który nam zabrano. Przepraszam kochanie – słyszałam, jak Chris tłumaczył się dziewczynie.

Z tej krótkiej wymiany zdań wywnioskowałam, że musiało łączyć ich coś więcej. Czyżby to była druga połówka mojego brata?

– Hej. Jestem Payton. Dziewczyna Chrisa – powiedziała kobieta, która nagle znalazła się tuż obok mnie.

– Sevi. Miło mi cię poznać – odparłam bez jakichkolwiek emocji w głosie. – Cait podasz mi okulary? – zwróciłam się do siostry.

Caitlin w mgnieniu oka zjawiła się u mojego boku i podała mi okulary przeciwsłoneczne. Od razu je założyłam, a w tym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi.

– Otworzę. To pewnie Bieber – usłyszałam głos swojego brata.

Z pomocą Cait i Harrego doszłam do kanapy, gdzie wszyscy usiedliśmy. Miałam dość tego, że potrzebowałam pomocy bliskich we wszystkich nawet najprostszych czynnościach.

Po raz kolejny tego dnia zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę odzyskam wzrok. O niczym innym tak bardzo nie marzyłam, no może jedynie o Justinie, z którym znów chciałam być.

Jeśli lekarz w rozmowie z moją mamą miał rację. Byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie. Dziesięć lat życia w ciemności to zdecydowanie zbyt długo.

Usłyszałam kroki, a po chwili poczułam, jak ktoś zajął miejsce obok mnie. Po mieszance perfum wiedziałam, że to Justin. Bez zbędnych słów wtuliłam się w jego bok i dałam upust swoim emocjom, które od rana zbierały się we mnie.

– Ćśś... Kochanie nie płacz. Jestem przy tobie i już nigdy nie dam ci odejść – powiedział Justin. Poczułam, jak jego ramiona otoczyły moją talię. Ten gest sprawił, że zaczęłam się uspokajać.

Po chwili chłopak odsunął się ode mnie, a ja nie wiedziałam, co się działo. Mężczyzna wstał z kanapy i złapał moją dłoń, przez co pomógł mi wstać. Kilka sekund później ktoś okrył mnie swetrem.

– Zbieramy się, bo za chwilę spóźnimy się na koncert – usłyszałam głos Chrisa, który stał za mną i pomagał mi włożyć ręce w rękawy długiej kamizelki, którą chwilę wcześniej ktoś na mnie narzucił.

– Jedziesz ze mną – wyszeptał Justin tuż przy moim uchu. – Zabieram Sevi i jedziemy moim autem. Cait i Harry możecie jechać z nami, bo widzę po minie Christiana, że chce pobyć trochę sam z Pay – zwrócił się do reszty naszego towarzystwa.

Nie zdążyłam nawet zaprotestować, bo chłopak objął mnie w pasie i prowadził w kierunku drzwi. Kilka kroków później czułam, jak chłodne otuliło moje ciało. Zadrżałam. Nie byłam przygotowana na taką pogodę.

~ Justin ~

Kiedy pomogłem Sevi zająć miejsce w moim aucie, szybko okrążyłem pojazd i usiadłem za kierownicą. Caitlin i Hazza siedzieli już na kanapie z tyłu samochodu, więc odpaliłem silnik i ruszyłem na miejsce koncertu.

Wiedziałem, że moja ukochana nigdy nie przestała słuchać muzyki 5 Second of Summer, ani mojej. Ostatniej nocy sporo rozmawiałem z siostrą mojej księżniczki na ten temat. Teraz musiałem zrobić wszystko, aby na nowo zdobyć zaufanie Sevilli. To właśnie przy niej chciałem spędzić resztę swoich dni.

Spojrzałem na dziewczynę, która siedziała obok mnie. Uśmiechnąłem się szeroko na widok Sevi. Muszę przyznać, że Cait postarała się tym razem. Sevilla wyglądała pięknie. Przy tym stroju nawet nikomu nie powinny przeszkadzać jej ciemne okulary, które idealnie dopełniały całość stroju. W takim wydaniu nikt nie powinien podejrzewać, że moja towarzyszka była niewidoma.

Dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowałem najbliżej wejścia na arenę, jak tylko mogłem. Pomogłem wysiąść Sevi i czekaliśmy, aż zjawi się Chris. Nie staliśmy długo, bo z daleka ujrzałem znajome auto mojego przyjaciela. Złapałem Sevillę za rękę i przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie. Kątem oka ujrzałem znajomą postać, ale nie potrafiłem rozpoznać twarzy tej osoby.

Nie miałem czasu na dalsze rozmyślania, bo Christian i Payton zjawili się tuż przy nas. Ująłem Sevi pod ramię i udaliśmy do wejścia. Ochrona dokładnie sprawdziła nasze bilety, po czym mogliśmy zająć wskazane miejsca pod samą sceną.

Zaczęło się wielkie odliczanie, a po chwili przez głośniki rozeszły się dźwięki gitar. Chłopcy weszli na scenę i zaczęło się show. Widziałem wielki uśmiech na twarzy swojej wybranki, gdy usłyszała pierwsze słowa piosenki, którą zazwyczaj rozpoczynali swoje występy.

Słyszałem, jej wspaniały głos, kiedy śpiewała razem z chłopakami. Te słowa zadziałały na mnie jak kubeł zimnej wody. „Co w tobie lubię? Naprawdę wiesz, jak tańczyć. Kiedy idziesz w górę, dół, skaczesz wokół, myślisz o prawdziwej miłości”.

Czułem się tak, jakby ta piosenka była o mnie i Sevilli. Chociaż zostaliśmy od siebie oddaleni na dziesięć lat, w tym jednym tańcu wczorajszej nocy przekazała mi wszystkie uczucia. Wiem, że starała się wszystko przede mną ukryć, ale prawdziwa miłość wszystko przetrwa.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłem, jak tańczyła. Byłem wtedy w siódmym niebie. Jej ruchy były perfekcyjne. Wszystko miała idealnie dopracowane. Wydawało mi się, że to było całe jej życie. Byłem pewien, że do szczęścia nie potrzebowała nic więcej, jak muzyki.

Widziałem, jak chłopaki skakali po całej scenie i wygłupiali się w rytm akordów gitary. Jedynie Ashton siedział prawie bez ruchu. Użyłem słowa prawie, bo może nie przemieszczał się tak jak jego koledzy, bo grał na perkusji. Chłopak tak naprawdę miał znacznie więcej roboty niż inni członkowie zespołu. Wiedziałem coś na ten temat, bo sam grałem na tym instrumencie. Szczerze? To najdłużej uczyłem się na nim gry, bo sam musiałem wybijać rytm.

Próbowałem się nie śmiać, kiedy widziałem, jak Mike skakał po całej scenie. Żałowałem, że Sevilla nie mogła tego zobaczyć. Wiedziałem, że bardzo by się jej to spodobało. Zawsze uwielbiała oglądać koncerty. Kiedyś przeglądałem jej historię w laptopie i zauważyłem, że to były najczęściej oglądane przez nią filmiki.

Moja partnerka zaczęła wesoło poruszać się w rytm piosenek. Podałem jej rękę i razem zaczęliśmy tańczyć. Widząc jej szczęście, nie potrzebowałem nic więcej.

– Jakiego koloru Michael ma włosy? – spytała, kiedy wtuliła się w moje ciało.

– Ma taki dziwny odcień. Nie jest to ani czerwony, ani pomarańczowy – odparłem i zacząłem gładzić jej plecy. Nie wiedziałem, jak zidentyfikować ten kolor, więc opisałem jej to, co mi przypominał.

Po zakończonym show zabrałem swoich przyjaciół na umówione wcześniej spotkanie z zespołem. Nie mówiłem o tym wcześniej nikomu, bo chciałem zrobić niespodziankę swojej księżniczce.

Miała to być przyjemna i przyjacielska rozmowa w towarzystwie najbliższych mi ludzi. Niestety nie wszystko było takie proste.

– Odczep się od niego dziwko – usłyszałem zbyt dobrze znany mi głos, abym mógł go pomylić.

Hailey podbiegła do nas. Nikt z nas nie zdążył zareagować. Blondynka uderzyła w twarz Sevillę, przez co ta upadła na ziemię.

Stanąłem jak wryty. Nie wierzyłem własnym oczom. Czy to działo się naprawdę? Ochrona podbiegła do nas i wyniosła szarpiącą i odgrażającą się Hails.

Jako pierwszy otrząsnąłem się z transu. Podbiegłem do dziewczyny, która leżała na podłodze i wylewała swoje łzy. Pomogłem jej wstać i pozwoliłem jej się wtulić w swoje ciało. Chris podał mi okulary przeciwsłoneczne, które leżały na ziemi, a ja założyłem je na czubku głowy swojej księżniczki.

Objąłem mocno Sevillę i nagle poczułem, jak moja koszulka stawała się coraz bardziej mokra. Jednak nie przejmowałem się tym. Najważniejsze było to, aby moja księżniczka doszła do siebie po nieprzyjemnych chwilach w towarzystwie matki mojego dziecka.

Nie sądziłem, że ta kobieta może być tak bardzo agresywna. Wtedy wiedziałem, że musiałem jeszcze bardziej chronić swoją córkę. Nie mogłem pozwolić, żeby małą Sevi spotkała się z Hailey, tylko dla jej bezpieczeństwa.

– Bieber, ile na was możemy czekać? – spytał Luke, który nagle znalazł się wśród nas.

Zaniemówił, kiedy zobaczył scenę przed sobą. Pewnie bym zareagował podobnie. Starłem łzy płynące po policzkach Sevilli i delikatnie pocałowałem usta swojej księżniczki.

– Nie płacz już. Nie pozwolę cię nikomu już więcej skrzywdzić. Obiecuję, że Hailey już się do ciebie nie zbliży – wyszeptałem do jej ucha.

Dziewczyna przetarła swoją twarz i przesunęła okulary z powrotem na swoje oczy. Ująłem dłoń kobiety, na co odpowiedziała mi smutnym uśmiechem. Wszyscy nagle się ożywili jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Całą ekipą udaliśmy się do pokoju, gdzie siedziała już reszta zespołu. Szeroko uśmiechnąłem się na widok chłopaków, którzy w mgnieniu oka nas otoczyli.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla odzyska wzrok?

Czy Sevi powie o tej możliwości Justinowi?
Dlaczego Hailey uderzyła Sevillę?
Czy Justinowi uda się uchronić dwie Sevillę przed Hails?
Co stanie się podczas spotkania z zespołem 5 Second of Summer?










sobota, 21 maja 2016

Rozdział IX - Nadzieja

~ Justin ~

Rano obudziłem się w pokoju domu Beadlesów. W ramionach trzymałem swoją córeczkę, której śliczne blond włosy w niezwykły sposób układały się wokół jej twarzy. Dziewczynka wtulała się w moje ciało i słodko pomrukiwała. Wiedziałem, że musiała mieć przyjemny sen. Spojrzałem na dziecko i ujrzałem szeroki uśmiech, który gościł na jej ślicznej twarzy. 

Mała była bardzo podobna do swojej matki. Jednak nie chciałem, aby dziewczyny spotkały się kiedykolwiek. Hailey nie miała prawa chcieć widywać się z moim maleństwem. Może i urodziła moją córeczkę, ale nie miała żadnego wpływu na jej wychowanie.

To ona porzuciła nas, gdy moja księżniczka potrzebowała jej opieki. Miałem za złe tej kobiecie, że postąpiła w taki, a nie inny sposób. Dziś moje życie mogło wyglądać całkiem inaczej. Z drugiej strony, gdyby została przy mnie, nie mógłbym odzyskać miłości mojego życia, która nagle pojawiła się w Atlancie.

– Tatusiu jednak spałeś ze mną – zapiszczała do mojego ucha. Delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynkę i przetarłem swoje oczy, aby móc lepiej się jej przyjrzeć. Sevi mocno wtuliła się w moją szyję, a ja miałem wrażenie, że lada moment mnie udusi.

– Kochanie koniec tego dobrego. Tata pomoże ci się przebrać i idziemy do babci Pattie na naleśniki, co ty na to? – spytałem z szerokim uśmiechem na twarzy.

W odpowiedzi otrzymałem głośny pisk, jako okrzyk radości. W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł przestraszony Chris. Widziałem, że sam musiał niedawno wstać, bo był w samych szortach, a jego włosy sterczały na wszystkie strony świata.

Mężczyzna podszedł do naszego łóżka i rzucił się na nie. Wylądował tuż obok mojej córki, która od razu na niego skoczyła. Wygrzebałem się z wygodnej pościeli i ubrałem na siebie wczorajsze ubrania. Byłem wdzięczny, że mój przyjaciel zajął się małą. Nikt w życiu nie pomógł mi tyle, co on, moja mama i Caitlin. Dzięki nim byłem w stanie pogodzić rolę ojca z karierą i milionami fanów na całym świecie.

Założyłem koszulę i odwróciłem się w stronę, gdzie Christian i moja mała księżniczka toczyli wojnę na łaskotki. Uwielbiałem oglądać szeroki uśmiech na twarzy swojego dziecka, ale niestety musiałem przerwać im zabawę.

– Słoneczko zostaw Chrisa w spokoju. Wujek ma jeszcze dużo zadań do zrobienia, a ty musisz się ubrać – powiedziałem i podniosłem dziewczynkę z łóżka.

– Właśnie muszę Sevi zaprowadzić do salonu, żeby Cait pomogła jej się uczesać. Widzimy się na dole – krzyknął, gdy był już przy drzwiach.

Kiedy chłopak opuścił pokój, pomogłem swojej córce zdjąć piżamę. Z reklamówki wyjąłem czerwoną sukienkę w kratkę na szerokich ramiączkach, która sięgała jej kolan, białe rajstopy oraz czarne bolerko. Mała z moją pomocą przebrała się w czyste ubranka, które wczoraj zabrałem na wszelki wypadek ze sobą.

– Tatusiu, czemu wujek mówił, że musi mnie zaprowadzić do cioci Caitlin? – spytała, gdy zapinałem zamek błyskawiczny z tyłu jej sukienki.

Stanąłem jak wryty. Nie rozumiałem, o co jej chodziło. Dopiero po chwili przypomniałem sobie słowa swojego przyjaciela. Podniosłem dziewczynkę i posadziłem swoją córkę na krześle przy biurku.

– Mała Sevi to jest siostra twojego wujka. Pamiętasz tę panią, co wczoraj tutaj była, którą Chris cały czas prowadził za rękę? – Mała skinęła głową. – To jest właśnie Sevilla, ma na imię tak samo, jak ty. Nie miałaś okazji wcześniej jej poznać, bo ona jest chora i bardzo długo była daleko stąd – powiedziałem, ścieląc łóżko.

Gdy skończyłem, wziąłem swoją córkę na ręce i zszedłem z nią po schodach. W salonie zastałem już całą rodzinę Beadlesów. Na ten widok szeroko się uśmiechnąłem.

Spojrzałem na Sevillę. Siedziała na kanapie, a Cait stała za nią i czesała jej długie, ciemne włosy w jakiegoś warkocza. Postawiłem swoją córkę na ziemi, a ta od razu pobiegła w stronę mojej przyjaciółki.

– Ciociu a mnie poczeszesz? Tatuś nie umie robić takich fajnych fryzur jak ty – powiedziała i przyglądała się pracy mojej przyjaciółki.

Usiadłem na kanapie obok Sevilli i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzkach. Widziałem, jak na jej twarz wkradł się rumieniec. Uśmiechnąłem się szeroko, bo ten czerwony kolor mówił sam za siebie. Ona nadal coś do mnie czuła, ale nie chciała się do tego przyznać. Wtedy już wiedziałem, że nie poddam się tak łatwo i będę walczył o nasze uczucia.

– Cześć kochanie – wyszeptałem do jej ucha i splotłem nasze palce razem.

Dziś dziewczyna nie uciekała od mojego uścisku. Czyżby przez noc wszystko sobie przemyślała? Nagle w mojej głowie zrodził się wspaniały pomysł.

– Króliczku, zostaniesz na noc u babci Pattie? – spytałem, odwracając się w stronę swojej córeczki. Dziewczynka od razu rozpromieniła się i z entuzjazmem skinęła głową. – Sevi nadal lubisz muzykę 5 Second of Summer? – spytałem z nadzieją w głosie. Kiedy otrzymałem pozytywną odpowiedź, uśmiechnąłem się szeroko. – W takim razie idziemy w szóstkę na koncert chłopaków – odparłem z powagą.

Widziałem, jak Chris próbował zabić mnie swoim wzrokiem. Odwróciłem się w stronę swojej ukochanej, aby poznać jej reakcję, jednak okulary przeciwsłoneczne, które na sobie miała, skutecznie mi to uniemożliwiły.

– Hola, hola jak w szóstkę – spytała Caitlin, która zaczęła czesać moją córkę.

– No nasza czwórka, Hazza i Payton. Przecież on też ma prawo wyjść ze swoją dziewczyną – powiedziałem, spoglądając na przyjaciela. Jego twarz momentalnie przybrała purpurowego koloru, a ja ledwo nie wybuchłem śmiechem.

W salonie dalej toczyła się poważna dyskusja na temat mojej propozycji, jednak na koniec i tak każdy zgodził się z moim pomysłem. Tylko moja ukochana cały czas milczała.

Kilka minut później przybiegła do mnie córka, która od razu wspięła się na moje kolana i uwiesiła się na mojej szyi.

– Tatusiu ładnie wyglądam? – zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy.

Przyjrzałem się dziełu Caitlin i muszę przyznać, byłem pod wielkim wrażeniem. Nawet tak prosta fryzura, jaką był koński ogon, z jej rąk wyglądała o wiele lepiej, niż z moich. Mała miała włosy zebrane w dwa kucyki po obu stronach głowy, które były spięte różowymi gumkami. Wyglądało zarówno uroczo, jak i dziewczęco. Całość idealnie komponowała się z jej strojem.

– Wyglądasz ślicznie króliczku. Chyba musimy częściej przyjeżdżać do cioci, żeby cię czesała – odparłem pogodnie.

Spojrzałem na swoją drugą miłość. Sevi miała splecionego warkocza, a zostawione miała tylko pasemka swojej grzywki. Wyglądała naprawdę prześlicznie. Dziewczyna poprawiła swoją grzywkę i ujrzałem jej śliczny uśmiech. Bez pytania jej o zgodę, zdjąłem okulary, które ciągle gościły na twarzy mojej księżniczki.

Przeraziłem się.

Oczy dziewczyny były zamglone. Prawie nie mogłem zobaczyć źrenic, bo zakrywał je biały nalot. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zacząłem rozumieć, dlaczego nawet w mieszkaniu nosiła okulary. Jednak widząc szeroki uśmiech na twarz Sevilli, uśmiechnąłem się szeroko.

– Przyjadę po was wieczorem – powiedziałem pogodnie i wstałem z kanapy.

Ciągle trzymając córkę w swoich ramionach, nachyliłem się nad Sevillą i złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku. Dziewczynka mocniej objęła mnie mocniej, kiedy w końcu się wyprostowałem.

Doszliśmy do przedpokoju, gdzie posadziłem małą na krześle, stojącym przy szafce z butami. Uklęknąłem przed swoim dzieckiem. Sięgnąłem po różowe tenisówki, należące do mojej córki, które stały pod ścianą. Pomogłem małej włożyć buty i pożegnaliśmy z rodziną moich przyjaciół.

Wyszliśmy na dwór, a chwilę później siedzieliśmy w moim samochodzie. Sevi szeroko uśmiechnęła się do mnie i ruszyliśmy w stronę domu mojej mamy.

~ Sevilla ~

W nocy nie mogłam spać. Budziłam się co chwilę. Wierciłam się po całym łóżku. Nie potrafiłam znaleźć sobie jednego miejsca. Cieszyłam się, że Chris został na noc w moim pokoju. Jego ciepły tors uspokajał moje serce, które szalało z nadmiaru przeżytych sytuacji w ostatnim czasie. Miałam wrażenie, że to było dla mnie za dużo.

Rano z pomocą Caitlin przebrałam się w czyste ubrania, a mój brat pomógł mi dojść do salonu. Gdy usiadłam na kanapie, moja siostra zajęła się czesaniem moich włosów.

Po chwili słyszałam słodki dziewczęcy głos. Wiedziałam, że należał on do córki Justina, która była moją imienniczką. W tym samym momencie przeszła mi cała złość na niego. Czułam jego obecność i to podnosiło mnie na duchu.

Byłam szczęśliwa, kiedy jego splótł nasze dłonie w jedność. Znów mogłam poczuć się jak jeszcze przed zamachem na moje życie. Przypomniałam sobie naszą rozmowę, którą odbyliśmy poprzedniego. Już wiedziałam, jaką powinnam podjąć decyzję.

Niestety nie mogłam mu tego przekazać tak od razu. Musiałam sprawdzić jeszcze parę rzeczy. Chciałam mieć pewność, że nie łączy go z Hailey nic więcej niż dziecko. Skoro mowa o jego córce. Zanim związałabym się znów z Justinem, musiałam złapać dobry kontakt z pociechą mojego ukochanego.

Gdy oboje opuścili dom moich rodziców, tata zabrał mnie do kuchni. Ktoś postawił przede mną talerz. Szybko zabrałam się do spożywania posiłku. Kiedy zjadłam śniadanie z pomocą Cait dotarłam z powrotem do salonu.

Szybko poczułam obecność mamy, która zajęła miejsce obok mnie. Chwilę później reszta rodziny również zjawiła się w pomieszczeniu. Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca, atmosfera się zagęściła. Nie miałam pojęcia, co się działo.

– Sevi za dwa dni musimy iść do lekarza. Dzwonił do mnie doktor Moore. Powiedział, że jest dla ciebie nadzieja. Medycyna poszła do przodu przez te dziesięć lat i przeglądał ostatnio twoją dokumentację. Kochanie rozumiesz? Możesz odzyskać wzrok – powiedziała kobieta siedząca obok mnie.

Nie potrafiłam uwierzyć w jej słowa. To było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Owszem marzyłam, żeby znów ujrzeć światło dzienne. Teraz mogło się ono spełnić. Wtuliłam się w ciało swojej rodzicielki i zaczęłam płakać. Tym razem były to łzy szczęścia. W tym momencie nie potrafiłam się już doczekać najbliższej wizyty u lekarza.
_________________________________________________________________________________
Czy Sevilla da szansę Justinowi?
Jak uda im się wyjście na koncert 5 Second of Summer?
Czy Sevilla i córka Justina znajdą wspólny język?
Czy Sevilla naprawdę odzyska wzrok, a może to lekarz pomylił się w przeglądaniu dokumentacji?